Rezultaty wyszukiwania dla: poradnik

czwartek, 28 styczeń 2021 00:26

Tworzyć gry

Gamedev to branża, która w Polsce istnieje już jakiś czas i ma się naprawdę dobrze (co widać chociażby po produkcja CD Projekt Red, żeby sięgnąć po ogólnie znany przykład). Fakt ten wiąże się ze zwiększonym zainteresowaniem młodzieży, która wiąże przyszłość z game designem. Co to znaczy „pracować przy grach”? Jakie kompetencje są do tego potrzebne? I czy naprawdę gamedev to taka ziemia obiecana, czy przeciwnie – minusy takie jak crunch potrafią skutecznie przeważyć korzyści płynące z tego zajęcia? O tym wszystkim pisze Patryk Polewiak w pozycji „Tworzyć gry” – pierwszym polskim poradniku przyszłego pracownika gamedevu.
 
Książka Polewiaka to przejrzysty przewodnik po branży związanej z tworzeniem gier wideo, z uwzględnieniem, co ważne, polskich realiów. Autor wychodzi od odpowiedzi na podstawowe pytania: jak to jest w gamedevie, dla kogo jest to praca i czy lepiej szukać małego studia, czy dużego. W drugim rozdziale Polewiak dokonuje przeglądu najważniejszych ról w branży, wyjaśniając nie tylko, czym różni się edukacja artysty 2D od artysty 3D i czy tester faktycznie po prostu gra w gry, lecz także, na czym polega praca producenta, menedżera projektu i na czym polega odmienność kompetencji dźwiękowca od kompozytora (a że za obie te działki nie odpowiada jedna osoba – to nie dla każdego jest oczywiste). Pomagają mu głosy specjalistów od konkretnych sfer opowiadających swoje historie. Wielogłos to także rozdział o początkach w branży gier, czyli przejście od przeglądu do rad. Nie może bowiem umknąć czytelniczej uwagi, że pozycja Polewiaka zawiera także rozdziały o tym, jak przygotować portfolio i jak szukać pracy w branży. Innymi słowy: poradnik pełną gębą.
 
Przyznaję: szalenie mi się podoba koncepcja tej książki. „Tworzyć gry” to przegląd wszystkich zajęć i ról, jakie można odgrywać w procesie kreacji i produkcji gier wideo wraz z praktycznymi poradami i wskazówkami, dla kogo jest jakie stanowisko i jak się przygotować do prób jego zdobycia. Po lekturze samego wstępu byłam nieco sceptyczna, ponieważ autor przedstawia się jako osoba nie tylko młoda, ale też dzieląca się wiedzą w miarę jej zdobywania. Jestem przyzwyczajona raczej do tego, że ktoś najpierw akumuluje wiedzę, a dopiero potem bierze się za pisanie poradników. W miarę lektury stwierdzam jednak, że w tak dynamicznie rozwijającej się branży to niegłupie rozwiązanie – pisanie na świeżo, ze świadomością, że wiele rzeczy, które człowiek już wie, może się wkrótce zdezaktualizować. Zapewne wiedza „dinozaurów” polskiego gamedevu niekoniecznie przystaje do warunków branży anno Domini 2020. W tym kontekście można się trochę obawiać, czy nie zdezaktualizuje się rychło część poświęcona szukaniu zatrudnienia – ale nie jestem taką ekspertką od branży, by wyrokować.
 
Podoba mi się też, że „Tworzyć gry” to książka, którą można czytać na wyrywki, poskładana z angażujących komentarzy, definicji i osobistych opowieści. Brakowało mi nieco bardziej rozbudowanej warstwy wizualnej – taka książka aż się prosi o ładne ilustracje albo chociaż schematy. Być może niektóre kwestie zostały też opisane zbyt skrótowo, ale „Tworzyć gry” nie pretenduje do miana vademecum wiedzy o robieniu gier, tylko poradnika dla tych, którzy chcą rozpocząć swoją przygodę z branżą. Tę zaś rolę spełnia znakomicie!
Dział: Książki
poniedziałek, 07 grudzień 2020 12:18

Polowanie na potwory

„Nastał czas koszmarów.”

Mam nadzieję, że nie będę musiała długo czekać na drugi tom tej porywającej serii. Pierwszy szalenie mi się spodobał, sprawił, że fascynująco spędziłam czas w zachwycająco koszmarnej opowieści, oczywiście z uwzględnieniem dziecięcej kategorii wiekowej. Moja młodzież również się w nim bardzo dobrze odnalazła, wyraziła pochlebne opinie i gotowość do obejrzenia ekranizacji.

Kluczem sukcesu powieści jest umiejętnie wykreowany klimat prawdziwego dreszczowca z akcją wypełnioną osobliwymi wydarzeniami. Od pierwszych stron sporo dzieje się w sferze długich i niepokojących cieni szybowania wyobraźni, zwłaszcza w ujęciu bogatej i bujnej imaginacji wieku dziecięcego. Irracjonalne strachy i lęki, wkradające się do młodych główek przed zaśnięciem, nagle za sprawą opowieści przerażająco się urzeczywistniają. Obrzydliwe stwory i pokraczne potwory karmią się strachem bohaterów, zyskują na potędze i mocy. Złu przeciwstawić się może jedynie dobro, reprezentowane przez nastoletnie dusze z czystym sercem, niezwykłą odwagą i godną podziwu determinacją. Joe Ballarini zgrabnie podgrzewa uwagę czytelnika, trzyma go w szachu dziwacznych wydarzeń, nie pozwala oderwać się od stron książki, barwnie przyciąga przyjaznym stylem narracji. Intryga potęguje się z rozdziału na rozdział, gorąco kibicujemy fantastycznie sportretowanym różnorodnym postaciom. Każda wnosi coś szczególnego do opowieści, uruchamia iskrę dobrego humoru, dowcipnych tekstów, komicznych sytuacji. Przygody mają ciepłą i zimną odsłonę, gdyż autor nie oszczędza bohaterów, raz im się coś udaje, a kiedy indziej ponoszą klęskę, ale z całym oddaniem i zaangażowaniem służą słusznej sprawie.

Kelly Ferguson podejmuje się pracy w charakterze opiekunki do dziecka, pilnuje syna szefowej swojej mamy, pozornie zwykłego chłopczyka. Trzynastolatka nie zdaje sobie sprawy, jak wiele niebezpieczeństw czyha na nią i Jacoba, że pierwszy wieczór w pracy jako babysitterki okaże się wyjątkowo długi i trudny, ale też ekscytujący i niezapomniany. Dziewczyna wpada w szaleńczo obracający się wir wydarzeń z udziałem monstrów z szafy, cuchnących osobliwości, dziwolągów z kopytami, śmietnikowych podlizuchów, widmowych mas, starych zjaw i hobgoblinów. To wszystko wyłania się z głębokiego mroku z misją niszczenia. Trzeba ocalić świat, uratować dzieci, pomóc przyjaciołom, i jeszcze przeżyć. Sceneria zmienia się nieustannie, jest strasznie i upiornie, ale też zabawnie i magicznie. Treść wzbogacają ciekawe ilustracje, strony wyrwane z poradnika dla babysitterek. Kto go tworzy? O jak dawna? Tego musicie już dowiedzieć się sami, nie zwlekajcie.

Dział: Książki
niedziela, 24 listopad 2019 10:59

Super-Charlie i złodziej zabawek

Camilla Läckberg zdobyła szerokie grono czytelników jako autorka kryminalnego cyklu o Fjällbace. Teraz postanowiła podbić także dziecięce serca, a to za sprawą cyklu o Super-Charliem, z pozoru zwykłym bobasie, a naprawdę superbohaterze skrywającym przed światem swoje niezwykłe moce.

Super-Charlie i złodziej zabawek oraz Super-Charlie i tajemnica babci to kolejno drugi i trzeci tom cyklu, chociaż trzeba z góry uprzedzić, że każdą z książeczek można czytać niezależnie od pozostałych i w dowolnej kolejności. W każdej mały bobas musi zmierzyć się z inną zagadką do rozwiązania i pomóc dorosłym, którzy za każdym razem nie mogą sobie poradzić bez jego pomocy. Oczywiście chłopczyk musi bardzo uważać i nie zdradzić się, że potrafi latać, prześwietlać ściany wzrokiem oraz mówić - tę tajemnicę zna tylko jego ukochana babcia.

Super-Charlie i złodziej zabawek rozpoczyna się niczym rasowy kryminał - ktoś włamuje się do pokoju starszej siostry i kradnie jej... pluszaka. Poszukiwania na nic się nie zdają aż do momentu, gdy Charlie uruchamia swój super-czuły słuch i podczas drzemki nie składa wszystkich elementów układanki w jedną całość.

Druga z książeczek przedstawia historię o tym, jak cała rodzina wybiera się na kemping, gdzie już drugiego dnia... znika babcia. Pozostaje po niej jedynie fragment kartki ze słowami “Pomocy, babcia”. Wszyscy ruszają na ratunek, z dużym zaangażowaniem, ale niestety bez efektów. Do czasu oczywiście, gdy do akcji wkracza super-bobas. A wyjaśnienie zniknięcia staruszki będzie, cóż... zabawne dla rodziców, ale dla dzieci chyba jednak lekko dezorientujące.

Po przeczytaniu dwóch tomów mam mocno mieszane uczucia. Z jednej strony mamy do czynienia z krótkimi, lekkimi historyjkami, dosyć zabawnymi, ale niestety miejscami humor ten jest raczej dyskusyjny. Całość jest wzbogacona kolorowymi ilustracjami, utrzymanymi w dokładnie takim samym klimacie, co treść, czyli raczej zabawnymi, ale z elementami, które mogą drażnić (jak choćby tytuł poradnika, który czyta mama “Życie singla dla głupków”).

Największy problem z Super-Charliem mam nie jako sam czytelnik, ale jako rodzic, o czym niech zaświadczy fakt, że po skończeniu lektury, nie podsunęłam książeczek żadnemu ze swoich dzieci. I nieważne, że zawarte w nich opowieści może i są zabawne i możliwe, że spodobałyby się maluchom. Nie podoba mi się po prostu kilka kluczowych kwestii. Po pierwsze, ojciec Charliego jest nie tylko ciamajdą, on jest rasowym głupkiem i w dodatku nie liczy się totalnie z uczuciami swoich dzieci [Spoiler: to on jest złodziejem zabawek – nie podoba mu się stara maskotka córki, więc po kryjomu... wyrzuca ją do kosza]. Po drugie, razi mnie sposób rozwiązywania scysji między rodzicami – kiedy mama jest zła, to tata (“Oczywiście”, jak to podkreśla autorka) śpi na kanapie. Po trzecie, zupełnie nie przekonało mnie wyjaśnienie zniknięcia babci, które w książce dla dzieci (według informacji na okładce grupa docelowa to 3+) jest w ogóle nie do przyjęcia. Otóż droga babunia nie pojawiła się w rodzinnym kamperze, ponieważ [kolejny SPOILER] spędziła tę noc na całowaniu się z biwakującym obok, nowopoznanym mężczyzną. No serio???

Nie jestem fanką kryminałów Camilli Läckberg, mimo że niektóre są całkiem niezłei jak widać nie przekonała mnie także jako autorka książek dla dzieci. Trochę szkoda, bo sam pomysł na serię i głównego bohatera jest przyjemny i ma spory potencjał. Szkoda, że wykonanie już zawiodło.

Dział: Książki
wtorek, 19 listopad 2019 13:46

Dziennik. Wyprawa 1907

Gry komputerowe czy tradycyjne planszówki to dla ciebie codzienność i bez problemu pokonujesz zarówno kolejne poziomy, jak i uczestników? Hasła krzyżówek nie mają dla ciebie tajemnic, zaś sudoku zajmuje ci zaledwie kilka chwil? Jesteś prawdziwym mistrzem w rozwiązywaniu zagadek, charakteryzujesz się bystrością, umiejętnością dostrzegania szczegółów czy analizy faktów? Jesteś przekonany, że Sherlock Holmes i panna Marple razem wzięci nie daliby ci rady, a w awanturniczym podejściu do życia i chęci przeżywania przygody prześcigasz samego Indianę Jonesa?

Jeśli choć na jedno (a najlepiej na wszystkie) z tych pytań odpowiedziałeś twierdząco, to jesteś gotowy podjąć wyzwanie. Interaktywna gra książkowa „Dziennik. Wyprawa 1907” to wyjątkowa publikacja, adresowana raczej do dorosłych czytelników / graczy, a także do tych nastolatków, którzy bardziej niż zabijać potwory czy wyimaginowanych wrogów, wolą rozwiązywać naprawdę skomplikowane zagadki, wymagające wielu umiejętności. Ta propozycja Foxgames może zachwycić wszystkich, którzy lubują się w spiskowych teoriach dziejów, a także unikają wyboru prostych rozwiązań. Lektura Wyprawy 1907 z pewnością prosta nie jest i wielokrotnie będzie nas kusiło, by dać sobie z nią spokój, ale ta gra uzależnia – jeśli już zaczniesz, nie będziesz w stanie zrezygnować z gry.

O co w tym wszystkim chodzi? Tak naprawdę do końca nie jest nam wiadomo. To, na czym się opieramy to świadomość istnienia legendarnego dziennika pokładowego z wyprawy morskiej, która miała miejsce w 1907 roku. Jednak odkrycie historii statku oraz jego losów zależy wyłącznie od nas i naszego talentu do rozwiązywania łamigłówek, a także od chęci ćwiczenia umysłu. Jeśli trzymałeś w ręku spektakularny produkt firmy, czyli „Dziennik 29” wiesz już, czego możesz się spodziewać. Mimo iż poprzednia książka / gra oparta była na motywach opowieści o kosmitach, to jej idea jest taka sama – masz rozwiązać zagadki, przesyłać odpowiedzi (pilnując swojej poczytalności), a na końcu złamać kod.

By w pełni zanurzyć się w historii i czerpać z niej przyjemność potrzebujesz, poza dostępem do Internetu, egzemplarza książki, ołówka, nożyczek, a także słuchawek. I choć nasza aktywność daleka będzie od zajęć DIY, to z pewnością kreatywność będzie niezbędna, bowiem czeka nas liczenie, kreślenie, rysowanie, oglądać będziemy nawet film.

Wraz z Mattem Emersonem, który popadł w obsesje na jego punkcie, a teraz udostępnia nam notatki ze swoich badań nad nim, zanurzymy się w mroczny klimat dziennika, zachwycając się przy tym ilustracjami, ale i będąc pod wrażeniem grozy, którą wprowadzają. Samej treści w książce jest niewiele – musimy zatem sięgnąć po wskazówki dotyczące kolejnych rozdziałów, ukryte na stronie internetowej. Rozwiązując zagadki i przechodząc do kolejnych rozdziałów musimy natomiast zapisywać słowa kodowe na Stronie Słów Kodowych na końcu książki.

Ale uwaga! Wskazówki kosztują, a ich użycie zmniejsza wartość wskaźnika poczytalności - pierwsza podpowiedź kosztuje bowiem „3” jednostki zdrowia psychicznego, kolejna „6”, natomiast poprawna odpowiedź dodaje do wyniku „2”. Tyle tylko, że wyjście awaryjne, kiedy wskazówki nie pomogą znaleźć rozwiązania, kosztować nas będzie „9” jednostek poczytalności.

Podczas tej interaktywnej gry nie musimy się spieszyć, nikt nie mierzy nam czasu, warto zatem skupić się na zgłębianiu tajemnic, czy nawet kolejnych próbach szukania rozwiązań. Z każdym podaniem słowa kodowego kolejnym rozdziałem lektura robi się coraz bardziej wciągająca i warta polecenia. Szczególnie, że jest fenomenalnym ćwiczeniem umysłu, a ponad czterdzieści zagadek, których rozwiązanie ma nas zbliżyć do celu, aktywizuje obie półkule i zdecydowanie nie pozwala się nudzić. Szczególnie, jeśli do zabawy zaprosimy również rodzinę czy kolegów i wspólnie będziemy przeżywać tę wyjątkową przygodę!

 

Dział: Książki
piątek, 05 kwiecień 2019 20:52

Kot w stanie czystym

Chociaż do tej pory nie udało mi się całkowicie przekonać do twórczości Terry’ego Pratchetta, to jednak nie mogłam przejść obojętnie obok „Kota w stanie czystym”. Praktycznie każda książka o kotach – niezależnie od tego, czy jest to poradnik, powieść czy coś jeszcze innego – musi prędzej czy później trafić do mojej książkowej kolekcji. Czym jednak jest „Kot w stanie czystym”? Odnoszę wrażenie, że to taka refleksja samego autora nad kocim życiem, nad kocimi zwyczajami, nad wszystkim, co z kotami związane… A jest tego sporo.

Pratchett próbuje rozgraniczyć prawdziwe koty od kotów nieprawdziwych, które są przede wszystkim kreowane przez media, ewentualnie przez ludzi, którzy o tych cudownych istotach mało wiedzą i za nimi nie przepadają. W swoim specyficznym, charakterystycznym stylu, prezentuje wiele kocich zachowań i zagrywek. Chociaż wyjaśnia też, skąd można kota przygarnąć i jak się nim zajmować, to zdecydowanie nie należy traktować tej książki jako poradnika – to raczej lekkie i humorystyczne podejście, które w niecodzienny sposób prezentuje kocie sprawy.

To bardzo krótkie, aczkolwiek dosyć treściwie dzieło. Czy refleksyjne? Nie do końca, chociaż faktycznie każdy posiadacz wąsatego czworonoga niejednokrotnie uśmiechnie się w trakcie lektury, gdy tylko natrafi na fragment idealnie odwzorowujący zachowanie jego pupila.

Pamiętajmy jednak, że nie ma dwóch takich samych kotów – chociaż mają typowe dla siebie zagrywki, to mimo wszystko każdy z nich jest inny i potrafi grać na swój własny sposób. Zastanawialiście się kiedyś, czemu mimo tej całej kociej złośliwości czy indywidualności, te cudne istoty aż tak podbijają ludzkie serca? Aż tak nas rozczulają? Myślę, że teraz poprze mnie każdy kociarz – widzisz sobie spokojnie śpiącego kiciusia, swoje maleńkie kocie dziecko, i czyż nie masz wrażenia, że oto obserwujesz najsłodszą istotę na świecie? Doskonałą w każdym calu… Jest tak. Miłość do kotów rządzi się swoimi prawami.

Zdecydowanie trzeba przyznać, że Pratchett ukazuje koty tak, jak nikt inny. W sposób humorystyczny, ale jednak niepowtarzalny. Niby z początku wydaje się to być nieco dziwne, ciężko się przyzwyczaić do jego określeń, aczkolwiek szybko człowiek zaczyna sobie uświadamiać, że są one niesamowicie trafne. Dodatkowo tekst został uzupełniony o kocie rysunki autorstwa Graya Jolliffe, więc można śmiało napisać, że ta niewielkich rozmiarów książeczka jest naprawdę ładnie wydana, przemyślana i stanowi gratkę dla kociarzy. Nawet jeżeli nie jesteście bliżej zaznajomieni z twórczością tego autora, podobnie jak ja, to wydaje mi się, że ta pozycja wywoła uśmiech na Waszej twarzy. Zwłaszcza jeżeli kochacie koty!

Dział: Książki
wtorek, 19 luty 2019 01:08

Gamedec. Czas silnych istot

Mija sto cykli od powstania Way Empire. Imperator Ludzkości, Gorgon Nemezjus Ezra, chce uczcić to wydarzenie, odbijając z rąk Erthirów Ziemię. Nie zapomina przy tym, że wypaczeni Unithirowie, którzy po Wielkiej Przegranej uciekli w kosmos, powrócą, by skonfrontować się z Imperium. Torkil Aymore, Pionier, Podróżnik i gamedec, a przede wszystkim Ran, żołnierz elitarnej Pierwszej Centurii Pierwszego Maodionu, usiłuje pogodzić bycie żołnierzem i głową rodzinnego klanu. Nie wie, że małżeńskie kłótnie z Pauline to ostatnia rzecz, jaką powinien się martwić. Wkrótce będzie musiał zmierzyć się z przeznaczeniem.
We wszystkich pięciu wcieleniach.

Dział: Książki

Z okazji premiery książki Wirus (powieść dla czytelników 18 +), Graham Masterton odwiedzi Polskę! Spotkania premierowe odbędą się podczas tegorocznej edycji festiwalu Apostrof, PYRKONU oraz podczas Warszawskich Targów Książki!

niedziela, 08 kwiecień 2018 00:21

Pokochać noc

„Nie dostajemy tego, co chcemy, tylko to, z czym potrafimy sobie poradzić” – to stwierdzenie, mimo iż prawdziwe, tak naprawdę budzi wiele wątpliwości szczególnie wśród osób, które zostają doświadczone przez los. Czasami bowiem bywa tak, że życie staje się pasmem negatywnych doświadczeń i bolesnych prób, że stawia przed nami wyzwanie za wyznaniem, nie pozwalając odpocząć, złapać oddechu.

Dokładnie tak dzieje się w przypadku Rachel Childs, córki paranoicznej autorki poczytnych poradników na temat związków. Pracująca jako dziennikarka prasowa i reporterka telewizyjna kobieta, całe swoje życie musiała godzić się na brak stabilizacji i emocjonalną huśtawkę, fundowane jej przez matkę. Wychowująca się bez ojca Rachel całe życie marzyła, żeby go spotkać, niestety matka pieczołowicie chroniła jego tożsamość, uzależniając ujawnienie nazwiska mężczyzny, który ją zapłodnił, od stopnia dojrzałości córki. Kiedy zmarła, Rachel została z poczuciem krzywdy, opuszczenia, a także nurtującym pytaniem, kim jest jej ojciec.

Być może to brak mężczyzny u boku jej matki, a może sama osobowość rodzicielki sprawia, że Rachel jest spragniona miłości, bliskości, poczucia bezpieczeństwa, którego nie zapewnia jej ani charakter pracy, ani mężczyzna u jej boku. Związek z producentem telewizyjnym Sebastianem, mimo iż wydawałby się korzystny dla jej zawodowej kariery, nie przynosi oczekiwanego spokoju. Szczególnie, że Rachel dostaje szanse na reportaż życia, który, ostatecznie, to zawodowe życie niszczy. Załamanie nerwowe na wizji przekreśla dalszą karierę przed kamerami, kobieta wycofuje się zatem nie tylko z życia zawodowego, ale i społecznego. Unika ludzi, a jej zachowanie jest typowe dla osób cierpiących na agorafobię. Odejście Sebastiana przynosi jej wyłącznie ulgę, teraz może bowiem pogrążyć się całkowicie w smutku i spędzać czas z butelką alkoholu w objęciach.

Spotkany w dniu rozwodu mężczyzna, Brian Delacroix, dziedzic wielkiej firmy, już kilkakrotnie pojawiał się wcześniej w jej życiu, jednak dopiero teraz trafił na moment, w którym Rachel dostrzegła miejsce dla niego w swoim życiu. I mimo iż jej problem pogłębiał się, to życia, jakie zaczęła prowadzić u boku Briana, można jej pozazdrościć. Pozory jednak mylą – związek, który miał dawać poczucie bezpieczeństwa, który nauczył ją, czym jest bezgraniczne zaufanie, okazał się być farsą. Czy można żyć u boku człowieka i go nie znać? Czy można być żoną mężczyzny, którego tożsamości nie jest się pewnym?

O tym, jak potoczy się ta opowieść przekonamy się dzięki powieści „Pokochać noc”, opublikowanej przez Wydawnictwo Prószyński i S-ka. Autor, Dennis Lehane, twórca takich bestsellerów, jak „Rzeka tajemnic”, po raz kolejny szykuje swoim czytelnikom emocjonalny rollercoaster, zapraszając w głąb umysłu swoich bohaterów. Powieść zwraca uwagę nie tylko intrygującą fabułą, gwałtownymi zwrotami akcji, ale znakomitą kreacją bohaterów. Zarówno Rachel, jej matka, jak i Brian są postaciami poddanymi dokładnej analizie, choć w przypadku męża Rachel, jest ona – przynajmniej początkowo – błędna. Jedyny zarzut dotyczy nierównego tempa akcji, bowiem pierwsze kilkadziesiąt stron wymaga nie tylko cierpliwości, ale i tolerancji w stosunku do zachowania Rachel i jej irracjonalnych działań służących poznaniu tożsamości ojca. Mimo tego powieść ma szanse zostać prawdziwym bestsellerem, a historia jest niemal gotowym pomysłem na porywający film. Czytelnik kończący lekturę pozostaje nie tylko z refleksjami dotyczącymi tekstu, ale i własnego życia, co jest najlepszą rekomendacją. Tej książki po prostu nie da się zapomnieć!

Dział: Książki
piątek, 30 marzec 2018 09:14

Wywiad z Magdaleną Kuydowicz

Zapraszamy do wywiadu z panią Magdalena Kuydowicz, pisarką, teatrologiem, dziennikarką, która niedawno wydała nakładem Wydawnictwa Prószyński i S-ka książkę pt. "Stało się". O książce możecie przeczytać --> TUTAJ, a poniżej zamieszczamy wywiad, który został przeprowadzony z autorką przez naszą recenzentkę, pania Justynę Gul.

Dział: Wywiady

Jak dzięki drzewom stać się szczęśliwszym i zdrowszym proponuje Wydawnictwo Insignis.

Shinrin-yoku – leśna kąpiel – to spędzanie czasu w lesie, żeby być zdrowszym, szczęśliwszym i spokojniejszym. Shinrin-yoku od dziesiątków lat stanowi jeden z filarów japońskiej kultury i sposób odbudowywania naszych więzi z naturą. Może przybierać różne formy: od uważnych spacerów po lesie, przez wyjście do pobliskiego parku, po chodzenie boso po trawie.

Dział: Kultura Japonii
Strona 1 z 3