Rezultaty wyszukiwania dla: AlterNatywne

niedziela, 16 luty 2020 01:40

Zapowiedź: "Płacz" Marty Kisiel

Są takie przygody, które zostają w człowieku na zawsze. Są takie przygody, po których nie ma co zbierać.

Dział: Książki
czwartek, 28 listopad 2019 14:41

Staruszek Logan #3: Na granicy

Staruszek Logan pierwszy raz pojawił się w dziele Marka Millara dziesięć lat temu. Wtedy to przygody Wolverine’a zostały osadzone w dalekiej przyszłości, w której suberbohaterowie już nie żyją, a niebezpiecznym światem rządzą przestępcy.  W tym świecie stracił on wszystko i wszystkich. Zmanipulowany przez Mysterio zabił wszystkich członków X-Men. Choć założył następnie rodzinę, to również i ona została mu odebrana i zabita przez Gang Hulka. Poprzednie albumy  „Stefy wojny” Bendisa oraz „Berserk” Jeffa Lemire’a to w pewnym sensie kontynuacja historii opowiedzianej przez Millara, która sprytnie została wplątana w Tajne Wojny.

Staruszek Logan 03

Jeff Lemire kontynuuje swoją historię o Loganie w albumie „Na granicy”. Emerytowany Wolverine wydaje się już być pogodzony z faktem, iż trafił do alternatywnej i zupełnie obcej mu rzeczywistości. Oczywiście nie jest mu łatwo żyć ze świadomością, że jego odpowiednik z tego świata jest już dawno martwy. Gdzieś tam w głębi serca boi się również, iż dojdzie do sytuacji znanej mu z jego rzeczywistości, czyli rewolucji złoczyńców i zagłady bohaterów.  Chcąc uspokoić myśli, postanawia opuścić Limbo i kwaterę tutejszego X-Men oraz udaje się na Alaskę. Osiedla się w spokojnym i cichym miasteczku. Tutaj niespodziewanie poznaje dziewczynkę imieniem Maureen. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, iż nie tylko z imienia przypominała ona Loganowi przyszłą żonę z jego linii czasowej.  Na wszelki wypadek Staruszek postanawia mieć ją na oku. Szczególnie iż ma wiedzę, jakie nieszczęście spotkało ją w jego przyszłości. Chwila spokoju na dalekiej i mroźnej północy jednak nie trwa długo. Dowiedziawszy się o „zmartwychwstaniu” Logana, w ślad za nim wyruszyła Lady Deathstrike ze swoją zabójczą drużyną. Wolverine świadomy tego, iż znowu sprowadził zło na bliskie mu i niewinne osoby, musi stoczyć kolejną w swoim długim życiu bitwę.  

old man logan vol. 2 6Lemire ponownie w tej serii skupił się na emocjach głównego bohatera. Nad istnym fatum egzystencji, które go prześladuje. Jego Logan to postać wręcz tragiczna, która nieświadomie za każdym razem sprowadza zgubę na osoby z najbliższego otoczenia. Nie ważne jaka rzeczywistość i jaka linia czasowa, jego działania efektem domina wywołują ciąg tragicznych wydarzeń. Ważną rolę w tej historii oraz w budowaniu psychiki bohatera, odgrywają również przedstawione retrospekcje. Dzięki nim dowiadujemy się m.in. jak Logan chciał popełnić samobójstwo po tym jak nieświadomy zabił wszystkich swoich przyjaciół, czy jak podczas rewolucji złoczyńców zginęli Punisher, Daredevil czy Giant-Man. Są one bardzo ciekawym uzupełnieniem historii przedstawionej w „Staruszku Loganie” Marka Millara.

W tym tomie, w porwnaniu do „Berserkę, pojawia się więcej akcji. Tu na scenę wkracza Andrea Sorrentino, który kolejny już raz graficznie buduje tę historię. Przyznam, że przy pierwszym tomie byłem trochę sceptycznie nastawiony do jego stylu. Teraz jednak nie wyobrażam sobie tej serii bez jego udziału. Jego wizja jest mroczna i brutalna jednocześnie. Bardyo lubi on eksperymentować z formą. Tym razem dodatkowo obsadzenie akcji w zimowych plenerach jeszcze bardziej podbija wrażenia wizualne. Kadry wyróżniają się jaskrawością i kontrastem krwi na bieli śniegu. Bardzo pomysłowo zostały przedstawione również te najbardziej brutalne sceny. Szczegóły mocnych pchnięć, cięć i uderzeń zostały ukazane jako biało-czerwone kadry w kolorowym kadrze.

Na koniec miłą niespodzianką jest bonus w postaci przedruku zeszytu „Uncanny X-Men #205” z 1986 roku. Ten bardzo oldschoolowy komiks to opowieść o Yuriko Oyama, która stała się cyborgiem Lady Deathstrike i wyznaczyła sobie jedno zadanie – za wszelką cenę zniszczyć Wolverine’a.

Podsumowując, Jeff Lemire kolejny raz wykonał kawał dobrej roboty. Jego Staruszek Logan to opowieść bardzo dobrze rozpisana, skupiająca się nie tylko na emocjach i rozwoju bohatera, ale również na mocnej i brutalnej akcji. Wraz z ciekawą fabułą w parze idzie oryginalna i ciekawa oprawa graficzna. Czego więc chcieć więcej? Polecam.

Dział: Komiksy
sobota, 21 wrzesień 2019 13:57

Rekursja

Blake Crouch, znany polskim czytelnikom zwłaszcza jako autor Mrocznej materii, powraca z równie dobrą historią, ponownie zaprzęgając fizykę i alternatywną rzeczywistość w służbę dobrej literatury. Premiera Rekursji już 24 września, ale już dzisiaj sprawdzamy, co się w niej kryje.

Pamięć tworzy rzeczywistość...

Gdy detektyw Barry Sutton zostaje wezwany w charakterze negocjatora do kobiety, która zamierza popełnić samobójstwo, nie zdaje sobie sprawy, że jego życie już wkrótce wywróci się do góry nogami. Kobieta cierpi na ZNW, Zespół Nieprawdziwych Wspomnień, przypadłość coraz szerzej zataczającą kręgi w kraju. Nie mogąc pogodzić się ze wspomnieniami, które wyklucza logika, rzuca się z budynku, pozostawiając Suttona z wątpliwościami, czy aby na pewno jest to problem medyczny i urojenia, czy też za ZNW nie kryje się poważniejszy problem.

W tym samym czasie śledzimy także losy dr Heleny Smith, która stoi u progu odkrycia, które na zawsze zmieni losy świata. Obydwa wątki przeplatają się nieustannie, by wreszcie w zaskakujący sposób połączyć się ze sobą.

Podobnie jak w przypadku Mrocznej materii, Crouch wykorzystuje elementy naukowe, aby roztoczyć przed czytelnikiem wizję alternatywnej rzeczywistości i spróbować odpowiedzieć na pytania, które prawdopodobnie wszyscy sobie od czasu do czasu zadajemy. Tym razem porusza kwestię wspomnień i możliwości, jakie się z nimi wiążą. Czy przeszłość jest na pewno taka, jaką ją zapamiętaliśmy? Dlaczego to samo wydarzenie może być przedstawione przez różnych ludzi zupełnie odmiennie? Czy umysł płata nam figle, czy to my podświadomie manipulujemy własną pamięcią? A co, gdybyśmy dostali szansę cofnięcia się w czasie, zachowując dotychczasową wiedzę? Zapewne większość z nas marzyła o tym przynajmniej raz. Czy jednak na pewno miałoby to takie skutki, jak sądzimy?

Motyw podróży w czasie pojawiał się w literaturze już wielokrotnie i to niemalże od początku istnienia fantastyki naukowej. Tym razem jednak nie mamy do czynienia z żadnymi wehikułami ani tego typu rozwiązaniami, ponieważ autor podszedł do tematu w świeży i zaskakujący sposób. Czy przekonujący i wiarygodny? To już zależy od czytelnika.

Mówiąc krótko, Crouch po raz kolejny pokazuje, jak zwodnicza i niebezpieczna może być zabawa w Boga oraz jak za chwile szczęścia trzeba czasem zapłacić niewyobrażalnie wysoką cenę. Warto przeczytać!

Dział: Książki
wtorek, 27 sierpień 2019 21:17

Mój przyjaciel Kaligula - zapowiedź

O KSIĄŻCE:
Oto piętnaście niezwykłych historii i piętnaście fascynujących światów.
Zapraszamy w literacką podróż, która zacznie się w antycznym Rzymie, sięgnie mocarstwowej Polski alternatywnego świata i współczesnej Ameryki, a zakończy się na rubieżach naszej Galaktyki oraz w Piekle zapełnionym przez demony i ich ofiary.
Piętnaście opowiadań od "twardego" science-fiction, poprzez horror aż do współczesnych opowieści obyczajowych. Historie wzruszające i okrutne, sentymentalne i cyniczne, dramatyczne i zabawne. Od żadnej się nie oderwiecie...

Wydawnictwo: Fabryka Słów

Premiera: 13 września 2019
ISBN: 978-83-7964-436-0

Dział: Patronaty
wtorek, 07 maj 2019 07:41

CYTADELA 24-26 maja

Największy Festiwal Fantastyki na Mazowszu!

Festiwal Cytadela odbędzie się po raz trzeci na terenie zabytkowej Twierdzy Modlin. Wszystkie atrakcje będą się odbywały na dziedzińcu Garnizonu Modlin oraz w części najdłuższego budynku Europy.

Festiwal łączy ze sobą atrakcje konwentu fantastyki (spotkania autorskie, prelekcje, panele dyskusyjne, warsztaty) z otwartą formułą festiwalu: koncerty, wioski tematyczne osadzone w różnych uniwersach, koncerty, pokazy i konkurs cosplay.

W tym roku po raz pierwszy w ramach Cytadeli odbędzie się pierwszy festiwal postapokaliptyczny RUST FEST w centralnej Polsce współorganizowany ze Staling Design Studio.

Bogaty program festiwalu podzielony jest na bloki tematyczne: literacki, filmowy, popkulturowy, popularno – naukowy, komiksowy, warsztatowy i integracyjny. Będzie również blok Mangi i Anime. Nie zabraknie u nas znakomitych sesji RPG i LARPów. Miłośnicy planszówek, karcianek i systemów bitewnych odnajdą się w Games Roomie. Będzie także blok gier elektronicznych. Artyści zaprezentują swoje prace związane z fantastyką. Projektanci mody alternatywnej pokażą swoje kreacje. Wystawcy zjadą się z całego kraju. A już dziś zacznijcie się szykować na konkurs AlterEgo Cytadela – cosplay i projekt własny, z katergorią „nagroda publiczności”, w której wszyscy uczestnicy mogą oddać swój głos.

Dział: Konwenty
wtorek, 30 kwiecień 2019 11:26

Remedium

Paulina Gaworska szybkim krokiem zmierzała w stronę wynajmowanego mieszkania w Łodzi. Było już późno, a ona niedługo miała mieć ostatni autobus w rodzinne strony. Może i zdziwiły ją zamknięte na klucz drzwi mieszkania -w końcu Karina, jej współlokatorka, w ogóle o to nie dbała- ale pośpiech sprawił, iż nie zastanawiała się nad tym dłużej. Chciała jeszcze pożegnać się z koleżanką, lecz zamknięte drzwi do jej pokoju wyraźnie wskazywały, iż dziewczyna jest czymś obecnie zajęta. Paulina wyszła, nie zdając sobie sprawy, że właśnie podpisała na siebie wyrok.

Tomek Gąsior wraz ze ściągniętym z Krakowa Przemkiem Strawczukiem mają przed sobą nie lada zadanie- ktoś torturował młodą kobietę, z sadystyczną precyzją wbijając igły w narządy wewnętrzne ofiary. Karina nie miała wrogów, nikomu nie nadepnęła na odcisk; motywu -prócz szaleństwa sprawcy- chwilowo brak. Ale morderca zostawił coś jeszcze: osobliwą wiadomość, skierowaną do nieobecnej współlokatorki zmarłej: "Gdybyś otworzyła te drzwi, ona wciąż by żyła".

Pierwsze sto stron Remedium było ciężką przeprawą. Do teraz nie wiem, czy wpływ na to miał styl pisania autora, czy może jednak kukiełka- innymi słowy postać Przemka Strawczuka. Od chwili, w której pojawił się w Łodzi, nie mogłam go znieść; kręcił nosem niemalże na wszystko, od wynajętego dla niego przez policję mieszkania, aż do towarzystwa innych policjantów (a już szczególną irytację krakowskiego śledczego budziły "ptasie" nazwiska współpracowników). Wydawało się, jakby poprzez swoje milczenie i odrzucanie prób nawiązania kontaktów przez innych chciał pokazać wszystkim, kto tu rządzi. Może po prostu "ten typ tak ma", a może zwyczajnie uważał się za światowego specjalistę. Na szczęście dalsze wydarzenia po części starły to jego samozadowolenie.

Pan Radosław Rutkowski zdecydowanie miał dobry pomysł na tę historię. Choć w świecie policyjnym panuje przekonanie, że nie istnieje morderstwo doskonałe, to zamordowanie młodej kobiety początkowo zakrawało właśnie na takowe. Zero odcisków palców, obuwia, czegokolwiek. Żadnych brakujących przedmiotów, które mogłyby wskazywać na obsesyjne zainteresowanie sprawcy. Ofiara nie miała wrogów, a w takim wypadku śledczy ponownie natrafili na ślepy zaułek. Pozostało im jedynie czekać na powrót Pauliny Gaworskiej; wierzyli, że może ona będzie potrafiła wskazać im choć cień poszlaki. I do postaci Gaworskiej mam kolejne, drobne "ale". Rozumiem, że dziewczyna jest w szoku po śmierci koleżanki, a późniejsze morderstwa wskazują jasno, iż krwawe wiadomości sprawcy kierowane są właśnie do niej, ale... nie lepiej byłoby raz a dobrze wziąć się w garść i pomóc policji, skoro psychopata kontaktuje się tylko z nią, zamiast cały czas rozpaczać nad swoim losem? Rozumiem strach, panikę, wszystko- ale to właśnie jej opanowanie mogłoby doprowadzić do jego ujęcia, a co za tym idzie zakończenia tej chorej gry.

Wspomniałam na początku, że autor miał dobry pomysł na fabułę. Pan Rutkowski w postaci mordercy "umieścił" odczucia wiele osób względem społeczeństwa. Codziennie dochodzą do nas informacje o czyjejś obojętności, która doprowadziła do tragedii. Codziennie mijamy osoby bezdomne, słyszymy o porzucaniu zwierząt w lasach, o mordowaniu własnych, nowonarodzonych dzieci przez matki. Czy więc społeczeństwo nie jest pełne morderców? Czy sprawca z Remedium poprzez zabijanie nie chciał jasno pokazać, jakimi bestiami jesteśmy w rzeczywistości? A może chce nas nauczyć reagowania na czyjeś krzywdy? Owszem, szczytny cel, jednakże poprowadzony trochę nie w tym kierunku. Można uczyć ludzi bez zabijania innych członków społeczeństwa, szczególnie, że nie popełnili oni żadnego wykroczenia. Z drugiej strony potrafię zrozumieć bezsilność sprawcy odnośnie tego, co współcześnie dzieje się na świecie.

Remedium na pewno punktuje u mnie właśnie za motyw sprawcy, którym nie było bezmyślne zabijanie dla własnej przyjemności, lecz (może to dziwnie zabrzmi) mordowanie dla wyższego celu. Jedyne zmiany, jakie wprowadziłabym, to w kreacjach wspomnianych bohaterów, nadające im trochę prawdziwego życia, dozę emocjonalności, gdyż mimo łez Pauliny i nierzadkiego współczucia Strawczuka dla dziewczyny to wszystko zdaje się za bardzo sztywne, nierealne.

Dział: Książki
czwartek, 18 kwiecień 2019 16:00

Próba bogów. Plemiona.

Cudze chwalicie, swego nie znacie. Tak w skrócie można by podsumować relacje między polską młodzieżą (starszymi zresztą także) a słowiańską mitologią. Niemal każdy zapytany nastolatek szybko opisze elfa czy trolla, większość będzie doskonale orientowała się, kim byli Zeus, Thor czy Odyn. Czy jednak równie łatwo będzie im opowiedzieć o Welesie, Perunie i Czarnobogu? A co z całą plejadą stworzeń tak obficie zamieszkujących świat dawnych Słowian?

Z tego względu cieszy mnie każda nowa pozycja, szczególnie skierowana do młodzieży, której autor decyduje się sięgnąć po mitologię i kulturę słowiańską. Tym bardziej gdy robi to w sposób interesujący i ze wszech miar atrakcyjny dla czytelników. Tak właśnie jest w przypadku cyklu Plemiona Łukasza Radeckiego. Pierwszy tom zaostrzał wyobraźnię, drugi okazał się jeszcze lepszy.

Jest to historia trojga całkiem współczesnego rodzeństwa, Zbyszka, Weroniki i Kacpra, którzy podczas szkolnej wycieczki do Biskupina są świadkami rozmowy między… bogami. Przez przypadek (a może wcale nie?) zostają przeniesieni do alternatywnego świata, który na pierwszy rzut oka przypomina ten z czasów wczesnosłowiańskich, ale jest wypełniony magią, a stworzenia i postaci z legend są w nim ze wszech miar realne. Nastolatki trafiają w sam środek konfliktu między bogami, który sprawia, że podstawy owego świata chwieją się w posadach. Każde z nich trafia do innego plemienia i próbuje odnaleźć swoje miejsce w nowej rzeczywistości.

Drugi tom to płynna kontynuacja pierwszego. Po przegranej w wielkim turnieju, Czarnobóg i jego słudzy przejmują jedną z pór roku. Jesień staje się dla ludzi pasmem nieszczęść, zapasy na zimę ulegają zniszczeniu, a po lasach grasują przerażające stwory, które z coraz większą śmiałością zakradają się do wiosek. Jednocześnie trwają przygotowania do drugiej części zmagań, czy tym razem ludziom uda się zwyciężyć? I jaką cenę przyjdzie im za to zapłacić?

Próba bogów to dynamiczna powieść przygodowa, której karty wypełniają stworzenia niesamowite z punktu widzenia współczesnego młodego człowieka. Główni bohaterowie, mimo że przyszło im spędzić w nowym świecie już kilka miesięcy, nadal się go uczą, z zaskoczeniem przyjmując niektóre zwyczaje i wierzenia. Pod płaszczem pełnej dramatycznych potyczek, bitew i zmagań fabuły, kryje się więc dobra lekcja kultury i częściowo historii. Wprawdzie można dostrzec, że autor momentami dość luźno podszedł do niektórych kwestii, ale całość z pewnością może pobudzić wyobraźnią i zainteresować w wystarczającym stopniu, by młody czytelnik szukał dalszych informacji na własną rękę. Ciekawym elementem jest także wplecenie słowiańskich świąt, których ślady możemy dostrzec także we współczesnych zwyczajach.

Jest to także opowieść o dorastaniu, mierzeniu się z własnymi słabościami i braniu odpowiedzialności nie tylko za siebie, ale też bliskich. Bohaterowie, których głównym problemem była do tej pory szkoła czy szlaban od rodziców, gdy byli nadal traktowani jak duże dzieci, nagle muszą stawić czoła dorosłości, podejmować decyzje, od których zależy także życie innych ludzi i stawać do walki, często na śmierć i życie. Muszą także stawiać czoła pokusom i słabościom, o które nawet się wcześniej nie podejrzewali.

Mówiąc krótko, Próba bogów to bardzo udana kontynuacja, która zaostrza apetyt na więcej. Serdecznie polecam wszystkim młodym czytelnikom. Ci nieco starsi także nie powinni być rozczarowani.

Dział: Książki
czwartek, 21 marzec 2019 23:22

Remedium - zapowiedź

Szaleniec, wprawny rzemieślnik czy desperat? Kto stoi za mrożącym krew w żyłach zabójstwem?

Przemek Strawczuk, policyjny śledczy z Krakowa, przyjeżdża do Łodzi, by pomóc w rozwikłaniu zagadki makabrycznego morderstwa. Wraz ze swoim nowym partnerem, Tomkiem Gąsiorem, udają się na miejsce zbrodni. Ofiarą jest Karina, studentka zabita w wynajmowanym przez siebie mieszkaniu. Sprawca działał z chirurgiczną precyzją, przebijając poszczególne narządy i doprowadzając do wykrwawienia się dziewczyny. Na ścianie natomiast pozostawił szkarłatny napis: "Żyłaby, gdybyś otworzyła te drzwi".

Karina miała bowiem współlokatorkę ? inną studentkę, Paulinę Gaworską, z którą jednak prawie się nie znały. Jak się okazuje, swoją wiadomość zabójca skierował właśnie do niej. Dziewczyna była w mieszkaniu, gdy szykował się do zbrodni za zamkniętymi drzwiami w pokoju obok.

Paulina, zszokowana nagłą śmiercią Kariny, chce o wszystkim jak najszybciej zapomnieć. Nie wie jednak, że niebezpieczna gra dopiero się zaczęła.

Zabójca chce coś zmienić, sprawić, by ogarniająca nas wszystkich znieczulica przestała trawić społeczeństwo. Proponuje więc brutalną terapię, szukając remedium dla zobojętniałych serc. Tylko czy na pewno wybrał właściwą pacjentkę?

Autor: Radosław Rutkowski
Wydawnictwo: AlterNatywne
ISBN: 978-83-947567-5-8
Liczba stron: 380
Data premiery: 2019-03-26

Dział: Patronaty
piątek, 08 marzec 2019 10:38

Konkurs: Czarcie słowa

Austria, rok 1279.

Po zakończeniu krwawej wojny o koronę Królestwa Niemiec kraj cieszy się chwilowym spokojem. Chcąc zadowolić krnąbrnych wasali, król Rudolf Habsburg nakazuje zorganizować turniej na zamku Rappottenstein − zaprasza na niego wojowników i władców z ościennych krajów. Atmosfera towarzysząca rycerskim zmaganiom wydaje się beztroska, jednak wystarczy iskra, aby na nowo wzniecić wojenną pożogę.

Kiedy możni ścierają się o doczesną chwałę, na traktach wokół zamku dochodzi do serii brutalnych ataków. W miejscach masakry pozostają tylko okaleczone zwłoki i wyryte na drzewach słowa. Ci, którzy je widzieli, mawiają, że kraj nawiedził Titivillus – demon słów. Do walki z czartem staje brat Gotfryd, doświadczony inkwizytor i członek zakonu dominikanów – oraz jego wierni towarzysze z Małopolski: Jaksa Gryfita i Lambert z Myślenic.

Szybko okazuje się, że krążący po gościńcu diabeł nie jest jedynym złem, jakie wkroczyło między austriackie doliny.

Dział: Zakończone
środa, 14 listopad 2018 23:56

Dr Mikrob

Dzieciaki mają zwykle jakieś swoje plany na przyszłość i sukcesywnie przymierzają się do kolejnych pomysłów. Przyszli piłkarze biegają po boisku, malarze zużywają tony farb tworząc swoje arcydzieła, natomiast potencjalni naukowcy pochylają nad zestawami „Małego chemika”, testują prawa fizyki i rozlewają rozmaite substancje na nowe panele w ramach fascynujących eksperymentów. Na przeciw takim poszukiwaniom zdaje się wychodzić jedna z najnowszych gier wydawnictwa REBEL, mianowicie „Dr Mikrob” – całkowicie nieinwazyjny i bezpieczny dla paneli i dywanów sposób na przymiarkę do kariery epidemiologa.

W pudełku znajdują się cztery małe szalki Petriego, jedna duża szalka z wieczkiem, czterdzieści dziewięć małych elementów-mikrobów, cztery pęsety, pięćdziesiąt cztery karty zadań oraz instrukcja obsługi. Mikroby zrobiono z kolorowej gumy, pęsety i płytki z plastiku. Elementy są dość trwałe, podczas rozgrywki trudno je uszkodzić. Są to dość proste i niepozorne przedmioty, jednak dla rozgrywki nie ma to większego znaczenia.

Zabawa polega na znalezieniu antidotum na mikroby. Użytkownicy losują karty, na których wskazane są kombinacje zarazków i dobierają brakujące elementy tak, by mikrob-antidotum różnił się kształtem i kolorem od trzech pozostałych mikrobów na płytce gracza. Rozgrywki mają różne warianty, obłożone dodatkowymi zasadami. Instrukcja wszelkie niuanse wyjaśnia prosto, zwięźle, posiłkując się ilustracjami. Elementy gry dają również możliwość alternatywnej zabawy, dzieciom wszak wyobraźnia podpowiada inne zastosowania dla zabawek. Moje dzieciaki jeszcze nim poznaliśmy zasady gry, zorganizowały sobie laboratorium.

Gra jest dedykowana użytkownikom w wieku od ośmiu lat, jednak sądzę że jest to wiek zawyżony. To znaczy zarówno ośmiolatek, jak i starsze dziecko z pewnością nie będzie zawiedzione grą, natomiast na podstawowym poziomie grę zdecydowanie pojmie również sześciolatek. Z korzyścią dla siebie. „Dr Mikrob” wymagają pewnego minimum skupienia – na poziomie osiągalnym dla sześciolatka. Ćwiczą spostrzegawczość i szybkość reakcji. Są również grą zręcznościową, gdyż przenoszenie małych elementów za pomocą pęsety – wraz z kilkoma prostymi zasadami obwarowującymi tę czynność – ćwiczy umiejętności manualne. Zdecydowanie przyjemna i pożyteczna zabawa.

Dział: Gry bez prądu
Strona 1 z 6