czerwiec 29, 2022

Rezultaty wyszukiwania dla: opowiadania

piątek, 05 październik 2012 10:33

Cienie spoza czasu

Antologie tematyczne w Polsce nie są zbyt częstym zjawiskiem. Jeszcze rzadsze są zbiory, które koncentrują się wokół wariacji na temat twórczości jednego autora. Zaś sprawa z Lovecraftem ma się jeszcze ciekawiej, bo mieliśmy już kilka pozycji z wyborem wizji różnych twórców na temat Cthulhu - "Dziedzictwo Lovecrafta" czy "Przejście". "Cienie spoza czasu" to kolejne podejście do tego tematu i zarazem debiut wydawnictwa Dobre Historie w świecie książkowym. Twórczość Lovecrafta to zaś rzecz, którą można pokochać, albo zniechęcić się do niej permanentnie.

"Dziedzictwo" Alana Moore'a to tekst dość hermetyczny. Skąpa, wręcz surowa narracja, miesza się tutaj z charakterystyczną dla narkotykowego świata otoczką mroku i ludzkich słabości. Cała historia sprowadza się do próby zrozumienia nieznanego zagrożenia, poznania jego natury. Podobnie jest zresztą z "Pustkowiami" Paula F. Wilsona - tym razem jednak zło ma zdecydowanie inną naturę, którą skrywa pod otoczką zjawisk - chciałoby się rzec - "tylko i wyłącznie" paranormalnych. Zaś "Sekret noszony w sercu" Morta Castle to opowiadanie wyróżniające się na tle reszty historii - autor celuje najbliżej w istotę Cthulhu, bez wspomagania się pobocznymi wątkami. "Pan tej Ziemi" Gene Wolfe'a, podobnie jak "Pustkowia", stawia więcej pytań, niż daje odpowiedzi - wszystko to zaś podczas zbierania przez archeologa materiałów w terenie. Ukazuje to prawdziwą istotę obcowania z bytem tak skomplikowanym, jak Cthulhu.

"Gruba ryba" Kima Newmana łączy ze sobą zarówno elementy prozy Lovecrafta, jak i Raymonda Chandlera - w efekcie otrzymaliśmy opowiadanie podlane dość wysublimowanym humorem, najeżone wręcz odniesieniami do współczesnej kultury. Niewiele można powiedzieć natomiast na temat "Willa" Grahama Mastertona - autora ze sporym dorobkiem, ale obracającego się raczej w ciut innych konwencjach. Historia ta to, podobnie jak "Przejście", odkrywanie czegoś niesamowitego. Masterton postanowił osadzić jednak elementy mitologii lovecraftowskiej w odkrywaniu historii Williama Szekspira - tworząc swoją wizję ostatnich dni słynnego dramaturga. Pomysł dość ryzykowny, a efekt wyszedł nie najlepiej. "Pierwiastek zła" Edwarda Lee w podobny sposób zamyka w sobie wydarzenia z dwóch epok - tym razem jednak łączy on ze sobą czasy mniej odległe, a banalna z pozoru historia jest tylko zalążkiem czegoś znacznie większego. Zaś "Wystąpił błąd krytyczny pod adresem..." Alana Forestera to ciekawe przeciwieństwo "Willa" - tym razem wszystko obraca się wokół zagrożeń, jakie płyną wraz z popularyzacją internetu.

"Labirynt Cthulhu" Iana Watsona to survival horror - wszystko obraca się wokół tematu przeżycia na cmentarzu wraz z potworem po kolei wyłapującym swoje ofiary. Chociaż pomysł był całkiem niezły, mocno kuleje wykonanie - całość przypomina raczej poważniejszą odmianę gry w chowanego, w której stawką jest życie. Postacie to statyści, nie odgrywający praktycznie żadnej roli w fabule (ich jedyną funkcją jest urozmaicenie opowiadania za pomocą kolejnych tortur zadawanych im przez krakeno-podobne stworzenie).

Jedyny polski autor w całej antologii, Tomasz Drabarek, stworzył wizję zupełnie odmienną od reszty autorów zamieszczonych w książce - jego "Iran Political Fiction" to tekst osadzony właśnie w realiach Bliskiego Wschodu, z dodanymi elementami mitów. O ile jednak te dodatki zostały wykorzystane w sposób zgrabny, nie sposób nie ujrzeć w całości sporej dozy chaotyczności i nieskładności.

"Cienie spoza czasu" to z pewnością nie antologia idealna - należy zadać sobie jednak pytanie, czy taka w ogóle istnieje. Wszak dwunastu autorów to tak naprawdę dwanaście światów, między którymi występuje sporo podobieństw lub jeszcze więcej różnic. I tak oto świetne "Dziedzictwo" czy "Pustkowia" jest tutaj równoważone słabym "Labiryntem Cthulhu" czy niezbyt dobrym "Willem" - zawiniło w tym wypadku jednak wykonanie, bo pod względem fabuły autorzy mieli do popisu znacznie większe pole. W całości przyczepić można się jeszcze jedynie do korekty - dość sporo literówek i mniejszych błędów niekiedy może razić, nie jest ich jednak na tyle dużo, żeby skutecznie zniechęcić do dalszej lektury. "Cienie spoza czasu" - mimo zróżnicowanego poziomu - to pozycja dobra zarówno dla fanów prozy Lovecrafta, jak i czytelników, którzy dopiero chcą zapoznać się z tą mityczną istotą. Kto wie - może, podobnie jak bohater "Pierwiastka zła", dopiero po upływie jakiegoś czasu, uświadomi sobie, że owinęła go macka?

Dział: Książki
wtorek, 09 marzec 2010 10:05

Anima Vilis

Zbiór opowiadań Krzysztofa Dąbrowskiego niewątpliwie możemy zaliczyć do gatunku powieści grozy. Na szczęście (moim skromnym zdaniem) nie mamy tu do czynienia z hektolitrami krwi i wnętrznościami na co drugiej firance... Sam autor we wstępie przyznaje się że tego typu literatura miała na niego duży wpływ, jednak historie, które wyszły z pod jego pióra mają zupełnie inny charakter.

Mamy tu do czynienia z grozą która przemawia do nas za pomocą codziennych zdarzeń, które jednak mają źródła nie tam gdzie byśmy się ich spodziewali. Autor zapoznaje nas z polską rzeczywistością, z dniem dzisiejszym, oraz z przeszłością i alternatywną wizja przyszłości. Pokazuje nam mroczną stronę ludzkiej natury.

Cztery z opowiadań wiążą się ze sobą, pokazując nam między innymi wędrówkę dusz, dusz skrajnie złych i plugawych, oraz tych, które szukają pomsty za uczynki, które miały miejsce za ich życia. Mamy tu również wątek skrajnego bohaterstwa, odwagi i miłości, ukazany w formie, której na pewno nie będziecie się spodziewać.

Spotkamy w opowiadaniach postacie ze słowiańskich legend, demony, kosmitów oraz wiedźmy. Z tym wszystkim stykać się będą niczego nie świadomi ludzie, a spotkania te, jak można przypuszczać nie będą należały do najprzyjemniejszych.

Autor pokazuje się nam również z innej strony – w opowiadaniu „Uprowadzenie" możemy na chwilę oderwać się od „ ciężkiego" klimatu i zdrowo pośmiać – historia oczywiście jest jak najbardziej klimatycznie związana z horrorem, jednak nazwał bym ją komedią – napisaną w naprawdę dobrym stylu.

Całość opowiadań trzyma naprawdę wysoki poziomi i przyznam, że choć nie jestem miłośnikiem tego typu literatury czytałem te historie z dużą przyjemnością. Uważam, że każdy znajdzie tu dla siebie coś, co mu przypadnie do gustu (oprócz tych z Was, którzy kochają duże ilości krwi i flaków J). Autor pokazuje swoja klasę potrafiąc pisać w różnych stylach, w zależności od klimatu i świata, który nam opisuje. Bohaterowie są zarysowani w stopniu idealnym dla potrzeb danej historii, Autor pozwala nam do dopowiedzenie wielu rzeczy, ale szkielet świata i osób w nim występujących pokazany jest rewelacyjnie. Szczerze polecam tą pozycję na obecne deszczowe wieczory, warto poświęci czas tej książce. Na koniec jedno wyjaśnienie Anima Vilis to z łaciny nędzna dusza, podła istota.

Dział: Książki
sobota, 13 lipiec 2013 10:02

Album

Z prozą Maciejewskiego zetknąłem się po raz pierwszy, przy okazji lektury antologii "Dziedzictwo Manitou". Jego "Drapiący psy" przypadł mi do gustu, więc spodziewałem się, że "Album" mnie nie zawiedzie. Czy tak się stało?

Opowieści zawarte w "Albumie" są mocno zróżnicowane. Dostajemy do przeczytania ponad dwadzieścia, w większości krótkich, ale przez to nie mniej pasjonujących historii. Opowiadania są pełne metafor, dwuznaczności i odniesień do życia i popkultury. Właśnie ta różnorodność sprawia, że każdy znajdzie tu coś dla siebie. Ja zwróciłem szczególną uwagę na parę tekstów.

"Haiku Orfeusza" jest opowieścią o mocy tkwiącej w słowach, zdolnej ożywić umarłych. Jej bohater odkrywa, że każda z chwil spędzonych z kimś bliskim jest ulotna i trzeba dobrze ją wykorzystać, gdyż boskie wyroki prędzej, czy później do nas wracają.

"Niebieskie wino" odpowiada na pytania, co może stać się, gdy książki są całym naszym światem. Czy prorocze sny mogą być przekleństwem? Tego dowiemy się pijąc z bohaterką opowiadania tytułowe niebieskie wino.

"Album" ukazuje wizję Sądu Ostatecznego, jakże inną od tej serwowanej nam przez Biblię. Mniej patetyczną i obcą, przez co bardziej przerażającą, bo mogącą przytrafić się każdemu z nas. Nie znamy dnia, ani godziny, kiedy idąc ulicą lub siedząc w ulubionej kafejce spotkamy naszego sędziego.

"Cienie liści" to z kolei historia pewnego eksperymentu i rodzącego się z niego szaleństwa. Pamiętajmy, że anioły nie zawsze są tymi, za których się podają...

"Wigilijny K." to zabawna historyjka o tradycji, jako nieodzownym elemencie polskich świąt. Kto wie? Może już niebawem na żadnym polskim stole nie zabraknie tego na literę K.

"Dziewczynka z zapałkami" jest opowieścią o upadłych aniołach. Odwraca do góry nogami nasze wyobrażenia o skrzydlatych posłańcach, którzy nie okazują się wcale tacy źli. Tylko czy na pewno?

"Władca" to spotkanie, które może stać się udziałem każdego z nas. Świat zwariował, a my nie widzimy żadnej różnicy. Czy już oszaleliśmy? Boimy się wysiąść z pędzącego tramwaju, zwanego obłędem? Nie znamy dnia, ani godziny, kiedy spotkamy władcę...

"Pakt z Pierrotem" opowiada o stracie. Jak wiele jesteśmy w stanie poświęcić, by odzyskać ukochaną osobę? Czasem niewiele trzeba, by przyoblec wspomnienie w ciało. Tylko, czy warto?

"Bohaterem Koncertu na milion lamp" jest głuchoniemy kompozytor, który odkrywa, że muzyka od zawsze krążyła w jego żyłach. Odkrywa wreszcie jej sedno i postanawia zaprezentować światu.

Baśń często bywa alegorią życia. "Księżniczka na ziarnku grochu" jest czymś właśnie takim. Opowieścią w której trudno odróżnić nam księcia od smoka. Podobnie jak w życiu, gdzie ta sztuka też niezmiernie rzadko się udaje.

"Bibliomani" to tekst fenomenalny. Porównanie czytania książki do aktu miłosnego, a samej książki do historii życia. Jeden z mich ulubionych tekstów ze zbioru.

"Śmierdząca inwazja" mnie powaliła. To poetyckie bizarro o inwazji dupostworów sprawiło, że w trakcie czytania na mojej twarzy nie raz pojawił się uśmiech.

"Zombie marcowe" jest opisem koszmaru, jaki dla każdego mężczyzny jest Dzień Kobiet. Ósmy marca nie ma nic wspólnego z Gwiazdką, czy Wigilią. Tego dnia nie oczekujemy z utęsknieniem.

"Kocie kształty" to ujęta w formie bajki historia stworzenia. Metaforyczny opis tego, jak może wyglądać nadawanie kształtu rzeczom i poszukiwanie prawdziwej istoty Boga. Jedno z najciekawszych opowiadań zawartych w książce.

Krzysztof Maciejewski w swoim "Albumie" porusza się doskonale w przestrzeni grozy miejskiej. Przedstawia nam dwadzieścia cztery opowieści o życiu, szaleństwie, przemijaniu, bólu, tęsknocie i potrzebie parcia naprzód. Dwadzieścia cztery metaforyczne historie, które mogłyby się przydarzyć każdemu z nas, choćby tylko w naszej głowie. To jest chyba w nich najbardziej przerażające.

Teksty zawarte w zbiorze każdy może interpretować we własny sposób. Można je czytać wielokrotnie i za każdym razem wynosić z lektury inne wnioski. Autor często używa poetyckiego stylu i nawiązuje do baśni, legend, czy strachów czających się w naszych umysłach. Jednak styl ten nie jest natrętny, nie razi. Opisy i narracja Maciejewskiego doskonale obnażają ludzkie lęki, obawy i koszmary nurtujące nas na co dzień. Jeśli dodać do tego jeszcze piękną szatę graficzną, skrojoną w formie kwadratu książkę, to "Album" można polecić wszystkim wielbicielom dobrej, mrocznej prozy.

Dział: Książki
poniedziałek, 06 październik 2014 04:07

Słuchaj pieśni wiatru / Flipper roku 1973

"Słuchaj pieśni wiatru" oraz "Flipper roku 1973" są najwcześniejszymi powieściami Harukiego Murakamiego. Nigdy jednak nie były jeszcze publikowane w Europie ani Stanach Zjednoczonych, mimo że są to dwie pierwsze części "tetralogii Szczura", której kontynuacją są "Przygoda z owcą" oraz "Tańcz, tańcz, tańcz". Dziwnym jest więc fakt, że powieść zaczęła się ukazywać od końca.

Historie zawarte w książce są świetnym dopełnieniem poprzednich utworów. Czytelnicy poznają głównego bohatera, jego życie, młodość oraz przyjaciół. Samotność, zagubienie, ludzka egzystencja. Przez cały czas słowa układają się, tworząc wokół siebie magiczny, baśniowy klimat. Bohaterowie są na tyle realistyczni, że aż ciężko uwierzyć, iż należą jedynie do świata literatury. Jeżeli jednak chodzi o fabułę i akcję - ich tu po prostu nie ma. Opowiadania są niczym szkice, dopiero w późniejszej twórczości zapełnione paletą barw.

W książce po raz pierwszy pojawia się bezimienny bohater dobrze znany z kolejnych powieści, jego przyjaciel Szczur, chiński barman Jay, a także Naoko z Norwegian Wood. Jeżeli ktoś jest fanem prozy Murakamiego, będzie to dla niego prawdziwa gratka. Mimo że jest to pierwsza publikacja pisarza, to zaskakuje tak jak wszystkie kolejne. Jest to takie dzieło zwyczajne - niezwykłe. Niby nic wielkiego, a jednak zawiera w sobie magię.

Haruki Murakami ma swój unikalny styl, który, jak się przekonałam, widać już w jego pierwszych historiach. Pisarz ukazuje nie tylko surrealistyczne wizje i obrazy swojej niezwykłej wyobraźni, ale także zwyczajne, ludzkie życie i towarzyszące mu uczucia. Wszystko natomiast przedstawia w taki sposób, że czytanie jego prozy to przyjemna rozrywka. Gdy kończy sie czytać jedną z jego powieści, pozostaje po niej niedosyt i chęć by poznać kolejne, jeśli sie jeszcze wszystkich nie przeczytało.

Książka, tak jak "Po zmierzchu", sprawia wrażenie napisanej o niczym. Gdy ktoś jednak zna lepiej twórczość pisarza, polubi także i ten tom. Nie radziłabym jednak od niej zaczynać przygody z prozą Murakamiego. Moim zdaniem dobrze wyszło, że została wydana tak późno, gdy wszyscy już wiedzą na co stać pisarza. Nie oznacza to oczywiście, że jest gorzej napisana od innych jego powieści. Sprawia po prostu wrażenie bardziej enigmatycznej i odległej. Zarówno "Słuchaj pieśni wiatru", "Flipper roku 1973" jak i inne historie spod pióra Murakamiego serdecznie wszystkim polecam. Niejednego czeka miła niespodzianka. To twórczość, która potrafi zupełnie zmienić postrzeganie świata.

Dział: Książki
niedziela, 05 kwiecień 2009 14:53

Bolo!

Książka Davida Webera „BOLO!" powstała na podstawie pomysłu Keitha Laumera o inteligentnych czołgach. Opowiadania i powieści z tego cyklu pisali m.in. S.M Stirling, David Drake, Mercedes Lackey, William R. Fosthen, William Keith, John Ringo oraz David Weber, znany głównie z wydawanego przez wydawnictwo Rebis cyklu „Honor Harington". „ Bolo!" jest typowym przykładem militarnej fantastyki naukowej. Zawiera w sobie 4 opowiadania obejmujące okres 1400 lat, które dzieją się w rozmaitych momentach historii wojen prowadzonych przez ludzkość.

Oczywiście głównymi bohaterami tychże opowiadań są bojowe czołgi, które dzięki cudowi psychotroniki, posiadają własne osobowości oraz charaktery, które wraz z ich ludzkimi dowódcami tworzą niepowtarzalny duet. Takie połączenie sztucznego intelektu wraz z ludzką intuicją sprawia, że Bolo są postrachem całej galaktyki i główną siłą w walce z obcymi. Książka ta jest też doskonałym przekrojem historii rozwoju Bolo, od pierwszego który był w pełni świadomy, do połączenia przez sprzęg człowieka z maszyną.

Pierwsze wrażenie, dla kogoś kto trzyma się z daleka od książek militarnych, może być mało ciekawe. Jednakże po przeczytaniu pierwszych stron książka wciąga i jest więcej niż tylko przystępna. Początkowo podchodziłam do tej książki z lekkim dystansem, ponieważ spodziewałam się opisu bitew kosmicznych, przeładowanych technicznym bełkotem i pełnych taktycznych posunięć, nad których sensem musiałabym się zbyt długo zastanawiać. Miłym rozczarowaniem było dla mnie, że książka, mimo iż jest bardzo dynamiczna i dużo w niej akcji, jest także bardzo ludzka. I co jest ciekawe, głównie przez osobowości jakie posiadają czołgi: poetki, szalonego obrońcy, weterana oddającego życie za nowicjusza oraz Bolo wojennego mściciela. I tutaj wielkie brawa dla autora, który potrafił z takiego punktu obserwacyjnego przedstawić pola kosmicznych potyczek, że czytający wczuwa się w sytuację, a nie analizuje ją. Niejednemu czytelnikowi uda się uronić łezkę pod koniec „I wiele mil", pierwszego opowiadania wprowadzającego Bolo z nieograniczoną w pełni świadomością. Każda kolejna opowieść jest obrazem tego, jak wielkie uczucie może łączyć człowieka i maszynę na tle okrutnych walk, gdzie honor, odwaga, a także żądza mordu jest nieodłącznym elementem wojny. Interesującą rzeczą dla prawdziwych fanów militarystyki są zestawione w dość obszernej postaci dane taktyczno-techniczne oraz ogólne uwagi o uzbrojeniu wszystkich typów Bolo produkowanych w historii.

Książkę polecam dla wszystkich tych, którzy lubią lekką literaturę, w szczególności dla zapaleńców którzy lubią czołgi i podobne „zabawki", których w książce jest wiele. Osobom, które preferują literaturę typu Jacek Dukaj, odradzam tę pozycję - będzie zbyt prosta i opierająca się na zbyt jasnych intencjach. Jednym minusem jest niestety oprawa wizualna książki, która zdecydowanie nie zachęca, jednakże przy niskiej cenie nie jest to aż tak wielki mankament. Podsumowując: książka jest przystępna, żywiołowa i pełna nieoczekiwanych zwrotów akcji. Na pewno podbije serce niejednego nastolatka z pasjami militarystycznymi, pozostałym wbrew pozorom też przyniesie wiele przyjemności z czytania.

Dział: Książki
piątek, 05 październik 2012 00:00

Premiera: "13 ran"

Zapraszamy do lektury recenzji antologii opowiadań "13 ran".

Dział: Patronaty
piątek, 05 październik 2012 00:00

13 ran

Po "11 cięciach" i "15 bliznach" przyszła pora na kolejną antologię horroru zatytułowaną "13 ran". W jej skład wchodzą opowiadania autorstwa czołówki polskich i zagranicznych pisarzy, których proza jest dobrze znana miłośnikom gatunku. Rozpoznawalne nazwiska, które łatwo skojarzyć z charakterystycznym dla każdego z twórców stylem, w pewnym stopniu przygotowują czytelnika na to, co czeka nań w tekstach zgromadzonych w niniejszym zbiorze, idealnie wpisującym się w konwencję swoich poprzedników.

Antologię otwiera mocne uderzenie w postaci opowiadania Jacka Ketchuma, "Silniejszy". Autor "Jedynego dziecka" i "Dziewczyny z sąsiedztwa" i tym razem postawił na psychologiczną grozę po mistrzowsku budując mroczny, ponury klimat. Jest to opowieść o mężczyźnie, którego psychikę naznaczyła przeżyta w dzieciństwie trauma i który po latach wreszcie zdobywa się na to, by odpłacić swemu oprawcy. Historię tyleż przygnębiającą i posępną, co wzruszającą, wieńczy mocny i dosadny, jak to u Ketchuma, finał potwierdzający jego pisarski kunszt.

Kolejne opowiadania cechuje dość spora różnorodność tematyczna oscylująca między klasyczną ghost story, gatunkami slasher, gore i dopiero zdobywającym wiernych fanów bizarro. Oferują one czytelnikowi całe spektrum wrażeń - od ekstremalnej grozy, poprzez odrazę wywołaną epatowaniem wyuzdanym seksem, przemocą i makabrą po nieco łagodniejsze doznania zasadzające się głównie na psychologicznym niepokoju. Taka rozpiętość tematyczna gwarantuje, że każdy miłośnik horroru znajdzie tu coś dla siebie. Jak to zwykle bywa w przypadku antologii, nie wszystkie teksty charakteryzuje równy poziom i porównywalna intensywność doznań, dlatego w pierwszej kolejności chciałabym omówić te, które w jakiś sposób wyróżniają się na tle pozostałych.

Edward Lee, dobrze czytelnikom znany ze swego zamiłowania do makabry i tym razem nie zawiódł stając na wysokości zadania. "Pan Kadłubek" opowiadający o zmaganiach policyjnego detektywa z psychopatą porywającym i okaleczającym kobiety, przekonanym o swej boskiej misji, jest dokładnie tak odrażające, jak po autorze "Sukkuba" można się było spodziewać. To jedno z najbardziej pokręconych i ohydnych opowiadań w zbiorze dobitnie świadczące o tym, że Lee nie wyczerpał jeszcze wszystkich swych zwyrodniałych pomysłów. Świetna stylizacja językowa i finał, który ścina z nóg to kolejne elementy charakterystyczne dla prozy tego autora, rozpoznawalne na pierwszy rzut oka.

Rick Hautala proponuje nam całkiem przyzwoite opowiadanie o starszej kobiecie, której odlot samolotem uniemożliwia zjawa pilota kamikadze. Tekst wyróżnia się interesującym pomysłem, odpowiednio mrocznym klimatem oraz smutną i refleksyjną, zapadającą w pamięć wymową.

Dla odmiany Łukasz Radecki oferuje czytelnikowi historię o zupełnie innym charakterze. "Imperium robali" przeraża tyleż psychologicznym realizmem, co odpychającymi obrazami. W odróżnieniu od niektórych opowiadań zawartych w zbiorze, mają one jednak swoje uzasadnienie i wzmagają wymowę treści. Jest ono posępne, balansujące na granicy surrealizmu - i skłaniające do refleksji, warto poświęcić mu większą uwagę.

Na drugim końcu tematycznej skali plasuje się "Duch z Greenbriar" autorstwa Jonathana Mayberry'ego. Jest to historia będąca udaną wariacją na temat przygód Sherlocka Holmesa, klasyczną ghost story o klimacie i stylistyce porównywalnej do prozy Artura Conan Doyle'a oraz "Opowiem ci mroczną historię" Stefana Dardy. Niczym nie rozczarowuje ona wielbicieli jego talentu proponując to, do czego zdążył już przyzwyczaić czytelnika autor "Domu na Wyrębach".

W pamięć zapada wyjątkowo udane opowiadanie Aleksandry Zielińskiej zatytułowane "Lipiec w Coyoacan", które zaskakuje mroczną atmosferą i przerażająco realistycznym studium szaleństwa kobiety przeżywającej głęboka traumę na wskutek utraty dziecka. Tekst zwraca uwagę ponurym klimatem, psychologiczną wiarygodnością i wyrazistą puentą oraz niezwykłym dopracowaniem stylistycznym.

W skład antologii wchodzi również kilka innych opowiadań, które jednak nieszczególnie zwróciły moją uwagę i nie wywołały większych emocji. Zaliczyć do nich z całą pewnością należy "Wszystkich nieświętych" Roba Kaymana, które poza tym, że próbuje łączyć grozę z humoreską, niczym specjalnym się nie wyróżnia. Obiecujący początek przechodzi w absurdalne zakończenie pozostawiając palące uczucie niedosytu. Również "Kulka" Anny Klejzerowicz wypada co najwyżej przeciętnie. Zalety historii magicznego przedmiotu destrukcyjnie wpływającego na życie pewnej rodziny ogranicza się do ciekawego pomysłu, rozczarowuje brakiem napięcia oraz zbyt przewidywalnym przebiegiem akcji i mało zaskakującym finałem.

"13 ran" zawiera także teksty nastawione tylko i wyłącznie na szokowanie i wywoływanie obrzydzenia, nie dające nic poza głębokim niesmakiem. Prym wiedzie tu opowiadanie duetu pisarskiego, Robert Cichowlas - Kazimierz Kyrcz Jr, zatytułowane "Pragnienie". Historia chłopaka, który zafascynowany znajomą ze studiów postanawia odszukać jej dom, stanowi pretekst do szafowania wulgaryzmami, epatowania seksem i dziwacznymi wizjami, które jak rozumiem stanowią koszmar każdego mężczyzny. Siła rażenia obrazu jest śmiesznie niewspółmierna do treści przesłania, co razi dodatkowo. Podobnie nie zachwyca "Mechanik" Grahama Mastertona, będący charakterystycznym dla tego autora połączeniem pierwiastka niesamowitości, wyuzdanego seksu i makabry w stylu horroru klasy B. Jestem jednak pewna, że oba opowiadania znajdą swoich zwolenników.

Podsumowując: "13 ran" to świetnie skomponowana antologia, której głównym atutem jest duże zróżnicowanie tematyczne i wymieszanie konwencji. To atrakcyjna, mocna lektura, w której każdy znajdzie coś dla siebie - czy to pełną grozy opowieść o duchach, czy też makabryczną groteskę. I choć można odnieść wrażenie, że w porównaniu do swojej poprzedniczki, czyli "15 blizn", mieści w sobie znacznie więcej przemocy i erotyki, wynaturzeń i makabry, jaką najłatwiej można odnaleźć w filmach klasy B, po raz kolejny zaskakuje zmianami konwencji, nastroju, tematyki oraz sposobami oddziaływania na wrażliwość i emocje czytelnika. Nie zawiedli uznani twórcy literatury grozy i horroru, zarówno polscy, jak i zagraniczni: teksty zamieszczone w zbiorze są rozpoznawalne pod względem stylu i charakterystyczne dla autorów, co w tym wypadku jest zaletą, nie wadą. Warto dać się ponieść wyobraźni, poznać granice własnej odporności i przekonać się na własnej skórze, czy rzeczywiście po tym spotkaniu pozostaną Wam rany.

Dział: Książki
poniedziałek, 29 wrzesień 2014 01:42

Goście XIV Falkonu

Znamy już gości tegorocznej edycji Falkonu. Festiwal odwiedzą zarówno polscy jak i zagraniczni pisarze. Poniżej prezentujemy ich listę.

Dział: Konwenty
sobota, 27 wrzesień 2014 03:54

Wywiad z Mają Lidią Kossakowską

Kobieta renesansu. Projektantka światów

Maja Lidia Kossakowska od dzieciństwa marzyła, że kiedyś zostanie reżyserem. Równie silnie pragnęła zostać lalkarzem, rzeźbiarzem i archeologiem. Zwiedzanie uroczych, starych miasteczek (z częstymi postojami w małych, tradycyjnych knajpkach), patrzenie na morze, spacery plażą, malowanie obrazów, szycie lalek i grzebanie w starociach, to jej ulubiony sposób spędzania wolnego czasu do dziś.

Dział: Wywiady
piątek, 08 sierpień 2014 08:40

Cyberpunk

"Science fiction jest bez wątpienia najważniejszym gatunkiem we współczesnej prozie, który otworzył szereg narracji o wyjątkowej wszechstronności stylistycznej i znaczeniu tematycznym."
Larry McCaffery

Od autora:
Poniższy felieton powstał w celu przybliżenia wszystkim fanom science-fiction gatunku jakim jest Cyberpunk. Oprócz samej terminologii postanowiłem przedstawić elementy tegoż świata. Wymienione filmy i książki nie są jedynymi przykładami, ale postanowiłem wskazać najbardziej znane wszystkim tytuły.

Dział: Felietony