piątek, 25 wrzesień 2015 14:48

Wywiad z Dariuszem Sypeniem

Napisała 
Oceń ten artykuł
(4 głosów)

Prozaik, autor utworów fantastycznych i psychologiczno-obyczajowych. Studiował we Wrocławiu, a ostatnio zamieszkał z rodziną w podwarszawskiej miejscowości. "Dżungla", debiutancka powieść, ukazała się 9 września 2015 roku nakładem Wydawnictwa Czwarta Strona. Opowiada o skonolizowanym przez ludzi Marsie w XXIII wieku, na którym z nieznanych przyczyn pojawia się dziwny roślinopodobny twór.

Ewa Nowicka: Już zdradziłeś swoim czytelnikom, że inspirację do napisania powieści zaczerpnąłeś z „Kataru" Stanisława Lema. Czy to właśnie ten polski autor sprawił, że zapragnąłeś pisać utwory science fiction? Czy to jego teksty obudziły w Tobie chęć budowania kolejnych światów oraz wizji przyszłości?

Dariusz Sypeń: Lem zdecydowanie należy do tych pisarzy, których podziwiam i do których wciąż chętnie wracam. A „Solaris" było jedną z pierwszych powieści SF, jakie w ogóle przeczytałem – miałem wtedy dziewięć albo dziesięć lat. Ale to nie jego twórczość była tym, co pchnęło mnie do pisania. Wydaje mi się, że byłem dzieckiem o raczej bujnej wyobraźni, cały czas wymyślałem różne historie czy też „historyjki" i pewnego dnia zacząłem je spisywać, ale, o ile jestem w stanie sobie przypomnieć, nie wskutek zachwytu nad dziełami jednego albo drugiego pisarza. Poza tym te moje „historyjki" to nie były tylko i wyłącznie opowiadania SF, pisałem też – i nadal piszę i od czasu do czasu publikuję – prozy psychologiczno-obyczajowe, tudzież „mainstreamowe".

E. N.: Ciężko w Internecie znaleźć informację na temat tego, co studiowałeś.  Czy mógłbyś nam zdradzić, czy jesteś raczej humanistą, czy umysłem ścisłym? Po przeczytaniu „Dżungli" trudno zgadnąć. ;)

D. S.: Studiowałem stosunki międzynarodowe i socjologię na Uniwersytecie Wrocławskim, aczkolwiek nauki ścisłe bardzo mnie interesują. W miarę możliwości staram się śledzić informacje o odkryciach naukowych i nowinki technologiczne, nie jest to oczywiście wiedza na poziomie, który pozwalałby mi dyskutować z ekspertami. A jeśli chodzi o mój profil humanistyczny – wydaje mi się, że to czasami w „Dżungli" widać, ponieważ obok raczej standardowego tła technologicznego trochę miejsca poświęciłem aspektom społecznym i psychologicznym kolonizacji.

E. N.: Dla mnie wizja świata, w której ludzie nie czują się sobą, nie przynależą do planety, na której żyją, jest dość przerażająca. A dla Ciebie? Czy Ty stworzony przez siebie świat również odbierasz w ten sposób? A może traktujesz go wyłącznie jako podłoże do konkretnych przemyśleń?

D. S.: Zdaje się, że tym pytaniem niejako trafiłaś w sedno „Dżungli". Gdy rozważałem możliwe scenariusze dotyczące kolonizacji Marsa, zdałem sobie sprawę, że niewiele wiemy o tym, jak ludzie będą funkcjonować – w sensie fizjologicznym i psychicznym – wyrwani z naturalnego ziemskiego środowiska. Oczywiście, wiemy, co się dzieje z ciałem i psychiką astronauty wysłanego na orbitę i spędzającego tam kilka miesięcy czy cały rok, ale co się stanie, gdy wyślemy ludzi na Marsa i każemy im tam spędzić trzy lata, dziesięć lat, piętnaście albo resztę życia - to jest wciąż zagadka. Gdy nad tym myślałem, przypomniałem sobie o koncepcji biofilii Brytyjczyka Edwarda Wilsona, zgodnie z którą brak kontaktu z przyrodą jest dla nas szkodliwy. Gdyby to była prawda, może się okazać, że życie na Marsie będzie raczej traumatycznym doświadczeniem. Będziemy czuć się tam obco, niepełni, będziemy borykać się z różnymi problemami zdrowotnymi. Czy wtedy będziemy w stanie coś na to poradzić? Między innymi o tym jest właśnie „Dżungla".

E. N.: Czytając „Dżungle" miałam wrażenie, że jesteś takim samym futurystą jak Lem. Myślisz, że któreś elementy z przedstawionego świata mają szansę niebawem stać się nieodłącznym elementem życia? A może wszystkie? Lub już funkcjonują, choć w nieco mniej znaczącej formie?

D. S.: Dziękuję za komplement, ale do Lema mi jeszcze daleko :) Myślę, że każdy twórca SF pisząc o przyszłości komentuje w jakimś sensie teraźniejszość. Mnie na przykład od dłuższego już czasu przeraża, jak ludzie wyzbywają się wolności. Jest wiele osób i organizacji, czy to w sferze polityki, czy gospodarki, które nam tę wolność próbują ograniczyć, a my im w tym sami skrzętnie pomagamy. Populiści łechcący nasze narodowe ego, obiecujący gruszki na wierzbie, a w zanadrzu trzymający na przykład knebel na usta. Korporacje zdobywające coraz większą władzę nad naszym życiem. Mam wrażenie, że demokracja jest dziś bardzo zagrożona. Ludzie boją się kryzysu gospodarczego i coraz bardziej napiętej sytuacji międzynarodowej. Wielu marzy o tym, że przyjdzie jakiś silny człowiek i zrobi „z tym wszystkim" porządek. To przerażające. Z tych moich obaw wziął się na przykład pomysł, że na Marsie mógłby się odrodzić – oczywiście w nieco innej zewnętrznej formie – feudalizm. Mam nadzieję, że nie czeka nas to na Ziemi.

E. N.: A co z wyprowadzką na Marsa? Czy uważasz, że jest osiągalne, abyśmy za dwa stulecia przeprowadzili się na Czerwoną Planetę?

D. S.: Myślę, że to możliwe jeszcze w tym stuleciu. Niektórzy eksperci związani z NASA przewidują nawet, że będzie to możliwe w latach trzydziestych lub czterdziestych.

E. N.: Skąd pomysł na wygląd „bliznaków"? Czy tworząc ich cechy zewnętrzne brałeś pod uwagę to, co już teraz wiemy na temat warunków życia na Marsie?

D. S.: Nie, ich wygląd to skutek decyzji zupełnie arbitralnej, niepopartej żadnym namysłem mającym u podstaw wiedzę naukową.

E. N.: Stworzeni przez Ciebie bohaterowie trwają w marazmie – wydaje się, że są dość bierni, niechętni do działania. Odnosiłam niekiedy wrażenie, że to ludzie, którzy uciekają od życia na Ziemi – lub celowo zostają z niej zabrani przez bliskich. Przecież nie byli kolonizatorami Marsa, wiedzieli, jak wygląda życie na Czerwonej Planecie. Czy tak właśnie chciałeś ich przedstawić? Jako ludzi w jakiś sposób przegranych?

D. S.: Chciałem ich pokazać jako ludzi zagubionych, słabych, dotkniętych depresją, zmagających się z różnymi wewnętrznymi demonami. I tak, chciałem, by do pewnego stopnia byli bierni – co też jest na poziomie metafabularnym uzasadnieniem dla pojawienia się dżungli. Natomiast, co do ich relacji z Ziemią – marzą o niej, chcieliby na nią wyemigrować, bo wydaje im się, że tam żyliby naprawdę. Ziemia jest dla nich anty- czy też nie-Marsem. Tym czymś, czym dla nas jest Raj.

E. N.: W stworzonym przez Ciebie świecie technika pozwoliła na to, aby całkowicie odmieniać człowieka zewnętrznie. Czy uważasz, że obok tego mógłby istnieć jakiś duchowy Prozak, dzięki któremu nasza dusza również mogłaby odmłodnieć? A może w Twoim wyobrażeniu o tym świecie już taki „lek" funkcjonuje?

D. S.: Jeśli pod pojęciem „duszy" rozumiesz pamięć o życiowych doświadczeniach, o wszystkich porażkach i błędach, albo świadomość własnych ograniczeń – to tak, myślę, że sporo tymczasowych „uciszaczy" już istnieje, włączając w to wieczorne piwo. Ale nie wiem, czy kiedykolwiek powstanie środek, który pomógłby nam zapomnieć o przeszłości, który mógłby trwale odmienić nasze podejście do życia, sprawić, byśmy z pesymistów stali się optymistami albo z tchórzy zamienili się w śmiałków.

E. N.: Muszę przyznać, że nie mogę się już doczekać Twojej kolejnej książki. Czy masz już jakiś pomysł? A może jest szansa na stworzenie historii osadzonej w świecie „Dżungli"?

D. S.: Ciekawe, bo jesteś kolejną osobą, która pyta o kontynuację „Dżungli". Przyznam, że nie pisałem tej powieści z myślą o dalszym ciągu. Być może kiedyś dojdę do wniosku, że dopełnienie w formie dłuższego tekstu jej nie zaszkodzi, ale nie mam obecnie takich planów. Od niedawna pracuję nad kolejną powieścią, również SF, której fabuła ma się rozgrywać głównie na Ziemi, a w kolejce jest jeszcze kilka innych pomysłów. Ale więcej szczegółów nie zdradzę, żeby nie zapeszyć.

Czytany 573 razy

Dodaj komentarz

Komentarze Gości przed publikacją wymagają akceptacji Administratora.


Kod antyspamowy
Odśwież

Ostatnie newsy

25-09-2017
"Jezioro pełne łez" - Wojciech Wójcik

Dzisiaj premierę ma kryminał Wojciecha Wójcika "Jezioro pełne łez" od Wydawnictwa Zysk i S-ka. Marcin pięć lat wcześniej w przypadkowej bójce zabił człowieka. Po odbyciu kary wrócił w rodzinne strony i...

Czytaj dalej...
23-09-2017
V edycja konkursu "Wymyśl grę, zostań autorem Granny"

GRANNA zaprasza do 5. edycji konkursu "Wymyśl grę, zostań autorem Granny".

Czytaj dalej...
23-09-2017
Sylwia Zientek - spotkanie autorskie

Wydawnictwo W.A.B. i BookBook Księgarnia zapraszają na spotkanie autorskie z Sylwią Zientek. Czas: 28 września w godzinach 18:00 - 19:00 Miejsce: BookBook Księgarnia Hoża, ul Hoża 29/31, Warszawa Wydawnictwo W.A.B.zaprasza na spotkanie z Sylwią Zientek na temat...

Czytaj dalej...