kwiecień 03, 2025

Rezultaty wyszukiwania dla: literatura dla młodzieży

Nowe wydanie książki wybitnego polskiego historyka, uzupełnione o rozdziały poświęcone najnowszym dziejom naszego kraju

Historia Polski, spisana przystępnym dla młodych ludzi językiem, zabiera nas w niezwykle pasjonującą podróż po meandrach polskich dziejów. Ta opowieść jest wciąż żywa i stanowi źródło wszechstronnej wiedzy.

Dział: Zakończone
czwartek, 19 październik 2023 11:05

FANTASTYCZNY FESTIWAL WYOBRAŹNI STARFEST 2023

FANTASTYCZNY FESTIWAL WYOBRAŹNI STARFEST 2023 

LUBLIN, 20-22 października 2023 r. 

Organizatorzy: 

Fundacja Po Innej Stronie Mocy i Targi Lublin S.A.

Dział: Konwenty
wtorek, 17 styczeń 2023 07:54

Księżniczka debiutuje

 

Przed nami drugi tom serii, która miała być słodka i cukierkowa, a okazała się mroczniejsza, niż można by przypuszczać, a mimo to cudownie rozkoszna. Jeśli ktoś nie czytał poprzedniego, niech szybko nadrabia i nie czyta recenzji. Jeśli tylko macie ochotę dowiedzieć się, czy warto sięgać po drugi tom, zapraszam.

 

Nadszedł czas urodzin Lottie i Ellie. Obchodzą je niedługo po sobie, ale wiadomo, że to urodziny księżniczki są huczniej obchodzone. Portmanka zaczyna gubić się pomiędzy obowiązkiem a własnymi pragnieniami. Jednak nadal największym pragnieniem jest ochrona Ellie. Czy Jamie w końcu uwierzy, że dziewczyna da radę? Czy dany im będzie kolejny rok szkolny? I w końcu, czy Lewiatan osiągnie sukces, czy młodym bohaterom uda się przechwycić formułę zatruwającą czekoladę firmy Tompkins i umysły przed nimi?

 

To ciężki rok. Dziewczyny nie wiedzą, komu ufać, wszak bliźnięta mogą być zamieszane w zatruwanie czekolady, która ewidentnie szkodzi uczniom. A jeśli nie one, to kto? Nie do końca wiadomo też, jak traktować Anastacię, ze względu na Saskię, a współlokator Jamiego też nie jest zwyczajnym chłopakiem. Jak widać, akcja się zagęszcza, nie wiadomo, kto jest kim i gdzie czai się zagrożenie. To dobrze. Dzięki temu książkę czyta się szybko i z ogromnym zaciekawieniem, co przy młodym czytelniku jest szalenie ważne. Znudzony czytelnik to odłożona książka. A tu odkładać się nie chce, wręcz przeciwnie. Do tego bajkowy świat, zaczątek miłości i sukces gwarantowany.

 

Właśnie, miłość. To jest dla mnie najtrudniejsza rzecz w tej książce. O ile w pierwszym tomie wątek zauroczenia między głównymi bohaterkami jest delikatny i raczej bardziej w sferze domysłów, tu robi się bardziej wyraźny. I nie umiem sobie tego poukładać. Nie chodzi o brak tolerancji, ale o fakt, że książka skierowana jest do młodszych nastolatków, u których tożsamość płciowa i seksualna dopiero się kształtuje. Taka lektura może zaburzyć odbiór siebie, niepotrzebnie skłonić do eksperymentów, bo coś jest fajne w książce i mocno namieszać w głowie. Ja wiem, że seriale dla młodzieży też są pełne wątków homoseksualnych, ale jednak mnie to razi. Nie w takim natężeniu, nie w tak młodym wieku.

 

Wiek bohaterów już poruszałam w poprzedniej recenzji. Za młodzi, za wiele się dzieje. Po takiej akcji, jaka ma miejsce w książce, powinni siedzieć u psychologa i dochodzić do siebie, a nie radośnie hasać po szkole. No ale cóż, taka formuła tej książki, niektóre postacie specjalnie są tak opisane i mają taką historię, żeby ją do takiego, a nie innego zachowania dopasować. Ja tego nie kupuję, moje dziecko też nie. No ale w trakcie czytania najczęściej się o tym wieku nie pamięta i można czytać z prawdziwą przyjemnością.

 

Dla fanów autorka przygotowała ściągę, jakimi cechami charakteryzuje się uczeń któregoś z akademików Rosewood Hall. Dzięki temu każdy może się jeszcze bardziej wczuć w temat i identyfikować z ulubionym bohaterem, a jest w czym wybierać.

Dział: Książki
sobota, 27 sierpień 2022 21:26

Extasia

 

Co myślicie o powieściach dla młodzieży? Bo mi zawsze kojarzą się one z naiwną miłością i niezłomną siłą oraz chęcią zmienia świata. Dlatego, kiedy w swoje ręce dostałam powieść „Extasia”, nie miałam wielkich oczekiwań. Mimo to skusił mnie opis, który zostawiał dużo miejsca na niedopowiedzenia i domysły.

Przyznam szczerze, że nie słyszałam wcześniej o Claire Legrand, ale nagłówek „bestselerowa autorka New York Timesa” bardzo rozbudził moje oczekiwania. Potem, już po lekturze „Extasii” z pełnym przekonaniem stwierdzam, że ta zachęcająca reklama jej twórczości nie była wcale przesadzona.

Aby opowiedzieć cokolwiek o „Extasii”, należy zacząć od Amitry, głównej bohaterki tej historii, która zupełnie nie specjalnie wywróciła życie mieszkańców swojej wioski do góry nogami, a w zasadzie można powiedzieć, że przewróciła je na drugą stronę rzeczywistości. Przystań, bo tak nazywa się to miejsce to mała osada, w której ludzie przestrzegają boskich praw i przykazań. Oczywiście, jak w każdej takiej wiosce, zdarzają się odstępstwa od normy. Przykładem może być matka Amirty, która została wygnana z Przystani, a później uśmiercona. Główna bohaterka stara się odrzucać wspomnienia o swojej rodzicielce i historiach, które opowiadała. Jednak kiedy trafia na potajemne spotkanie świętych dziewczyn, jej życie diametralnie się zmienia.

Czytałam „Extasię” z zapartym tchem. Dniami i nocami. Nie mogłam się od niej oderwać. Jest to niezwykle pierwotna, magiczna, brutalna i pasjonująca historia o tym, że prawdziwe życie zaczyna się wtedy, kiedy pęka bańka mydlana wokół nas.

Najbardziej podobał mi się dualizm postaci, zwłaszcza Amitry. Czy dziewczyna jest świętą wybraną przez starszyznę, niosącą pocieszenie mieszkańcom wioski? A może czarownicą, która poddaje się mocy Extasii i spiskuje z diabelskimi siłami? A może jedno i drugie, ale czy da się to jakoś połączyć? Jedno jest pewne, autorka doskonale buduje klimat i napięcie, które nie pozwala oderwać się od tej historii.

„Extasia” jest powieścią młodzieżową. Jednak nie znajdziecie tu ani naiwnej miłości, ani niezłomności. Bohaterowie tej historii wydają się bardzo realni, słabi. Jednak to, co muszą wycierpieć w drodze do celu, często podnosi ciśnienie i sprawia, że odnajdujemy w nich tajemnicze pokłady siły. No bo jak? Jak można się godzić na bicie i tortury w imię oczyszczenia z grzechów? Jak można godzić się na katowanie własnych dzieci. Nie jest to jednak najgorsza rzecz, przez jaką muszą przejść bohaterowie.

Tak naprawdę ciężko jest streścić i ocenić to, co dzieje się na łamach tej historii. Mamy tu pierwotną mroczną siłę magii i purytańskie zasady życia. Jak wyszło połączenie tych dwój skrajnych obrazów świata? Niesamowicie!

Dział: Książki
poniedziałek, 04 kwiecień 2022 21:51

Łupieżcy niebios

 

„Człek, który nie chce stawić czoła próbie, już dowiódł większego tchórzostwa niż ten, który jej nie podoła.”

Lekkość, z jaką Brandon Mull modeluje przygodę czytelniczą, jest nie tylko imponująca, ale również godna podziwu. To, co wyprawia w konstrukcji intrygi, sprawia, że nie sposób nie zaangażować się w powieść. Złożone warstwy akcji, mnogość tajemnic, mitologiczne skojarzenia, osobliwe potwory, dzikie bestie, nawiedzone powietrzne budowle, upiorne lasy, odludne miejsca, różnorodność postaci, ale także dziwaczne zakrzywienia rzeczywistości i wypełnione magią przedmioty. Przemyślana fantastyka, która natychmiast trafia do wyobraźni odbiorcy. Jeśli dodać do tego szalone tempo następstw zdarzeń, to faktycznie trudno oderwać się od stron książki. Narracja bardzo przystępna i przyjazna, podszyta dawką dobrego humoru, ze zrównoważonym nasyceniem opisami i dialogami. Może trochę mniej korzystnie wypadły rozmowy między bohaterami, jednak trzeba uwzględnić, że ich poziom dostosowany jest do oczekiwań młodzieży. Nawet jeśli mniej bawią dorosłych czytelników, to i tak opowiadana historia sprawia, że przyjemnie się w nią wciągają.

Autor zaprasza do przygody sporo postaci, każda coś szczególnego wnosi do opowieści, za wieloma kryją się mroczne sekrety, inne nie zdradzają swojego pochodzenia, a tym bardziej kulturowego dziedzictwa, jak ognia unikają mówienia o sobie. Ciekawie jest odkrywać, co tak naprawdę zdarzyło się w ich przeszłości i dlaczego magiczna siła postanawia połączyć ścieżki losów. A wszystko zaczyna się w realnym świecie, podczas halloweenowego festynu zabaw i strachu, w nawiedzonym domu. W nieoczekiwanych okolicznościach grupa dzieci przekracza krąg kamiennych słupów i dociera się do Obrzeża, miejsca na pograniczu nieznanego świata, ze stolicą w Rozdrożach, szalenie odległego od naszego, a obejmującego pięć królestw. Czyhają na nich wielkie niebezpieczeństwa, zagrożenie goni zagrożenie, jedna walka wywołuje kolejną.

Patrzymy na scenariusz zdarzeń oczami Cole'a. Uczeń szóstej klasy wykazuje się niezwykłą odwagą i determinacją w realizacji rozmaitych misji. Spotyka przyjaciół i wrogów, uczy się funkcjonować w nowym świecie, co zdecydowanie należy do niezwykle wymagających wyzwań. Konieczność wykazania się talentem do rozróżniania dobra i zła, umiejętnościami tropienia i szpiegostwa, rozszyfrowywania pozorów i złudzeń optycznych. Barwna kolorystyka incydentów, efektowne bitwy, nieoczekiwane zwroty akcji. Mull sięga po wszelkie instrumenty, aby dostarczyć ekscytacji, zabawy, zapału do przewracania kartek, a nawet materiału do refleksji. Czyni to z łatwością, naturalnie i przekonująco, czasem z wdziękiem, kiedy indziej z zagadkowością. Znamy już Sambrię, teraz czekamy rodzinnie na odkrywanie innych przestrzeni Pięciu Królestw, jak Necronum, Elloweer, Zeropolis i Creon. Liczymy, że będzie na nas czekać równie wiele sensacji i niespodzianek, dreszczy emocji i thrillerowskich elementów, a nade wszystko podróży i przygód.

Dział: Książki
niedziela, 13 marzec 2022 19:18

Ktoś z nas kłamie

 

Wszyscy skrywają jakieś tajemnice, pytanie tylko, do czego są gotowi się posunąć, aby nie wyszły na jaw.

W ostatnich latach wiele dobrych książek wydawanych jest u nas tylko dlatego, że Netflix zdecydował się na ich ekranizację. Tak właśnie wygląda sytuacja powieści „Ktoś z nas kłamie” autorstwa Karen Mcmanus.  

Zarys fabuły

Pewnego dnia pięcioro uczniów liceum zostaje zatrzymanych po lekcjach. Każdy prezentuje sobą jakiś stereotyp. Bronwyn jest prymuską, Addy szkolną gwiazdą i królową balu, Nate jest typem badboya, a Cooper gwiazdą szkolnej drużyny. Tylko Simon wyłamuje się z tych schematów. Chłopak jest ekscentryczny i nie ma zbyt wielu przyjaciół, a głównym tego powodem jest aplikacja plotkarska About That, którą stworzył. Jej celem jest ujawnianie cudzych sekretów. Podczas odbywania kozy Simon nagle dostaje wstrząsu anafilaktycznego. Mimo że koledzy starają się mu pomóc, to chłopak umiera. Rozpoczyna się policyjne śledztwo, gdyż wszystko wskazuje na to, że zdarzenie to nie nieszczęśliwy wypadek, a pełnoprawne morderstwo. 

Moja opinia i przemyślenia

„Ktoś z nas kłamie” jest dobrą, lekko napisaną młodzieżówką. To ciekawie pomyślany i świetnie przedstawiony thriller. Pisarka wykreowała realistycznych bohaterów i zbudowała roznoszące się po całej szkole napięcie. Tajemnice, nastoletnie dramaty, emocje i powoli rodzące się uczucia. Powieść ma wszystko to, co powinna mieć dobra literatura dla młodzieży (i nie tylko). Wcale mnie nie dziwi, że Netflix zdecydował się na ekranizację książki, chociaż oczywiście zrobił to na swój własny (świetnie nam wszystkim znany choćby z memów, jeśli nie z własnego doświadczenia) sposób.  

Wydarzenia zostały przedstawione z różnych punktów widzenia, co pozwala nam spojrzeć na nie z szerszej perspektywy i lepiej je zrozumieć. Bohaterowie pokazują, jak krzywdzące mogą być stereotypy i bez trudu potrafią wyjść z przypisanych im ról. Książkę czyta się błyskawicznie, przyznam, że nawet nie zauważyłam kiedy, dotarłam do ostatnich stron. 

Podsumowanie

„Ktoś z nas kłamie” to tytuł, który z czystym sumieniem mogłabym polecić każdemu nastolatkowi, zarówno młodzieży czytającej, jak i takiej, którą rodzice chcą dopiero zachęcić do poznawania pozaszkolnych lektur. Książka jest dobrze napisana i ciekawa, dostarcza kilku tematów do rozważań. To również ciekawie pomyślany, trzymający w napięciu thriller, a rozwikłania znajdujących się w nim zagadek możemy się jedynie domyślać. Polecam! Zdecydowanie warto przeczytać. 

Dział: Książki
piątek, 09 kwiecień 2021 01:37

Pytanie i odpowiedź

„Jesteśmy wyborami, których dokonujemy”.

Dawno już nie należę do młodzieży, jednak z przyjemnością goszczę w tej serii. Drugi tom równie mocno trzyma w napięciu co pierwszy - Na ostrzu noża". Ci sami główni bohaterowie, lecz inny wymiar przygód. Już nie powieść drogi a intensywne wejście w przestrzeń wewnętrznych walk i rozterek, na nie nakładają się zewnętrzni wrogowie, inicjatorzy przemian, źródła wątpliwości. Pod wieloma względami, choćby psychologicznych ujęć zachowań postaci, atmosfery ryzykownych misji, unikania perfidnie zastawionych pułapek, precyzyjnej konstrukcji fabuły, powieść wypada lepiej od poprzedniczki. Natomiast zabrakło większej rozpiętości Szumu, tak, by dać mu głośniej wybrzmieć, a nie skrywać się i czaić w sferze ciszy i niepewności.

Patrick Ness ponownie stawia na mocne uderzenia przygód, nie brakuje efektownych incydentów, wiele wypełnia przemoc, co nie do końca jest w moim stylu, ale nie można nie podkreślić sugestywnie odmalowanej intensywności mroku. Dwie ścierające się frakcje i dwie kluczowe postaci między nimi, teraz bardziej dojrzałe i świadome, jednak wciąż poddające się manipulacji i wykorzystaniu. Szalenie odpowiada mi odejście od czarnych i białych cech, na rzecz odcieni szarości, nie ma jednoznacznych przyporządkowań do dobra i zła, wzajemnie się przenikają i warunkują. Wszyscy przekonująco barwnie sportretowani. Autor porusza zagadnienia przemocy w aspekcie etycznym i brania odpowiedzialności za swoje czyny. Czy ślepe poddanie się rozkazom krzywdzącym innych można usprawiedliwić zwykłym odwołaniem do tylko wykonywania rozkazów? Gdzie przebiega granica fizycznego i psychicznego złamania człowieka? Jak wiele jesteśmy w stanie oddać z siebie, aby uratować bliską nam osobę? Dlaczego przetrwanie to za mało, aby żyć?

Drugi tom przepełnia polityka, zatem sporo brudnych spraw, paskudnych tajemnic, przerażających machlojek, niecnych występków, makiawelicznych oszustw, brutalnych zabójstw. To też rzut oka, na to, co dzieje się, kiedy coś istotnego dla człowieka podlega monopolizacji, kiedy do głosu dochodzą partykularne cele i pragnienia zapisania się na kartach historii. Frapująco śledzi się tworzenie nowego społeczeństwa, skutki manipulacji tłumem, wywierania wpływu na jednostki, podburzania do wojennych działań, dyktatorskich zapędów i terrorystycznych rozwiązań. Nie wiadomo, komu ufać, a kogo wystrzegać się, w którą stronę kierować poparcie dla idei, a od których wizji natychmiast uciekać. Rozdzieleni Todd i Viola robią wszystko, aby odnaleźć się wzajemnie i w nowej dla nich rzeczywistości. Gotowi są do największych poświęceń, by zapewnić bezpieczeństwo drugiemu. Siły, która wpięły się między nich, okazują się wyjątkowo sprytne, przebiegłe i diaboliczne. Postaci upadają i podnoszą się, poddają presji i przeciwstawiają się, akceptują i buntują się wobec kontroli, ale nigdy nie zapominają o sobie i swojej przeszłości.

Dział: Książki
czwartek, 08 kwiecień 2021 01:26

Na ostrzu noża

„Szum to nieprzefiltrowany człowiek, a bez filtra człowiek to tylko ruchomy chaos”.

Powieść dalekiej drogi, nieustannej pogoni i ucieczki, wszystkie chwyty dozwolone, mnogość różnorodnych przygód. Wiele się dzieje, efektowne wydarzenia śmiałym krokiem dynamicznie napędzają fabułę. Zachwycam się atrakcyjnie skomponowanym klimatem, łączącym wiele elementów, każdy przyjemnie drażni wyobraźnię. Przede wszystkim przyciągająca atmosfera tajemniczości, czegoś wymykającego się pełnemu poznaniu przez zmysły, nieustannie obecnego, a jednak niemożliwego do pochwycenia. Szum nieprzerwanych myśli, obrazów i dźwięków, nakładających się na siebie i uaktywniających bodźce poznania. Sygnały odbierane ze środowiska zewnętrznego, z głów innych ludzi, intensyfikują te, które wybrzmiewają w wewnętrznej przestrzeni osoby.

Patrick Ness podejmuje próbę ukazania, jak może wyglądać przyszłość człowieka, kiedy technologia czytania myśli i emocji wkracza w każdy aspekt życia. Na razie dzieje się to na łamach fikcji literackiej, ale czyż nie jesteśmy kilka kroków przed wszczepianiem implantów pozwalających na bezpośrednie poznanie formułowanych przez kogoś spostrzeżeń? Czy to, co chcemy ukryć przed innymi w naszych głowach, nie będzie miało barier do przenikania między świadomością jednej i drugiej osoby? Czy chcielibyśmy żyć w takim świecie? Czy dalibyśmy radę? Przyznam, że szalenie odpowiada mi rozpatrywanie futurystycznej wersji tego, co może nas czekać, kiedy głęboko odsłonimy się przed innymi i sami będziemy w stanie czytać w innych, jak w otwartych księgach. Co więcej, obrazowo jest spojrzeć na to od stron przyzwolenia i przymusu, tego, że nie wszystko da się cofnąć, nie wszystkiemu zapobiec, nie zawsze wyzwolić od narzuconych oczekiwań, a po upadku znaleźć siły na powstanie.

Drugim ciekawym zagadnieniem do rozważań jest kolonizowanie obcej planety, bo własna została zniszczona, wypełniona przemocą, drastycznie przeludniona, nie nadaje się do prowadzenia normalnego życia. Autor rewelacyjnie naprowadza czytelnika ku ścieżce powielania błędów ludzkości, kopiowania wzorców cywilizacyjnych zachowań, w tym ślepego fanatyzmu religijnego, nieokiełznanego pragnienia władzy, rozwiązywania konfliktów na drodze drastycznych rozwiązań. Zajmująco przyglądamy się męskiemu modelowi życia, w którym brakuje kobiecych pierwiastków, i zastanawiamy się, jak wpływa to na społeczne relacje, organizację funkcjonowania zamkniętej grupy, historię osobistych doświadczeń. Pisarz porusza sporo interesujących aspektów, ale nie nadaje im cech głównych i bocznych strumieni, płyną niejako przy okazji wypełniania się osobliwej misji głównych bohaterów, zaś czytelnik sam decyduje, w jakim stopniu się w nie zaangażuje. Lubię, kiedy w literaturze dla młodzieży odważnie naświetla się niełatwe i ambitne tematy z punktu widzenia nastolatków, dając im materiał do interpretacji i przemyśleń.

Podoba mi się podejście do kluczowych postaci, prezentują szeroką gamę szarości między bielą i czernią. Walczą nie tylko z wyjątkowo wrogimi przeciwnikami, ale też z własną tożsamością, wciąż niezdefiniowaną. Chętnie podążamy świadectwami przygód, sympatyzujemy z Toddem i Violą, coraz lepiej rozumiemy uwarunkowania ich przeszłości i determinanty teraźniejszości. Postaci konfrontują się z niełatwą prawdą, bolesnymi wspomnieniami, redefiniują wpojone zasady i wartości, a zatem zmieniają się, dojrzewają, formułują poczucie odrębności. Zastrzeżenia mam do zbyt potocznego języka, ale tylko w dialogach. Nie przekonuje mnie taka forma podkreślania braku wykształcenia bohatera, tym bardziej że ze środowiska dorosłych tego nie wynosi. Podejrzewam, że miało to zbliżyć Todda do młodych czytelników, uczynić go bardziej współczesnym, jednak i bez tego zabiegu powieść by się obroniła. „Czas płynie, nawet gdy tego nie śledzisz”, właśnie w takim duchu upływa spotkanie z książką, zanim się orientuję - docieram do końca, na szczęście zakończenie całkowicie zawiesza intrygę, tak jak lubię, skłania do sięgnięcia po kolejny tom.

Dział: Książki
wtorek, 16 luty 2021 17:33

Minecraft: wyprawa

 
Minecraft zawojował niejeden dziecięcy czy nastoletni komputer. Ba, to gra dla całej rodziny. Nic więc dziwnego, że świat kwadratowych wokselowych bloczków to także gadżety czy książki oparte na tym uniwersum. Tym razem w moje ręce trafił piąty tom oficjalnej przygody w Minecrafcie: „Minecraft. Wyprawa” autorstwa Jasona Fry’a. Czy autor autora książek z serii „Star Wars” i „The Jupiter Pirates” sprawdzi się w dość charakterystycznym świecie?
 
Jason w swojej powieści ożywa dość przeciętnego bohatera. Stax Kamieniarz, kamieniarz z dziada pradziada, to trochę zdziwaczały samotnik. Poprzednie pokolenie pozostawiły mu sporo nieruchomości, świetne kopalnie, do których raczej się nie zapędza oraz sławę. Nie dostał jednak w genach chęci na przygodę. Ot, Stax lubi sobie głaskać swoje trzy koty, formować brzozowy lasek czy napawać się zachodami słońca. Nie lubi też potworów, włącznie z pająkami. Ogólnie podoba mu się tryb życia, jaki prowadzi.
 
Każdy jego dzień w sumie wygląda podobnie, aż do czasu przybycia nieproszonego gościa zwanego Fouge’a Tempro. Okazuje się on być bardziej nieproszony, niż Stax sobie wyobrażał. To przez niego nad willą Staxa zaczynają się formować chmury wróżące jakieś nieszczęście. Tak, Stax to dosłownie czuje! Jego przeczucia są prawdziwe: zdarza się coś, przez co Stax będzie musiał porzucić (niekoniecznie z własnej woli) domowe pielesze i wybrać się w daleką podróż, by znowu odzyskać swoją wewnętrzną równowagę. Czy jednak ta podróż, wszystko, co przeżyje, kogo po drodze spotka, nie zmieni go na tyle, że nie będzie już samotnikiem zaszywającym się w domu z kotami?
 
Z ulgą na sercu muszę powiedzieć, że Jason Fry zdecydowanie odnalazł się w świecie Minecrafta. Potrafi w szczegółowy sposób opisać wszelkie niuanse, mechanizmy świata, a nawet poszczególne materiały, z których budowane są obiekty. Zdecydowanie jest to książka pod względem warsztatowym bardzo dobra, jeśli nie świetna. Nic dziwnego, że jest uznawana za oficjalny produkt Mojang, w odróżnieniu od wielu średniej jakości książek także opierających się o to uniwersum.
 
Czy trzeba być graczem, by zrozumieć książkę? Zdecydowanie znanie zasad gry i świata Minecrafta ułatwia czytanie książki, jednak historia jest tak dobrze opowiedziana, że z pomocą wyobraźni będzie można samemu zrozumieć, że lawa lejąca się na głowę może zabić, a świnie pływające w basenie o wysokich ścianach, nie potrafią z niego wyjść.
 
Książka, poza świetną fabułą i bohaterami, ma sporo do przekazania młodemu czytelnikowi. Podążając za Staxem, może on spojrzeć na życie z innej perspektywy. Może to właśnie ta książka umocni wiarę w siebie, pozwoli wyjść do ludzi, porzucić bezpieczną przystań, jaką jest zapewne dom i wyruszyć w przygodę. Nie musi być to przygoda życia jak Staxa. Może to być cokolwiek, co jest odmienne od codzienności, bo jest tylko tego, kto doświadcza nowego. Czytelnik może nauczyć się, że nie ma co oglądać się ciągle za siebie czy tkwić w marazmie, trzeba iść do przodu, bo może nas coś ciekawego ominąć. Być może to także pokazanie dzieciom, że poza światem gry, tym bezpiecznym miejscem, jest sporo do eksplorowania i przynosi to sporo radości. Przemiana, jaka dokonuje się w Staxie, może być przydatną życiową lekcją dla młodego czytelnika.
 
„Uwolniłem cię od przeszłości. Teraz możesz zostać kimkolwiek zechcesz. Możesz doświadczyć świata i czegoś dokonać, zamiast tracić czas pośród czegoś, co osiągnęli inni”.
Dział: Książki
wtorek, 17 marzec 2020 09:18

Wszechmrok

Szemrzący Brzask wszyscy czekają na północ, ale nie taką zwykłą, a taką, podczas której odrodzi się feniks i zapewni kolejne lata szczęśliwości i magii na świecie. Jednak feniks się nie odradza, a w zamian powstaje okrutna i zła harpia Morga. Powstrzymać ją może jedynie Plamka, wyśmiewana, pogardzana, niewiele umiejąca uczennica wraz ze swoją małpką. Ale dziewczyn nie waha się i rusza ratować świat.

Plamka jest najgorsza na egzaminach, wiedza wchodzi jej do głowy opornie i nie zostaje na długo. Do tego ma irytujący zwyczaj pytania "Co jeśli..." i "A może...", co też nie przysparza jej popularności i przyjaciół. Jednak to właśnie ona, z otwartym umysłem i ogromną wiarą w to, że można inaczej ma przed sobą prawie niewykonalne zadanie. Rusza w świat, z głową pełną wiedzy o dalekich wyprawach i niebezpiecznych przygodach, o dawnych odkrywcach, która to wiedza jakoś zawsze sama wskakiwała do głowy i mapą na żaglu łodzi jej idola, który kiedyś nie wrócił z wyprawy. Już na samym początku zderzamy się z bardzo sympatyczną, choć nie do końca rozumianą bohaterką, której nie da się nie lubić, ba, jej nie da się nie podziwiać, że mimo tylu przeciwności nadal ma w sercu wiarę we własne możliwości. Jestem przekonana, że dla wielu młodych osób Plamka stanie się najlepszą przyjaciółką, inspiracją, bo wielu z nich też czuje, że nie pasuje do otoczenia, a wiary w siebie brakuje im, jak nikomu innemu.Autorka stworzyła sympatyczną dziewczynę, z którą czytelnik może się utożsamić i przywołać jej obraz w chwilach zwątpienia. Nie od pominięcia jest też Bartolomeo, małpka, która marzy tylko o spokoju, a mimo to idzie z Plamką w świat i wspiera ją w każdym "a może", motywując do pracy, wysiłku i podnosząc na duchu w najgorszych chwilach.

Wszechmrok to opowieść o rodzącej się przyjaźni, trudnej, bo przyjaciele są diametralnie różni, mają różne doświadczenia i oczekiwania, a jednak potrafią współdziałać i docierać się tak, by stworzyć mocną i niepowtarzalną więź.

Książkę czytałam wraz z ośmioletnią córką. Co prawda Wszechmrok dedykowany jest starszym czytelnikom, ale zauroczyła ją okładka, zaczęła i już nie mogła się oderwać. Przygody Plamki i jej małpki chwyciły ją za serce, często słyszałam, że ona też czasem nie wierzy w siebie, ale widzi, jaka to siła. Co prawda bała się przeokrutnie, momenty, w których występuje Morga są napisane bardzo plastycznie i nie sposób sobie tych sytuacji nie wyobrazić, jednak trzymanie za rękę pomogło i pozwoliło czytać dalej. Starszy czytelnik na pewno się nie przestraszy aż tak, ale mocne sceny są tu jak najbardziej potrzebne. Właśnie po to, by uzmysłowić czytelnikowi, jak bardzo wiara w siebie potrafi przenieść góry i zmienić świat. Nawet w najczarniejszych momentach właśnie przekonanie, że się da radę ratowało bohaterów.

Młodzieży potrzebne są takie książki, na poły fantastyczne, na poły prawdziwe, by coś nierealnego przenieść w jak najbardziej realny świat, by czerpać z niego inspirację, a niekoniecznie widzieć w nich odbicie całego swojego życia. My z ciekawością poczytamy o kolejnych przygodach Plamki i Bartoleomeo.

Dział: Książki