poniedziałek, 03 sierpień 2020 14:27

Lucky Luke Prorok

By 
Oceń ten artykuł
(1 głos)

Lucky Luke'a chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Każdy choć raz słyszał o dzielnym kowboju przemierzającym Dziki Zachód, by szerzyć ład i porządek. I łapać Daltonów. W Proroku akcja zaczyna się od tego, że sławni bracia już są w więzieniu i przebywają w nim razem z szalonym, aczkolwiek bardzo natchnionym prorokiem Dunkle'm, który ma ogromny wpływ na Averell'a i... Bzika. Zarówno jeden z braci, jak i pies patrzą w niego, jak zaczarowani i nie pomaga przekonywanie reszty Daltonów, ani Lucky Luke'a. To samo w sobie wróży świetną zabawę, ale potem jest tylko lepiej. Bracia, wraz z prorokiem, trafiają do maksymalnie uczciwej społeczności, gdzie nie ma przestępstw, przemocy, szeryfa i pieniędzy. Panuje tu jedynie handel wymienny, pije się zioła i każdy jest dobry. I o ile początkowo trzem braciom, bo Averell nadal pozostaje pod wpływem proroka i nowe życie szalenie mu się podoba, podoba się taki układ, bo nikt ich nie potępia, to na dłuższą metą nie mogą wytrzymać i postanawiają ucywilizować społeczność i podarować jej i saloon, i bank. Na ratunek, w zasadzie wszystkim uczestnikom tej kabały, wyrusza Lucky Luke z nieodłącznym rumakiem.

Lucky Luke to niezmienna, prosta forma rysunków. Dość ostra, wyrazista kreska nie pozwala pomylić tej serii z żadną inną. I choć w tym tomie nie rysuje już Gościnny, to nadal czuć ducha kowboja, nic w zasadzie się nie zmienia, mam jedynie wrażenie, że Luke ma ciut bardziej okrągły nos. To jednak jest absolutnie minimalny szczegół, który nie wpływa na całościowy odbiór. Rysunki oszczędne, nie odwracają uwagi od treści, jedynie ją uzupełniają.

To jedna z lepszych części opowieści o Samotnym Kowboje. Bardzo zabawna, bawi prawie do łez, mój sześciolatek się zaśmiewał, a przez to jego siostra, otwarcie mówiąca, że Luke nie jest jej ulubioną postacią wzięła komiks do ręki i czytała mi co zabawniejsze fragmenty, bawiąc się przy tym śmiesznie. Oczywiście wszystko to dzięki Bzikowi, który ma w tej części swą rolę życia, a że jest straszni głupi, to jest też prześmieszny, oraz dzięki Daltonom, którzy zawsze dają radę. I choć mało tu dzielnego rumaka, to jego puenta też bawi.

Jeśli ktoś ma w domu fana Daltonów i Lucky Luke, powinien sięgnąć po tę część przygód kowboja. Starsi czytelnicy zapewne zauważą sarkazm i ironię w wypowiedziach i całe przesłanie ogłupiania przez fałszywych proroków. Młodsi dostrzegą głupotę idącą za takim postępowaniem i komizm wielu sytuacji. Dorosły dostrzeże to wszystko, a każdy z czytelników będzie się świetnie bawił.

Czytany 170 razy