kwiecień 03, 2025

Rezultaty wyszukiwania dla: groza

niedziela, 17 maj 2020 17:51

Morski ogień

Wiatr rozwiewał jej długie włosy. Szlach wyrywał się z głębi serca. Nic nie mogła zrobić. Pragnęła rzucić się na pożarcie falom, niespokojnej toni, którą tak ukochała. W jej głowie narastał krzyk. Musiała go z siebie wyrzucić, ale nie mogła. Drgając w ramionach swojej ostatniej członkini rodziny, Caledonia patrzyła ze zgrozą w oczach na śmierć bliskich, ginących z ręki Pocisków Arica. Nie mieli litości. Ich uzależnienie było tak głębokie, że nie zatrzymali się nawet na chwilę i nie spojrzeli na ludzi, którym odbierali życie. To wszystko było jej winą. Matka zawsze jej powtarzała, żeby nie ufać tym pozbawionym kontroli żołnierzom, ale ten jeden raz, Caledonia wygłuszyła ostrzeżenie matki i darowała życie jednemu z nich. Teraz musiała patrzeć na jego zdradę i gwałtowną śmierć bliskich. W jej umyśle zapanowała pustka. Nic już nie będzie takie samo. Ukochany brat przepadł na zawsze, a to wszystko było jej winą…


Powieść Natalie C. Parker mimo powolnego tempa zakrada się do serca czytelnika i owija niczym bluszcz, który nie chce się poddać. Ukazanie niesamowitej siły kobiet, które przeżyły wiele cierpienia i bólu, a mimo to zdolne są do ciągłej walki, okazało się strzałem w dziesiątkę. ,,Morska toń” to historia, która, choć ma elementy podobne do innych książek (co w dzisiejszych czasach jest nie do przeskoczenia), zaskakuje i skupia się na ukazaniu potęgi matek, córek, sióstr, którym przyszło żyć w urągającej dla nich rzeczywistości.


Morski ogień to zapierająca dech w piersi opowieść łącząca kobiecą siłę Wonder Woman z wybuchową akcją Mad Maxa: na drodze gniewu.

Gdy jej załoga ginie z rąk krwiożerczych żołnierzy nikczemnego Arica Athaira, zwanych Pociskami, Caledonia Styx musi sama znaleźć swój kurs pośród śmiertelnie niebezpiecznych wód. Dowodzi statkiem „Mors Navis”, którego załoga składa się z podobnych do niej dziewczyn i kobiet, które straciły rodziny i domy przez Arica. Wspólnie starają się nie tylko przeżyć, ale i pozbawić Arica jego floty uzbrojonych po zęby okrętów.

Gdy jednak najlepsza przyjaciółka Caledonii cudem przeżywa atak dzięki jednemu z Pocisków, który wraz z nią próbuje uciec, przywódczyni staje przed dylematem – czy pozwolić mu dołączyć do załogi? Czy chłopak jest kluczem do zniszczenia Arica raz na zawsze... czy też stanowi zagrożenie dla wszystkiego, co zbudowały kobiety z „Mors Navis”?


Bohaterowie powieści zapadają w pamięć. Caledonia Styx, chłodna na zewnątrz, ale przeżywająca burzę w środku swojego serca, kapitana zdolna do wielkich poświęceń i pragnąca zemsty, przypadła mi do gustu od samego początku. Nie łatwo zdobyć jej zaufanie, niczym niezawodny kompas, prowadzi swój statek, przez niespokojną toń. Pisces, niesamowita pływaczka, która mimo tragedii, potrafiła zachować w sobie empatię i nie pozwalać Caledonii wejść sobie na głowę. Tajemniczy Pocisk, którego imienia nie będę ujawniała, ponieważ poznajemy je dopiero w dalszej części historii. Kobieca załoga wywołująca strach na morzach, pełna pasji i lojalności. Natalie C. Parker wie, jak stworzyć postacie, których nie sposób zapomnieć.
Akcja ,,Morskiego ognia” rozgrywa się głównie na wodzie, gdzie możemy przyjrzeć się bliżej relacjach panujących na statku i nastrojach dziewcząt w różnych etapach walki o wyzwolenie się spod wpływu okrutnego Arica Athaira. Autorka wprowadzając do powieści wątek przetrzymywanego na pokładzie Pociska, okrywa go nutką tajemnicy. Nic o nim nie wiemy, sama Caledonia spycha go w otchłań umysłu. W miarę rozwoju historii coraz bardziej odczuwałam potrzebę poznania go, dowiedzenie się o nim czegoś więcej, ale C. Parker pokazywała niewiele momentów z nim związanych (może właśnie dlatego, tak bardzo na nie czekałam).


Autorka skupiła się na pokazaniu relacji panujących na statku pełnym kobiet, ich lękach i marzeniach, choć pokazywanych z punktu widzenia Caledonii, która stała się spoiwem je łączącym i dodającym odwagi. Niepokonana załoga, wywołująca strach na morzach i oceanach, jako jedyna sprzeciwiająca tyranii Arica, skradła moje serce. Nie mogę doczekać się, aż poznam dalszy ciąg historii, ponieważ otwarte zakończenie spowodowało tysiące myśli. ,,Morski ogień” to powieść, przy której nie można przejść obojętnie. Niespokojne wody, zemsta mieszająca się ze sprawiedliwością, portret psychologiczny głównej bohaterki, spowodowały, że nie mogła się oderwać. Mam nadzieję, że Wy również!

Dział: Książki
czwartek, 26 marzec 2020 17:12

Zapowiedź: Las na granicy światów

Nowa trylogiia Holly Black, królowej elfów, autorki wielu megabestsellerów, w tym Okrutnego księcia!

Dział: Patronaty
środa, 11 marzec 2020 00:47

Fragment III: Żółte Ślepia

Palce Gosławy, silne niczym obcęgi, wbijały się w ramię Medvida. Otworzył z trudem oczy, zamrugał, wciągnął ostro powietrze, gdy dostrzegł twarz wiedźmy, wykrzywioną grozą. Jej oczy, szkliste i szalone, wpatrywały się to w niego, to w dal, a drżące usta szeptały słowa, których nie rozumiał.

Dział: Książki

Literaturze grozy przypięto łatkę niewymagającej, trywialnej, czasem wręcz prymitywnej, co jest krzywdzące zarówno wobec tworzących ją pisarzy, jak i sięgających po nią czytelników. W końcu horror horrorowi nierówny, a obok nieskomplikowanych historii, których siłą napędową jest ilość tryskającej krwi, mamy całą gamę powieści, które naprawdę potrafią wbić w fotel i pozostać w pamięci na długie lata.

Dział: Felietony
piątek, 10 styczeń 2020 20:43

The Goon. Tom 3

Fanów komiksu ucieszy zapewne wiadomość, że Zbir powrócił, a trzecia odsłona jego losów jest już dostępna w księgarniach. Równie brutalna i obrazoburcza jak poprzednie, za to mroczniejsza i bardziej ponura.

Po bieżący tom sięgną zapewne bez wahania osoby, które mają już za sobą lekturę dwóch poprzednich. Jeśli jednak jeszcze nie wiecie, kim jest Zbir, spieszę z wyjaśnieniami. Wystarczy spojrzeć na okładkę komiksu, by zorientować się, że główny bohater ma fizjonomię odpowiednio pasującym do ksywki. Masywna sylwetka, łapy jak dwa bochny chleba, przestawiona szczęka i blizny na twarzy to części składowe bandziora trzymającego twardą łapą pewne małe miasteczko. I to nie byle jakie miejsce, ale zepsute, mroczne, pełne paskudnych mieszkańców, z których część niekoniecznie ma ludzką naturę.

W trzeciej odsłonie Zbirowi i jego ferajnie przyjdzie się zmierzyć z nie lada przeciwnikiem. Na scenę powraca Labrazio. Fakt, że Zbir zabił go kilkanaście lat wcześniej w ramach słusznej zemsty nie ma tu wielkiego znaczenia, bowiem chodzące umarlaki i zombie pojawiają się w tej rzeczywistości dosyć regularnie. Podobnie jak demoniczne stwory napawające jednocześnie grozą i wstrętem.

Historia Zbira jest nie tylko pełna przemocy i scen nie tyle nawet niepoprawnych politycznie, co otwarcie obrazoburczych. Eric Powell łamie praktycznie każde tabu i nie waha się przed niczym - uśmiercaniem dzieci i staruszków, rzucaniem na prawo i lewo seksistowskimi tekstami czy wyśmiewaniem różnych orientacji i preferencji seksualnych. Dostaje się każdemu i wszystkiemu po równo, dlatego z pewnością nie jest to komiks dla każdego, a już na pewno nie dla czytelnika wrażliwego i wyczulonego na tego typu kwestie.

W bieżącym zbiorze zebrano trzy obszerne zeszyty, tworzące spójną fabułę i kontynuację tego, co działo się w poprzednich tomach, a także kilka krótkich historyjek, utrzymanych w znacznie lżejszej i bardziej groteskowej formie. Swoiste przerywniki i chwile oddechu, gdy w głównej opowieści atmosfera zaczyna mocno gęstnieć. Owe krótsze wstawki są w większości utrzymane w innych, prostszym stylu i nie robią takiego wrażenia jak podstawowa historia, ale są też czasem zaskakująco przyjemną odskocznią.

Dodatkowym smaczkiem dla fanów są dodatki na końcu wydania. Można tu znaleźć przykładowe strony z wersji czarno-białej, którą na początku zaplanował autor, a która nie doszła do skutku za sprawą wytycznych postawionych mu przez wydawnictwo Dark Horse. Jest tu także szkicownik oraz zbiór ilustracji nie wchodzących w skład wydanych ogólnodostępnie komiksów.

Trzeci tom okazał się bardziej posępny i zmierzający znacznie bardziej w stronę horroru niż dwa poprzednie, ale nadal utrzymuje bardzo dobry poziom. Dla fanów Zbira to pozycja, której z pewnością trudno będzie odmówić.

Dział: Komiksy
środa, 08 styczeń 2020 11:31

Ostatni

W 2020 rok weszłam z przytupem, ponieważ rozpoczęłam go od „Ostatniego”. Powieść Hanny Jameson to niesamowity thriller w klimacie postapo, który fascynuje, przeraża i… zmusza do refleksji. Autorka stworzyła po prostu ciekawą wizję końca świata oraz fenomenalnie zobrazowała nieludzką-ludzką naturę w krytycznych chwilach…

W powieści zatraciłam się od pierwszych stron. Styl pisarki jest zachwycający, a emocje miotające bohaterami wydawały mi się przedziwnie realne. Nie mam pojęcia, jak ja bym zachowała się w takiej sytuacji, ale – jak przypuszczam – wpadłabym w paranoję, podobnie jak Jon, główny bohater „Ostatniego”. Zresztą, ciężko mu się dziwić – jest jednym z dwudziestu ocalałych, a wkrótce dowiaduje się, że wśród jego towarzyszy niedoli jest zabójca i to dopiero zalążek nieszczęść. Samobójstwa, paranormalne zjawiska, zaginięcia, akty kanibalizmu – straszliwych wydarzeń tutaj nie brakuje. Przerażający obraz tego do czego człowiek może być zdolny w skrajnej rozpaczy i zagubieniu…

„Ostatni” dopracowany jest nie tylko pod względem psychologicznym. Jak nie trudno się domyślić, kreacja bohaterów tutaj również jest na naprawdę wysokim poziomie, ale na większą uwagę zasługuje tutaj mistrzowskie budowanie napięcia. Hanna Jamenson po mistrzowsku wprowadza nagłe zwroty akcji, karmi nas tajemnicami oraz silnymi emocjami, a także wprowadza w treść nutkę… humoru. Miejscami jest on dość specyficzny, jednakże idealnie wpasowuje się w nietypową walkę o przetrwanie. Nie zabrakło tutaj miejsca również dla wątku kryminalnego (próba odnalezienia mordercy), choć – jak się pewnie domyślacie – groza wiedzie tutaj główny prym. Można tu nawet wyczuć drobne nawiązania do „Lśnienia” Stephena Kinga, co było dla mnie dodatkowym smaczkiem i zaowocowało jeszcze większą przyjemnością czytania.

Hanna Jameson nabałaganiła mi swoją powieścią w głowie. „Ostatni” to mroczny pamiętnik, który zdaje się kryć w sobie to, co w człowieku najgorsze, choć znalazło się w nim i kilka pozytywnych akcentów. Jeśli chodzi o wady książki, to można się tutaj przyczepić jedynie do literówek w tekście (o zgrozo) oraz mało spektakularnego zakończenia, jednakże radioaktywne tło, dramatyzm wylewający się ze stron i bardzo dobry warsztat pisarski autorki wynagradza to wszystko z nawiązką. Mam nadzieję, że wydawnictwo Czarna Owca pokusi się i o wydanie innych tworów popełnionych przez autorkę, bowiem kapitalnie połączyła thriller psychologiczny z klimatem postapo i – co tu dużo mówić – czytelniczo zadurzyłam się w niej od pierwszej książki. Polecam z całego serca, lektura idealna dla miłośników mocnych wrażeń!

Dział: Książki
czwartek, 19 grudzień 2019 14:45

Głębia

Niekiedy znajdujemy się w nieodpowiednim miejscu i czasie, a to wystarczy, żeby uwikłać się w historię, która zmienia nasze życie o 180 stopni, która determinuje naszą przyszłość. Bywa tak, że jedno zdarzenie w którym mimowolnie uczestniczymy przekreśla nasze plany na przyszłość, zmienia nie tylko nas, ale i wpływa na całe otoczenie.

Sam Berger nigdy nie sądził, że jego kariera w policji zostanie przekreślona przez podejrzenie o zabójstwo, którego nie popełnił. Użycie jego starej broni służbowej przeciwko podejrzanemu uczyło z niego najbardziej poszukiwanego człowieka w kraju, a do kłopotów na polu zawodowym dołączyły jeszcze problemy osobiste. Jego ciężarna partnerka Molly Blom leży w szpitalu pogrążona w śpiączce i nikt nie może ani mężczyźnie pomóc, ani przekonać go, że wkrótce sytuacja się zmieni i będzie lepiej.

Jest jednak ktoś, kto co prawda nie jest w stanie pomóc Samowi bezpośrednio, ale kto bardzo liczy na jego wsparcie. Mowa tu o Steenie, jednym z szefa policji bezpieczeństwa Säpo, który zwraca się do Bergera w związku z grożącym Sztokholmowi zamachem terrorystycznym, jednym z najgorszych w całej historii Szwecji. Mówi się, że odpowiedzialne ma być za niego Państwo Islamskie, a jedną z osób które pracują nad poznaniem planów dotyczących tej masakry, ustaleniem gdzie i kiedy zamach ma być dokonany, jest Ali Pachachi, człowiek mający siatkę informatorów.

Tyle tylko, że obecnie Pachachi zmaga się z osobistym dramatem – została porwana bowiem jego córka, Aisza. Wszystko wskazuje na to, że odpowiedzialnym za znikniecie dziewczyny jest niejaki Carsten, niegdyś jeden z filarów Säpo, a w istocie sprzedajny kret prowadzący podwójną grę, odpowiedzialny m.in. za morderstwo koleżanki Bergera, Sylvi. Czy Bergerowi uda się odnaleźć Aiszę? Czy sam nie stanie się celem ataku? W jaką grę zostanie tym razem uwikłany? Odpowiedzi na te pytania przynosi doskonały kryminał autorstwa Arnego Dahla, oparty co prawda na przewidywalnych schematach, ale całkiem zręcznie napisany i gwarantujący nam kilka emocjonujących godzin spędzonych na lekturze. Książka pt. „Głębia” to kolejny tom cyklu o Samie Bergerze i Molly Blom, opublikowanej nakładem Wydawnictwa Czarna Owca.

Historia Bergera opowiedziana jest w taki sposób, że nawet osoby, które nie czytały poprzednich tomów, bez problemu odnajdą się w fabule, liczne nawiązania do trudnej sytuacji mężczyzny pozwolą bowiem poznać jego przeszłość. Dlatego też po książkę mogą sięgnąć zarówno osoby, które doceniły już pióro autora, jak i te, które poszukują niezłego kryminału, które chcą rozwiązywać zagadki, które dadzą się porwać lawinowo toczącej się akcji.

Rozpoczyna się bowiem wyścig z czasem, a na koncie jest już kilka mimowolnych ofiar – między innymi funkcjonariusz … zaatakowany przez pszczoły. Przeciwnik Säpo nie tylko zna bowiem z autopsji metody działania policji, ale jest uznawany za jednego z najlepszych zabójców, nie brakuje mu też fantazji i sprytu. Jedyną jego słabością jest wzrok – w wyniku choroby ślepnie on bowiem coraz bardziej, ale czy Berger w jakikolwiek sposób będzie mógł to wykorzystać? Czy sam nie jest tylko pionkiem grze? Odpowiedzi szukajmy w „Głębi”, która choć nie pozostawia w nas żadnej refleksji, jest jednym z kryminałów o których po prostu się zapomina, to jednak – przynajmniej na etapie lektury – dostarcza wielu wrażeń!

Dział: Książki
środa, 28 sierpień 2019 10:11

Skrzynia ofiarna

Te wakacje były zupełnie inne; to właśnie wtedy Sep poczuł, że nie jest zupełnie sam. Piątka całkowicie różnych od siebie dzieciaków nawiązała nić przyjaźni: sportowiec Mack, inteligentny Sep, cicha Hadley, wojownicza Lamb oraz żartowiś Arkle. Magiczny czas, który zapisał się w ich pamięci jako jeden z najszczęśliwszych okresów. Ukoronowaniem pączkującej przyjaźni stało się złożenie pamiątek do skrzyni ofiarnej, znalezionej zupełnym przypadkiem na polanie przez Sepa. Ale jeszcze wtedy piątka przyjaciół nie zdawała sobie sprawy z tego, że ich przyjaźń zostanie skryta pod gąszczem nowego roku szkolnego. I że ta zwykła, stara skrzynia będzie chciała zemścić się za złamaną przysięgę. 

Pochłonę horror w każdej postaci, choć szczerze przyznam, że odnośnie Skrzyni ofiarnej nie miałam zbyt dużych oczekiwań. Jako że jest to młodzieżowa powieść grozy, spodziewałam się bardziej nastoletniego love story, nie zaś powieści z dreszczykiem. A tu proszę, totalne zaskoczenie! Co z tego, że bohaterowie to młodzież? Jak się okazuje, w dobrej lekturze wiek nie ma znaczenia.

Małe miasteczko na wyspie, gdzie każdy zna każdego. Jeżeli w szkole nie nawiążesz żadnych relacji z rówieśnikami, to nie masz co liczyć na inne przyjaźnie. Sep był typowym odludkiem- skupionym na nauce, niesłyszącym na jedno ucho nastolatkiem. A do tego jego mama -miejscowy szeryf- spotykała się z dyrektorem szkoły, do której uczęszczał. Chłopak czuł urazę do osób, z którymi cztery lata wcześniej połączyła go przyjaźń- teraz, w szkolnej dżungli, każde z nich powróciło na swoje miejsca w szkolnej hierarchii, zupełnie zapominając o tym, że obiecywali sobie przyjaźń na całe życie. I wydawałoby się, że sytuacja już się nie zmieni, aż każde z nich pójdzie w swoją stronę, opuszczając wyspę. A jednak coś, o czym bohaterowie kompletnie zapomnieli, uaktywniło się. Wokół tej piątki zaczynają dziać się dziwne rzeczy, a wrony (na pozór martwe) śledzą każdy ich krok. 

Jak już wspominałam, nie spodziewałam się tak ciekawej historii. Jestem fanką mrocznych opowieści, ale groza w wersji młodzieżowej zawsze (bezwiednie) kojarzy mi się z filmami, pseudo- horrorami, gdzie grupę młodzieży ściga seryjny morderca, ewentualnie jakieś monstrum nie z tego świata. Co w takich filmach dzieje się dalej, nie muszę Wam mówić. Dlatego do Skrzyn ofiarnej podchodziłam z lekkim dystansem. Rozpoczęłam przygodę, przeniosłam się na tę małą wysepkę i nawet nie wiem w którym momencie tak wciągnęłam się w toczące wydarzenia, że inny świat zdawał się dla mnie nie istnieć. Każdego dnia kolejna osoba spośród tej piątki doświadczała rzeczy, powiązanych z darami, które złożyli w tajemniczej skrzyni. Nie mieli pojęcia, kto był na tyle głupi, by ją otworzyć; z drugiej strony nie spodziewali się, że za niedotrzymanie obietnicy czeka ich jakakolwiek kara. Ale skrzynia pamięta i co więcej, bardzo agresywnie reaguje na łamanie obietnic, celując w każdego, kogo kochali.

Bardzo, bardzo dobra książka. Skrzynia okazała się być nie tyle starym, ukrytym przez kogoś pudłem, ale rzeczą wypełnioną pradawną magią. Otworzona, wypuszcza na świat kłęby zła, kóre przywracają zmarłych do życia. Karmi się krwią, polując nawet na zwierzęta. Nikt nie jest w stanie uciec przed jej mocą, choć wiele lat temu, zupełnie innej grupie przyjaciół, udało się to. Oczywiście do czasu, aż Sep, Arkle, Mac, Hadley lub Lamb otworzyli ją ponownie. Autor nie bawi się z nami w żadne sentymenty, dokładnie opisując kolejne wydarzenia. Zdecydowanie jest tu bardzo dużo krwawych opisów, aż przez chwilę miałam wrażenie, że trafiłam w sam środek apokalipsy zombie. W ogóle nie dał nam odczuć tego, że bohaterami są nastolatkowie, bowiem od razu ruszają na ratunek ich małej mieścinie, jednocześnie starając się ocalić własne życia. Ostatecznie mają świadomość, że skrzynia idzie właśnie po nich. Niestety, pradawne zło zdążyło zebrać już krwawe plony wśród bliskich im osób. Ranni, wytarzani w błocie, z niepojętymi obrazami pod powiekami przyjaciele wciąż walczą. Poniekąd to doświadczenie sprawiło, że ich więź "obudziła się" z letargu. Nigdy do końca nie zapomnieli o tych wakacjach, które ich połączyły. Tęsknili za sobą, choć żadne z nich przez te cztery lata nie zrobiło najmniejszego ruchu, by wszystko naprawić. Dopiero groźba skrzyni obudziła w nich to, co wydawało się zapomniane.

Nie dajcie się oszukać. Owszem, to po części jest powieść młodzieżowa, ale tylko ze względu na głównych bohaterów. Poza tym spotkacie się tam tylko z mrokiem i okrucieństwem, jakiego możecie szukać wyłącznie w książkach autorstwa m.in. Grahama Mastertona. Dla horrorożercy to bardzo dobry... smakołyk. Polecam i smacznego!

Dział: Książki
niedziela, 11 sierpień 2019 13:59

Fatum Elizabeth

“Fatum Elizabeth” zaintrygował mnie okładką. Ta czerwień intrygowała i gdzieś wewnętrznie budziła we mnie przekonanie, że to może być naprawdę dobry horror.

Pierwsze sceny szybko mnie przeraziły, nie historią, a grą aktorską głównej bohaterki. Zacisnęłam jednak zęby i postanowiłam wytrzymać. I słusznie. Kilkanaście minut i jedno użycie łopaty później, zarówno film, jak i gra Abbey Lee nabrały nowej jakości. Zmiana zaiste była na lepsze.

“Fatum Elizabeth” to opowieść o geniuszu, miłości i zabawie w Boga. Wiadomo bowiem nie od dziś, że w genialnych umysłach chęć zastąpienia Stwórcy jest wręcz nieunikniona. Tyle, że nawet najgenialniejszy umysł nie jest w stanie przewidzieć, skutków tej zabawy. Bo twory kreatora nie koniecznie muszą spełniać jego oczekiwania. Za to na pewno będą chciały żyć po swojemu.

Wracając do roli kreowanej przez Abbey Lee - początkowy infantylizm i doprowadzająca do szału maniera postaci, okazały się zabiegiem celowym dla całości fabuły. Dalsza część historii to już prawdziwe, dobre aktorstwo w jej wydaniu. Partnerujący jej Matthew Beard nie tylko dotrzymuje jej kroku, ale nadaje całości tak potrzebnej temu gatunkowi grozy.

“Fatum Elizabeth” to horror aspirujący do miana horroru dla intelektualistów. Groza nie jest bowiem nastawiona na przerażające dźwięki i biegające po okolicy demony, ale na postawienie pytania, jak daleko może posunąć się człowiek, nawet najbogatszy i najinteligentniejszy, dla zaspokojenia swoich, nawet najwznioślejszych, potrzeb? Jak daleko można posunąć się w imię miłości? I czy eksterminacja nieudanych efektów eksperymentów jest moralnie usprawiedliwiona? W tym bowiem horrorze przestraszyć ma nie krwawa jatka, ale skutki tego, co z naszym światem i naszym człowieczeństwem mogą zrobić geniusze.

Dział: Filmy
niedziela, 04 sierpień 2019 12:50

The World of Lore: Niegodziwi śmiertelnicy

Czy są na sali fani niesamowitych opowieści? Takich z dreszczykiem, kryjących w sobie najczęściej mroczne tajemnice? Jeśli tak, to seria książek The World of Lore Aarona Mahnke’a jest w sam raz dla Was. Rok temu ukazały się Potworne istoty, a na początku lipca drugi tom o wdzięcznym tytule Niegodziwi śmiertelnicy.

Jeżeli spodobał Wam się poprzedni tom, ten również Was nie rozczaruje, chociaż od razu spieszę wyjaśnić, że możecie po niego sięgnąć również bez znajomości Potwornych istot. Tym razem autor wziął na warsztat nie zjawiska paranormalne czy stworzenia rodem z legend, ale prawdziwe potwory kryjące się wśród nas pod postacią uprzejmych sąsiadów, niepozornych nieznajomych czy powszechnie szanowanych obywateli.

Zebrane tu historie zostały podzielone na pięć części: Kroczący w cieniu. Ze śmiercią jej do twarzy, Trudy i kłopoty, Trochę dziwne oraz Magiczne sztuczki. A kogo spotkamy na kartach książki? Seryjnych morderców, którzy przez lata „kolekcjonowali” ciała swych ofiar tuż pod nosem nieświadomych tego sąsiadów. Pielęgniarkę, która zamiast pomagać pacjentom, doskonale bawiła się podając im truciznę. Kobietę, która dla pieniędzy z ubezpieczenia nie cofnęła się przed zamordowaniem męża, dzieci i kilkunastu kolejnych mężczyzn, którzy mieli pecha stanąć na jej drodze. Łowcę czarownic mającego na sumieniu ponad dwieście kobiet oskarżonych o czary. XIX-wiecznych sprzedawców zwłok, którzy zamiast bawić się w hieny cmentarne, skupili się na mordowaniu i tym samym zawsze mieli pod ręką „świeży towar”. Łącznie zgromadzono tu kilkadziesiąt historii, niektóre wyjaśnione, inne nie do końca, pozostawiające czytelnika z osobliwym uczuciem niepokoju.

Mimo że mamy do czynienia z makabrycznymi opowieściami, które często przyprawiają o gęsią skórkę, Mahnke przedstawia je w formie lekkiej, czasem zabarwionej ironicznym humorem gawędy. Czyta się je świetnie, chociaż warto robić przerwy w lekturze, ponieważ pochłaniane za jednym podejściem mogą po pewnym czasie znużyć. Natomiast dawkowane, zapewniają świetną rozrywkę aż do samego końca.

Dodatkowym smaczkiem są ilustracje autorstwa M.S. Coreya, którego prace można także zobaczyć nie tylko w poprzednim tomie, ale również w amerykańskich zbiorach opowiadań Edgara Allana Poego czy Orrina Greya. Doskonale komponują się z zawartymi tu historiami. Są proste, ale jednocześnie balansują na granicy tego co zabawne i makabryczne.

Podsumowując, jeśli lubicie opowieści z dreszczykiem, na pewno nie będziecie rozczarowani. Gorąco polecam wszystkim fanom tajemnic i grozy, tym razem w formie lekkiej i przystępnej, co wcale nie oznacza, że nie napawającej strachem.

Dział: Książki