kwiecień 03, 2025

Rezultaty wyszukiwania dla: Agnieszka Lis

czwartek, 19 październik 2023 11:05

FANTASTYCZNY FESTIWAL WYOBRAŹNI STARFEST 2023

FANTASTYCZNY FESTIWAL WYOBRAŹNI STARFEST 2023 

LUBLIN, 20-22 października 2023 r. 

Organizatorzy: 

Fundacja Po Innej Stronie Mocy i Targi Lublin S.A.

Dział: Konwenty
wtorek, 28 luty 2023 00:46

Zapowiedź: Bujda

Pewnego dnia Kalina nieoczekiwanie staje się świadkiem morderstwa. Z dachu bloku, w którym mieszka, zostaje zepchnięty mężczyzna. Nastolatka chce jak najszybciej wrócić do domu, dopadają ją bowiem wspomnienia starszej siostry, która rok wcześniej popełniła samobójstwo. W wejściu do klatki wpada na podejrzanego chłopaka, zaś na wycieraczce przed drzwiami swojego mieszkania znajduje list nawiązujący do zmarłej siostry.

Dział: Książki
wtorek, 21 luty 2023 14:36

Zapowiedź: Bestie zagłady

Koffi uratowała swoje miasto i chłopaka, którego kochała, ale zapłaciła za to straszliwą cenę. Stała się sługą Fedu, przebiegłego boga śmierci, i jest zmuszona użyć swojej nowo odkrytej mocy, by wesprzeć go w podboju świata. Jeśli odmówi, zaryzykuje bezpieczeństwo swojego domu i bliskich. W nowym otoczeniu ciężko stwierdzić, kto jest wrogiem, a kto przyjacielem. Jej moce są równie ekscytujące, co niebezpieczne, a używając ich dziewczyna może na zawsze zmienić swoje życie.

Dział: Książki

Dzień Dziecka z Radiem 357 

  • Prawie 50 osób z zespołu Radia 357 nagrało „Szkołę Latania”
  • Powstał też film odsłaniający kulisy produkcji
  • Radio przeprowadzi ze Słuchaczami licytację na stypendia dla dzieci
  • Pojawią się specjalne rozmowy z dziećmi oraz z dorosłymi o ich sekretach z dzieciństwa
  • Tego dnia radio zagra specjalną playlistę „Top Junior” z popularnymi piosenkami dla dzieci
  • Redakcja muzyczna zaprezentuje utwory, których słuchała w dzieciństwie
  • Patroni z ponad 4 tysięcy propozycji wybiorą najciekawsze dziecięce słowo
Dział: Prasa
czwartek, 03 czerwiec 2021 10:33

Kurs na Śmierć

Są pewne grupy zawodowe, dla których praca nie jest zwykłym zajęciem przynoszącym dochód. Jest, a przynajmniej powinna być, swego rodzaju misją, służbą ku chwale ojczyzny i dla społeczeństwa. A w takim ujęciu pracy nie liczą się gloryfikacje i sława, tylko poczucie dobrze wykonanej pracy oraz świadomość, że zrobiło się wszystko, co tylko zrobić się mogło. Taka praca kojarzy się też z mocnym kręgosłupem moralnym i postawą, która nie pozwala na wszelkiego rodzaju wieloznaczności czy wątpliwości co do właściwego zachowania.
 
Mogłoby się wydawać, że komendant Cezary Majchrzak jest właśnie takim człowiekiem. Szczególnie że niedawno na oczach wszystkich uratował niedoszłą, nastoletnią samobójczynię. Nikt by nie pomyślał, że miesiąc później również trafi na czołówki gazet, tyle tylko, że... sam będzie martwy. Do zdarzenia doszło na terenie Akademii Szkolenia Policji, największej takiej szkoły w kraju. W dzień obchodów Święta Policji, kiedy w Akademii znajdowało się całe kierownictwo policji, Majchrzak został znaleziony martwy przez jedną z kursantek. Początkowo wszystko wskazywało na samobójstwo, ale szybko obalono tę hipotezę. Pewne elementy, łącznie z torem pocisku wskazują, że do jego śmierci przyczyniły się osoby trzecie. Kto mógł go zabić?
 
Do wyjaśnienia tej zagadki zostaje powołany specjalny zespół, do którego zostaje włączony Paweł Łukasik – jeden z najlepszych policjantów komendy głównej, przed trzema laty przeniesiony dyscyplinarnie na prowincję za pobicie kolegi. Warto dodać, że Łukasik był pod wpływem alkoholu i poszło o kobietę. Z uwagi na jego zasługi sprawę niejako wyciszono, co nie zmienia faktu, że jego powrót jest problematyczny z uwagi na to, że pracować będzie z pobitym kochankiem ówczesnej dziewczyny, a ona sama również jest w szeregach policji. Jednak profesjonalizm musi wygrać, szczególnie że sprawa jest mocno medialna, a także nieoczywista.
 
Co więcej, łączy się z innym rzekomym samobójstwem – nauczycielki akademickiej, Olgi Burzyńskiej. Prywatnie kochanki Majchrzaka, przynajmniej tak by wynikało z maili, które do niego wysyłała. Kobieta wypadła z okna swojego apartamentowca, a wieczorna pora oraz ślady podduszania wskazują na to, że raczej nie wieszała firanek i jej śmierć nie była przypadkowa. W sprawę zamieszana zostaje również kursantka, która znalazła ciało Majchrzaka, Agnieszka Jamróz. Mimo starań dziewczyna jest dość nieporadna, ciężko jej także nawiązać bliskie relacje w grupie kursantów, dlatego jest swego rodzaju outsiderem. W przeciwnym razie wiedziałaby, jakie plotki krążą o Majchrzaku i nie wskazałaby tak prędko policji pokoju, który zajmował. Pokoju, który był ponoć miejscem tajemnych schadzek.
 
O co tak naprawdę chodzi w tej sprawie? Czego bał się Majchrzak i co działo się na terenie szkoły policyjnej? Przekonamy się o tym, sięgając po kryminalną powieść autorstwa Wojciecha Wójcika, pt. „Kurs na śmierć”. Opublikowana nakładem Wydawnictwa Zysk i S-ka książka, choć liczy blisko siedemset stron, jest tak naprawdę lekturą na jedną noc. Bezsenną, gdyż kiedy już zaczniemy czytać, to trudno się od niej oderwać, szczególnie że zarówno plastyczne opisy, jak i napięcie, które autor stale podsyca, zachęcają nas do niemal osobistego udziału w śledztwie, a przynajmniej do formułowania hipotez i przedstawiania możliwych wersji zdarzeń. Dlatego też po książkę sięgnąć mogą wszyscy miłośnicy kryminalnych opowieści, a także zagadek i spiskowych teorii dziejów. Przy okazji lektury podziwiać możemy mistrzowską konstrukcję fabuły, dajemy się porwać wartkiej akcji czy doskonale nakreślonym bohaterom, którym daleko od wyidealizowanych (i nierealnych) postaci. To wszystko sprawia też, że zaczynamy nieco bardziej nieufnie patrzeć na otaczającą nas rzeczywistość i redefiniować określenie moralności. Po lekturze kryminału pozostajemy w głębokiej zadumie, ale też w oczekiwaniu na kolejną książkę Wójcika. Bo że powinna się pojawić, nie mamy żadnych wątpliwości.
Dział: Książki

W położonej pośrodku nicości twierdzy Kondrakar mieszka Wyrocznia – potęga pilnująca równowagi we szechświecie. Co jakiś czas wyznacza nowe Strażniczki, które mają strzec Sieci oddzielającej świat ludzki od Innego Świata zamieszkanego przez potwory. Jednak Sieć staje się coraz słabsza i przez kolejne portale przedostają się do naszej rzeczywistości siły zła... Zadaniem Strażniczek jest odnajdywanie i zamykanie tych przejść, a także walka z niechcianymi gośćmi z Innego Świata.

Dział: Komiksy
środa, 16 grudzień 2020 19:41

Wigilijne opowieści

W tym roku po raz pierwszy postanowiłam przeczytać typowo świąteczną książkę. Nigdy wcześniej celowo nie sięgnęłam po tego typu literaturę – nie jestem docelowym odbiorcą romantycznych historyjek, po zwykłe obyczajówki również sięgam rzadko. Książki z zimą w tle wybieram przypadkowo i zwykle są one z działu fantastyki lub kryminału. W tym roku przeczytałam już dwie świąteczne pozycje, a jedną z nich był zbiór opowiadań „Wigilijne opowieści”, o którym krótko Wam tu opowiem.
 
Prawdę mówiąc, recenzowanie antologii znów sprawia mi kłopot. Naprawdę trudno jest oceniać coś, co składa się z kilku tak odmiennych opowieści. Nie mogę też ocenić każdego opowiadania oddzielnie, ponieważ tutaj chodzi o całokształt książki i moje odczucia w stosunku do jej pełnego obrazu. Jedne opowiadania podobały mi się mniej, drugie bardziej, ale całość wypada zdecydowanie na plus.
 
„Wigilijne opowieści” to zbiór 12 opowiadań napisanych przez dwunastu różnych autorów i okraszony dwunastoma przepisami świątecznymi. Podoba mi się to, że opowiadania można sobie dawkować. Każde jest inne, w żaden sposób nie łączą się ze sobą (ich wspólnym mianownikiem jest tylko świąteczny klimat), przez co możemy każdego dnia czytać nową historię, nawet zapominając, co działo się na wcześniejszych kartach. Ale nie tak łatwo jest zapomnieć. Niektóre rozdziały przyprawiają o gęsią skórkę lub mrożą krew w żyłach, inne zmuszają do myślenia, do zastanowienia się nad swoim życiem.
 
Podobało mi się, że przynajmniej dwa z tych dwunastu opowiadań pokazuje nam rys historyczny świąt. Opowieść Martyny Raduchowskiej pokazuje nam dawne obrządki, jakie były wykonywane w Wigilię Bożego Narodzenia, a historia napisana przez Katarzynę Berenikę Miszczuk przybliża nam postać Świętego Mikołaja. Ale nie tylko te dwie pisarki postanowiły nauczyć nas czegoś przez zabawę, inni autorzy również zamieścili ważne przekazy w swoich małych dziełach, przez co „Wigilijne opowieści” są naprawdę wartościową książką.
 
Chociaż opowiadania czyta się lekko, nie można do końca powiedzieć, że nastrajają świątecznie. Choć czuć, że każdy autor pisał dla nas od serca, to nie są to typowe lekkie, romantyczne opowiastki. Spotykamy się tutaj kilkukrotnie z problemami rodzinnymi, jednak nie otrzymujemy końcowego pojednania bohaterów, jak to zwykle bywa w filmach, jednak zostajemy przepełnieni nadzieją, że przyszłość okaże się dla nich dobra i łaskawa. Aczkolwiek nie mamy tej pewności. Antologia nie pokazuje nam cukierkowego świata, tylko przedstawia go takim, jakim jest. Magia świąt nie przychodzi znienacka – tworzy ją każdy z nas.
 
Tym, co mi się niezmiernie podobało, były przepisy. Każdy z autorów podzielił się przepisem na potrawę świąteczną, jakiś deser lub coś mocniejszego, jak ajerkoniak. A że uwielbiam piec i gotować, już nie mogę się doczekać, aż wypróbuję te przepisy we własnej kuchni. Ten mały dodatek sprawił, że książka urosła w moich oczach, dlatego też dostała wyższą ocenę.
 
Opowiadania czyta się bardzo szybko - mimo ponad 400 stron, można je przeczytać w jedno popołudnie, choć ja sobie podzieliłam tę przyjemność na cztery wieczory. Początkowo uważałam, że książkę przeczytam raz i później będzie się jedynie kurzyła na regale lub oddam ją do biblioteki – och, jak bardzo się myliłam. Mam zamiar wracać do tej antologii co jakiś czas, a na razie, jeszcze przed świętami zamierzam puścić ją w obieg wśród mojej rodziny. Wiem, że im też się spodoba. Uważam, że jeśli tak jak ja, nie lubicie cukierkowego świata i mnóstwa wątków romantycznych, to „Wigilijne opowieści” są idealną, niewymagającą lekturą na świąteczny czas.
Dział: Książki
środa, 02 grudzień 2020 23:25

Konkurs: Fantastyczne opowieści wigilijne

Od drogi do Betlejem po drogę ku gwiazdom. Od zaułków warszawskiej Pragi po dziwne obyczaje na odległych planetach. Od cichej nocy po inwazję obcych. Od Świętego Mikołaja po Dziadka Mroza. Od fantasy po cyberpunk i od science fiction po horror.

Dział: Zakończone
środa, 19 sierpień 2020 12:39

Konkurs: Mistral

Fascynująca gra psychologiczna, w której nic nie jest oczywiste

Hubert i Rita są małżeństwem od kilkunastu lat. Hubert zarządza firmą założoną przez teścia, a Rita zajmuje się tym, co najbardziej kocha – sztuką. Prowadzą wygodne życie i wydaje się, że mają wszystko, ale ich związek przechodzi kryzys.

Dział: Zakończone
piątek, 17 lipiec 2020 10:03

Zaginiona

To była kłótnia jakich wiele wśród par- zły humor, o kilka słów za dużo. Krzysiek wyszedł z ich wspólnego mieszkania, kupił alkohol i w samotności zabijał przykre słowa partnerki. Gdy rano wciąż go nie było, Agnieszka trochę się o niego martwiła, ale wiedziała, że wróci gdy ochłonie. Sama postanowiła wybrać się na spacer do lasu. Nie wiedziała, że to niebudzące w niej strachu miejsce będzie jednym z ostatnich, jakie zobaczy.

Gdy wrócił do domu, po ukochanej nie było ani śladu; z każdą kolejną godziną jego niepokój narastał, lecz policja zaleciła mu wstrzymanie się ze składaniem zawiadomienia o zaginięciu Agnieszki. Świadkiem kolejnej już rozmowy Krzyśka z funkcjonariuszami był komisarz Tomasz Świderski, zesłany do tej małej miejscowości za grzechy przeszłości. I choć na codzienność Świderskiego składa się już tylko alkohol, to coś w tej sprawie go przyciąga. Widzi w niej szansę nie tylko na uratowanie zaginionej dziewczyny, ale i samego siebie.

Oczekiwania wobec nowej książki pana Piotra Kościelnego miałam bardzo wygórowane, a to przez bardzo pozytywnie przyjętego Zwierza. Choć sama nie miałam okazji go przeczytać, to wielu spośród Was, czytelników, oceniło ową pozycję bardzo wysoko. Stąd też moja narastająca ciekawość- czyżbyśmy mieli kolejnego polskiego autora, który potwierdza frazę "dobre, bo polskie"? Niestety, pierwsze spotkanie z twórczością naszego polskiego pisarza przyniosło mi jedynie rozczarowanie.

Właściwie Tomaszowi jest wszystko jedno, w jakim miejscu się znajduje- byle był tam stały dostęp do alkoholu. Po nieprzyjemnej sytuacji z przeszłości z byłą już żoną wszystko jest mu obojętne. Na posterunku, gdzie obecnie pracuje, współpracownicy przymykają oko na bijący od niego smród przetrawionej wódki, podrzucając mu wyłącznie najprostsze sprawy. Mają go tam tylko "przezimować" do emerytury. Dopiero przestraszony głos Krzysztofa wyrywa komisarza Świderskiego ze stuporu. Nie wie czemu, ale pragnie mu pomóc. Widzi światełko w tunelu dla samego siebie, gdzieś w głębi Tomasz wierzy, że jeszcze nie jest stracony. A odnalezienie Agnieszki może tylko przyśpieszyć jego "kurację". 

Już po kilku pierwszych stronach czułam, że ta książka będzie dla mnie wyzwaniem. Najpierw rzucają się w oczy liczne powtórzenia danego słowa- w jednym akapicie można ich naliczyć kilka, a tego nie lubię. Język polski jest tak solidnie rozbudowany, że bez problemu można znaleźć liczne wyrazy bliskoznaczne, a jeżeli zawodzi nas pamięć to istnieją jeszcze wszelkiego rodzaju słowniki. Drugą rzeczą jest pióro autora samo w sobie. Zdania niby tworzyły spójną całość pod względem stylistycznym, lecz nie miały w sobie mocy przyciągania uwagi odbiorcy. Moje myśli podczas lektury pływały sobie luzem, choć starałam się skupić na opowieści maksimum uwagi. 

Również stworzeni przez autora bohaterowie mnie zawiedli. Dialogi między nimi były suche, sztywne. Zero jakichkolwiek emocji. To, co powinno w nas poruszyć czułą strunę zupełnie nie działało. Nawet opisy przeżyć Krzyśka z aresztu były takie... wyzute z emocji. Nie współczułam mu, gdyż zwyczajnie nie mogłam wczuć się w jego sytuację, mimo że przeszedł za dużo. Najgorszy typ postaci- ani dobrzy, ani źli, tylko... nijacy. Tacy, o których zapomina się zaraz po zamknięciu książki. Sam komisarz Świderski był zastanawiający- niby jakoś nie kochał zbyt mocno swojej żony, niby nie przeżywał szczególnie jej zdrad (miały chyba wyłączny wpływ na jego ego), kariera też go jakoś szczególnie nie zajmowała, lecz wzorem literackich mężczyzn cierpiących zalewał smutki alkoholem. No dobrze, tylko jakie smutki? Powody miał, ale czy gdziekolwiek dał czytelnikowi sygnał, że to o to chodzi? Bardziej wyglądało na to, że po prostu picie stało się dla niego nowym sportem wyczynowym, w którym bierze udział, bo zwyczajnie może.

Zabrakło mi też dokładniejszego portretu psychologicznego samego sprawcy. Owszem, wiemy z jakiego powodu kieruje swoją uwagę na kobiety, lecz jego wątek jest potraktowany bardzo po macoszemu. A przecież lubimy zgłębiać skrzywioną psychikę czarnych charakterów. Do tej pory zastanawia mnie jedno- czy miny mogą być głośne? 

Zaginiona miała w sobie jakiś procent potencjału- jeżeli nie na oryginalną historię, to chociaż na wciskającą w fotel. Niestety, wszystkie najważniejsze elementy dobrego, mocnego thrillera tutaj zostały niewykorzystane. A szkoda, bo mogło być ciekawie. Chyba po raz pierwszy od dawna jakaś pozycja stała się dla mnie tak dużym rozczarowaniem. 

Dział: Książki