kwiecień 04, 2025

Rezultaty wyszukiwania dla: Nowa Ewa

czwartek, 22 wrzesień 2022 11:12

Zapowiedź: Wielkie wyprawy Zbigniewa Kasprzaka

Słynni podróżnicy, dalekie wyprawy i opowieści o zwykłych ludziach na tle epokowych wydarzeń. Historie z bliższej i dalszej przeszłości – sensacyjne, przygodowe, a przede wszystkim wyjątkowe. Na 12 października br. wydawnictwo Egmont zaplanowało premierę antologii „Wielkie Wyprawy”, w której znajdą się opowieści o ogólnie pojętej tematyce historycznej stworzone przez wybitnego polskiego rysownika opowieści graficznych Zbigniewa „Kasa” Kasprzaka. Prapremiera albumu odbędzie się już w najbliższy weekend podczas Międzynarodowego Festiwalu Komiksu i Gier w Łodzi. Zbigniew i Grażyna Kasprzakowie będą gośćmi festiwalu.

Dział: Komiksy
wtorek, 20 wrzesień 2022 19:26

Tylko przetrwaj noc

Samochód, długa droga, noc, światła mijanych pojazdów i morderca. Takie połączenie brzmi idealnie, jednak czy wszystkie składowe dały nam idealny thriller, który mrozi krew w żyłach i sprawia, że na ramionach pojawia się gęsia skórka?
 
Riley Sager przenosi nas do roku 1991, kiedy to prezydentem jest George Bush, a Nirvana to zespół, który dopiero wspina się na szczyt listy popularności. Nie ma telefonów komórkowych, a młodzi ludzie na tablicy wieszają różne ogłoszenia. I właśnie w taki sposób Charlie Jordan znalazła młodego kierowcę, który zawiezie ją do domu.
 
Kobieta ma za sobą traumatyczne przeżycia. Jej najbliższa przyjaciółka padła ofiara mordercy, a Charlie obwinia się o to całe zdarzenie. Postanawia rzucić studia i wyjechać do domu. Gdy pod tablicą ogłoszeń spotyka Josha, który chce opuścić kampus w środku semestru i jedzie w tę samą stronę co Charlie, dziewczyna decyduje się na wspólną podróż bez chwili wahania. Jednak od samego początku zaczyna mieć podejrzenia, że mężczyzna jest Kampusowym Zabójcą, odpowiedzialnym za śmierć jej przyjaciółki. Miła podróż do domu staje się koszmarem, a Charlie nie wie, co jest prawdą, a co tylko filmem, który rozgrywa się w jej głowie.
 
„Tylko przetrwaj noc” to lektura, która od pierwszej do ostatniej strony trzyma czytelnika w ogromnym napięciu. Ciekawie napisana, pełna niedopowiedzeń i tak zwanego zwodzenia odbiorcy za nos. Gdy wraz z bohaterami podróżujemy i odkrywamy coraz więcej tajemnic, serce zaczyna bić coraz szybciej, a pytania pojawiają się jak grzyby po deszczu. Czytałam tę historię podczas jazdy samochodem, więc udzielił mi się klimat, jaki Ridley Sager sukcesywnie buduje w swojej książce. Gdy Charlie zaczyna podejrzewać, że jej kierowca jest Kampusowym Zabójcą, wydaje się, że znamy treść tej historii, wszystkie tajemnice już na początku są odkryte. Jednak po kilkudziesięciu stronach nie wiedziałam, gdzie jest prawa a gdzie lewa.
 
O ile w poprzednich książkach autora zakończenie było kiepskie i nie dorównywało napięciu, jakie budował przez całą historię, to w przypadku „Tylko przetrwaj noc” jestem usatysfakcjonowana. Akcja całej historii rozgrywa się w ciągu jednej nocy, chociaż bohaterka miewa retrospekcje czy przemyślenia, które przedłużają całą opowieść. Trudno się od lektury oderwać – a wszystko przez to, że autor tak kręci czytelnikiem, że nie sposób zapomnieć o Charlie i jej przeżyciach nawet na moment. I chociaż wydaje się, że wszystko jest jasne, to... wielokrotnie was zaskoczy.
 
Najnowszy thriller Sagera jest ciekawy, mroczny, wywołuje gęsią skórkę. To jego najlepsza książka, chociaż mało w niej typowego horroru, a więcej współczesnego thrillera.
Dział: Książki
poniedziałek, 19 wrzesień 2022 14:32

Wiedźmin. Ziarno prawdy

 

W każdej baśni jest ziarno prawdy. Miłość i krew. Obie mają potężną moc. Magowie i uczeni łamią sobie nad tym głowy od lat, ale nie doszli do niczego, poza tym, że… miłość musi być prawdziwa.

Gdy dobrą książkę lub opowiadanie czytałam jakiś czas temu, zawsze bardzo cieszy mnie, gdy otrzymuje ona swoją adaptację graficzną. To doskonały sposób na odświeżenie sobie świetnej historii. Dlatego z ogromnym entuzjazmem sięgnęłam po pierwszy tom komiksu o przygodach Wiedźmina, noszący tytuł „Ziarno prawdy”. 

Zarys fabuły

Geralt nie potrafi przejść obojętnie obok martwych, zakrwawionych ciał, na które natyka się w lesie. Idąc tropem tego, co zabiło podróżnych, trafia do na pozór opuszczonego zamczyska. Tylko że posiadłość okazuje się jednak mieć swojego mieszkańca, a jest nim zaklęty w bestię szlachcic. Wiedźmin szybko odkrywa, że to nie on odpowiada za śmierć podróżnych, nie wyklucza to jednak, że zabójcą okaże się inny, zupełnie niespodziewany mieszkaniec tajemniczych włości. 

Strona wizualna

Komiks ma wydanie zeszytowe, jest cienki i ma miękką oprawę. Jego niewielki format sprawia, że bardzo wygodnie się go czyta, a i cena nie zniechęci nikogo do zakupu. Ilustracje w tomie są szczegółowe i świetnie oddają nastrój. Całość wypełniają stonowane barwy, które wprowadzają czytelnika w odpowiedni klimat. 

Moja opinia i przemyślenia

„Ziarno prawdy. Wiedźmin” to komiksowa adaptacja opowiadania Andrzeja Sapkowskiego, więc drodzy czytelnicy nie dziwcie się, że nie zgadza się z najnowszą, serialową adaptacją, która została zrealizowana w wierze licentia poetica jedynie na motywach książek. Powieść graficzna jest zgodna z pierwowzorem. Autorem scenariusza komiksu jest Jacek Rembiś, a rysunki stworzył Jonas Scharf. Obydwu należą się wielkie brawa, bo zeszyt jest rewelacyjny!

Przyznam szczerze, że to najlepsza komiksowa adaptacja opowiadań Andrzeja Sapkowskiego, jaką do tej pory czytałam, a było ich już kilka. Jestem nią zachwycona i z niecierpliwością czekam na kolejny tom. To nie lada gratka dla wszystkich fanów Wiedźmina. 

Podsumowanie

„Ziarno prawdy. Wiedźmin” to niezwykle udany, świetnie narysowany komiks z dobrze zinterpretowaną i cudownie oddaną historią. Ma swój niepowtarzalny klimat i wciąga od pierwszej do ostatniej strony. Żałuję tylko, że jest taki krótki, bo po lekturze nie pozostaje mi nic innego, jak cierpliwe wyczekiwanie na kolejny tom.  

Dział: Komiksy

Rozróby, dalekie wyprawy, romantyczne podróże i czary. Potężna dawka doskonałego humoru, cartoonowa kreska i mnóstwo przygód w klimacie oryginalnych komiksów Janusza Christy. „Opowieści z Mirmiłowa” to albumy zawierające po kilka krótkich historyjek, tworzonych przez znanych polskich rysowników. Już 28 września br. ukaże się premierowy album – „Rozróby i romanse” oraz wznowienie dwóch pierwszych tomów serii stanowiących do tej pory część cyklu „Kajko i Kokosz. Nowe Przygody” - „Obłęd Hegemona” i „Łamignat Straszliwy” – z nowymi okładkami autorstwa Sławomira Kiełbusa. 

Dział: Komiksy
poniedziałek, 19 wrzesień 2022 01:48

Bialy pył. Piekło na K2

Zanim zaczęłam czytanie tej książki, zastanawiałam się, co kieruje ludźmi, którzy potrafią ryzykować życie dla zdobycia góry. Co mają w głowie himalaiści? Dlaczego jest to dla nich tak ważne, ponad wszystko. Często stawiają zdobycie szczytu ponad miłość bliskich. Bo przecież mają rodziny, wiedzą, że tam na dole, czekają ze strachem, często i przerażeniem. A mimo to - idą jak zahipnotyzowani. Jakby te wielkie szczyty miały w sobie niewidoczna moc przyciągania. Może tak rzeczywiście jest?
Byłam bardzo ciekawa, jak autor - którego książki bardzo lubię i polecam. Przygotował się do napisania tej historii, czy jego wiedza i przekazanie jej, dały mi satysfakcję i chociaż w małym stopniu zrozumiałam - o co chodzi?

Polska ekipa doświadczonych himalaistów zjawia się pod szczytem najsłynniejszej góry, która budzi respekt wśród każdego, kto chociaż trochę słyszał o górach. Nieokiełznana K2, zimowe zdobycie, marzenie wielu, ale czy realne? To szczyt, który jest bezwzględny dla doświadczonych, nie wybacza najmniejszego błędu. Cena jest zazwyczaj wysoka - śmierć. Jednak nawet świadomość ryzyka, nie jest w stanie powstrzymać wielu ludzi.
W bazie obozowiczów panuje osobliwa atmosfera. Tutaj wybierani są ludzie nie pod względem sympatii, a wiedzy i umiejętności radzenia sobie w warunkach, których normalny człowiek nie przeżyje. Tym bardziej sytuacja jest trudna, bo szczyt nie każdy zdobędzie, chętnych jest wielu. Rywalizacja i współpraca. Wydaje się niemożliwe do zrealizowania. Wśród załogi jest dziennikarz i amator wspinaczek - Krzysiek Garda, ma relacjonować podbicie góry z tak zwanej pierwszej ręki. Są również tak zwani, starzy wyjadacze, himalaiści z czasów, gdy kontakt ze światem był niemalże niemożliwy, a wyjście pod szczyt równało się z brakiem kontaktu z kimkolwiek. Denerwuje ich zachowanie i nastawienie teraźniejszej załogi. Szukający łączności z internetem, na bieżąco relacjonujący co się dzieje wysoko pod szczytem. To zupełnie nie ich klimat. Sensacja dla publiczności zabiła to wszystko, czego oni doświadczyli przez lata wspinaczek.

Tymczasem u szczytu warunki bywają różne, jak to zimą bywa, pogoda nie zbyt łaskawa i utrudniająca przygotowania do dalszego szturmu. W większości załogi, nastroje są jakby oklapnięte, lenistwo zaczęło brać górę nad celem wyprawy. I tylko dwoje ludzi poważnie podchodzi do sprawy, bardzo możliwe, że właśnie oni, będą mieli największe szanse zmierzenia się z K2.

Napisałam we wstępie, jakie było moje nastawienie przed przeczytaniem książki, później nie zmieniłam zdania, ale w pewnym sensie poczułam, co oni czują. I chociaż mój instynkt samozachowawczy jest zbyt mocno rozwinięty, często bardziej przeszkadza, niż szkodzi, to przez czas czytania, była tam z tymi ludźmi. Nie wiem, jak potrafią wytrzymywać tak straszne warunki atmosferyczne, bo dla mnie samo wyjście z namiotu byłoby wyzwaniem, a oni, jeśli chcieli osiągnąć cel, musieli brać się do roboty. Etap po etapie, przygotowywać do zdobycia góry, a każda wyprawa niosła niebezpieczeństwo. Zwodniczy lód, przepaści, które nie zawsze były od razu widoczne. Więcej pułapek niż można się spodziewać.

I jeszcze świadomość, że jeśli coś pójdzie nie tak, mało kto wyjdzie z pomocą, bo już moment szturmu wzbudza w człowieku dzikie instynkty. Rywalizacja odbiera zdolność myślenia, liczy się tylko jedno. Zdobycie celu i w pełni chwały wrócić do obozu, nie obracając się na innych. Tutaj nie ma miejsca na błąd. Tam na szczycie, pomyłka oznacza jedno - śmierć.

„Biały pył” w moim odczuciu jest fenomenalną książką, mnie wciągnęła od pierwszej strony i do samego końca, czytałam z zapartym tchem. Myślę, że jest to zasługa pióra autora. Bardzo lubię styl Pana Krzysztofa Koziołka, wcześniej czytałam w nieco innym klimacie książki. Byłam ciekawa tej odsłony. I się nie zawiodłam. Widać jak wiele pracy włożył autor w zebranie fachowych informacji, które dotyczą wspinaczek himalaistów. Jest to kawał dobrej roboty, która wyziera z każdej strony. Myślę, że w tym przypadku nazwisko zobowiązało, a poziom został utrzymany.

Jeśli jest ktoś, kto nie zna autora, to radzę jak najszybciej nadrobić zaległości. A „Biały pył. Piekło na K2” polecam z czystym sumieniem. Nie ma możliwości rozczarowania. Pasjonująca lektura, pełna emocji i wrażeń.

Dział: Książki
poniedziałek, 19 wrzesień 2022 01:18

Z zimną krwią

Przeznaczenie zawsze nas zaskakuje. Nigdy nie spodziewamy się trudnych momentów. Są sprawy, które uderzają w nas jak grom z jasnego nieba.*


Los bywa przewrotny i często zrzuca na nas jeden problem za drugim, wystawia na próby i naciąga nasze granice wytrzymałości. Podważa wszystko, w co do tej pory wierzyliśmy i sprawia, że trudno powrócić do rzeczywistości. Jednocześnie daje przy tym szansę na coś zupełnie nowego, szalonego i pięknego. Tylko jak za to chwycić, gdy niczego nie jesteśmy pewni?


Zarys fabuły


Nina nie podejrzewała, że najpiękniejszy dzień w jej życiu stanie się tym najgorszym. Mogłoby się wydawać, że porzucenie przed ołtarzem będzie tragedią, ale gdy w kościele wybucha bomba, a później ktoś próbuje ją zabić, dociera do niej, że może być jeszcze gorzej. Co gorsza, nie rozumie ani zachowania narzeczonego, ani tego, dlaczego ktoś czyha na jej życie. Chciałaby pobyć w samotności, jednak detektyw Sam Navarro zdecydowanie się temu sprzeciwia, bo czuje, że jest istotna dla sprawy i coś jej zagraża. Kto jest mordercą, czemu została porzucona i co teraz ma ze sobą zrobić?


Dawno nie czytałam nic Tess Gerritsen, dlatego chętnie chwyciłam wznowienie Z zimną krwią. Wiem, że to łagodniejsza wersja autorki, ale miło się ją czyta. Połączenie kryminału z romansem nie zawsze się udaje, ale tutaj wychodzi to naprawdę fajnie.


Moje wrażenia


Tess Gerritsen bez wątpienia potrafi stworzyć fabułę, która zaintryguje czytelnika od pierwszych stron, Stworzyła fabułę, w której naprawdę sporo się dzieje, od początku jednocześnie prowadzi kilka wątków i w odpowiednich momentach je ze sobą splata. Dba przy tym o to, by wszystko miało sens. Jednak niczego nie zdradza, póki nie uzna tego za konieczne. Podoba mi się to, że fajnie pisze o prowadzonej sprawie, czytelnik ma szansę wraz z detektywami badać poszlaki i próbować odkryć sprawcę. Plus za to, że wcale nie było to takie proste. Wątek romantyczny nie jest tutaj moim ulubionym, zbyt szybko się to toczyło, ale zbytnio też nie przeszkadzał. Z zimną krwią to tytuł, który stawia na akcję oraz emocje, których nie brakuje.


Słów kilka o bohaterach


Jeśli chodzi o postacie, to są neutralni, ale w takim pozytywnym sensie. To zwykli ludzie, którzy robią, co mogą, by żyć najlepiej, jak potrafią. Nina mogłaby zgrywać bogatą panią, która chce tylko męża i dostatniego życia, a jednak poszła własną drogą. Zdobyła zawód pielęgniarki, żyła ciężką pracą i marzyła o szczęśliwym związku. Podobało mi się, że nie zgrywała paniusi w opałach, potrafiła być twarda i zawzięta, a jednocześnie pokazywała swoją wrażliwą naturę. Trochę trudniej scharakteryzować mi Sama, był bardzo tajemniczy i niedostępny, no i strasznie niezdecydowany. A jednocześnie miał w sobie coś takiego, że nie dało się go nie lubić.


Na zakończenie


Nie jest to nic ambitnego, ale nie mogę odmówić autorce, że nawet w tej łagodniejszej formie potrafi stworzyć coś naprawdę bardzo dobrego. Z zimną krwią, to tytuł, który umilił mi leniwe popołudnie i dostarczył sporej dawki wrażeń. Bo o ile wątek miłosny traktowałam jako miły przerywnik, to ten z bombami naprawdę mnie zaintrygował. I długo zajęło mi odkrycie wszystkich elementów. Z zaciekawieniem podążałam za detektywami i wraz z Niną przeżywałam wszystkie wydarzenia. Nie mam pojęcia, jak sama zachowywałabym się w takiej sytuacji i trochę imponował mi jej spokój. To naprawdę fajne połączenie kryminału z romansem, byłam zaskakiwana, niepewna, a nawet trochę zadowolona z tych miłosnych rozterek.


Z zimną krwią to taka lekka wersja dla tych szukających odrobiny kryminalnych klimatów bez drastycznych opisów i lejącej się litrami krwi. Do tego połączony z uczuciami rodzącymi się w najmniej odpowiednim momencie. Zgrabnie połączone, intrygujące i godne poświęcenia czasu na lekturę.

Dział: Książki

Międzynarodowy Festiwal Komiksu i Gier to największa tego typu impreza w Polsce oraz Europie Środkowo-Wschodniej. Tegoroczna edycja odbędzie się w dniach 24-25 września br. w łódzkiej Atlas Arenie. Główni organizatorzy MFKiG: EC1 Łódź – Miasto Kultury oraz Stowarzyszenie Twórców „Contur” przygotowali bogaty program spotkań, prelekcji, paneli dyskusyjnych i warsztatów, a także strefy: targową, gier, cosplay, Star Wars i Manga Corner oraz dwie wystawy. 

Dział: Konwenty
wtorek, 06 wrzesień 2022 07:28

Martwe lwy

 

„Nie da się zestarzeć, nie przywykając do tego, że istnieją sprawy, których nie jesteś w stanie zmienić... a pewne sprawy zmieniają się, nawet jeśli o tym nie wiesz”.

Pierwszy tom serii („Kulawe konie”) dostarczył sporej satysfakcji czytelniczej, rewelacyjnie bawiłam się, emocjonowałam scenariuszem zdarzeń, doceniłam portrety postaci, wpasowałam w klimat. Wszystko to otrzymałam również w drugiej odsłonie, a jednak „Martwe lwy” mniej wciągały. Okazało się, że aby dobrze spędzić miło czas przy powieści Micka Herrona musiałam wykazać się akceptacją specyficznego humoru. Konsekwentnie wprowadzał go do zachowań postaci, a zwłaszcza jednej. Nieszczególnie ujmował, chociaż nadawał lekkości mrocznie brzmiącym zdarzeniom, może komuś innemu sprawi większą radość.

Podejrzewam, że bohater Jackson Lamb jeszcze niejednokrotnie zaskoczy, czasem zniesmaczy, kiedy indziej zaimponuje przebiegłością. Pozostali nieudacznicy i wyrzutki z głównego nurtu tajnych służb Regent’s Park, zesłańcy do strefy owianej wstydem zapomnienia, cechowali się oryginalnymi osobowościami, rozmaitym podejściem do pracy w charakterze szpiega, osobliwymi nawykami i przyzwyczajeniami. Sztuczny zlepek kontrastowych agentów, mających chęć coś udowodnić sobie i światu, z mniejszym lub większym ego, nie wydawał się tworem rokującym sukces. Jednak drzemiący potencjał powoli, acz z trudem, jakby na przekór wszystkiemu, uaktywniał się.

Grupa uwikłała się w sprawy o wadze bezpieczeństwa państwowego, a zwłaszcza londyńskiego. Poszła na pierwszą linię frontu, lecz nikt nie chciał przyznać oficjalnie, że z nimi współpracował lub coś im zlecił. Kulawe konie musieli działać w cieniu, bez należytego wsparcia, w skrajnie okrojonym budżecie. I co tu dużo mówić, ich wzajemne relacje pozostawiały wiele do życzenia. Sporo w powieści działo się, kilka warstw akcji, każda ciekawa do śledzenia. Wrażenie robiły nagłe zwroty akcji, zmieniające się oblicza interpretacji, dynamiczne klucze rozwiązywania tajemnic. Nic nie było takim, jakim na pierwszy, czy drugi, rzut oka się wydawało. Nawet zbiegi okoliczności zgrabnie pogrywały z domysłami czytelnika. Autor nie oszczędzał bohaterów, wystawiał na niebezpieczne misje. Atrakcyjnie wchodził w umysły, a i tak nie byłam pewna kierunku i przebiegu kontynuacji fabuły. Narracja lepiej dopracowana niż w pierwszym tomie. Może to zasługa tłumaczenia. Kiedy umarł dawny brytyjski szpieg i pozostawił zagadkową wiadomość, natychmiast włączyły się alarmy w służbach kontrwywiadu. A w Slough House budziły się z marazmu porażki i wykluczenia całkiem sprawnie funkcjonujące umysły. Była szansa, że pod odpowiednio prowadzonym dowództwem coś zdziałają, właściwie ułożą pionki planszy gry na śmierć i życie, zajrzą w wartki strumień rosyjskiej przeszłości z czasów zimnej wojny.

Dział: Książki
poniedziałek, 05 wrzesień 2022 15:01

Zapowiedź: Tygiel Dusz

W każdej legendzie tkwi ziarno prawdy - pradawne zło czai się w mroku czekając na moment odrodzenia. A absolutne zło wykorzenić można tylko w sposób absolutny. W tej walce nie będzie zwycięzców, będą tylko konieczne ofiary.

Dział: Książki
czwartek, 01 wrzesień 2022 19:14

Mroczne umysły

 

Pewnego dnia nagle tajemnicza choroba zaczyna zabijać amerykańskie dzieci. A tym którym jakimś cudem udało się przeżyć, zostają obdarzone przerażającymi umiejętnościami, których nie wiedzą, jak kontrolować. Ruby jest właśnie jedną z nich. Do dziesiątych urodzin jej życie wyglądało raczej normalnie, jednak później coś się zmieniło i to niestety na gorsze. Trafia do obozu, w którym przetrzymywane są inne ocalałe dzieci. Dla świata są to obozy rehabilitacyjne, w których leczy się tajemniczą chorobę, a tak naprawdę są to obozy, w których ludzi traktuje się jak króliki doświadczalne, a ci, którym zostaje przypisany kolor czerwony, pomarańczowy lub żółty, po prostu są eliminowani. Jedyną szansą na przeżycie jest ucieczka, ale czy jest ona możliwa?

„Mroczne umysły” Alexandry Bracken zostały wydane już kilka ładnych lat temu. Jednak wtedy zupełnie nie zwróciłam na nie uwagi. Może była to wina okładka, a może po prostu nie był to odpowiedni czas. Na szczęście teraz wydawnictwo Jaguar postanowiło dać drugą szansę tej serii w całkiem nowej szacie graficznej, która zdecydowanie bardziej do mnie przemawia.

Nie jest to moje pierwsze spotkanie z autorką. W zeszłym roku czytałam rewelacyjne „Lore”, a jeszcze kilka lat wcześniej przeczytałam „Pasażerkę”, więc wiedziałam mniej więcej, czego mogę się spodziewać i na szczęście moje wszystkie oczekiwania zostały spełnione.

Sam pomysł na fabułę „Mrocznych umysłów” nie jest czymś zupełnie nowym. Już wcześniej, czy to w książkach, czy serialach można było spotkać się z motywem dzieci, które nagle zostają obdarzone nadzwyczajnymi mocami i muszą walczyć ze złym rządem. Dlatego niektórych wątków mogłam się domyślić, np. kim okazał się Uciekinier, ale były też momenty, w których autorce udało się nie powielać znanych schematów, czym niekiedy mnie zaskoczyła.

Zdecydowanym plusem całej książki są jej bohaterowie. Bardzo podziwiałam Ruby. Chociaż w obozie spędziła sześć lat, to nadal miała siłę walczyć o siebie i najbliższych, choć nie raz miała chwilę zwątpienia i bała się również swoich mocy. Razem z nią przeżywałam całą jej podróż do wolności. Razem odkrywałam, jak działa jej moc, odkrywałam jej budzące się do życia uczucia.

Każdy bohater, który pojawił się w książce, miał swoje zdanie. Nic w tej historii nie zostało pozostawione przypadkowi, wszystko zostało przez autorkę dobrze przemyślane.

Zakończenie zaś załamało mi serce i liczę na to, że dość szybko pojawi się nowy tom. Po cichu mam nadzieję, że wszyscy będą mieli swoje szczęśliwe zakończenie, ale czy tak będzie? Tego dowiem się za jakiś czas.

Dział: Książki