Rezultaty wyszukiwania dla: powieść grozy
Premiera: "Znalezione nie kradzione"
Z pewnością wierni fani mistrza grozy niecierpliwie czekają na kolejny horror Stephena Kinga. Książka "Znalezionie nie kradzione" swoją premierę będzie miała już 10 czerwca!
Gregor i niedokończona przepowiednia
Suzanne Collins jest amerykańską pisarką oraz scenarzystką telewizyjną. Sławna została dzięki młodzieżowej, dystopicznej trylogii „Igrzyska Śmierci". We wcześniejszych latach jednak stworzyła historię dla nieco młodszych czytelników - cykl noszący tytuł „Kroniki Podziemia", który niedawno, nakładem wydawnictwa Iuvi, zaczął być wydawany w Polsce.
Ojciec Gregora zaginął niemal trzy lata temu. Po prostu zniknął i nigdy go nie odnaleziono. Teraz to kilkunastoletni chłopiec musiał stać się głową rodziny i opiekować się odchodzącą od zmysłów babcią oraz dwiema, młodszymi siostrzyczkami, zwłaszcza, że ciężko pracująca mama została ich jedynym źródłem utrzymania. Podczas letnich wakacji, Gregor nie miał wyjścia - musiał zostać w nudnym, poddającym się piekielnym upałom domu, zamiast dołączyć do jadących na letni obóz rówieśników. Gdy jednak wraz ze swoją dwuletnią siostrzyczką, nazywaną przez wszystkich pieszczotliwie „Botką", zszedł do pralni, wciągnął ich magiczny wir, przenosząc do zupełnie innego świata - pełnego niebezpieczeństw „Podziemia".
Szczerze przyznam - dziwi mnie, że nikt wcześniej nie zainteresował się tą książką. Po sukcesie „Baśnioboru" Brandona Mulla, cykl napisany przez Suzanne Collins powinien być rozchwytywany przez czytelników. Stworzyła ona pełną grozy i czarnego humoru, wciągającą opowieść o małym chłopcu, muszącym sobie radzić w pełnym niebezpieczeństw świecie. Ogromne karaluchy, nietoperze, paskudne pająki i krwiożercze szczury. Niezwykli ludzie o śnieżnobiałej, niemal przezroczystej skórze. Świat Podziemia jest nierealny, a jednocześnie wykreowany w taki sposób, że stał się niemal rzeczywisty.
Fabuła książki jest dość prosta, ale jednocześnie wcale nie oczywista. Ciężko tu przewidzieć jakiekolwiek wydarzenia. W powieści pojawia się wiele ujmujących scen i jasny promyczek, rozjaśniający ciemności (oczywiście mam tu na myśli „Botkę"). Myślę, że wplecenie małej dziewczynki w tą mroczną historię było naprawdę świetnym posunięciem pisarki. Akcja w książce toczy się wartko, bohaterowie są interesujący i dobrze wykreowani, a sama, pomysłowa historia, przemawia zarówno do dzieci jak i do dorosłych.
„Gregor i niedokończona przepowiednia" to powieść jak najbardziej godna polecenia. Przyznam, że z początku zachęciło mnie do niej przede wszystkim nazwisko autorki, szybko jednak polubiłam wykreowany przez nią świat i sympatycznych (albo paskudnych) bohaterów. Myślę, że Suzanne Collins stworzyła baśń naprawdę na wysokim poziomie - nie historyjkę, która zadowoli jedynie najmniej wybredne, grzeczne dzieci, ale prawdziwą, bardzo realistyczną opowieść na miarę, niejednokrotnie przerażających, baśni Hansa Christiana Andersena.
Nieskończoność
„Nieskończoność" to pierwszy tom „Kronik Nicka", chłopca któremu przyszło urodzić się w nietypowym otoczeniu. Jego życie z dnia na dzień staje się dziwniejsze, aż w końcu okazuje się, że nie otacza go zwyczajny świat, a pełna nocnych stworzeń, rodem z kiepskich filmów grozy, rzeczywistość. Czy będzie potrafił stawić jej czoła?
Czternastoletni Nick pewnego dnia znajduje się w sytuacji bez wyjścia. Jeżeli nie napadnie razem z kolegami na niewinnych turystów, to konsekwencje tej decyzji mogą być opłakane. Chłopak ryzykuje i gdyby nie niespodziewany ratunek, nie wiadomo co mogłoby się wydarzyć. Teraz jednak życie Nicka już nigdy nie będzie normalne. Tajemniczy wybawca odsłania przed chłopcem fantastyczny, pełen niebezpieczeństw świat rodem z „Buffy".
Bohaterowie książki wykreowani zostali w ciekawy sposób. Ich interakcją również nie można niczego zarzucić. Gorzej jest nieco z fabułą, która wydaje się być po prostu powtórzeniem fragmentów wielu innych pomysłów, zebraniem ich do kupy i złożeniem swojego własnego misz-maszu. Wydaje mi się, że jednak nie na tym polega tworzenie dobrej, nastrojowej powieści.
Tematem przewodnim pierwszego tomu są zombie (a raczej ich wirusowa, kłopotliwa moralnie odmiana). Akcja powieści z początku miarowa, dość szybko przyspiesza by aż do ostatnich stron pędzić na łeb na szyję. Uważam, że „Nieskończoność" to taki odpowiednik „paranormal romance" skierowany przede wszystkim do nastoletnich chłopców. Myślę, że tytuł nie jednemu z nich naprawdę bardzo się spodoba.
Zważywszy, że to dopiero pierwszy tom, myślę, że powstać może całkiem udana, niewymagająca seria. Lektura idealna dla młodszego pokolenia lub po to, żeby się odprężyć - zwłaszcza gdy ktoś przedkłada czytanie książek nad oglądanie różnego rodzaju seriali. Myślę, że pełen czarnego humoru Nick jest godnym następcą Buffy i liczę na to, że fabularna jakość historii również w kolejnych tomach się rozwinie.
„Nieskończoność" to książka, którą chętnie poleciłabym osom szukającym jakiejś niewymagającej lektury z wartką akcją. Czyta się ją równie szybko i przyjemnie co bezmyślnie. To jedna z takich pozycji nad którymi właściwie nie warto się zastanawiać. Sherrilyn Kenyon swoim czytelnikom dostarcza kilku chwil całkiem niezłej rozrywki i w tym celu zdecydowanie warto zapoznać się z powieścią. Jeżeli jednak szukasz poważnej lektury, która będzie potrafiła utopić Cię w morzu wartości, to „Nieskończoność" w tym wypadku zdecydowanie odradzam.
Ród
„Trzeba podjąć decyzję i za każdym razem, gdy zło wyrządzone ci przez daną osobę wraca, starać się koncentrować na jej zaletach" .*
Kiedy tylko zobaczyłam zapowiedź „Rodu" od razu wiedziałam, że to coś dla mnie. Czarownice od dawna mnie fascynowały, intrygowały posiadane przez nie moce, umiejętność czarowania i tworzenie mikstur, naginania rzeczywistości. Miałam te szczęście, że mogłam przeczytać książkę jeszcze przed premierą. Jakie są moje wrażenia?
Mercy Taylor należy do jednego z najpotężniejszych rodów czarownic w Savannah, który strzeże granicy między światem rzeczywistym, a magicznym. Ona niestety jako jedyna nie posiada żadnych mocy i reszta trzyma ją z daleka od spraw związanych z magią. Dziewczyna zajmuje się oprowadzaniem turystów po mieście, a jej Wycieczki Kłamców są bardzo popularne. Gdzieś głęboko w środku czuje żal, że jest inna, ale pogodziła się z tym i przeszła nad tym do porządku dziennego. Nie podejrzewa nawet, że nadchodzące dni wiele zmienią w jej życiu, ktoś zabija Ginny – ciotkę Mercy strzegącej granicy, gdy nadchodzi czas wyboru wybranki moc wskazuje na Mer chociaż nie ma mocy, a do tego na jaw zaczynają wychodzić fakty jasno mówiące o tym, że kobieta była cały czas oszukiwana.
J. D. Horn mnie zaskoczył, rzecz jasna pozytywnie. Powieść jest nieprzewidywalna na każdym kroku, autor stworzył historię przemyślaną i dopracowaną z najmniejszymi detalami. Powieść układa się w spójną oraz logiczną całość. Wątki są dopieszczone, kończone i nie ma niczego, co byłoby źle skonstruowane. Powoli odkrywa kolejne elementy układanki, ale dopiero finał pokazuje jak umiejętnie wodzi czytelnika za nos dając domysły i fałszywą nadzieję, by za chwile zrzucić kolejną bombę burzącą chwilowy spokój. Akcja toczy się szybko, zaskakuje i nie pozwala ani na chwilę odetchnąć czy też uspokoić kołaczące serce. Horn zapewnia rozrywkę na najwyższym poziomie, zaskakuje i pokazuje iż nadal można stworzyć coś nowego i wyróżniającego się w gatunku fantastyki.
Nie jest to książeczka gdzie głównym wątkiem jest miłość, chociaż nie dało się jej pominąć. Najważniejszymi jednak punktami są długoletnie sekrety, klimat pełen grozy oraz mroku i oczywiście magia. To te aspekty są najważniejsze i najbardziej przykuwają uwagę, sprawiają, że wręcz żyje się tą historią nieustannie próbując wszystko ogarnąć, by być o krok przed bohaterami, co jak szybko się okazuje nie jest możliwe, bo Horn sam decyduje kiedy odkryje kolejne karty.
Jestem pod wielkim wrażeniem kreacji bohaterów stworzonych przez Horn'a, zarówno tych głównych, jak i drugoplanowych. Są dopracowani, realni i wyraziści. Tutaj każdy jest inny, a co najlepsze cały czas potrafi zaskakiwać – niby wydaje się, że poznało się kogoś najlepiej jak to możliwe, a wystarczy odwrócić tylko stronę i nagle okazuje się, że zupełnie nie znaliśmy tej osoby. W pewnym momencie nie wiadomo komu ufać, kto mówi prawdę, a kto znowu kłamie. Postacie mają różnorodne charaktery i każda ma do odegrania jakąś znaczącą rolę. Autor poświęcił bohaterom dużo czasu, ale najbardziej skupił się chyba na Mercy – odsunięta na bok przez rodzinę i traktowana pobłażliwie oraz ta gorsza. I chociaż jej sytuacja nie była ciekawa, to w miarę swoich możliwości walczy z przekonaniem, że jest mniej warta. To ją właśnie najbardziej polubiłam.
Przeczuwałam, że lektura tego tytułu mnie nie zawiedzie, ale nie sądziłam, że pochłonie mnie do tego stopnia iż zgubię kontakt z rzeczywistością i nie będę zauważać upływającego czasu. Niemal od pierwszych zdań wciągnęłam się w wir wydarzeń i do ostatniej kropki trwałam w napięciu i niepewności jaki będzie finał. Nie jestem w stanie zliczyć ile razy wstrzymywałam nerwowo powietrze i mamrotałam „nie" lub „to niemożliwe". Horn sprawił, że zżyłam się z bohaterami, przeżywałam kolejne wydarzenia i całą sobą chłonęłam wachlarz emocji i ten niepowtarzalny klimat. Jestem zachwycona i oczarowana pomysłem, kreatywnością autora, tym jak stworzył bohaterów, jaką drogą poszedł, by rozwinąć fabułę oraz niezwykle lekkim, ale i przyjemnym w odbiorze językiem Już nie mogę doczekać się kolejnego tomu – liczę, że będzie równie intrygujący jak „Ród".
„Ród" to niezwykle wybuchowa mieszanka gatunkowa, która sprawia, że książka pochłania bez reszty i dopóki nie przeczyta się ostatniego zdania nie da się jej odłożyć ani nawet zająć myśli czymś innym. Nawet po zakończeniu w głowie ma się chaos myśli, wszystko się przeżywa, analizuje i próbuje poukładać ten kalejdoskop emocji oraz uzyskanych informacji. Rewelacyjna, niesamowita, pełna zwrotów akcji. Polecam!
*J. D. Horn, „Ród"
Premiera: "Ród"
Fascynująca, pełna grozy opowieść w stylu southern gothic o miłości, zdradzie, magii i mroku. Premiera już 22 kwietnia!
Co lata 70. przyniosły dzisiejszemu kinu Science-Fiction?
Film fantastycznonaukowy jako kino gatunku
Pierwsze produkcje o charakterze fantastycznonaukowym pojawiły się już na początku stulecia, a więc niedługo po powstaniu kina, niemniej wciąż trudno sprecyzować ich cechy reprezentatywne. Być może powodem tego problemu jest brak wyraźnego zarysu i twardo określonych zasad – kino fantastycznonaukowe nie posiada schematu narracji, który sam w sobie określałby przynależność gatunkową; brakuje mu też bohatera, stanowiącego skonkretyzowany zarys dla większej ilości produkcji; kwestia scenerii ograniczona jest jedynie kreatywnością twórcy. Nie zaprzeczam, że ten gatunek filmowy wykazuje pewną powtarzalność motywów i najczęściej stosowanych chwytów – jednostki przejawiające cechy nadprzyrodzone, tragedie rozgrywające się w przestrzeni kosmicznej, degeneracja ziemskiego środowiska (fauny i flory), różnorodne mutacje, bunt zaawansowanej technologii – są to, jednakże własności, które nie pozwalają stworzyć spójnej i klarownej definicji, a jedynie taką, która opierałaby się na systemie wyliczeń i opisów.
Współczesność i pionierstwo. „Frankenstein” Mary Shelley jako stała inspiracja Tima Burtona.
Timothy Walter Burton, bo tak brzmi pełne nazwisko reżysera, urodził się 25 sierpnia 1955 roku. Wychował się w Burbank w stanie Kalifornia, tuż obok Hollywood. Od najmłodszych lat fascynował się kulturą popularną i największym uczuciem darzył filmy science fiction oraz horrory. Szczególny wpływ na jego późniejszą twórczość wywarł na tej płaszczyźnie Vincent Price – amerykański aktor filmowy znany przede wszystkim z filmów grozy.
Niebezpieczne kobiety
Powieści i opowiadania niemal każdego gatunku pełne są postaci walecznych, odważnych, nierzadko cynicznych i przebiegłych bohaterów ratujących świat, bądź jedynie własną skórę, ale generalnie wzbudzających o ile nie podziw, to zasłużoną sympatię. Kobiety to najczęściej stojące w ich cieniu matki, córki, żony, kochanki, pełniące funkcję dekoracyjną bądź potencjalnej ofiary, którą trzeba będzie ratować. Jest to oczywiście uogólnienie, bowiem silne i niezależne kobiety także pojawiają się to tu, to tam, nie jest to jednak zjawisko powszechne.
Świeżo wydany zbiór opowiadań „Niebezpieczne kobiety", wybranych i zredagowanych przez George'a R.R. Martina oraz Gardnera Dozois, to swoisty literacki hołd złożony tym, które niebezpiecznie byłoby określać mianem słabej płci. Można tu znaleźć dwadzieścia jeden tekstów, autorstwa pisarzy tworzących różne gatunki, od fantasy i science fiction poprzez kryminały aż po powieści historyczne. Stąd też antologia, której motyw przewodni odzwierciedla jej tytuł, zaskakuje różnorodnością zawartych w niej tekstów.
Autorzy podeszli do tematu w bardzo twórczy sposób, w odmienny sposób interpretując to, kim jest prawdziwie niebezpieczna kobieta. W niektórych opowiadaniach główna bohaterka jest jednocześnie narratorką, w innych tytułowa femme fatale pojawia się gdzieś w tle, widziana oczami mężczyzny, na którego życie wpłynęła. Są wśród nich morderczynie, psychopatki i uwodzicielki, ale przede wszystkim twarde kobiety, które wzięły własne życie w swoje ręce i bez skrupułów dążą do tego, by osiągnąć swój cel.
Przy tak dużej liczbie opowiadań omawianie każdego z nich mija się z celem, dlatego w kilku słowach chciałabym skupić się na niektórych z nich.
Dwa teksty nawiązują do znanych cykli fantasy i science fiction. Kłamstwa, które powiedziała mi matka Caroline Spector to powrót do uniwersum Dzikich Kart, w którym na skutek inwazji pewnego wirusa niektórzy ludzie zyskali niezwykłe zdolności. Z kolei Bombowe laski Jima Butchera dotyczą jednej ze spraw prowadzonych przez Molly, współpracowniczkę i uczennicę Harry'ego Dresdena.
Druga arabeska, bardzo powoli Nancy Kress oraz Ogłaszając wyrok, S.M. Stirling przenoszą czytelnika do dwóch zupełnych różnych światów, które łączy jedno – są to postapokaliptyczne wizje, w których ludzkość próbuje za wszelką cenę przetrwać. Obydwa poruszają, przy czym pierwsze z nich ma znacznie bardziej gorzki i przygnębiający wydźwięk.
Świetnym opowiadaniem okazały się Cienie dla Ciszy w lasach Piekła Brandona Sandersona, łączące w sobie elementy mrocznej baśni i fantasy. Jest to historia kobiety, której przyszło żyć i wychowywać dzieci w ostępach dziczy opanowanej przez Cienie, wysysające życie z każdego, kto choćby delikatnie naruszy kruche warunki współistnienia.
Na pograniczu lekko onirycznej opowieści grozy plasują się Sąsiedzi Megan Lindholm – historia starszej kobiety, która pozornie traci zmysły, dostrzegając w nocnej mgle nowy, nieznany, ale mroczny świat.
Warto jednak wspomnieć, że nie wszystkie teksty zawierają elementy fantastyczne lub nadnaturalne. Moje serce też jest złamane Megan Abbot to krótka, ale niepokojąca opowieść o małżeństwie, którego malutka córeczka została uprowadzona. Przynajmniej tak twierdzi jej matka...
W zbiorze znajdują się także dwa opowiadania historyczne – Pieśń Nory Cecelii Holland, opowiedziana z perspektywy córki Eleonory Akwitańskiej i Henryka II, oraz Królowa na wygnaniu Sharon Kay Penman, czyli historia żyjącej w XI wieku Konstancji Sycylijskiej.
Zwieńczeniem książki jest licząca sto stron mini-powieść Księżniczka i królowa, przedstawiająca historię wojny domowej toczonej w Westeros dwieście lat przed wydarzeniami znanymi z „Gry o tron". Jest to wisienka na torcie dla wszystkich fanów cyklu „Pieśń Lodu i Ognia", ukazująca brutalną walkę między Targaryenami, dotąd będącymi raczej papierowymi postaciami znanymi z opowieści i legend. Jednak mam wrażenie, że osobom nie znającym realiów stworzonego przez Martina świata może być trudno wczuć się w tekst i w pełni go zrozumieć.
Antologie opowiadań różnych autorów zwykle są dosyć nierówne, zwłaszcza jeśli zawierają tak wiele tekstów, jak w przypadku „Niebezpiecznych kobiet". Dlatego jestem bardzo pozytywnie zaskoczona niniejszym zbiorem – zaledwie sześć na dwadzieścia jeden opowiadań jest w moim odczuciu słabszych, a jedynie Imię bestii Sama Stykesa na tle pozostałych wypada kiepsko. Chociaż trudno oceniać literaturę, mierząc jej wartość liczbami, w tym przypadku mówią one same za siebie.
Podsumowując, lektura „Niebezpiecznych kobiet" przypominała ich bohaterki, okazała się intrygująca i nieprzewidywalna, dostarczająca całej gamy emocji i reakcji – od ronienia łezki ze wzruszenia, poprzez smutek i poczucie bezsilności aż po radosne rechotanie. Część zawartych w zbiorze tekstów z powodzeniem może być uznana za mikropowieści, dlatego gorąco polecam go również osobom zwykle unikającym opowiadań.
Katarzyna Chojecka-Jędrasiak
Premiera: "Tengu" Graham Masterton
10 lutego nakładem Domu Wydawniczego Rebis ukaże się wznowienie powieści grozy Grahama Mastertona "Tengu". Jest to pełna napięcia opowieść o demonicznej zemście nuklearnej. W potwornie zniekształconym ciele Kappy kryje się straszliwa śmiercionośna moc, która sprawia, że na Kalifornię spadają najokrutniejsze japońskie demony. Bedzie to pierwszy krok w kierunku całkowitego zniszczenia Ameryki.
Premiera: "Czarci Most"
"Czarci Most" - powieść z pogranicza grozy i fantasy spod pióra Anny Bichalskiej ukaże się już pod koniec stycznia 2015 roku. Secretum objęło książkę patronatem medialnym.
