Rezultaty wyszukiwania dla: Polska

poniedziałek, 21 czerwiec 2021 16:48

Supernova

Polskie nowoczesne kino to dla mnie zawsze zagadka. Znajdziemy w nim perełki jak „Bogowie” czy „Zimna Wojna”. Jednak to wyjątki w morzu takich produkcji jak „Polityka”, „Botoks” czy „Kac Wawa”. Dlatego zawsze, kiedy sięgam po rodzimą produkcję, czuję się, jakbym próbował magicznych fasolek wszystkich smaków. „Supernowa” to debiut reżyserski Bartosza Kruhlika, więc tym bardziej nie miałem pojęcia, czego mogę się spodziewać.

Zacznijmy od fabuły. W niewielkiej wsi w Polsce zrozpaczona kobieta postanawia porzucić swojego męża-alkoholika. Kiedy wraz z dziećmi przemieszcza się poboczem drogi, niespodziewanie dochodzi do wypadku. Cała trójka zostaje uderzona przez rozpędzone auto, a kierowca ucieka z miejsca wypadku. Na miejsce przybywa policja oraz służby bezpieczeństwa, a także mieszkańcy wsi.

Atmosfera gęstnieje, głównie z powodu tego, że kierujący pojazdem jest politykiem, więc szanse na to, że uniknie więzienia, są bardzo duże. Mała społeczność, w której przecież każdy się zna, będzie usiłowała sama wymierzyć sprawiedliwość. Nie mogąc patrzeć na bezradność policji, mieszkańcy postawiają sami rozprawić się ze sprawcą.

Główna oś fabularna skupia się na trzech bohaterach – mężu ofiary, policjancie, który miał romans z kobietą, oraz wyżej wspomnianym polityku. Napędza się spirala gniewu i czynów, po dokonaniu, których nie będzie już odwrotu. Mimo że akcja filmu toczy się w jednym miejscu i w krótkim czasie, atmosferę można kroić nożem.
Chociaż mamy tutaj motyw polityka, który zdecydowanie jest zamieszany w brudne sprawy, to nie film prostacki jak produkcje Patryka Vegi. To raczej uniwersalna opowieść o społeczeństwie w obliczu dramatycznych wydarzeń, przypominająca swoją strukturą antyczne tragedie.

Większość aktorów to ludzie nieznani nam z wielkiego ekranu, jednak nie można im nic zarzucić, wręcz przeciwnie. Ich kreacje są zagrane pierwszorzędnie. Pochwalić należy także pracę kamery, która, mimo że nie ma wiele pola do popisu, idealnie oddaje klimat historii i skutecznie buduje napięcie widza.

Chyba najmniej punktów przyznałbym zakończeniu, które wydaje się nieco wymuszone, wrzucone na siłę. Może jestem po prostu zbyt prostym człowiekiem, aby zrozumieć, dlaczego tak, a nie inaczej reżyser postanowił zamknąć tę opowieść. Powiem, że z niecierpliwością czekałem na to, jaki finał zgotuje nam twórca, i bardzo się zawiodłem.

Podsumowując, debiut reżyserski Bartosza Kruhlika zdecydowanie jest debiutem udanym. To ciężkie i poruszające kino pokazujące zachowania ludzi w obliczu tragedii, oddające kotłujące się w nich emocje. Każdy z bohaterów ma swoje problemy oraz dylematy, które uwydatniają inne aspekty przedstawionej sprawy. Tym bardziej, niestety, zakończenie rozczarowuje.

Dział: Filmy

W tym roku festiwal „Komiksowa Warszawa” odbędzie się w plenerze i będzie miał aż dwie odsłony. Pierwsza z nich, czyli „KOMIKSOWA WARSZAWA 2021 – START” wydarzy się w dniach 18-20 czerwca w warszawskim Ogrodzie Saskim przy okazji Pleneru Literackiego, a druga - „KOMIKSOWA WARSZAWA 2021 – META” – w dniach 9-12 września na Placu Defilad, podczas Warszawskich Targów Książki. 

Dział: Wydarzenia

Dzień Dziecka z Radiem 357 

  • Prawie 50 osób z zespołu Radia 357 nagrało „Szkołę Latania”
  • Powstał też film odsłaniający kulisy produkcji
  • Radio przeprowadzi ze Słuchaczami licytację na stypendia dla dzieci
  • Pojawią się specjalne rozmowy z dziećmi oraz z dorosłymi o ich sekretach z dzieciństwa
  • Tego dnia radio zagra specjalną playlistę „Top Junior” z popularnymi piosenkami dla dzieci
  • Redakcja muzyczna zaprezentuje utwory, których słuchała w dzieciństwie
  • Patroni z ponad 4 tysięcy propozycji wybiorą najciekawsze dziecięce słowo
Dział: Prasa

W położonej pośrodku nicości twierdzy Kondrakar mieszka Wyrocznia – potęga pilnująca równowagi we szechświecie. Co jakiś czas wyznacza nowe Strażniczki, które mają strzec Sieci oddzielającej świat ludzki od Innego Świata zamieszkanego przez potwory. Jednak Sieć staje się coraz słabsza i przez kolejne portale przedostają się do naszej rzeczywistości siły zła... Zadaniem Strażniczek jest odnajdywanie i zamykanie tych przejść, a także walka z niechcianymi gośćmi z Innego Świata.

Dział: Komiksy
piątek, 21 maj 2021 17:09

Zapowiedź: Witamy w Pandorii

Pierwsza część przygodowej opowieści o dziewczynce, która zostaje wezwana na pomoc przez mieszkańców ukrytego świata...

Nola obchodzi ósme urodziny, ale czuje przede wszystkim smutek, bo tęskni za niedawno zmarłą mamą. Czy chociaż trochę rozweseli ją prezent – piękna pozytywka? Dziewczynka przekręca kluczyk zabawki i... tak rozpoczyna się wielka przygoda! Nola przedostaje się do krainy dziwów, gdzie spotyka niezwykłe istoty i wpada w wir szalonych wydarzeń, a przede wszystkim poznaje sekrety z przeszłości swojej mamy.

Dział: Komiksy

Wydawnictwo Egmont Polska, we współpracy z Muzeum Powstania Warszawskiego, z przyjemnością prezentuje pierwszy tom cyklu „Bazyliszki”. Ta komiksowa opowieść osadzona w realiach przedwojennej Warszawy jest zaproszeniem do barwnego świata lat 30.

Dział: Komiksy
piątek, 30 kwiecień 2021 07:49

BiTS travel

„BiTS” to takie „Tetris” tylko trochę inaczej. Układamy kafelki, a za odpowiednie kształty dostajemy punkty. Jednak to nie wszystko, bo mogą się też trafić punkty ujemne, gdy stworzymy obszary z ostatniej karty zadania.

Brzmi skomplikowanie? Przestaje takie być, jak się rozegra z dwie rozgrywki, ale początek naprawdę jest ciężki. Może nam nie podeszła ta gra, może coś nie tak przeczytaliśmy, dość powiedzieć, że pierwszy raz po przeczytaniu instrukcji musiałam obejrzeć film instruktażowy, bo się pogubiłam w kartach zadania, w rundach, liczeniu punktów i tym wszystkim. Jak już się to pojmie, to gra jest dość przyjemna. Wymusza myślenie, skupienie się i przewidywanie. I to jest jej ogromny plus. Niestety, jak to w grach bywa, mamy też element losowości, który każdy przemyślany plan może zniweczyć. Wtedy jednak zawsze można kombinować od nowa. Dzieciaki przekona na pewno to, że nie ma tu nic na czas, mogą kombinować, ile potrzebują, z tym że zasady jasno mówią, że tylko do czasu, gdy zaczynają wsuwać kafelek, wtedy już nie ma miejsca na zmiany. Niewątpliwym plusem jest też to, że gra jest modyfikowalna i do zagrania nawet z młodszym graczem. Można po prostu pominąć którąś z rund, choćby tę z ujemnymi punktami i nadal dobrze się bawić. Co ważne, jest też wersja dla jednej osoby. Lubię takie gry, które stwarzają wiele możliwości.

Od strony wydania ogromny plus za pudełko – małe, kompaktowe, jak na serię „Travel” przystało. Można je zabrać ze sobą wszędzie, nie zajmie dużo miejsca na półce, po prostu rewelacja. Gorzej z wykonaniem kart i kafelków. Są bardzo cienkie. Nie wiem, ile rozgrywek przetrwają, ale mogłyby być z trochę grubszego kartonu. Poza tym są ładnie wycięte, kolorowe, estetyczne. Plastikowe podkładki całkiem porządne, te będą służyć długo.

Nie umiem jednoznacznie ocenić tej gry. Dzieciakom się podobało, choć wielkiego szału nie ma. Ja zdecydowanie zraziłam się początkiem, choć w końcu grało się przyjemniej. Mój mąż z kolei narzeka na losowość w grze logicznej. Jednak tu z kolei bronią jej dzieci, bo nawet, jak nie poszło w pierwszej turze, to w kolejnych można się odegrać i nałapać mnóstwo punktów. Myślę, że dla fanów będzie świetna, jak ktoś chce spróbować tego typu gier, też polecam, bo te wydania są budżetowe i bardzo przyjemne. Każdy musi ocenić sam. U nas co jakiś czas na pewno będziemy do niej wracać, pewnie na wyjazdy z nami pojedzie, ale nie trafia na półkę z ulubionymi.

Dział: Gry bez prądu
wtorek, 27 kwiecień 2021 18:56

Ubongo trigo travel

Kiedy jedno pole to za mało, spróbujcie zakryć jednocześnie dwa. „Ubongo trigo” nadal ma proste zasady, ale zabawy jest chyba jeszcze więcej.

„Ubongo trigo” w wersji travel jest na tyle kompaktowe, że można go ze sobą zabrać w podróż. Co prawda, jakby jeszcze zlikwidować wytłoczki z pudełka, byłoby jeszcze mniejsze, nie tracąc przy tym na wielkości elementów, ale już taki wymiar dużo daje. Kafelki do układania też są małe, dzięki czemu z małymi graczami poćwiczymy przy okazji motorykę małą, ale nie na tyle małe, by było to problemem przy dużych palcach. Estetycznie wykonane, z twardego kartonu, przetrwają niejedną rozgrywkę. Karty, na których mamy zadania są, co prawda cieńsze, ale nie bardzo i też nie boję się o ich trwałość.

Twórca, Grzegorz Rejchtman, przeznacza swoją grę dla dzieci powyżej 7 lat, ale ja jestem przekonana, że młodsze dzieciaki też się w rozgrywce odnajdą. Może z dłuższym czasem na ułożenie albo w wersji z samodzielnym układaniem jak największej ilości plansz w określonym czasie, ale na pewno sobie poradzą. Gra świetnie ćwiczy koncentrację, umiejętności manualne i manipulacyjne oraz rozwija wyobraźnię przestrzenną. Co ważne, ma dwa poziomy trudności. Młodsi lub mniej wprawni gracze mogą układać figury z dwóch kafelków, na starszych czeka wyzwanie z trzema kafelkami na jedno pole. My trochę zmodyfikowaliśmy zasady i jeśli gramy z dziećmi to one układają prostą wersję, a my tę trudniejszą.

W grze brakuje timera, jakiegoś wyznacznika czasu, który liczyłby za gracza czas po tym, jak ktoś krzyknie „Ubongo”. Owszem, w instrukcji jest napisane, że ten gracz liczy do określonej wcześnie liczby, ale… O ile dorośli liczą uczciwie, to dzieciaki lecą w tym liczeniu tak szybko, że nie ma szans na równą rozgrywkę. Jakaś klepsydra, czy inny licznik powstrzymałby tę nierówną walkę, o ile komuś przeszkadza. Można też użyć zwykłego stopera z komórki. Ja postawiłam klepsydrę, bo 30 sekund mojej córki za nic nie równa się moim i przy wersji z układaniem przeze mnie trudniejszej strony, po prostu nagminnie przegrywam.

Bardzo pomocne są wskazówki. Jak już kompletnie nie wiadomo, jak ułożyć kafelki, by się zgadzało, można tam zerknąć. Jednak spokojnie, nie przerażajcie się, rozwiązanie nie jest podane na tacy, nadal trzeba pomyśleć. Autor wskazuje tylko, które kafelki muszą się znaleźć z prawej strony. To nadal wymusza kombinowanie i szukanie rozwiązania.

Nam „Ubongo trigo” bardzo przypadło do gustu. Przede wszystkim dlatego, że ma tryb jednoosobowy, co szalenie spodobało się synowi, który w rozgrywce przeciw komuś nie czuje się najlepiej, ale ćwiczy sam z sobą. Myślę, że niedługo pokona nas wszystkich. Przekonuje nas też, a nasze półki szczególnie, mały format gry. Nie traci nic na wartości edukacyjnej i rozrywkowej, a zajmuje zdecydowanie mniej miejsca. Dla fanów gier jest to rozwiązanie najlepsze z możliwych.

Dział: Gry bez prądu
niedziela, 18 kwiecień 2021 15:51

Malutki Lisek i Wielki Dzik: Tam

Gdzie byłeś? O, Tam. Tęskniłem. Ja też.

W latach 2013-2016 wydawnictwo Egmont Polska ogłosiło trzy edycje konkursu imienia Janusza Christy na komiks dla dzieci. Autorzy wyróżnionych prac otrzymali propozycję wydania pełnowymiarowych albumów. Jedną z takich właśnie publikacji jest nagrodzona w drugiej edycji seria narysowana przez panią Berenikę Kołomycką, nosząca tytuł „Malutki Lisek i Wielki Dzik”.

Zarys fabuły

Malutki Lisek mieszka na wzgórzu pod jabłonią i nawet nie zdaje sobie sprawy, jak bardzo jest samotny. Pewnego dnia pod jego drzewem pojawia się Wielki Dzik, którego Lisek zdecydowanie nie lubi. Kiedy jednak nowy współlokator znika na parę dni, Lisek zaczyna za nim tęsknić i bardzo cieszy się, gdy tamten wraca. Nowi przyjaciele wspólnie przeżyją jeszcze niejedną, intrygującą przygodę.

Moja opinia i przemyślenia

Komiks, mimo że ma w sobie niewiele tekstu, zawiera niejedno mądre przesłanie. Nie zawsze przyjaźń musi być łatwa. Czasami nasze zdania mocno różnią się od siebie. Niekiedy mamy naprawdę dość siebie nawzajem. Silne uczucia jednak przetrwają wszystko. Szczególnie gdy naprawdę martwimy się o drugą istotę.

Ilustracje Bereniki Kołomyckiej są niezwykle przyjazne. Ogląda się je z prawdziwą przyjemnością, chłonąc przy tym przesłanie komiksu i jego inteligentną treść. Są też jednocześnie na tyle proste, że dziecko może zobaczyć w nich swoje własne prace i pokusić się o narysowanie głównych bohaterów.

Historia Malutkiego Liska i Wielkiego Dzika jest prześliczna. Nigdy nie spodziewałabym się, że w publikacji, która ma tak niewiele treści pisanej, może pojawić się aż tyle przeróżnych emocji. Jestem pod ogromnym wrażeniem, jak Autorce udało się tego dokonać. Ani odrobinę nie dziwi mnie, że to właśnie jej komiks został nagrodzony. To prawdziwe dzieło sztuki i to pod każdym względem.

Podsumowanie

Spotkanie z Malutkim Liskiem i Wielkim Dzikiem uważam za niezwykle udane. Nie mogę już doczekać się lektury kolejnych części. Jestem bardzo ciekawa, co jeszcze im się przytrafi. Mimo że historia ujęta jest w znacznie prostszych słowach, to przypomina mi trochę Małego Księcia i jego samotną wędrówkę oraz to, że zawsze wracał do domu, do swojej ukochanej Róży. Tak jest i tutaj. Przyjaźń pomiędzy Malutkim Liskiem i Wielkim Dzikiem ze strony na stronę staje się coraz silniejsza i wydaje mi się, że jest w stanie pokonać każdą przeszkodę, która może pojawić się na jej drodze. Cudownie jest mieć kogoś tylko swojego! Malutki Lisek i Wielki Dzik to prześliczna historia, którą warto poznać. Myślę, że komiks powinien znaleźć się w domowej biblioteczce każdego dziecka. Jest to niezwykle wartościowa publikacja.

Dział: Komiksy
wtorek, 13 kwiecień 2021 16:20

Gwiezdna ofensywa komiksowa 2021

Wiosną 2021 roku rozpocznie się gwiezdna ofensywa wydawnictwa Egmont Polska na rynku komiksowym. W kwietniu i maju, zaledwie kilka miesięcy po premierze w USA, na rynek trafią pierwsze tomy trzech nowych serii osadzonych w uniwersum Gwiezdnych wojen: Star Wars, Darth Vader oraz Łowcy nagród.

Dział: Komiksy