styczeń 26, 2022

Rezultaty wyszukiwania dla: Garfield

poniedziałek, 05 lipiec 2021 00:34

Zapowiedź: Młodzi Tytani. Beast Boy

Cykl powieści graficznych dedykowany młodym czytelnikom, poruszający ważne tematy społeczne. Składają się na niego pojedyncze albumy poświęcone nastoletnim bohaterom znanym z komiksów DC. Świat oglądany oczami młodych ludzi nie zawsze jest pięknym i przyjaznym miejscem, a problemy, z którymi przyjdzie zmierzyć się bohaterom, przerosłyby niejednego dorosłego. Na szczęście w ich życiu nie zabraknie również miejsca na przyjaźń, radość czy szalone przygody. 

Dział: Komiksy
czwartek, 11 luty 2021 12:57

Garfield. Tłusty koci trójpak. Tom 8

 

Potrójna porcja klasycznego, Garfieldowego humoru

Przyznam szczerze, że paski komiksowe z Garfieldem to jedna z nielicznych rzeczy, które bawią mnie niezmiennie od lat. Dlatego też z ogromną radością i zapałem sięgam po wszystkie nowe wydania. Tym razem w moje ręce trafił tom ósmy „Tłustych, kocich trójpaków”, w którym znalazły się tytuły: „Garfield na wagę”, „Garfield wspiera podbródki” i „Garfield bierze lanie”. Seria komiksów ukazuje się nakładem wydawnictwa Egmont. 

Co znajduje się w środku?

Książka, jak i pozostałe z serii, wydana została w twardej oprawie i wydrukowana na doskonałej jakości papierze. Ma kwadratowy, dość sporych rozmiarów format i jest prawdziwą cegiełką. W środku znajdują się oczywiście dziesiątki komiksowych pasków, których głównym bohaterem jest kot Garfield. Od czasu do czasu pojawiają się jednak również ciekawostki i fakty z życia pomarańczowego kota. Całość wydrukowana została w pełnym kolorze.  

Moja opinia i przemyślenia 

W sierpniu 2019 roku Viacom kupił Paws, Inc. (studio komiksowe założone przez Jima Davisa), w tym globalny merchandising i istniejących licencjobiorców, i umieścił go pod swoim banerem Nickelodeon. Niestety dla miłośników Garfielda nie są to najlepsze wieści. Firma nastawiona jest na duże zyski, w związku z czym z oficjalnej strony sławnego kota usunęła wszelkie dostępne za darmo materiały, takiej jak stare animacje, które miały swój pełen uroku klimat. W zamian za to zaczęła tworzyć puszczany na swoim kanale telewizyjnym serial, który jednak niewiele ma wspólnego z oryginałem. Na szczęście stare komiksy z Garfieldem wciąż są wznawiane i każdy, kto tylko chce, może mieć do nich łatwy dostęp.  

Komiksy z Garfieldem niezmiennie bawią czytelników w każdym wieku. Jim Davies nigdy nie słynął z oszczędzania swoich bohaterów, a w szczególności oczywiście właściciela Garfielda Johna, który sam twierdzi, że na świecie istnieją psiarze i kociarze, ale są też ludzie tacy jak on - ludzie głupi. Oprócz walorów czysto rozrywkowych Garfield dostarcza również wiele życiowych lekcji i niezwykle cynicznych prawd o świecie. 

Jako ciekawostkę na temat popularności pomarańczowego kota dodam, że komiks o przygodach Garfielda, który publikowany jest w 23 językach w 2,570 gazetach na całym świecie, czyta regularnie 263 milionów czytelników z 63 krajów. Sprzedano już ponad 130 milionów egzemplarzy książek o Garfieldzie, a czytelników wciąż nie ubywa.

Podsumowanie

Nieważne ile komiksowych pasków, których głównym bohaterem jest Garfield, bym nie przeczytała i tak zawsze chętnie sięgam po kolejne. Przygody pomarańczowego kota są idealnym remedium na poprawę humoru i po prostu zawsze wprawiają w dobry nastrój. 

Dział: Komiksy
czwartek, 26 marzec 2020 17:17

Garfield. Tłusty koci trójpak. Tom 6

Już od wielu, wielu lat jestem wielką fanką Garfielda i jego komiksowych pasków. Po raz pierwszy jednak w Polsce ukazuje się seria komiksów poukładana w kolejności chronologicznej. W tomie 6 „Tłustego kociego trójpaku” Garfield kończy już 10 lat! 

Strona wizualna

Każdy komiks z serii składa się z połączenia trzech anglojęzycznych, cieńszych książeczek. Komiksy wydawane są w twardej oprawie, na doskonałej jakości papierze i w pełnym kolorze. Do pasków dodane zostały ciekawostki i dodatkowe, zabawne elementy. W szóstym tomie na przykład przedstawiona została graficzna historia ewolucji psów według Garfielda. Wydawnictwo Egmont naprawdę się postarało, by nowe wydanie Garfielda prezentowało się doskonale. To komiksy, które będą ozdobą mojej biblioteczki. 

Moja opinia i przemyślenia

Mimo że Jim Davies, twórca kota Garfielda, ma już swoje lata (urodził się w 1945 roku), to kult wokół pomarańczowego kota wciąż się rozwija. Nad jego wizerunkiem pracuje korporacja Paws, dzięki której powstają aplikacje, kanał na youtubie ze starymi odcinkami animowanego Garfielda oraz filmy pełnometrażowe. Wygląda na to, że Garfield ma dużą szansę przeżyć swojego twórcę, choć nostalgicznie myślę, że to już nie będzie to samo… 

Komiksy z Garfieldem czytałam zarówno po polsku, jak i po angielsku. Po raz pierwszy jednak, dzięki „Tłustym Kocik Trójpakom” natknęłam się na paski, których wcześniej nie miałam przyjemności poznać. Moja radość z tego powodu była ogromna. Jestem bardzo ciekawa, ile tomów zaplanowało wydawnictwo. 

Myślę, że gdyby „Garfield” zaczął być wydawany w Ameryce ostatnich lat, to zostałby oprotestowany i w ogóle by się nie przyjął. Jim Davies żartuje z tak wielu rzeczy, że zapewne wiele mniejszości społecznych poczułoby się urażone. Dodatkowo nie porusza problemów rasizmu (chyba że za taki weźmiemy wzajemną niechęć psów i kotów lub nienawiść do pająków) i orientacji seksualnych. To brutalny i szczery humor w czystej postaci. Między innymi za to właśnie tak bardzo go uwielbiam. 

Podsumowanie

Jeżeli lubisz nieco czarny, bardzo cyniczny i pełen sarkazmu humor, to w towarzystwie  „Garfielda” powinieneś spędzić kilka naprawdę bardzo przyjemnych dni. Myślę, że paski z leniwym, pomarańczowym kotem będą bawiły nie tylko nas, ale również i następne pokolenia. Jestem ogromną fanką Garfielda i jego hermetycznego świata. Bawi czytelników i wbrew pozorom uświadamia o tym, co w życiu jest najważniejsze (i nie, zdecydowanie nie mam tutaj na myśli ani jedzenia, ani spania). Lekturę serdecznie polecam! Sama zamierzam skompletować całą serię. 

Dział: Komiksy
poniedziałek, 23 wrzesień 2019 22:46

Garfield. Tłusty koci trójpak. Tom 5

Gdy właściciela nie ma w domu, kot tańcuje – zwłaszcza jeśli tym kotem jest Garfield, otyły praktyk zamętu i chaosu. Chociaż jednocześnie Garfield czerpie tyle samo – lub więcej – satysfakcji z czynionych zniszczeń, kiedy Jon jest na miejscu. Ataki na listonosza, mordowanie pizzy, dręczenie psa czy „delikatne” przypominanie Jonowi, że czas już na posiłek – wszystko to brzmi świetnie!

Dział: Komiksy

Czworonożny futrzany balon, którego czule nazywamy GARFIELDEM, zawsze chce więcej. A daje z siebie, co może, żebyśmy czytając ten solidny tom zrywali boki ze śmiechu.

Czy więc tłucze Odiego gazetą, ciska w Jona ciastem, stosuje dietę „tyle kawy, ile tylko wypijesz”, czy przemyka do samolotu, Garfield zawsze dba o to, żeby jego nieszczęsny właściciel się nie nudził, a wygłodniali czytelnicy znaleźli powód do śmiechu. Garfieldowy cykl TŁUSTYCH KOCICH TRÓJPAKÓW stanowi kolekcję komiksowych pasków zebranych w nowym, kolorowym wydaniu w tłumaczeniu Piotra W. Cholewy. Garfield zmieniał się trochę na przestrzeni lat, ale jedno pozostało niezmienne: jego gigantyczny apetyt na jedzenie i poczucie humoru. Czeka was dużo szaleńczej radości z nienasyconym kotem, bo nigdy dosyć zabawy.

Dział: Komiksy

Czworonożny futrzany balon, którego czule nazywamy Garfieldem, zawsze chce więcej. A daje z siebie, co może, żeby w tym solidnym tomie zrywać boki ze śmiechu. Czy tłucze Odiego gazetą, ciska w Jona ciastem, stosuje dietę „tyle kawy, ile tylko wypijesz”, czy przemyka do samolotu, Garfield zawsze dba o to, żeby jego nieszczęsny właściciel się nie nudził, a wygłodniali czytelnicy znaleźli powód do śmiechu.

Dział: Komiksy
czwartek, 10 styczeń 2019 21:38

Garfield. Tłusty koci trójpak #01

Każdy z nas jest Garfieldem w poniedziałki. Jednak nie każdy z nas wie, że temu tłustemu kociakowi stuknęła równa czterdziecha w 2018 roku. 19 czerwca 1978 roku ukazał się pierwszy pasek o tym miłośniku lazanii, leniu i egocentrycznym futrzaku. Wydawnictwo Egmont postanowiło najwyraźniej uczcić okrągłe urodziny Garfielda i rozpoczęło wydawanie zbiorcze komiksów.

„Garfield. Tłusty koci trójpak.” t. 1 zawiera trzy zeszyty: „Garfield jako taki”, „Garfield nabiera wagi” i „Garfield imponujący”. Dla osób wychowanych głównie na animowanych serialach i filmach fabularnych zapewne pierwszym szokiem będzie fizjonomia tego rudego tłuściocha. Garfield bowiem na przestrzeni lat zmienił się, początkowo bardziej drapieżny w konturach, z czasem zaokrąglił się (zapewne od lazanii) i stał się bardziej wymuskany, jednak to dopiero w późniejszych zeszytach. Niezmienne natomiast pozostały od początku wojny pomiędzy Jonem i Garfieldem o jedzenie, kawę, znowu o jedzenie, porządek, podrapane fotele, spacery i znowu o jedzenie. Humor, który towarzyszy mało terapeutycznemu zachowaniu Garfielda, pomimo że naszpikowany złośliwościami, a wręcz przemocą, nadal, konsekwentnie bawi czytelnika. W tomie pierwszym stopniowo pojawiają się również pozostali bohaterowie; najpierw Lyman z Odiem, następnie atrakcyjna pani weterynarz Liz, a na końcu Nermal, uroczy kociak rodziców Jona. Te nowe interakcje z pozostałymi członkami świty jakże egocentrycznego kota, pozwala ukazać w pełni możliwości Garfielda, który maltretuje Odiego, wykorzystując przeciwko niemu, jego własną głupotę, mierzy się z urokiem osobistym Nermala i wykpiwa pożałowania godną atencję Jona względem Liz.

Ogromnie cieszę się, że Garfield powstał czterdzieści lat temu, kiedy świat podchodził do wielu kwestii całkiem inaczej, niż obecnie. Bardzo możliwe, że ten bezwstydnie złośliwy i impertynencki futrzak nie miałby obecnie prawa bytności w takim kształcie. Jego pogardliwe podejście do diet, pełne aktywnego zaangażowania w przemoc fizyczną względem słabszego Odiego, braku zaangażowania w jakikolwiek wysiłek fizyczny, mógłby nie pasować do obecnych ram zdrowego stylu życia i poprawności społeczno-politycznej. Pozostaje mieć nadzieję, że poczucie humoru czytelników, pozostaje niezmienny.

„Garfield. Tłusty koci trójpak” t. 1, to cudowny relaks dla zmęczonego codziennymi troskami umysłu. Podejście Garfielda do życia bywa natomiast ogromnie inspirujące i zwiera mnóstwo bezcennych rad. Każdy dzięki niemu wie, że dobra drzemka nie jest zła, że kto rano wstaje ten jest niewyspany, że życie jest zbyt krótkie na niesmaczne jedzenie i zawsze należy mieć kogoś, kogo można wykorzystywać, kogo można tłuc i komu można się zwierzyć, choć do takich relacji z innymi, mało kto ma odwagę się przyznać.

Sądzę, że nie trzeba polecać historyjek z Garfieldem, za to zachęcam do lektury kolejnego tomu, aby czasem nie zapomnieć o tych wszystkich kocich mądrościach.

Dział: Komiksy
czwartek, 29 listopad 2018 16:09

Garfield. Tłusty koci trójpak. Tom 2

Zamknijcie lazanie! Przykujcie kurczaki! I trzymajcie się za boki... Ulubiony gruby kot Ameryki powraca – głodniejszy, śmieszniejszy, bardziej zadziorny i leniwy, i ogólnie bardziej uroczy niż kiedykolwiek! Złośliwy zwierzak wraca do starych sztuczek i kilku nowych przy okazji. Napada harcerkę, ucieka ze schroniska dla zwierząt, flirtuje ze swoją dziewczyną Arlene i oczywiście dokucza Odiemu, Jonowi i Nermalowi. Przecież złośliwość to jego całe życie!

Dział: Komiksy
środa, 19 wrzesień 2018 09:39

Garfield. Tłusty koci trójpak. Tom 1

Dowcipny, wytworny, elegancki i zwyczajnie zachwycający. Garfield urodził się (gdzieżby indziej) w kuchni włoskiej restauracji, w 1978 roku. Kiedy właściciel oddał go do sklepu zoologicznego, Garfield myślał, że już po nim. Ale udało mu się... Bo tego wiekopomnego dnia pewien pechowy dżentelmen, niejaki Jon Arbuckle, stanął w progu sklepu. Wierzcie lub nie, ale Garfield ważył wtedy niecałe 2,5 kilograma. Jednak dzięki cudownie obsesyjnej pasji do makaronów szybko stał się pierwszym grubym kotem Ameryki.

Dział: Kids
czwartek, 07 styczeń 2016 08:35

Łowcy skarbów

W odległej krainie poszukiwacze skarbów wyruszają w pełna przygód podróż. Przemierzają mroczną otchłań Jaskini Lwa, Splątaną Dżunglę oraz lodowe Góry Mroźne. Ich celem jest zdobycie jak najcenniejszych artefaktów. Czy dołączysz do nich i weźmiesz udział w tej wyprawie?

Na polskim rynku, dzięki wydawnictwu Rebel, ukazała się gra planszowa „Łowcy skarbów". Jej autorem jest Richard Garfield. Zaprojektował on takie tytuły jak „Potwory w Tokio" czy cyberpunkową grę karcianą „Android: Netrunner". Jego największym sukcesem jest znana na całym świecie i mająca rzeszę fanów, kolekcjonerska gra karciana „Magic: The Gathernig".

W „Łowcach skarbów" gracze wcielają się w poszukiwaczy starożytnych artefaktów, magicznych zwojów i innych drogocennych rzeczy. W tym celu muszą przemierzyć trzy miejsca oraz zmierzyć się z goblinami, które czyhają, aby ukraść nam nasze fanty. Osoba, która po pięciu rundach uzbiera na swoim koncie najwięcej punktów (monet, skarbów) wraca z podróży jako zwycięzca.

Strona wizualna

Gra zapakowana jest w porządne, tekturowe pudełko. Znajdziemy w nim dwustronną i dwuczęściową planszę. Jej rewers służy jako ścieżka podliczania punktów na koniec gry. Kolejnymi elementami gry są: tekturowe płytki skarbów (54 sztuki), karty podróżników i dodatkowych akcji (75 sztuk), płytki goblinów (22 sztuki), płytki klejnotów o różnym nominale (39 sztuk), płytki monet o różnym nominalne (82 sztuki). Dodatkowo żetony podliczania punktacji, znacznik rund i oczywiście instrukcja. Wszystkie elementy są staranie wykonane i powinny przetrwać wiele rozgrywek. Dodatkowo zdobione są świetnymi ilustracjami w klimacie fantasy Markusa Erdta.  Trochę bajkowy styl pasuje do familijnego charakteru rozgrywki. Obszerna instrukcja wzbogacona przykładami, krok po kroku wyjaśnia wszystkie fazy rozgrywki. Zawiera ona również opis wszystkich specjalnych kart i magicznych artefaktów. Minusem jest brak woreczków strunowych do przechowywania i posortowania dużej ilości elementów. Wypraska w pudełku składa się tylko z dwóch komór, przez co panuje w niej lekki bałagan oraz wydłuża się czas przygotowania do gry.

00 lowcyskarbow.519766.600x0

Przygotowanie do gry

Każdy z graczy otrzymuje monety o łącznej wartości 15. Plansza składa się z trzech krain oraz obozu goblinów. W każdej krainie są miejsca na skarby trudne i łatwe do zdobycia. Wszystkie płytki skarbów dzielimy na dwa równe stosy. Będą to skarby łatwe i trudne do zdobycia. W odpowiednich miejscach w każdej krainie układamy i ujawniamy jakie skarby będą do zdobycia. Dodatkowo w obozie goblinów umieszczamy trzy ich płytki.

Przebieg rozgrywki

Początek każdej rundy zaczyna się od przygotowania do wyprawy. Gracze otrzymują po 9 kart podróżników. Wybierają z nich po jednej a resztę przekazują sąsiednich graczom. Czynność ta powtarzana jest, aż do momentu, w którym każdy z graczy będzie miał komplet wybranych w ten sposób kart.

Następnym etapem jest poszukiwanie skarbów. Gracze walczą o to, komu przypadną trudne, a komu łatwe skarby do zdobycia. Podróż poprzez krainy zaczynamy od Gór Mroźnych, następnie przechodzimy do Splątanej Dżungli, kończąc w Jaskini Lwa. Będąc w każdej z nich, gracze wykładają obowiązkowo z ręki wszystkie karty awanturników, które kolorystycznie pasują do krainy. Przykładowo zaczynając w Górach, gracze wykładają wszystkich niebieskich awanturników. Następnie sumują siłę wszystkich swoich zagranych podróżników oraz porównują wynik pomiędzy sobą. Osoba która zdobyła najwyższy wynik otrzymuje skarb z pola MAX (trudny do zdobycia), zaś osoba z najniższym wynikiem otrzymuje skarb z pola MIN (łatwy do zdobycia). Gracz, który miał wynik pośredni lub nie miał żadnego pasującego podróżnika do lokalizacji przechodzi dalej z pustymi rękoma. Zanim nastąpi rozdanie wygranych skarbów, można wpłynąć na sumaryczny wynik bohaterów poprzez zagranie specjalnych kart akcji. Umożliwiają one m.in. zwiększenie lub zmniejszenie siły konkretnego podróżnika.

Po opuszczeniu ostatniej krainy i zdobyciu wszystkich skarbów, czeka nas pojedynek z goblinami. Wszyscy gracze wykładają z ręki karty z wizerunkiem psa obronnego oraz podliczają łączną siłę łap. Następnie każdy z graczy porównuje swoją siłę łapy z siłą goblina. Jeśli jest ona wyższa lub równa, pies przepędza goblina. W innym przypadku, należy oddać goblinowi tyle złota, ile widnieje przy jego wizerunku. Na koniec gracze porównują między sobą siłę łap psów obronnych. Gracz z najwyższym wynikiem zdobywa wszystkie płytki goblinów, które zostały przegonione wraz z monetami.

Kolejnym etapem podróży jest zebranie monet. W tym celu, gracze wykładają z ręki wszystkie karty z wizerunkiem monety i otrzymują z banku odpowiednią ilość pieniędzy zgodną z wartością kart.

W ostatniej, trzeciej fazie gry, gracze mają możliwość użycia zdobytych w trzech krainach magicznych zwojów. Zwoje te umożliwiają zdobycie dodatkowych monet, np. za zagranie odpowiednich podróżników w danym kolorze w trakcie podróży.

Po wyżej opisanej fazie niewykorzystane przez graczy karty wracają do puli i przechodzimy do nowej tury, kolejnego rozmieszczenia skarbów w lokacjach na planszy oraz rozdania 9 nowych kart.

Na koniec piątej tury gracze sumują wszystkie zdobyte monety, klejnoty, artefakty, płytki golbinów. Swoje punkty określają na torze punktacji, na rewersie planszy. Oczywiście osoba, która zdobyła największą ilość punktów, wygrywa grę i zostaje najlepszym łowcą skarbów.

Wrażenia

Zasady „Łowców skarbów" nie są skomplikowane. Można je wyjaśnić w kilka minut, a pierwsza rozgrywka z instrukcją w ręce i nieustannych spoglądaniem do niej, nie jest męcząca. Następne zmagania z tą samą ekipą idą jak burza. Przekłada to się również na familijny charakter gry. Bez problemu zasiądziemy do niej z młodszymi graczami lub początkującymi amatorami gier planszowych.

Ciekawym pomysłem jest mechanizm wybierania kart w pierwszej fazie gry. Minimalizuje on w pewnym stopniu losowość związaną z tradycyjnym rozdawaniem kart. Wprawdzie każdy z nas na początku wyszukuje i wybiera sobie podróżnika z jak największą siłą, ale jak sami zauważyliście czytając przebieg rozgrywki, nie zawsze to się opłaca. Często zdarza się, że bardzo fajny skarb widnieje na polu MIN i przypadnie on temu, kto ma najmniej punktów. Dlatego według mnie bardzo fajnym rozwiązaniem jest wprowadzenie kart akcji, które mogą zmienić przebieg rozdania skarbów, wprowadzić pewne taktyczne zagrania i zwiększyć interakcję pomiędzy graczami. Moim zdaniem, kart akcji powinno być nieznacznie więcej, powinny być bardziej zróżnicowane oraz powinny oddziaływać również bezpośrednio na przeciwnika.

Szczerze przyznam, że po pierwszej czy drugiej rozgrywce, nie byłem w 100% przekonany co do tego tytułu. Wydawał mi się on trochę banalny oraz przynudnawy (szczególnie w ostatnich turach). Z czasem i z kolejnymi powrotami do „Łowców skarbów", gra zaczęła wzbudzać u mnie sympatię. Doceniłem mechanikę i system draftu. Może to po części zasługa mojej żony, której od początku gra przypadła do gustu i często chciała do niej wracać.

Podsumowanie

Podsumowując, „Łowcy skarbów" to gra z bardzo przyjemną oprawą graficzną. Jej zasady są na tyle proste, że spokojnie możemy zasiąść do rozgrywki z młodszymi lub mniej doświadczonymi graczami, w rodzinnym gronie. Ciekawa mechanika, interakcja oraz tematyka, sprawiają, że nie będziecie się przy tym tytule nudzić. A nawet jeśli, proponuję tak jak ja, dać tej grze szansę i nie rezygnować po dwóch pierwszych rozgrywkach. Mam nadzieję, że podobnie z czasem przekonacie się do tego tytułu.


Dziękujemy wydawnictwu Rebel za przekazanie gry do recenzji.

Zdjęcia w tekście pochodzą ze sklepu Rebel.pl.

Dział: Gry bez prądu