Rezultaty wyszukiwania dla: Komedia
Teściowe w tarapatach
Nie spodziewałam się, że zwariowane teściowe powrócą, a tu... niespodzianka! Kazimiera i Maja znów wkraczają do akcji: ta pierwsza z modlitwą na ustach, a ta druga z tęczowymi legginsami w walizce. Co z tego wyniknie? Oczywiście kłopoty i wiele dziwacznych, ale i zabawnych sytuacji. I to mimo tego, że panie udają się wspólnie na wypoczynek... Kłopoty jednak same ich szukają – i szybko znajdą, a jakże! „Teściowe w tarapatach”, czyli kontynuacja powieści „Teściowe muszą zniknąć”, jest jeszcze zabawniejsza od swojej poprzedniczki.
Obie panie udają się w Świętokrzyskie. I choć każda ma inny plan podróży – Kazimiera pragnie zwiedzić wszystkie sanktuaria maryjne, a Maja skosztować trunków w lokalnych winnicach i zrelaksować się w tamtejszych SPA – szybko będą musiały zapomnieć o relaksie. Maja podsłuchuje niepokojącą rozmowę, a niedługo później teściowe zostają wrobione w morderstwo! Dopaść i unieszkodliwić chcą je bandziory z zakonu Smoka, tajemniczej, istniejącej od wieków organizacji. Kazimiera i Maja nie mają wyjścia: muszą nauczyć się współpracować, by ujść z tej afery cało i nie skończyć w więzieniu. W tym celu teściowe prezentują umiejętności godne agentek służb specjalnych, takie jak na przykład uciekanie z mieszkania przez balkon czy poszukiwanie korony królów... I bynajmniej nie mówię o szukaniu serialu na kanałach państwowej telewizji.
– Tobie chyba jakiś edukator podmienił mózg – rzekła z politowaniem. – Tylko nie mam pojęcia, dlaczego na niedziałający. Skąd ty bierzesz te wszystkie debilizmy?!
– To są sprawdzone informacje – pouczyła ją Kazimiera. – Rzecznik praw dziecka mówił, że na własne oczy widział całe plecaki wypełnione takimi tabletkami. A to przecież bardzo mądry człowiek. Taki jest zawsze elegancki. I nosi okulary!
Maja chciała jej powiedzieć, że jej kuzyn Władzio też nosi okulary, a ma iloraz inteligencji równy gęsi, czego dowodem jest fakt, że ośmioletnią podstawówkę kończył przez dziesięć lat. [...] Zdaniem Mai podobny typ umysłowości prezentował także wzmiankowany przez Kazimierę urzędnik.
Kto zżyma się na nie zawsze prawdopodobne zwroty akcji, ten u Alka nie ma czego szukać: Książę Komedii Kryminalnej buduje humor właśnie na piętrzeniu nieprawdopodobnych (choć grających dobrze w fabule) zdarzeń. W jego książkach zawsze dużo się dzieje, i to dość absurdalnie – tak, że czytelnik na przemian pęka ze śmiechu i kibicuje bohaterom, by wyszli cało z opresji, bywa bowiem także niebezpiecznie! Są ucieczki, pościgi, strzelaniny (cóż, że strzela się do dzików!) i tajemne bractwa, ale nie może zabraknąć i zabawnych scen. Mamy więc Kazimierę śpiewającą w stanie upojenia alkoholowego i przypadkową wywózkę śmieciarką na wysypisko śmieci, który to pojazd omyłkowo został początkowo uznany za niebo... Tylko zapachy były jakieś takie raczej ze sfery profanum niż sacrum!
W serii o teściowych humor Alka Rogozińskiego zaprawiony jest politycznym pieprzem, sporo tu odniesień do aktualnej sytuacji w kraju, a choć wszystko podane jest lekko, to jednak da się wyczuć pewną gorycz. Najwyraźniej to sposób autora na to, by odreagować naszą polską rzeczywistość, co jak najbardziej rozumiem. Na wszelki wypadek jednak ostrzegam, bo wiem, że niektórym czytelnikom to przeszkadza.
Muszę przyznać, że druga odsłona przygód teściowych podobała mi się nawet bardziej od pierwszej. Widać, że Rogoziński lepiej już zna swoje bohaterki, a i one, choć drą koty i podchodzą do siebie często jak pies do jeża, coraz lepiej czują się w swoim towarzystwie. Może rzeczywiście przeciwieństwa się przyciągają, a może Książę Komedii Kryminalnej daje nam w ten sposób znać, że każdy może się w końcu dogadać, jeśli tylko obie strony trochę odpuszczą i skupią się na tym, co naprawdę ważne? Tak czy inaczej, Alek Rogoziński po raz kolejny zapewnił mi kilka godzin czystej rozrywki – i za to właśnie go lubię!
Dodatkowym smaczkiem dla osób znających powieści z Joanną Szmidt w roli głównej („Ukochany z piekła rodem”, „Morderstwo na Korfu”) będzie jej wcale nie tak epizodyczna rola w „Teściowych". Pojawia się też jak zwykle niezawodny polski Matt Bomer, czyli policjant Krzysztof Darski. Fajnie, że postaci z różnych książkowych światów Alka Rogozińskiego się spotykają, dzięki czemu tworzy się małe literackie uniwersum.
Morderców tropimy w czwartki
To nie jest mój mąż
Dywan z wkładką - nowa książka Marty Kisiel!
Dywan z wkładką rozbawił mnie do łez! Ma wszystko, co dobra komedia kryminalna powinna mieć. Humor, intrygę, wciągającą fabułę i… wkładkę w dywanie! Czułam się, jakbym czytała Joannę Chmielewską! Dawno się tak nie chichrałam w głos! Polecam.
Zbrodnia po polsku
Wywiad z Alkiem Rogozińskim
Alek Rogoziński - pisarz, twórca komedii kryminalnych i powieści obyczajowych, dziennikarz. Karierę zawodową zaczynał w połowie lat 90. w Rozgłośni Harcerskiej, potem pracował m.in. w Radiu Plus i warszawskim Radiu Kolor.Jego literackim debiutem była wydana w marcu 2015 roku komedia kryminalna Ukochany z piekła rodem, która dotarła do pierwszego miejsca na liście bestsellerów kryminalnych EMPIK.com. Dwie jego powieści, Jak Cię zabić, kochanie? i Do trzech razy śmierć, zostały nominowane w prestiżowym plebiscycie "Książka roku" portalu Lubimy Czytać. Za książkę Lustereczko, powiedz przecie nagrodzony w 2017 roku pierwszą nagrodą w plebiscycie "Zbrodnia z przymrużeniem oka". Ponownie zdobył tę nagrodę w 2018 roku za Zbrodnię w wielkim mieście i w 2019 roku za Raz, dwa, trzy... giniesz ty!. Ta ostatnia powieść doczekała się znakomicie przyjętej inscenizacji na deskach stołecznego Teatru Druga Strefa. Książki sygnowane jego nazwiskiem rozeszły się już w nakładzie ponad ćwierć miliona egzemplarzy. Prywatnie Alek jest warszawiakiem, pasjonatem historii Starożytnego Rzymu, fanem Madonny i Jima Morrisona, a jego hobby są podróże po świecie.
Teściowe muszą zniknąć
Napisać dobrą komedią kryminalną nie jest łatwo. Trzeba posiadać szczególne poczucie humoru, które sprawy poważne i straszne uczyni zabawnymi, niepoważnymi i absurdalnymi. Autor powinien lubić się ze słowem pisanym, a humor musi być naturalny, lekki, a zachowanie odpowiedniej równowagi pomiędzy ironią, sarkazmem i groteską, a ciringem jest bardzo trudne. Kilka lat temu czytałam już książkę, która wyszła spod pióra pana Rogozińskiego i przyznam, że byłam zachwycona, bo podczas lektury nie mogłam się przestać śmiać. Teściowe muszą zniknąć musiałam przeczytać, bo lubię śmieszkowanie z teściowych, a przy tej lekturze chciałam się dobrze bawić od pierwszej do ostatniej strony.
Amelia i Janusz w najśmielszych snach nie przewidzieli sytuacji, w której się znajdą. Kochają się, niedawno kupili mieszkanie w centrum Warszawy, chcą wieść spokojne życie (co skutecznie utrudnia im sąsiadka od okien). Gdy w ich bloku pojawia się dawno nie widziany kuzyn Sylwester, który szuka skarbu, o którym opowiedział mu dziadek Karol, Niedzielscy postanawiają pomóc. Nie wiedzą, że legendarnym majątkiem interesuje się kilkoro innych osób, w tym stołecznego półświatka Tygrys Złocisty. Gdy jedno z Niedzielskich zostaje oskarżone o morderstwo, do akcji wkraczają teściowe. Kazimiera to kobieta, która całe swoje życie pokłada w Bogu, jest przeciwna wszystkim odstępstwom. Maja jest takim typem kobiety, która nie boi się walczyć w obronie słabszych i dyskryminowanych, a wiek nie jest dla niej ograniczeniem. Spotkania teściowych nigdy nie kończą się dobrze. Czy teraz pokonają swoje uprzedzenia i zaczną ze sobą współpracować?
Alek Rogoziński jak nikt potrafi wyciągnąć na wierzch nasze wady, uprzedzenia, które niezwykle pasują do tego, co aktualnie dzieje się w naszym kraju, oblec je swoim poczuciem humoru, ironią, absurdem, groteską… I to jest dobre. Teściowe muszą zniknąć czyta się bardzo dobrze. Najbardziej charakterystyczne postacie to tytułowe panie, czyli Maja i Kazimiera. Tylko czekałam, aż pan Alek Rogoziński doprowadzi do ich spotkania, a przy tym zacierałam rączki w oczekiwaniu na to, co się wydarzy. Wiedziałam, że współpraca tych kobiet będzie genialnym elementem tej historii i pomimo wydarzeń, będę się śmiać w głos. I tak też było. Maja i Kazimiera zestawione są na zasadzie kontrastu, co jeszcze bardziej uwydatnia ich wady i uprzedzenia. Jednak nie tylko o teściowych warto wspomnieć. Każda z postaci, która pojawia się na scenie tej czarnej komedii, jest przedziwna, wyrazista, w charakterystyczny sposób przerysowana. Łatwo jest się w tym wszystkim odnaleźć.
Gdy już zaczniemy lekturę, to wpadamy w nią jak w silny prąd rzeki. Nie ma sensu walczyć, trzeba dać się ponieść autorowi i jego wyobraźni. Teściowe muszą zniknąć to historia, którą połyka się w jeden, dwa wieczory, żałując każdej chwili, która odsuwa nas od dalszej lektury. W porównaniu do budowania postaci, to intryga kryminalna aż tak nie fascynuje. W tej książce jest raczej tłem, czymś, co pozwala iść akcji do przodu, ale to bohaterowie i ten absurd odgrywają główną rolę.
Ja cię kocham, a ty miau
Strach ma wielkie oczy. Ale kot ma większe!
Katarzyna Berenika Miszczuk to pisarka, która już niejednokrotnie zaskakiwała mnie swoimi pomysłami. Doskonale czuje się w każdym gatunku, od fantastyki, poprzez thrillery i romanse, aż po kryminały. Takiej jednak książki jak „Ja cię kocham, a ty miau” w życiu bym się nie spodziewała.
Zarys fabuły
Lord jest kotem, a konkretnie wielkim kocurem. Mieszka ze swoją ukochaną właścicielką Alą. Kobieta jest artystką, która swoimi akwarelami ozdabia książeczki dla najmłodszych. Gdy jej wieloletni chłopak oznajmia, że wyjeżdża do Niemiec i nie zamierza jej ze sobą zabierać, Ala decyduje się na desperacki krok. Zamierza wziąć udział w konkursie dla artystów, w którym stawką jest milionowy spadek ekscentrycznego konesera sztuki. Kiedy jednak chodzi o duże pieniądze, można się spodziewać, że prędzej czy później padną trupy. Problem w tym, że jedynym świadkiem zdarzeń jest… Lord.
Moja opinia i przemyślenia
Przyznam, że na początku lektury myślałam sobie tak: „co to do licha ma być?”. Szybko jednak wciągnęłam się w fabułę (mniej więcej wtedy, kiedy jako czytelniczka dowiedziałam się o konkursie). Jeszcze chwilę później zupełnie przepadłam i nie odłożyłam książki, aż nie skończyłam czytać. Bawiłam się doskonale. Wygląda na to, że niezależnie od tego, co napisze Katarzyna Berenika Miszczuk, każda jej książka będzie miała w sobie magię. Pisarka ma też wyborne poczucie humoru.
„Ja cię kocham, a ty miau” to kryminalna komedia w całości przedstawiona z punktu widzenia kota. Mimo że w książce gęsto ścielą się trupy, to podchodzimy do nich z zupełnie zimną krwią, bo przecież co mogą interesować one kota? Lord dba wyłącznie o interesy własne i swojej ukochanej właścicielki. Nadaje to powieści niezwykle interesujący klimat i wprawia czytelnika w nietypowy nastrój. Jest zabawnie, pojawia się szczypta romantyzmu zaś niektóre elementy mrożą krew w żyłach. Książka zdecydowanie przez cały czas trzyma czytelnika w napięciu.
Podsumowanie
Lekturę tytułu „Ja cię kocham, a ty miau” polecam z całego serca. Przy powieści można bardzo przyjemnie spędzić czas, zupełnie zapominając o zwykłej codzienności. Uwielbiam książki spod pióra Katarzyny Bereniki Miszczuk, a ta nie należy do wyjątków. Zdecydowanie warto poznać przygody Lorda i jego właścicielki Ali. Myślę, że każdy czytelnik bez trudu się z nimi zaprzyjaźni. Za to Lord z pewnością w jednym względzie ma stuprocentową rację - nie sposób go nie polubić. „Ja cię kocham, a ty miau” to powieść, po którą zdecydowanie warto sięgnąć.
Oddaj albo giń
Matylda Dominiczak jest bibliotekarką w osiedlowej wypożyczalni książek. Kocha swoją pracę i ma ciekawe pomysły dotyczące działalności placówki. Niektóre bywają kontrowersyjne, a jeden sprawia, że kobieta wpada w poważne tarapaty. Ten feralny pomysł polega na druku zakładek do książek z hasłem Oddaj albo giń skierowanym do czytelników, którzy przetrzymują książki. Pomysł nie zyskuje aprobaty dyrektora Pawlickiego. Nie to jest jednak najgorsze!
Mogłoby się wydawać, że praca bibliotekarki jest spokojna i pozbawiona emocji. Tylko cisza i półki z książkami. Czasem jednak i w bibliotece może zdarzyć się coś niezwykłego, co przewróci do góry nogami codzienną rutynę. W przypadku książki Olgi Rudnickiej jest to trup znaleziony w składziku przez wspomnianą wcześniej Matyldę. Oprócz denata w składziku leży także nieprzytomny dyrektor i to ten fakt sprawia, ze Matylda zaczyna prywatne śledztwo. Zgodnie z jej pokrętną logiką jest w kręgu podejrzanych, gdyż wszyscy znają jej zatargi z dyrektorem Pawlickim, a do tego dochodzi jeszcze zakładka w kieszeni denata.
Sam pomysł z trupem w bibliotece nie jest oczywiście nowy i odkrywczy, ale sposób prowadzenia śledztwa znacznie odbiega od standardów. Z jednej strony nieudolny policjant raczej markuje pracę niż czegokolwiek docieka, z drugiej domorosła pani detektyw wpakowuje się w coraz to nowe kłopoty.
W założeniu książka miała być zabawna. Główni bohaterowie obdarzeni zostali komicznymi cechami: Matylda rozmawia ze swoim samochodem intensywnie przy tym gestykulując, a jej słowotok jest nie do ujarzmienia. Policjant prowadzący sprawę to z kolei człowiek przed emeryturą, pamiętający dawne milicyjne metody śledcze. Niestety przerysowani bohaterowie drażnią zamiast śmieszyć, monologi Matyldy nudzą nie wywołując salw śmiechu, podobnie jak idiotyczne pytania śledczego.
Jedyną postacią, która ratuje tę powieść jest rezolutna córka Matyldy. Dziecko pomysłowe, złośliwe i inteligentne, które potrafi zapędzić w kozi róg niejednego dorosłego swoim sprytem i żelazną logiką.
„Oddaj albo giń” w założeniu jest komedią kryminalną. Jest trup, komiczne postaci i kilka sytuacji, które wywołują śmiech. Brakuje jednak pewnego polotu i tego czegoś, co sprawia, że książkę zapamiętuje się na długo. Co nie znaczy, że nie znajdzie czytelników wśród sympatyków literatury lekkiej łatwej i przyjemnej.
Powieść była moim pierwszym spotkaniem z prozą Olgi Rudnickiej i chyba nie sięgnę po inne utwory tej autorki.
Lennart Malmkvist i osobliwy mops Buri Bolmena
14 listopada nakładem wydawnictwa INITIUM ukaże się powieść Larsa Simona zatytułowana "Lennart Malmkvist i osobliwy mops Buri Bolmena" - lekka komedia będąca fenomenalną historią o magii oraz gadającym, wyjątkowo sarkastycznym mopsie w roli głównej. Powieść zdecydowanie inna niż wszystkie, której absolutnie nie można przegapić! Pełna zabawnych tekstów, które mają szansę stać się kultowymi, a także zaskakujących zwrotów akcji. Gorąco zachęcam do zapoznania się z poniższym opisem powieści oraz z załączonym fragmentem książki.
