kwiecień 03, 2025

Rezultaty wyszukiwania dla: powieść fantasy

W tym roku festiwal „Komiksowa Warszawa” odbędzie się w plenerze i będzie miał aż dwie odsłony. Pierwsza z nich, czyli „KOMIKSOWA WARSZAWA 2021 – START” wydarzy się w dniach 18-20 czerwca w warszawskim Ogrodzie Saskim przy okazji Pleneru Literackiego, a druga - „KOMIKSOWA WARSZAWA 2021 – META” – w dniach 9-12 września na Placu Defilad, podczas Warszawskich Targów Książki. 

Dział: Wydarzenia
poniedziałek, 14 czerwiec 2021 17:03

Sługa krwi

„Słowa mocy zmieniają rzeczywistość, tak działa prawdziwa magia.”

Kiedy przeczytałam na jednym z blogów książkowych, że „Sługa krwi” to arcydzieło, pomyślałam, że użyto znaczącego słowa, zatem coś wyjątkowego kryje się w powieści i chętnie przekonam się, czym rzuca tak silny urok na odbiorcę. Pomimo że nie miałam okazji zapoznać się z cyklem „Materia Prima”, poprzednikiem „Materii Secunda”, szybko odnalazłam się w zbiorze bohaterów i ich powiązaniach. Początek powieści zabrzmiał zachęcająco, atrakcyjny klimat zagrożenia i niepewności, bezpośrednia walka na śmierć i życie, konieczność wejścia w zobowiązania, od których nie można uwolnić się przed wyznaczonym czasem. Olaf Rudnicki ratując rodzinę i przyjaciół podjął decyzję o trzyletniej niebezpiecznej służbie krwi na dworze księcia Nin.

Sympatycznie kroczyło się po chińskich odniesieniach do perfekcyjnie opanowanych sztuk walki, wyjątkowo rozwiniętej filozofii samodoskonalenia, imponującej wyższej duchowości. Fragmenty, w których kluczowa postać wchodzi w azjatycki wymiar kultury, najbardziej przyciągały. Chętnie obserwowałam zmagania Olafa, teraz adepta pozyskiwania szczególnych mocy, który szybko przekonał się, jak wiele jeszcze musi nauczyć się, pomimo znaczących już dokonań. Kartami przetargowymi przetrwania w zaawansowanych intrygach i spiskach u władzy, stały się symbolika wizerunku mistrza uzdrowienia i umiejętności walki podszyte tajemniczymi źródłami. Mężczyzna starał się przetrwać w teatrze szpiegów i graczy o wysoką stawkę, znajdywał sojuszników i wystrzegał się wrogów. Przez wszystko przebijały się echa potyczek z Przeklętymi. Zakończenie ucięło akcję w kulminacyjnym momencie, nie ma wyjścia, trzeba czekać na drugi tom.

Książkę dobrze mi się czytało, chętnie przebiegałam po stronach wypełnionych przygodami, zasadzkami i bitwami. Akcja nabierała dynamicznych rytmów, po chwili wyciszała nieco emocje. Miałam wrażenie powierzchowności rozgrywanej scenerii i scenariusza zdarzeń, podczas gdy lubię głęboko wchodzić w intrygę, rozwijać klimat i osobowości bohaterów. Liczyłam na więcej magicznych akcentów i alchemicznych wzorców, coś, co sprawi, że intensywniej będę mogła odbierać przedstawiany świat, losy postaci, nacji i państw. Rosyjski wątek to jedynie przerywnik, urozmaicenie fabuły, pasowałoby mi, gdyby w kolejnej odsłonie dostał więcej przestrzeni, choć pewnie nie o niego będzie chodziło. Pomimo wymienionych zastrzeżeń, spotkanie ze „Sługą krwi” zapamiętuję jako ciekawe i przyjemne, nie wyzwoliło potęgi niecierpliwego czytania, mało mnie zaskakiwało, ale wzbudziło sympatyczne zainteresowanie. Nie arcydzieło, ale miła rozrywka w barwach fantasy zmieszanej z elementami sensacji. Z pewnością sięgnę po kontynuację.

Dział: Książki
poniedziałek, 14 czerwiec 2021 16:31

Wiedźma opiekunka

Często tak jest, że kiedy pochłonie cię jakaś historia, chcesz przeczytać ją od razu w całości. Dobrze jest, kiedy mamy taką możliwość, najgorzej, jednak kiedy musimy czekać. Na szczęście w przypadku tej historii możemy od razu zanurzyć się po sam czubek głowy. Wszystko dzięki temu, że wydawnictwo Papierowy Księżyc wznowiło serię o W.Rednej wiedźmie.

„Wiedźma opiekunka” to drugi tom z serii Kroniki Belorskich. Cykl ten opowiada o rudowłosej wiedźmie Wolhie Rednej, która przez swój płomienny temperament, trudny charakter i magiczny dar, ciągle pakuje się w kłopoty. Tym razem główna bohaterka ma jeszcze trudniejsze zadanie niż poprzednio. Musi przestać być sobą, a stać się kimś w granicach normy. Oczywiście nie normy uznawaną przez Wolhe. Rudowłosa wiedźma zdaje egzaminy końcowe, teraz tylko staż u króla Nauma i może ruszać w świat. Jednak plany trochę się komplikują, a mówiąc trochę mam na myśli to, że Wolha najpierw musi ocalić swoich przyjaciół (i najczęściej przy okazji nie stracić przez przypadek własnego życia), żeby potem móc robić cokolwiek innego. Nie ma wyjścia, musisz ruszać na odsiecz, za jedyną broń mając... swój trudny charakter.

Każdy, kto miał okazję poznać twórczość Olgi Gromyko, wie, że w jej powieściach nie brakuje dobrego humoru i wartkiej akcji. Kreacja bohaterów pozwala na zaangażowanie emocjonalnie w ich przygody. Od samego początku czujemy do nich sympatię, zwłaszcza do głównej bohaterki.

Wolha Redna bardzo kojarzy mi się z Liną Inverse z anime Slayers. Taki typ postaci nie jest czymś nowym. Jednak popularność zarówno Kronik Belorskich, jak i japońskiej animacji pozwala stwierdzić, że tacy bohaterowie są bardzo potrzebni do tworzenia zabawnych i wciągających historii.

Olga Gromyko w „Wiedźma opiekunka” pokazała, że ma pomysł na tę serię. Drugi tom w niczym nie ustępuję pierwszemu. Fabuła porywa od pierwszych stron, a ilość gagów i żartów sprawia, że ta historia pomimo ciężkich atrybutów magicznie unosi się w powietrzu. To magia, którą po prostu trzeba poznać.

Dział: Książki
niedziela, 09 maj 2021 20:05

Nie kochaj mnie. Iskra bogów.

 

Pierwszy tom miłosnej trylogii o starciu bogów i tytanów na Ziemi. 

 

Czy znacie serię książek z gatunku młodzieżowej fantastyki autorstwa C.C. Hunter, która rozpoczyna się tomem „Urodzona o północy”? Jeżeli tak i powieść Wam się podobała, to tak samo dobrą historię, w podobnym klimacie odnajdziecie w cyklu „Iskra bogów” spod pióra Marah Woolf. 

 

Zarys fabuły

 

Nastoletnia Jess wraz z przyjaciółką jedzie na górski obóz. Tam zakochuje się w chłopaku, który jednak okazuje się nie być kimś całkiem zwyczajnym. Bogowie mają swoje własne sprawy i toczą grę, o której zwykli śmiertelnicy nie mają pojęcia, nawet jeżeli, tak jak główna bohaterka, bardzo starają się zostać w nią wplątani. 

 

Moja opinia i przemyślenia

 

Książkę czyta się rewelacyjnie szybko. To typowy, lekki młodzieżowy romans fantasy z ciekawą akcją i dobrym pomysłem na fabułę. Powieść jest pięknie wydana, a okładki serii doskonale do siebie pasują. Niestety nie wszystkie elementy „Iskry bogów” przypadły mi do gustu. Lubię czytać o silnych bohaterkach, które znają swoją wartość i nie dają sobie w kaszę dmuchać. Jess niestety taka nie jest i powiem szczerze, nie chciałabym, żeby moja własna, nastoletnia córka brała z niej przykład. Profile psychologiczne młodzieży, która pojawia się w powieści, w ogóle do mnie nie przemówiły. Pozostałe postacie jednak ratują sytuację. 

 

Tytuł zawiera sporą dawkę mitologii i myślę, że zachęci nastoletnich czytelników do jej lepszego poznania. Autorka starała się też odejść od typowego schematu (od czasu do czasu z lepszym, a niekiedy z gorszym skutkiem). Podczas lektury towarzyszy nam dobry, nieco czarny, ale wyjątkowo przyjemny humor, który dodatkowo umila czytanie. Mimo wymienionych wcześniej wad jestem pewna, że sięgnę po kolejne części. Mam nadzieję, że kiedy pisarka już się rozkręci, to jeszcze bardziej mi się spodobają. Potencjał powieść ma naprawdę duży.   

 

Podsumowanie

 

„Iskra Bogów. Nie kochaj mnie” to przyjemna, lekka lektura. Jedna z tych książek, przy których nie sposób się nudzić. Jest to jednak również typowa beletrystyka, bez żadnego głębszego przesłania czy drugiego dna. To powieść czysto rozrywkowa, która ma na celu zachęcić młodzież do czytania i poznawania mitologii. Za to zdecydowanie należy się jej dobra ocena. Lekturę polecam miłośniczkom gatunku paranormal romance i lekkiej, niewymuszonej fantastyki. 

Dział: Książki

Niedawno mieliśmy okazję zadać kilka pytań Autorowi świetnej książki, która ukazała się nakładem wydawnictwa AlterNatywne, "Dwuświat". W oczekiwaniu na kolejną część serii, zapraszamy do lektury wywiadu. 

Dział: Wywiady

Cykl „W poszukiwaniu ptaka czasu” to klasyczna opowieść fantasy. Bohater, początkowo zakochany młodzieniaszek, opuszcza nudne codzienne życie i wyrusza w poszukiwanie wielkiej przygody. Pierwsze cztery zeszyty stanowią prequel historii napisanej przez Le Tendre i Loisel jeszcze w latach 80. poprzedniego wieku.

„Przyjaciel Javin” to tom otwierający pierwszy cykl komiksu „W poszukiwaniu ptaka czasu”. Jest historią o początkach, opowiadającą o spotkaniu młodego i naiwnego Bragona z młodą i złośliwą księżniczką Marą. Rdzeniem opowieści jest rodząca się przyjaźń między dwoma poszukiwaczami, różniącymi się jak ogień i woda, Bragonem i Javinem. Ich przemyślenia nad sensem i ceną życia w przygodzie, stanowią wnikliwy komentarz do zwrotów akcji. Całkiem ciekawy jest też wątek terrorystycznych ataków Zakonu Znaku na ojca Mary.

Drugi zeszyt, „Księga Bogów”, pozwala nam poznać lepiej Marę. Nie jawi się już ona jako rozkapryszona księżniczka. Dziewczyna zdążyła dorosnąć, ma swoje obowiązki związane z władzą, jaka może jej w przyszłości przypaść. Do tego otrzymuje zadanie odnalezienia Księgi Bogów. Bez niej nie uda się ponownie zapieczętować groźnego boga Ramora w jego muszli. A jego przebudzenie oznaczać będzie śmierć i chaos dla całego królestwa.

Także młody Bragon dalej się rozwija i dorasta. Na tyle podszkolił się u nadwornego fechmistrza Szczecino, że przerósł mistrza. Obecnie rozwój może zapewnić mu tylko Łowca z Vaguamare.Lecz gdzie go znaleźć wie tylko Kandor, dość nieprzyjemny organizator walk gladiatorów z dalekiego Vaguamare. Tak i Mara, i Bragon wyruszają na poszukiwania, początkowo oddzielnie, ale szybko ponownie na siebie trafiają.

Dość interesującą decyzją okazało się zatrudnienie przy każdym z zeszytów innego rysownika. Pierwszy tom jest dziełem Lidwine, drugi Aoumari. Trochę mnie to dziwi, gdyż Lidwine bardzo ujął mnie świetną mimiką twarzy bohaterów oraz czytelniejszymi tłami niż rysował Aoumari. Być może dlatego, że nad projektem graficznym pierwszego tomu czuwał Loisel. Rysunki są piękne, szczegółowe, postacie ujmujące, choć czasami trochę niewyraźne ze względu na cieniowanie, wszechświat bogaty. Szczególnie ulubiłam sobie wszelkie zwierzątka i stworki, bo są takie wręcz idealne do głaskania.

Po przeczytaniu zeszytu pierwszego („Przyjaciel Javin”) i drugiego („Księga Bogów”) stwierdzam, że ta dość prosta fabuła bardzo mnie zadowoliła. Czuję, że będzie to kolejny komiks, który nie zmieni oblicza świata, ale który być może będzie bardziej znany, bo da radość czytania.

Dział: Komiksy
czwartek, 27 maj 2021 19:13

Fabryka os

 
Czytając książkę, miałam żywo przed oczyma informację od autora, że ciężko mu było cokolwiek przed „Fabryką os” wydać. Wydawnictwa co rusz odrzucały jego propozycje. „Fabryka os” miała być pogodzeniem się z tym, że być może Ian Banks nie jest pisarzem fantasy oraz że czytelnik nie chce wcale fantastycznych wielotomowych epopei. Czytelnik chce czytać. Z drugiej strony wnętrze okładki atakują krótkimi recenzjami z amerykańskich gazet. W większości są one przychylne powieści, jednak The Times zrobił wyjątek, nazywając „Fabrykę os” „Zwykłą szmirą”. Ja zdecydowanie się nie zgadzam: „Fabryka os jest niezwykłą szmirą” i zaraz wytłumaczę, co skłania mnie do takiego stwierdzenia.
 
Po pierwsze, sam styl książki jest świetny, choć momentami za bardzo dosadny. Nic w tym niezwykłego, wszak bohaterem i narratorem jest ledwo szesnastolatek, któremu w dzieciństwie przydarzyła się niemiła przygoda z psem. Odarty z męskości, żyjący w niepełnej rodzinie na wyspie gdzieś w Wielkiej Brytanii, Eric Cauldham całymi dniami błąka się po okolicy. Co robi? Zamiast chodzić do szkoły, buduje tamy, zaszywa się w Bunkrze, dogląda Pale Ofiarne. Nie chodzi do szkoły, gdyż nigdy nie był wpisany do jakiegokolwiek rejestru. Jest człowiekiem-widmo. Eric ma też brata, który jest szalony i obecnie uciekł z zakładu psychiatrycznego. W piątkowe wieczory chłopak lubi udawać się do pobliskiego pubu na koncert kapeli i kilka piw. Zawsze towarzyszy mu niskorosły przyjaciel. Jednak nawet o nie wie, że tak naprawdę Eric to strasznie brutalny dzieciak, który nie tylko torturuje w Fabryce osy, urządzając im tortury jak z najlepszych horrorów, ale także męczy większe zwierzęta i słabszych od siebie członków rodziny. I nigdy nikt go nie przyłapał na jego zbrodniach.
 
Dzięki pierwszoosobowej narracji można zobaczyć oczami wyobraźni, co dzieje się nie tylko w otoczeniu Erica, ale także w jego głowie. Pomysł na książkę wydaje się dość oryginalny: straumatyzowani bracia, u którego różnie objawiły się efekty problemów psychicznych z nimi związanymi. Jest jednak kilka rzeczy, które mnie uwierały podczas czytania. Jest po prostu przedstawienie prostackiego okrucieństwa wobec słabszych: zwierząt, dzieci, ułomnych. Czasami wydaje się to raczej nieuzasadnione niż alegoryczne. Rozwiązanie fabuły przyszło zbyt późno i zostało potraktowane bardzo pospiesznie. Książka może szokować tylko tych, którzy nigdy nie zetknęli się z okrucieństwem choćby w wiadomościach telewizyjnych, książkach czy filmach. Każdy inny raczej widział trupy, rozsadzanie dynamitem, tortury, dziwne zabobony i wierzenia. Być może niektórzy słyszeli także np. o eksperymentach jak „efekt Lucyfera” czy „przypadek John/Joan”. Nawet tak dziwna historia, jak przedstawiona w książce, nie szokuje. Ta książka spóźniła się o jakieś 20 lat z szokowaniem. Ujawnienie Wielkiego Sekretu okazało się nawet bezcelowe. Nie mogę zrozumieć, co Banks chciał przekazać nim czytelnikom...
 
Polecałbym „Fabrykę os” czytelnikom, którzy nie są zbyt znudzeni szokującymi tematami, niepokojącymi zachowaniami bohaterów, dość częstymi obrazami zwykłego dnia nie do końca normalnej rodziny, w szczególności nastolatka czy niezrażonych licznymi wzmiankami o znęcaniu się, defekacji, torsji. Pamiętaj, że mimo wszystko to powieść, która na długo zostanie z czytelnikiem.
Dział: Książki
czwartek, 27 maj 2021 18:59

Bazyliszki 1

 
Czasy drugiej wojny światowej często są przedstawiane na kartach komiksów. Co by o tym okresie nie mówić, to na pewno wywołuje emocje, wspomnienia niektórych czy też jest świetnym materiałem do graficznego przedstawienia historii. Tym razem twórca świetnego „Bradla” zmierzy się z przedwojennymi Bazyliszkami, gangu terroryzującego stolicę.
 
Wszystko zaczyna dość nietypowe zdarzenie. Oto na eleganckim przyjęciu w jednej z podwarszawskich willi pojawia się dobrze prezentujący się nieznajomy, za którym odwracają się wszystkie kobiece oczy. Najdziwniejsze jest to, że przedstawia się jako… Stefan Starzyński, ostatni prezydent wolnego przedwojennego miasta stołecznego Warszawy. Jednak na sali znajdzie się kobieta, której urok nieznajomego nie przysłoni oczu i zdemaskuje mężczyznę. Jednak okazuje się, że ona sama jest osobą, o której niewiele się wie, choć jest ona na ustach wszystkich zebranych. Okazuje się, że jest ona jedną z członkiń siatki Bazyliszków, gangu warszawskiego.
 
„Bazyliszki” w pierwszym tomie niezwykle subtelnie malują przedwojenną Warszawę. To miasto całkiem nowoczesne, największe w kraju, pełne pięknych kobiet, bogatych mężczyzn, różnorodne kulturowo i etnicznie. Takie zbiorowisko przyciąga nie tylko drobnych złodziejaszków, ale i piękne kobiety spragnione miłości pieniędzy czy grube ryby podziemnego świata. Komiksowa opowieść pokaże nie tylko blichtr i bankiety, ale też przemoc czy biedę w zaniedbanych i zapomnianych przez Boga zaułkach Warszawy.
 
Komiks powstał we współpracy z Muzeum Powstania Warszawskiego. Jest zaopatrzony w bardzo ciekawe wprowadzenie, które pozwala czytelnikowi poczuć historyczny klimat tamtych czasów, uzmysławia problemy społeczne czy strach przed wojną. Autorem scenariusza jest Tobiasz Piątkowski, a rysunki stworzył Wiesław Skupniewicz.
 
Mimo że kocham właśnie ten spokojny przedwojenny klimat, to w pierwszym tomie „Bazyliszków” przydałoby się odrobinę uporządkowania scenariusza. Jest bowiem mocno chaotycznie. Być może to kwestia niewielkiej objętości komiksu, przez co wiele scen jest wprowadzanych na szybko i bez wyjaśnienia. Są też one rysowane dość mrocznie, tak jakby nad miastem trwała noc polarna. Być może to tylko aluzja do zbliżającego się mroku, wojny. Ze względu na to, że jest to zaledwie pierwszy tom i jeszcze nie wciągnęłam się w ten świat ani nie czuję więzi w sumie z żadnym bohaterem, daję serii szansę. Mam tylko nadzieję, że w kolejnych tomach będzie lepiej, a wiem po poprzednich dziełach Tobiasza Piątkowskiego, że jest to możliwe.

 

Dział: Komiksy
czwartek, 27 maj 2021 18:46

Abe Sapien. Nroczne i straszliwe. Tom 1

 
Chyba nie powinno dziwić, że dość specyficzny dla Mignolawersum Abe Sapien, przypominający nieco żaby, przywodzący na myśl połączenie Lovecrafta z Kirbym, doczekał się własnej serii. Ta postać poboczna przygód Hellboya zdecydowanie za bardzo się wyróżnia, żeby zostawić ją na pastwę zapomnienia.
 
Kim jest Abe? To naukowiec jeszcze z czasów wojny secesyjnej. Po odnalezieniu dziwnego jaja zaczął jednak ewoluować. Pech chciał, że jego powolna przemiana w żaboczłowieka skorelowała się z pojawianiem się dziwnych potworów siejących spustoszenie w sumie na całej kuli ziemskiej. Szybko więc powiązano jego zmiany ze zmianami na świecie i stał się on członkiem BBPO, organizacji walczącej z potworami. Udało im się nawet wygrać z pomiotami Ogdru Hem, jednak pełne przebudzenie doświadczamy właśnie w tym tomie zbiorczym.
 
W tym tomie Abe jest po drugiej przemianie i nie przypomina już wcale człowieka. Z wyjątkiem myślenia i porozumiewania się jak ludzie. Pierwsza z dwóch opowieści to tytułowe „Mroczne i straszliwe”. Abe jest wolny, nie służy BBPO. Tym razem znajduje schronienie w małym kościółku. Próbuje zrozumieć znaczenie swojej fizycznej transformacji i widzi, w jaki sposób rzeczy zmieniły umysły ludzi. Niektórzy widzą w pladze żab czy przyjściu potworów zapowiedź armagedonu i zmiany świata. Jednak czy Abe jest aniołem, czy kolejnym krokiem w ewolucji?
 
Druga historia, „Nowa ludzka rasa”, przedstawia Abe'a w pobliżu Salton Sea. Tu wszystko, co go spotkało, się zaczęło. Może uda się więc znaleźć odpowiedzi na temat np. drugiej mutacji i dowiedzieć się, czy jest ona w jakiś sposób powiązana ze wszystkim, co się wokół dzieje. Na miejscu nie ma już potworów. Zostały same jajka, z których od czasu do czasu wykluwa się nowy mutant i szybko zmierza w słoną toń. Strach przed nowym sprawia, że te kuliste jaja stały się dla niektórych obiektem kultu. Ludzie wierzą, że pozostały, aby ocalić ludzkość przed samą sobą i zmienić planetę z powrotem w raj.
 
„Kształt przyszłości” pokazuje bardzo ciekawy związek pojawienia się potworów z wierzeniami etnicznymi ludności tych terenów, „Do ostatka” wprowadza nieumarłych w różnych postaciach. W „Uzdrowicielu” Abe znajduje człowieka, który uważa, że znalazł sposób na zatrzymanie, a nawet cofnięcie mutacji, a przechodząc przez dość melancholijny zeszyt „Wizje, sny i ryby” dochodzimy do „Świętych miejsc” - basenu, przy którym kiedyś kobieta-medium postrzeliła Aba. Ona twierdziła, że Abe to zło, ludzie, którzy teraz koczują przy basenie, znajdują w Abe’ie swego Wybrańca. Okazuje się, że miejsce to jest ośrodkiem dość specyficznego kultu śmierci.
 
Najbardziej metaforyczny jest jednak „Ogród (1)”. Widzimy akcję oczyma mężczyzny, który siedzi na dachu swojego krzywego domu i wypatruje. Teoretycznie trzyma w rękach strzelbę, jednak wypatruje wody, jaka powinna pojawić się w pobliskiej rzece. Wtedy ponownie zakwitnie ogród niczym raj utracony. Kim jest mężczyzna? Człowiekiem o nieciekawej przeszłości, który uratował pewną kobietę. Jest też człowiekiem, który ją przetrzymuje i pod pozorem opieki nie pozwala opuszczać domu. Są jak biblijna para pierwszych ludzi i kto wie, czy właśnie tak nie myśli o swoim obecnym położeniu sam mężczyzna. Wszak jest na pustkowiu, dookoła krążą potwory, nie ma innych ludzi. Musi to oznaczać, że trzeba poczekać na ostateczne oczyszczenie ziemi i na ziemię, a także do jego życia, powróci spokój i radość. W tej części Abe jawi się niczym biblijny wąż kusiciel.
 
Zgodnie z porządkiem poznawania Mignolawersum należałoby przeczytać niniejszą księgę po trzecim tomie „Piekła na Ziemi”, a potem na przemian czytać kolejne tomy obu serii. Po nich zostaje już ostatni akt sago Hellboya, czyli „BBPO: Znany diabeł”.
 
Serię z Abem Sapienem uważam za bardzo udaną. Znacznie lepiej czyta się komiks skupiający się na ludziach i ich historiach niż tylko chaotycznej strzelance. Najlepsze fragmenty dotyczą interakcji Abe ze zwykłymi ludźmi: włóczędzy w wagonie opowiadający przerażające historie, gdy Abe siedzi w cieniu, cicho słuchając lub młoda para podróżująca z plecakiem i ich odstający, być może podkochujący się nieco w dziewczynie, kolega, wszyscy troje, próbujący znaleźć swoje miejsce w tym dziwnym nowym świecie. Tak naprawdę najmniejsze wrażenie robią sceny walk. A może ten efekt, odczytywany przeze mnie jako wręcz przymus - wszak jest superboahter, to przywalić musi – to sprawna narracja Mignoli? Historia dobrze działa, ponieważ opowiada o Abe’ie Sapienie, błyskotliwej i w pełni ukształtowanej postaci, która nie dość, że się zmienia fizycznie w potwora, to zadaje sobie pytanie „dlaczego” i samym tym faktem podkreśla, jak bardziej ludzki może być potwór w porównaniu z niektórymi ludźmi, których napotyka. Jest współczujący i wyrozumiały w obliczu uprzedzeń, strachu i nienawiści, dlatego czytelnicy kochają i podziwiają tego bohatera z charakter. Nawet jeśli nie jeśli jesteś fanem Abe’a czy Hellboya, jest tu wystarczająco dużo, abyś mógł się cieszyć.
Dział: Komiksy

Wydawnictwo Egmont Polska, we współpracy z Muzeum Powstania Warszawskiego, z przyjemnością prezentuje pierwszy tom cyklu „Bazyliszki”. Ta komiksowa opowieść osadzona w realiach przedwojennej Warszawy jest zaproszeniem do barwnego świata lat 30.

Dział: Komiksy