sierpień 21, 2026

Rezultaty wyszukiwania dla: Forma

niedziela, 26 wrzesień 2021 23:31

Wampir. Jak rodzi się zło

Kiedy w latach poprzedzających 2019 rok w mediach rozgorzała dyskusja na temat zbliżającego się końca odsiadki „Wampira z Bytowa”, polskie społeczeństwo dopadła trwoga, bo choć jego kara się skończyła, wszyscy zastanawiali się, jak tak zdeprawowana jednostka miałaby wrócić na wolność, do życia między „normalnymi” ludźmi. Wtedy też zaczęto rozważać wprowadzenie tzw. „Ustawy o bestiach”, której celem, w dużym uproszczeniu, miało być izolowanie takich jednostek. Ostatecznie ustawa weszła w życie, a Pękalski trafił do specjalistycznego ośrodka w Gostyninie. Polacy mogli odetchnąć z ulgą, jednak głęboko skrywany strach pozostał, tym bardziej że nawet specjaliści mają z Pękalskim problem i jego jednoznaczna ocena wciąż budzi wątpliwości.

Leszek Pękalski przyznał się do popełnienia około siedemdziesięciu morderstw, faktycznie podejrzewano go o popełnienie siedemnastu, a jednak udowodniono i skazano go jedynie za jedną zbrodnię… Mężczyzna, który spędził za kratkami dwadzieścia pięć lat, a jednak „społeczeństwo” uznało, że nie może wrócić na wolność, mimo odsiedzenia swojego wyroku. „Wampir”, którego bali się wszyscy…

Magda Omilianowicz to reporterka i dziennikarka zafascynowana postacią tego mrocznego mordercy. Odbyła z nim szereg rozmów, później konsultowała swoje wnioski ze specjalistami z różnych dziedzin po to, by zrozumieć Pękalskiego jako człowieka. Muszę przyznać, że to zadanie szalenie trudne. I chyba po lekturze jej książki „Wampir. Jak rodzi się zło” nie sposób jest wyciągnąć jakikolwiek sensowne wnioski na jego temat. Umyka on jednoznacznej ocenie, choć jedno jest pewne, jego czyny oraz postawa wywołują odrazę.

To już kolejne wydanie publikacji, która po raz pierwszy ujrzała światło dzienne w 1994 roku. Ta edycja została uzupełniona o informacje dotyczące obecnej sytuacji Pękalskiego, systemu penitencjarnego i postpenitencjarnego w naszym kraju. Sam reportaż jest niewątpliwie ciekawy, jednak posiada jedną irytującą wadę, a mianowicie styl, jakim został napisany. Autorka próbując odzwierciedlić sposób myślenia Pękalskiego, niemalże wchodzi w jego głowę, toteż wiele treści przedstawionych w tej publikacji zostało zaprezentowanych bardzo prostym, a wręcz prostackim językiem. Taka stylizacja bardzo mi nie odpowiada, ale jestem przekonana, że wielu czytelników nie zwróci na to uwagi lub też nie będzie im to przeszkadzało.

Omilianowicz przytacza za to wiele ciekawych wypowiedzi m.in. policjantów pracujących przy sprawie Pękalskiego, ludzi, którzy go znali. To, czego brakuje mi najbardziej, to nieco większe zagłębienie się w osobowość Leszka P. Brakuje bardziej zaawansowanej próby analizy jego działań od strony behawioralnej. Osobiście nie sądzę, aby przytoczony w książce argument mówiący, że być może gdyby Pękalski dostał gumową lalkę, to nie dopuściłby się tych zbrodni, miał jakieś przełożenie na rzeczywistość – nie sądzę, aby tak błahe rozwiązanie mogło powstrzymać jednostkę o takim wysokim poziomie zdegenerowania. Mniej więcej taki jest w tej książce stopień prezentacji jego osobowości. Wiele w niej treści przedstawiających współczucie (jego otoczenia) dla takiej „bidy” i ja gdzieś z tyłu głowy mam dziwne przeświadczenie, że mimo okropnych czynów, jakich Pękalski dokonał, pozostał niedoceniony w kwestii samoświadomości względem swojej okrutnej natury. Szokujące jest też dla mnie kompletne zlekceważenie przez otoczenie wyraźnych sygnałów dotyczących jego silnych zaburzeń seksualnych. Myślę, że głównym problemem nie był brak wyżej wspomnianej gumowej lalki, na której Pękalski mógłby się „wyżyć”, a odwracanie wzroku od jego dziwactw i niepokojących zachowań – i owszem, można tu powiedzieć, że nikt mu odpowiednio szybko nie pomógł, ale bynajmniej nie w kupnie seks-zabawki.

Na uwagę zasługuje fakt, że autorka uczyniła głównymi bohaterami tego reportażu również ofiary Pękalskiego. Opowiada o nich i stara się przybliżyć ich życie i codzienność, by pokazać jak ogromną krzywdę i wyrwę w lokalnej społeczności spowodowały te tragiczne śmierci. Choć w tekście parokrotnie zostaje podkreślone, że sprawy te do dziś nie zostały rozwiązane, to przytaczane słowa ekspertów pracujących nad nimi, pozostawiają niewiele miejsca na wątpliwości co do winy Leszka P.

Choć w pewnym stopniu książka „Wampir. Jak rodzi się zło” okazała się lekturą rozczarowującą, jak żadna inna ostatnio zmobilizowała mnie do podjęcia wewnętrznej moralnej dysputy na temat jednostek takich jak Leszek Pękalski. Wyraźnie było widać, że jest to człowiek kompletnie nieprzystosowany społecznie, nieradzący sobie w kontaktach z innymi, ogromnie nieszczęśliwy i w pewnym stopniu pokrzywdzony przez los, ale też zdeterminowany, wyrachowany i na tyle sprytny, że do dziś nie wiadomo, ile zbrodni tak naprawdę popełnił. Czy władze mają prawo karać ludzi za niepopełnione grzechy? Absolutnie. A jednak, czy mając wiedzę na temat zagrożenia, jakie dany człowiek stanowi, wolno dopuszczać do tego, by jednak zbrodnię popełnił, tylko po to, by móc go za nią ukarać, tym samym zapobiegając popełnieniu ewentualnych kolejnych czynów zabronionych?

Dział: Książki
wtorek, 21 wrzesień 2021 11:01

Cena Milczenia

Jakub Pawełek to autor kilku książek o tematyce sensacyjno-kryminalnej. Tym razem jednak pokazuje nam się z całkowicie innej strony, ponieważ trzymam właśnie w rękach jego debiut z gatunku fantastyki - „Cena Milczenia". Książka wydaje się na pierwszy rzut oka minimum intrygująca, zważywszy na fakt sięgnięcia przez autora po motyw połączenia inżynierii i magii, co na polskim rynku - póki co - jest rzadkością. Jak wypada zatem pierwszy romans Pana Jakuba z twórczością fantasy?

„Kanion to przerażające miejsce. Pełna skalistych, ostrych jak brzytwa zębów, duszna od morowego powietrza rozpadlina. Śmierć, to pewna śmierć – tak wam powiem, zacni ludzie. Dobrze, żeśmy przed wiekami wypędzili tam Najeźdźców, którzy chcieli zepchnąć nas do morza i omal nie potopili nas jak kocięta. Ale odzyskaliśmy nasze plaże, Rozlewisko Wezery, największy szlak handlowy, o który cały czas bezpardonowo, toczymy między sobą wojny. Mamy swoich odchodzących w niełaskę czarowników, mamy nową magię – inżynierów, którzy jak lubią mawiać – parą i ogniem wprowadzą nasz świat w przyszłość. Mamy nasz świat, kontynent, królestwa i księstewka, od morza, aż po Góry Kolumnowe i wybity w nich Kanion..."

Zacznijmy od tego, że książka „Cena milczenia" nie jest do końca powieścią, a zbiorem siedmiu rozdziałów -opowiadań, które mają wspólne miejsce akcji, wspólnych bohaterów, jednakże mają różny czas akcji. Historia, którą jednak nakreśla nam Jakub Pawełek, jest spójna i bardzo łatwo spojrzeć na książkę jako jedna, długodystansową opowieść. To zabieg, który mi odpowiada i który lubię, jako że wszelkie antologie opowiadań zawsze były i są dla mnie niezwykle przyjemną rozrywką. No ale do rzeczy. Jestem niezwykle zaskoczony wysokim poziomem kreowania uniwersum. Nie miałem podstaw, by wątpić w umiejętności Pawełka, jednak miałem gdzieś z tyłu głowy informację o debiucie w danej dziedzinie. Autor jednak wie, co robi. Podaje nam bardzo dopracowany, ciekawy fantastyczny świat, w którym to nauka i inżynieria idzie w parze z magią i światem spod znaku magii i miecza. Temat bardzo niszowy w polskiej fantastyce, ale jakże udany u Pana Jakuba.

Prócz tego pragnę zaznaczyć, że książka jest napisana ciekawie, lekko i przyjemnie w odbiorze. Widać tutaj, że nie mamy do czynienia z amatorem, ale kimś, kto wie jak budować napięcie, jak prowadzić uwagę czytelnika oraz w jaki sposób kreować bohaterów, by ci byli dla odbiorcy intrygujący i charakterni. Całe uniwersum Kanionu bardzo mi się spodobało i widzę niezwykły potencjał, który można wykorzystać na rzecz jakieś większej sagi.

Na zakończenie powiem, że książka jest dla mnie pozytywnym zaskoczeniem. Gdzieś z tyłu głowy miałem lekkie obawy co do lektury, bo ostatnimi czasy - kiedy sięgałem po początkujących autorów - bardzo często spotykałem się z miałką historią bądź powielanymi schematami. Tutaj mamy oryginalny świat, który z pewnością zasługuję na rozwinięcie. Zdecydowanie polecam każdemu miłośnikowi fantastyki!

Dział: Książki

Disnejowski Miki ma różne oblicza – nie tylko humorystyczne, znane z komiksów o Myszogrodzie. Od 2016 r. francuskie wydawnictwo Glénat realizuje własne artystyczne wizje przygód Myszki Miki, powierzając je zasłużonym i docenianym europejskim twórcom. Dzięki temu mamy okazję przeczytać niezwykle oryginalne i różnorodne opowieści na nowo interpretujące przebogate uniwersum stworzone przez Walta Disneya.

Dział: Komiksy
czwartek, 16 wrzesień 2021 01:29

Jedwabne wątki. Baśnie z Dalekiego Wschodu

 

 

Od jakiegoś czasu nakładem wydawnictwa Słowne ukazuje się pięknie wydawana seria, nosząca tytuł „Opowieści z czterech stron świata”, dzięki której możemy poznać baśnie i przypowieści pochodzące z różnych zakątków Ziemi. Tym razem w moje ręce trafił tytuł „Jedwabne wątki”, w którym umieszczonych zostało jedenaście baśni z Dalekiego Wschodu.  

Co znajduje się w książce?

Zbiór zawiera ludowe baśnie i przypowieści z Chin, Korei, Japonii i Mongolii. Niektóre z nich są powszechnie znane, o innych nigdy wcześniej nie słyszałam. Każda ma swój niepowtarzalny klimat i odpowiadające kulturze danego kraju przesłanie.  

Strona wizualna

Książka została pięknie wydana. Ma twardą oprawę i format nieco większy od A4. Zdobią ją ilustracje jedenastu różnych artystów, wszystkie jednak utrzymane w podobnym klimacie. Taka szata graficzna sprawia, że całość niezwykle przyjemnie się czyta, a przedstawione w zbiorze baśnie nabierają niesamowitego uroku.  

Moja opinia i przemyślenia

Muszę przyznać, że tak jak czytałam wiele mitów, legend i baśni japońskiego czy chińskiego pochodzenia, tak mongolskich przypowieści nigdy dotąd nie słyszałam. Dlatego takie zbiorcze wydanie jest dla mnie tym bardziej wyjątkowe. Dzięki umieszczonym w nim krótkim tekstom możemy lepiej poznać kulturę innych krajów. 

Baśnie skupiają się na tematach takich jak chciwość, łuty szczęścia, przesądy i proroctwa. W znacznym stopniu różnią się od naszej europejskiej fantastyki. Z niektórych naprawdę trudno wyciągnąć jakiś morał. Szczególnie historie mongolskiego pochodzenia były dla mnie sporym zaskoczeniem. Przypowieść o głuptasie Carca Namdżil dosłownie nagradza lenistwo głównego bohatera, a „Księżyc w studni” sugeruje, że do szczęścia wystarczy odrobina naiwności i głupoty. Mimo wszystko miło było poznać zupełnie odmienny od naszego punkt widzenia. 

Podsumowanie

„Opowieści z czterech stron świata” to pięknie wydana seria. Dobór baśni w tomie z Dalekiego Wschodu jest z pewnością interesujący. Mam nadzieję, że wydawnictwo nie poprzestanie na czterech częściach, które się do tej pory ukazały i będziemy mieli szansę poznać elementy kultury również mniej znanych państw. Każdy kraj ma przecież swoje własne, równie interesujące baśnie i legendy, które wiele mówią o tym, co ważne dla danej społeczności. Lekturę „Jedwabnych wątków” serdecznie polecam. Spędziłam przy niej kilka przyjemnych i niezwykle interesujących chwil. 

Dział: Książki
piątek, 10 wrzesień 2021 20:19

Zapowiedź: Śladami Batgirl

Cykl powieści graficznych dedykowany młodym czytelnikom, poruszający ważne tematy społeczne. Składają się na niego pojedyncze albumy poświęcone nastoletnim bohaterom znanym z komiksów DC. Świat oglądany oczami młodych ludzi nie zawsze jest pięknym i przyjaznym miejscem, a problemy, z którymi przyjdzie zmierzyć się bohaterom, przerosłyby niejednego dorosłego. Na szczęście w ich życiu nie zabraknie również miejsca na przyjaźń, radość czy szalone przygody. 

Dział: Komiksy
wtorek, 07 wrzesień 2021 21:01

Zapowiedź: Brom 2

 

Unka Odya kontynuuje swoją opowieść o niesamowitych istotach żyjących tuż obok nas. W drugim tomie "Broma" poznacie dalsze losy wiedźm z Wolnego Miasta Gdańska. Dowiecie się co się stało po starciu z wilkołakiem. Zobaczycie jak radzą sobie w dorosłym życiu i jak rozwijają się ich związki. Razem z nimi odwiedzicie społeczność wyznawców Dagona, sabat czarownic oraz pewną nie do końca spokojną wioskę na Żuławach.

Dział: Komiksy

 

„Tajemnica zaginionej wiadomości” to już piąty tom komiksowej serii opartej na podstawie książek Nancy Springer, która w swoich historiach opowiada o losach Enoli Holmes, buntowniczej młodszej siostry sławnego Sherlocka Holmesa. Każdy tom to osobna, ale też niezwykle spójna z poprzednimi historia. Co wydarzyło się tym razem? 

Zarys fabuły

Nastoletnia Enola, po ucieczce z domu, wynajmuje pokój u Pani Tupper. Pewnego dnia starsza kobieta otrzymuje tajemniczy list, w którym ktoś żąda od niej oddania wiadomości sprzed kilkudziesięciu lat. Wkrótce potem zostaje porwana. Enola zrobi wszystko, co w jej mocy, by dowiedzieć się kto za tym stoi i sprowadzić Panią Tupper bezpiecznie do domu. 

Strona wizualna

Autorką komiksu (zarówno scenariusza, jak i rysunków) jest Serena Blasco. To utalentowana, francuska rysowniczka, która wyraźnie polubiła się z serią „Śledztwa Enoli Holmes” i w każdy kolejny tom wkłada coraz więcej serca. Jej ilustracje są żywe i wyraźne, bardzo łatwo odczytać z nich konkretne sytuacje i emocje bohaterów. Komiks został wydany w twardej oprawie, formacie A4 i pełnym kolorze. To jedno z tych dzieł, które z przyjemnością stawiamy na półce, by stało się jej ozdobą. Sama historia uzupełniona została o dodatek z tajnymi zapiskami Enoli, które tłumaczą między innymi jej tok rozumowania. 

Moja opinia i przemyślenia

Przyznam szczerze, że komiksową serię „Śledztwa Enoli Holmes” lubię jeszcze bardziej niż powieści o przygodach młodej bohaterki. Jest świetnie narysowana i niezwykle wciągająca. Szkoda tylko, że dokładne obejrzenie i przeczytanie komiksu zajmuje może około godziny, a później trzeba uzbroić się w cierpliwość i czekać na kolejną część. 

Jestem pełna podziwu dla Sereny Blasco, której w tak świetny sposób udało się zobrazować to, co wcześniej ułożyła w głowie i przelała na papier Nancy Springer. „Śledztwa Enoli Holmes” to doskonale narysowana powieść graficzna, która jednocześnie opowiada ciekawą historię i cieszy oko. Cieszy mnie, że Egmont regularnie wypuszcza na polski rynek kolejne tomy.

Podsumowanie

Piąty tom serii ani trochę nie zawiódł moich oczekiwań. Jest doskonałą, trzymającą poziom kontynuacją poprzednich części. Jestem ogromnie zadowolona, że miałam okazję przeczytać komiks i jego lekturę serdecznie polecam zarówno miłośnikom książkowej Enoli Holmes, jak i osobom, które dopiero planują zapoznać się z jej przygodami. Zdecydowanie warto! 

Dział: Komiksy

Lata PRL-u były dla komiksu polskiego z jednej strony złotym wiekiem, bo nakłady sięgały setek tysięcy, z drugiej strony wszechobecne problemy choćby z papierem, że nie powiem nawet nic o cenzurze, sprawiały, że nie było łatwo. Właśnie o tych cieniach i blaskach pięćdziesięciu najlepszych komiksów opowiada „Od Nerwosolka do Yansa”, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Novae Res.

Oto spotkanie pasjonata komiksu Daniela Koziarskiego i jego znawcy Wojciecha Obremskiego. Razem sprawnie nie tylko pokażą nam, czym emocjonowano się w dobie cenzury, ale i dzielą się ciekawostkami czy przytaczają wywiady ze scenarzystami i rysownikami.

Książka jest swoistym leksykonem peerelowskich komiksów. Znajdują się tu nie tylko utytułowane pozycje jak „Funky Koval” czy poczytny „Kapitan Żbik”, ale także nasze-nienasze, bo zagraniczne wydania jak „Thorgal” i „Yans” czy ponadczasowe „Tytus, Romek i A’Tomek” i „Kajko i Kokosz”, ale i mniej znane i nieco zapomniane perełki komiksu, jak chociażby „Gapiszon i Zuzia”, „Doman” czy też „Kubuś Piekielny”. To podróż od lat 50., do czasów nam współczesnych, bo otrzymujemy też informacje, które z serii zostały zrenderowane, ponownie wydane czy też nadal się ukazują.

Jedynym minusem wydania tej książki, która ma świetną twardą oprawę i szycie, jest skład. Cieszą okładki komiksów, ukazane na ilustracjach do każdego z omawianych tytułów, jednak bardzo brakuje choćby kilku przykładowych plansz, by mieć pogląd na twórczość przytoczonych pozycji komiksowych. Same ilustracje wydają się też niedbale dopasowane do formatu książki.

Mimo jednak tych drobnych niedogodności książka jest nie tylko gratką dla tych, którzy czytywali wymienione w niej komiksy w młodości, w „Świecie Młodych”, „Relaksie”, „Przekroju” czy „Wieczorze wybrzeża”, a później wydaniach książkowych. To ciekawy przykład połączenia przyjemności z nauką, wszak komiks to także część polskiej historii. Warto zaopatrzyć się w ten tytuł nie tylko z sentymentu, ale przede wszystkim z ciekawości medium, jakim jest komiks.

Dział: Książki
czwartek, 19 sierpień 2021 09:29

Pozaziemskie

Podobno byłoby czystą ignorancją z naszej strony wierzyć w to, że jesteśmy jedyną rozumną rasą we Wszechświecie. Wielu naukowców wychodzi już z założenia, że istnienie pozaziemskich cywilizacji nie jest jedynie wymysłem naszej wyobraźni, a faktem… Że wręcz niemożliwe jest to, że Ziemia jest jedyną zamieszkałą planetą. Podobnie myśli astrofizyk Avi Loeb, czołowy astronom Harvardu przekonuje nas, że musimy całkowicie porzucić myśl o tym, że jesteśmy jedynymi istotami we Wszechświecie… Dokonuje tego za pomocą różnych form przekazu, chociażby w swojej książce Pozaziemskie.

Osobiście nigdy nie wątpiłam w istnienie obcych cywilizacji. Podobnie jak autor książki, o której mowa, uważam, że nie ma takiej możliwości, aby Ziemia była jedyną zamieszkałą planetą, jaka istnieje. W swojej publikacji podjął on próbę wyjaśnienia, czym był tajemniczy obiekt, który pod koniec roku 2017 zauważono z obserwatorium astronomicznego na Hawajach. Dziwny twór, który zyskał nazwę ‘Oumuamua, mógł pochodzić tylko i wyłącznie z innego systemu, nie był na pewno planetoidą i poruszał się po nietypowej orbicie. Naukowcy założyli, że jest to sztuczny obiekt z dalekiego kosmosu i przez lata starali się wyjaśnić wszelkie kontrowersje związane z jego pojawieniem się na niebie.

Avi Loeb w bardzo dosadny i dokładny sposób obala wiele teorii, które różni astronomowie postawili w związku z istnieniem ‘Oumuamua. Poddaje dokładnej analizie każdą hipotezę, rozkładając ją na czynniki pierwsze. Analizuje, chociażby jego tor lotu, odbijanie światła słonecznego, prędkość i jeszcze kilka dodatkowych aspektów. Są to konkretne interpretacje z pogranicza astronomii i fizyki, dlatego nie każdy będzie w stanie się tutaj odnaleźć, ale mimo tego książka ma chwilami również nieco lżejszy wydźwięk. Autor zastanawia się nad pojmowaniem pozaziemskich cywilizacji, snuje wizje tego, jak mogłyby one funkcjonować i jak wyglądałoby nasze pierwsze spotkanie z ich przedstawicielami.

Autor nie stara się nachalnie przekonać czytelników do swoich racji, tylko podchodzi do tematu w sposób bardzo obiektywny. Przedstawia fakty i teorie naukowe, choć wiadomo, że gdzieś tam można dostrzec taki wydźwięk, że to jego analiza jest poprawna i pozostałe teorie zostają obalone. Jest w tym też lekko dostrzegalny aspekt filozoficzny – wszystkie rozmyślania autora, snucie różnego rodzaju wizji, próba dotarcia do czytelnika w nieco inny sposób niż suche fakty naukowe. To dosyć przyjemna mieszanka, która nie przytłacza odbiorcy – zwłaszcza że fizyka jest chyba jedną z najtrudniejszych do zrozumienia dziedzin nauki i wiele osób po prostu boi się sięgać po książki, w której dostajemy surowe zagadnienia i analizy z tego obszaru. Loeb umiejętnie z tego wybrnął i zadbał o zrównoważenie swojego wywodu.

Musicie jednak wiedzieć, że książka ta skupia się przede wszystkim na analizie tego jednego, konkretnego obiektu - ‘Oumuamua. Nie znajdziecie tutaj informacji o innych potencjalnych spotkaniach z pozaziemskimi cywilizacjami, ale warto również zaznaczyć, że ten motyw jest wciąż intensywnie analizowany i badany. W Internecie można znaleźć nawet kilka publikacji naukowych, które analizują wszystko to, o czym w owej książce pisze autor. Książka jest ciekawa, dobrze napisana, posiada w sobie konkretne informacje – zdecydowanie warta polecenia dla wszystkich fanów astronomii i astrofizyki. 

 

Dział: Książki
piątek, 13 sierpień 2021 00:29

NMF: Maraton Władcy Pierścieni

Najbardziej epicki i legendarny maraton. NMF: Maraton Władcy Pierścieni odbędzie się już 27 sierpnia. W repertuarze rozszerzone wersje: Władca Pierścieni: Drużyna Pierścienia, Władca Pierścieni: Dwie Wieże oraz Władca Pierścieni: Powrót Króla.

Dział: Film