wrzesień 13, 2026

niedziela, 13 wrzesień 2026 18:42

Komnata sekretów

By 
Oceń ten artykuł
(1 głos)

 

„Są takie sekrety, które dopiero po czyjejś śmierci zaczynają być najbardziej niebezpieczne.”

Dawno nie sięgałam po komedię kryminalną, a poczułam chęć wejścia w te klimaty czytelnicze, zatem wybór padł na opowieść „Komnata sekretów”, w końcu wszelkie spiski, teorie, tajemnice i sekrety idealnie nadają się, aby wymieszać je w intrygującym a jednocześnie humorystycznym scenariuszu zdarzeń. Czytałam „Śmierć w blasku fleszy” tego autora i wyniosłam sympatyczne wrażenia po spotkaniu z książką. Wiem, że to mało z jakże bogatego dorobku pisarza, tym bardziej, że bardzo lubianego przez odbiorców, ale za to często zaglądam na facebookowy profil Alka Rogozińskiego, aby złapać uśmiech na początek dnia. Nie zawsze zgadzam się z przemycanymi przez autora opiniami o rzeczywistości i postaciach w niej uczestniczących, ale jestem pod wrażeniem niekończących się pomysłów na przedstawiane realiów codzienności, w przyjemnym krzywym zwierciadle i ciepłej autoironii.

I właśnie, lekkie nabijanie się z osób obecnych w nagłówkach mediów, bezpośrednie ich przywoływanie, lub za pośrednictwem wykreowanych bohaterów, okazało się głównym nurtem humoru, oczywiście, wspartym kontekstem sytuacyjnym. Liczne i barwne postaci. Halina, urocza starsza pani, najbardziej rozbawiała wypowiedziami i podejściem do świata, w tym męża i zasadności funkcjonowania szajki hejterskiej. Imponowała niespożytą energią i entuzjazmem. Pozostałe umiarkowanie przekonywały. Jeśli chodzi o intrygę, w skrócie opisując, pogoń za bursztynowym skarbem, przez kilku wtajemniczonych i zainteresowanych, nie wciągnęła tak, jak na to liczyłam. Scenariusz wypakowany naprzemiennie zmieniającymi się scenami, różnorodnymi osobowościami, pragnieniami i ambicjami bohaterów, co dobrze rokowało na pozytywny odbiór powieści, jednak w pewnym momencie, zamiast zaangażowania w akcję, poczułam lekkie znużenie, tym bardziej, że zakończenie przewidywalne. Tym niemniej, „Komnatę sekretów” szybko poznawałam, nie sposób nie podkreślić przyjaznego i lekkiego stylu narracji, dowcipnych zabaw językowych i skojarzeniowych, chciałoby się ich więcej. Wszystko zaczęło się od pojawienia się na uroczystości pogrzebowej babci Pauliny, nieznanego rodzinie zmarłej, historyka sztuki i archeologa. Mężczyzna zdawał się coś sygnalizować, może o dziele, które krzyczało historią, a może o historii rodzinnej, która nigdy nie powinna była wyjść na jaw. Jak to się stało, że śledztwo dziennikarskie weszło w etap gry, które mogło kosztować znacznie więcej niż planowała pracownica portalu? Czy pytania mogły być groźniejsze od odpowiedzi?

Czytany 17 razy

Najnowsze od Bookendorfina