Rezultaty wyszukiwania dla: Rebis

czwartek, 02 październik 2014 10:49

Premiera: "Władcy świtu"

Już 7 października swoją premierę będzie miała kolejna książka z cyklu Nowe Horyzonty wyd. Rebis. Tym razem będzie to powieść Andrzeja Zimniaka "Włądcy świtu". Jest to powieść science-fiction z zakresu social fiction, która mimo silnego sztafażu fantastycznego skupiona jest na aspektach socjologicznych i psychologicznych.

Dział: Książki
czwartek, 05 czerwiec 2014 11:58

Wilkołaki

Ciemny, gęsty las. Biegł. Jeszcze tylko kilkaset metrów. Taki dystans dzielił go do bezpiecznego schronienia. Jeszcze tylko kilka chwil, lecz ... było już za późno. Gęste chmury na lasem nagle rozwiały się i niewiadomo skąd na czarnym niebie ukazała się wielka srebrna tarcza. Pełnia księżyca. Porażony srebrnym blaskiem zaczął krzyczeć. Jego krzyk zaczął się stopniowo zmieniać w przeraźliwy, zwierzęcy skowyt. Jego młodzieńcze usta zmieniły się w wypełniony ostrymi zębami pysk. Po jego bokach wyrosły długie wąsy. Dalej biegł lecz teraz już na czworakach. Zwierzęce mięśnie rozerwały ubranie. Jego ciało porosła gęsta sierść aż po czubek ogona. Dokonało się. Stał się wilkołakiem....
Wilkołak, kim tak naprawdę jest? Czym wytłumaczyć jego obecność w mitach ludów całego świata?

Dział: Felietony

Graham Masterton oddaje do rąk czytelnika wciągającą powieść, która zmusza zarazem do poważnej refleksji nad kondycją współczesnego świata i nad koniecznością ponoszenia odpowiedzialności za błędy naszych przodków. "Infekcja" ukaże się nakładem wydawnictwa Rebis i między innymi pod patronatem medialnym Secretum już 3 czerwca.

Dział: Patronaty
piątek, 23 maj 2014 15:18

Wywiad z Tomaszem Pacyńskim

Wywiad przeprowadzony w 2004 roku.

Witam serdecznie i w imieniu Secretum.pl chciałbym  podziękować za udzielenie wywiadu. Zacznę od tradycyjnego już  pytania: jak to się stało, że zainteresowałeś się literaturą  fantastyczną, jakie były początki Twojego pisarstwa?

Cóż, jak powszechnie wiadomo, facetom po czterdziestce odbija. I, niestety, zamiast przeżywać drugą młodość, wziąłem się za pisanie, co pewnie jest jednak nieco bardziej szkodliwe dla otoczenia.

Widzisz, fantastykę czytałem odkąd pamiętam, ten gatunek to były moje pierwsze lektury. Dość długo to trwa, i, bez przesadnej skromności mogę powiedzieć, że znam gatunek. A takim bezpośrednim bodźcem do pisania stała się proza Andrzeja Sapkowskiego. Po prostu postanowiłem też spróbować. Spróbowałem, a ponieważ zawód, który wykonywałem (czyli informatyka), tak mniej więcej po ćwierci wieku staje się śmiertelnie nudny, postanowiłem nawet zmienić zajęcie.

Dział: Wywiady
piątek, 25 kwiecień 2014 19:23

Czarodzieje skrzydła nocy

Sięgając po „Czarodziei Skrzydła Nocy” myślałem iż mam do czynienia z kolejną komercyjną powieścią powstałą w trendzie „potteromanii”. Opis z okładki mówiący o skrzyżowaniu przygód czarodzieja Harry'ego z serialem „Buffy – postrach wampirów” utwierdzał moje przekonanie. Pod wieloma względami jednak się myliłem. Ale przejdźmy do rzeczy. O czym mianowicie jest owa książka ??

Devon March już jako sześciolatek dowiaduje się od ojca, iż nocne zmory i potwory z szafy to nie wymysł jego dziecięcej wyobraźni tylko naprawdę istniejące demony z piekieł. Na dodatek jest on ich głównym celem. Chłopiec jednak posiadając olbrzymią moc, może przezwyciężyć zło.

Osiem lat później Devona dotyka tragedia rodzinna. Umiera jego ojciec, który na łożu śmierci wyznaje iż go adoptował. Na dodatek chłopiec zmuszony jest przeprowadzić się do nieznanej mu rodziny mieszkającej w Kruczym Dworze – olbrzymiej posiadłości na klifie, którą według miejscowych legend nawiedzają duchy. Devon wierzy, iż przyczyna jego wyjazdu ma związek z jego pochodzeniem, magicznymi zdolnościami i tajemniczym głosem w jego głowie.

Pozory go nie mylą, już pierwszego dnia zauważa, iż jego nowa prawna opiekunka, pani Crandall, coś przed nim ukrywa. Jego nowy dom kryje zaś masę tajemnic, a legendy o nim wydają się być prawdziwe.

Devon chcąc się dowiedzieć całej prawdy o sobie, wraz ze swoją przybraną siostrą Cecily, rozpoczyna prywatne śledztwo. Z czasem odkrywa tajemnicę, iż jest potomkiem wielkiego czarodzieja, założyciela Bractwa Skrzydła Nocy, które od trzech tysięcy lat sprawuje pieczę nad portalami między piekłem a ziemią. Będąc dzieckiem w sto pierwszym pokoleniu, jest dziedzicem wielkiej magicznej mocy. Przed nim wielkie wyzwanie unicestwić ducha, który zamierza wykorzystać piekielne demony do własnych celów.

"Czarodzieje Skrzydła Nocy” to doskonałe połączenie przygody i fantasy z odrobiną horroru. Począwszy od prologu czytelnik zostaje wciągnięty w wir tajemniczych i zaskakujących wydarzeń. Wielowątkowa fabuła pełna jest nagłych zwrotów akcji. Masa zagadek, z rozwiązaniem których będziemy musieli nawet poczekać, aż do przeczytania kolejnych tomów, na pewno również ucieszy wielbicieli prozy Hitchcocka. Na pierwszy rzut oka „Czarodzieje ...” oraz seria przygód Harry'ego Pottera, wydają się być do siebie bardzo podobne, szczególnie, że obydwie skierowane są do tej samej grupy wiekowej. Jednak w powieści Geoffrey'a Huntingtona poza czarodziejami, duchami i piekielnymi demonami nie znajdziemy innych postaci rodem z powieści fantasy. Jest również bardziej poważniejsza, co ma związek z przeżyciami i dylematami głównego bohatera (śmierć ojca, rozłąka z przyjaciółmi, zmiana środowiska, pierwsza miłość).

Jednak „Czarodzieje ...” nie są pozbawieni wad.  Mi osobiście przeszkadzało prowadzenie akcji w czasie teraźniejszym. Po drugie piekielne demony z opisu  jako jaszczurowate, pokryte łuską potwory nie wydawały się nazbyt przerażające. Walka wręcz Devona, który posiadał w końcu magiczne zdolności, z nimi wydawała się śmieszna.

Podsumowując „Czarodzieje Skrzydła Nocy” to dobra powieść. Wciągająca fabuła, ciekawe zagadki oraz prosty język przemawiają za nią. Miłym akcentem ze strony wydawnictwa jest twarda oprawa oraz gruby papier, które znacznie wpływają przyjemność czytania oraz estetykę. W przygotowaniu również są pozostałe tomy trylogii - „Królowa demonów” oraz „Krwawy księżyc”.

Dział: Książki
środa, 23 kwiecień 2014 19:29

Deus Irae

"Deus Irae" to fantastyczne dzieło dwóch mistrzów science-fiction - Philipa K. Dicka oraz Rogera Zelaznego. Przedstawia ono obraz Ziemi, na której znacznie zmieniło się życie po wojnie nukleranej. Oprócz licznych mutacji wśród zwierząt i roślin, na świecie powstała nowa religia – kult Carletona Lufteufla, głównego sprawcy globalnej katastrofy. Wśród ocalałych człowiek ten jest istnym guru, czczonym jako ludzkie wcielenie Boga Gniewu – tytułowego Deus Irae. Chrześcijaństwo zaś skupiające nielicznych mieszkańców Ziemi uważane jest za archaiczną sektę.

Opowieść przybliża nam historię mieszkańców małej miejscowości – Charlottesville w stanie Utah, którzy podzieleni są pomiędzy róznymi religiami. Losy kalekiego, urodzonego bez rąk i nóg, Tibora McMastersa, autora pięknego fresku w kościele sług „Boga Gniewu”, splatają się z losami Pete’a Sandsa, młodego chrześcijanina, uzależnionego od różnych narkotyzujących pigułek, dzięki którym, jak sam uważa, może porozmawiać z samym Bogiem. Obydwoje, wbrew swej woli, wyruszają na pielgrzymkę na Pielg. Tibor z zaprzęgniętą do swojego mechanicznego wózka krową, musi poznać prawdziwe oblicze „Boga Gniewu”, aby dokończyć swój fresk, zaś Sands wysłany przez swojego duchownego, doktora Abernathy’ego, aby go śledzić. Przemierzają oni zniszczone tereny spotykając na swojej drodze liczne rezultaty wojny jądrowej – gadające jaszczuropodobne stworzenia czy roboty spragnione ludzkiej energii.

Gdy sięgałem po „Deus Irae”, z powodu napisu na okładce „Gdyby szatan był Bogiem...” pomyślałem, iż będzie to kolejna kontrowersyjna pozycja literacka. Jednak zagłebiając się coraz bardziej w historię zmieniłem swoje zdanie. Opowieść ta zmusza człowieka do głębokiego zastanowienia się nad sensem istnienia ludzkości, przyczyniają się do tego częste filozoficzne rozważania religijne, charakterystyczne dla twórczości Zelaznego. W opowieści nie zabrakło również szczegółowych i bardzo bogatych opisów zniszczonych ziemskich krajobrazów, typowych dla prozy Dicka. Również można zauważyć różnicę w stylu prowadzenia dialogów. Z jednej strony krótkie, humorystyczne rozmowy, często prowadzone w języku niemieckim, a z drugiej filozoficzne, bardzo rozbudowane, refleksje dotyczące dogmatów wiary. Bardzo ciekawy jest również groteskowy motyw krowy ciągnącej wózek z kalekim Tiborem, od której zależy całe jego życie jak i efekt pielgrzymki.

„Deus Irae” to książka, którą szybko się czyta, czasami jednym tchem. Przyczynia się do tego wartka akcja oraz specyficzny styl pisania. Jedynie co mogę jej zarzucić, to, że wyraźnie widać miejsca w których zmieniali się w pisaniu autorzy (różnice stylowe i językowe) oraz częste cytaty w języku niemieckim, które czasami utrudniają zrozumienie fabuły, a nie zostały przetłumaczone przez tłumacza w przypisach.

Ostatecznie opowieść, choć pozornie kontrowersyjna, jest ciekawą pozycją fantastyczną. Warto po nią sięgnąć z dwóch powodów: aby porozmyślać o dogmatach wiary katolickiej oraz sprawdzić co powstało po skrzyżowaniu piór dwóch znakomitości amerykańskigo science-fiction.

Dział: Książki
Strona 15 z 15