Rezultaty wyszukiwania dla: Lena
Trauma Team rusza do akcji! Nowy komiks ze świata Cyberpunk 2077!
Night City to potężne megamiasto i jeden z głównych bohaterów gry „Cyberpunk 2077”. W swojej ponad osiemdziesięcioletniej historii doświadczyło wielu wstrząsów: od Czwartej Wojny Korporacyjnej, przez Incydent Nuklearny, aż po Wojnę Unifikacyjną, ale zawsze otrząsało się, zachowując swoją różnorodność. Teraz fani mają okazję odkrywać je również za sprawą serii komiksów. Na 14 kwietnia wydawnictwo Egmont Polska zaplanowało premierę pierwszego tomu cyklu - „Cyberpunk 2077: Trauma Team”.
Zapowiedź: Wszystko pochłonie morze
Baśń o syrenach, magii i poświęceniu.
Kiedyś syreny chodziły pomiędzy śmiertelnikami. Pamiątką tych czasów jest przepis na truciznę, na którą nie ma lekarstwa. Książę zostaje otruty Pocałunkiem Syreny i zapada w śpiączkę.
Zodiaki. Genokracja
Teksty Magdaleny Kucenty miałam okazję już czytywać, lecz zawsze były to opowiadania. Bardzo dobre, niektóre nominowane do nagrody im. Janusza Zajdla, jednego z najważniejszych wyróżnień dla polskiej fantastyki. Byłam jednak ciekawa, jak autorka poradzi sobie z dłuższą formą. Dlatego też z chęcią sięgnęłam po „Zodiaki. Genokrację”, tym bardziej że w tym uniwersum rozgrywały się już nominowane do Zajdla historie Koziorożec i Smok oraz Paradoks Bliźniąt. Już cieszę się na możliwość lepszego poznania bohaterów, których kojarzę z opowiadań, i spotkania nowych.
Zanim jednak o treści, muszę się zatrzymać przy okładce. Jest ona po prostu prześliczna. Wykonana z dbałością o szczegóły, z błyszczącą linią i niezwykłej urody ilustracją autorstwa dość znanej już artystki, Natalii Starkiewicz. Ekstraklasa wśród rysowanych okładek. Połączenie głębokiego błękitu i z intensywnym oranżem szokuje i przyciąga uwagę – czyli robi dokładnie to, co okładka robić powinna. Z zachwytem wstawię na półkę.
Gatunkowo „Zodiaki” należą do biopunka, czyli nurtu bliskiego cyberpunkowi – tylko skupionego na wpływie biotechnologii na ludzkie życie. To ta gałąź nauki jest najbardziej rozbudowana w powieści – osiągnięcia biotechnologii pozwalają tworzyć sztucznych ludzi, a do nich należą tytułowe Zodiaki, czyli „rodzeństwo” postludzi, de facto stale udoskonalanych eksperymentów. Poznajemy: Capricorna, oportunistę podążającego na fali losu i wikłającego się w niezłe tarapaty, gdy musi zmierzyć się na ringu z niezwyciężonym Smokiem; narwaną i bezkompromisową Pisces, która dla swojego Koziorożca zrobi wszystko, a najchętniej wysadzi świat, w którym przyszło im żyć; Gemmę i Inni, dwie osobowości w jednym ciele… Zodiaki mierzą się z rzeczywistością, w której świętym Graalem wciąż jest nieśmiertelność, ale odradzanie się przybiera różne formy… i czasem budzisz się jako dorosły w skórze niemowlaka. Wspólnie eksplorują świat, estetyką wzorowany na Starożytnym Rzymie (co znajduje w powieści ważkie uzasadnienie), i próbują zrozumieć swoje znaczenie w świecie. A przy okazji przeżywają przygody i mierzą się z rządzącą kastą genokratów zdolnych odradzać się w kolejnych ciałach.
Wciągnęła mnie i zachwyciła ta historia. O tym, że Kucenty sprawnie posługuje się językiem, wiedziałam od dawna, ale teraz do języka doszła misternie spleciona intryga i świat, ten świat, który trochę chciałby być starożytny, a trochę – nieprzyzwoicie wręcz nowoczesny. Tym samym autorka zwraca się i do tych, których fascynują niebezpieczne wizje przyszłości, i do tych, którzy lubią fantastykę osadzoną w dawnych czasach. Do tego dochodzą fenomenalnie wykreowani bohaterowie: chociaż jest ich wielu, nie ma szans pogubić się w ich gąszczu – każdy ma własny charakter i sposób bycia, wprowadzani też są stopniowo, by dać czytelnikowi szansę się z nimi zaprzyjaźnić. Co do fabuły – czuć, że to dopiero początek większej historii, więc raczej kierowałabym tę powieść do czytelników, którzy lubią dłuższe serie i nie rozczarują się umiarkowanym tempem pierwszego tomu.
Polecam. Po prostu polecam. Nie możesz się zdecydować, czy wolisz poczytać o cyberpunkowej przyszłości, czy o wykwintnej starożytności? Autorka ma na to rozwiązanie! „Zodiaki. Genokracja” to ekstrawagancka mieszanka najwyższej technologii, transhumanistycznych rozważań nieodłącznie splecionych z losem kolejnych iteracji Zodiaków i spuścizny antyku. A pośrodku tej niecodziennej mozaiki: przejmująca opowieść o rodzeństwie Zodiaków – tak różnych i zarazem tak podobnych. Z ręką na sercu zapewniam – takiej historii jeszcze nie było. Jeśli więc czekasz, aż fantastyka da ci coś nowego, to właśnie dała.
Dywan z wkładką - nowa książka Marty Kisiel!
Dywan z wkładką rozbawił mnie do łez! Ma wszystko, co dobra komedia kryminalna powinna mieć. Humor, intrygę, wciągającą fabułę i… wkładkę w dywanie! Czułam się, jakbym czytała Joannę Chmielewską! Dawno się tak nie chichrałam w głos! Polecam.
Wigilijne opowieści
Noli me tangere!
Urzekła mnie jej okładka – utrzymana w czerni i bieli, na których tle doskonale wyróżniała się czerwona szata spowijająca ciało człowieka, prawdopodobnie kobiety. Zastosowanie takiej oszczędnej kolorystyki wywołało we mnie, jako przyszłym czytelniku, poczucie grozy, ale też ekscytacji przed nieznanym.
Historia zawarta w tej krótkiej, liczącej zaledwie nieco ponad dwieście stron powieści, toczy się w kilku różnych okresach historycznych. Z jej pomocą czytelnik ma okazję poznać Krzysztofa Tuczyńskiego de Wedel, lokalnego możnowładcę i krzewiciela wiary chrześcijańskiej. To on, chcąc zhańbić luterankę, mieszkającą na terenie jego majątku, zgwałcił ją, pozostawiając samą sobie w lesie. Dopiero poniewczasie dowiedział się, że nosząca imiona Maria Magdalena kobieta, była gorliwą katoliczką... Co ciekawe, prawie czterysta lat później, w tym samym miejscu, ktoś morduje młodą dziewczynę, która nie dość, że pośmiertnie została upozowana na świętej Marię Magdalenę, z obrazu znajdującego się w pobliskim kościele, to dodatkowo nosiła właśnie te dwa imiona!
Konstrukcja książki jest uporządkowana, ale przez to momentami nudna. Teraźniejszość – Przeszłość – Teraźniejszość. Jeśli autor poprzeplatałby te wątki nieco, opowieść zyskałaby z pewnością nieco więcej dynamiki. Przyznam szczerze, że chociaż uwielbiam wstawki historyczne, to wolę, aby dostarczano mi ich w małych porcjach, na poszczególnych etapach rozwoju współcześnie toczącej się akcji.
Drugim zgrzytem jest zakończenie powieści. Morderca wydaje mi się na siłę przypisany do tej okropnej zbrodni. Mimo przedstawionych powodów, ze względu na które dziewczyna „musiała” zginąć, jakoś w nie nie wierzę.
Jednak niech Was to nie zraża. Książka ma również wiele plusów. Język zastosowany przez autora jest lekki i przyjemny w odbiorze, a samą powieść czyta się szybko. Całkiem udanie wyszła również stylizacja językowa przenosząca czytelników w XVII wiek. Andreas Hoff zagłębił się w realia epok, które opisał w swojej historii. Perełką jest scena rozmowy polskiego szlachcica z przyszłą sułtanką – Hürrem i oczywiście niesławne kalesony posłane w prezencie królowi Polski.
Ciekawym zabiegiem było wplecenie losów Kościoła Katolickiego oraz wpływ na dzieje Europy (i nie tylko), jego machinacje i afery pedofilskie.
Bohaterowie są całkiem nieźle zarysowani. Pamiętajmy jednak, że na dwustu stronach trudno jest umieścić postacie wielowymiarowe z bogatą przeszłością i rozbudowanym zapleczem psychologicznym. Niestety, żaden z bohaterów nie utkwił mi jakość szczególnie w pamięci.
Podsumowując: Ciekawy kryminał z nieco rozczarowującym zakończeniem. Warty przeczytania ze względu na wątki historyczne, ale też nawiązania do dawnych, słowiańskich wierzeń.
Kryminałem zima stoi – książki, których akcja rozgrywa się w najzimniejszą porę roku
Zima sprzyja zbrodni? Z pewnością stanowi dla niej niezwykle efektowną scenerię, co autorzy literatury z dreszczykiem skrzętnie wykorzystują. Poniżej pięć powieści kryminalnych, w których skuty lodem i spowity śniegiem krajobraz stanowi nie tylko tło akcji, ale niemal jej uczestnika.
Gladiatorzy, antologia tekstów - zapowiedź
Antologia tekstów „Gladiatorzy”, ukaże się 13 listopada nakładem wydawnictwa Fabryka Słów. To kolejne wyjście naprzeciw tym, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z pisaniem. Debiutanci pojawią się obok Mistrzów Polskiej Fantastyki. Teksty zostały wybrane spośród setek zgłoszeń. W tej antologii nic nie znalazło się przypadkiem. Morituri te salutant!
Sierota, bestia, szpieg
Już sam pomysł na tę książkę zaskakuje. Nasza bohaterka jest Żydówką, która zostaje wysłana jako szpieg do nazistowskiej szkoły dla dziewcząt, gdzie najważniejsze jest przestrzeganie fanatycznych zasad i przygotowanie się do roli oddanej żony. W tej instytucji wszystkie lekcje przepełnione są propagandą, a nauczyciele i uczniowie gardzą Żydami, traktując ich jak podludzi. Sara musi udawać; pomimo że wiele wycierpiała; pomimo że nie tak dawno straciła matkę. Bohaterka wiedziała, czym jest głód, walka o przetrwanie i strach. Pamięta Kryształową Noc. Czy dziewczynka wtopi się w tło i stanie się stuprocentową Niemką? Dlaczego opiekun Sary, a raczej Ursuli Haller, zdecydował się wysłać ją do nazistowskiej szkoły jako agentkę?
Sierota, bestia, szpieg to kryminał młodzieżowy, jednak nie wszyscy odpowiednio zrozumieją jej przekaz. Powieść Matta Killena to historia trudna i brutalna; przepełniona zbrodnią, bólem, strachem, złymi rzeczami. Niektóre opisy mrożą krew w żyłach. Uważam, że nie wszyscy odpowiednio ją zrozumieją, bo do tej powieści należy dorosnąć. Autor miał ciekawy pomysł – z małej, bezbronnej Żydówki zrobił szpiega. Jednak gdy zaglądamy do szkoły i widzimy propagandę, warunki oraz zło, którego doświadcza bohaterka, brakuję nam słów. Matt Killen nie boi się przemocy i zła – ból i cierpienie niemal się z tej książki wylewa. Sierota, bestia, szpieg to historia niezwykle trudna i ciężka. Trudno ją jednoznacznie ocenić. Jest dobrze napisana, traktuje o temacie ważnym, a fabuła jest oryginalna. Retrospekcje pozwalają poznać nam przeszłość Sary oraz wszystkie wydarzenia, w wyniku których znajduje się w danym miejscu o danym czasie.
Już dawno nie spotkałam tak dobrze wykreowanej bohaterki. Należy pamiętać, że Sara to jeszcze dziecko, które dorasta, jednak przyszło jej żyć w złych czasach. Pomimo młodego wieku doświadczyła wiele złości i zła; musiała zmagać się z głodem, wyśmiewaniem i pogardą. Dokonywała wielu decyzji, które nie zawsze były dobre. Pomimo to, jest bohaterką mądrą, która jest gotowa wiele poświęcić dla powodzenia misji. Popełnia błędy – z niektórych już wcześniej zdaje sobie sprawę. I boi się, o czym wielokrotnie przypomina czytelnikowi. To uczucie jest z nią cały czas, dzień w dzień, nie opuszcza jej ani na chwilę.
Z chęcią przeczytam kontynuację Sieroty, bestii, szpiega, chociaż nie jest to książka bez wad. Warstwa psychologiczna jest perfekcyjna, ale akcja jest bardzo nierówna – przyśpiesza, aby później zwolnić niemal do zera i zostawić czytelnika z uczucien niedosytu.
Podglądaczka
"...i piekło nie zna gorszej furii niż szał zdradzonej kobiety."
Początkowo zapowiadało się, że będzie to thriller jakich wiele miałam okazję poznać. Jednak w miarę zagłębiania się, zrozumiałam, że ta podróż przybierze frapująco odmienną kolorystykę. Caroline Eriksson przygotowała nęcące obrazy opowieści, a wiele w nich wybrzmiewało intrygująco i wciągająco. Skonstruowała wielowarstwową fabułę ze szczelnie przylegającymi wątkami, mocno uzależnionymi od siebie, ale bez relacji nadrzędności i podporządkowania. Każdy aspekt pełnił ważną funkcję, trzeba wychwycić najdrobniejsze podpowiedzi.
Wydawało się, że podążać się będzie w określonym kierunku, kiedy pisarka nagle zmieniała wiatr intrygi i wprowadzała na teren zaskakujących przypuszczeń i interpretacji. Odkształceniu ulegały nie tylko okoliczności i zabarwienia postaci, ale także przedmiot naszego zainteresowania. Thriller nie prowadził utartymi szlakami, oferował znacznie więcej, w pewnym stopniu redefiniował pojęcie samotności, bólu, wstydu, wyrzutów sumienia, strachu, obsesji, przyjaźni i miłości. Pozwalał spojrzeć na nie z innej niż zazwyczaj perspektywy, ale nie zapominał o ich tradycyjnej istocie, nieograniczonym zasięgu i trudnej niejednoznaczności. Rozszyfrowanie poplątanych węzłów nici prowadzących ku prawdzie dostarczało mnóstwo zabawy i satysfakcji. Książkę warto uwzględnić w planach czytelniczych, proponuje wciągająca grę wypełnioną refleksjami, ambitną rozrywkę, która zadowoli wymagających odbiorców szukających czegoś więcej niż tylko dreszczyku emocji.
Elena jest w trakcie separacji z mężem, ciężko przeżywa rozstanie z ukochanym, jako pisarka odczuwa niemoc twórczą. Kobieta wynajmuje dom. Z braku towarzystwa zerka w okna posesji usytuowanej obok. Dostrzeżone szczegóły w podglądanej rodzinie nie dają jej spokoju, zaś znajomość z czternastoletnim sąsiadem przekierowuje myśli z własnej sytuacji na doświadczenia innych. Z każdym dniem opanowuje ją coraz silniejsze przekonanie, że w rodzinie chłopca nie dzieje się tak, jak powinno. Podąża tropem czegoś szczególnego, przykrego i przerażającego. Wówczas wyobraźnia postanawia dać znać o sobie, Elena w zapale tworzy książkę, jednocześnie angażuje się w udzielenie pomocy. Do czego doprowadzą ją zatrważające podejrzenia? Kiedy przekroczy granicę psychicznej wytrzymałości? Jak poradzi sobie z bolesną stratą bliskiej osoby? I coś, co mnie szalenie ciekawi, dlaczego zaburzenia adaptacyjne bywają tak różnie odbierane?