grudzień 01, 2022

czwartek, 18 grudzień 2014 23:00

Chiński ekspres

By 
Oceń ten artykuł
(0 głosów)
  • Autor: Damian Dibben
  • Tytuł oryginału: Night Ship To China
  • Seria: Strażnicy historii
  • Tom: 3
  • Wydawnictwo: Egmont
  • Gatunek: fantastyka
  • Data wydania: środa, 24 wrzesień 2014
  • Ilość stron: 304
  • ISBN: 9788323770220
  • Oprawa: miękka
  • Ocena: 3/6

„Xi jest nieludzko zły, Różo, jego dusza jest czarna jak noc. W innych zachował się choć okruch człowieczeństwa, ale on jest jak wcielony diabeł".*

Zawsze mamy jakieś wyobrażenie o znanych nam osobach. Tworzymy sobie w głowie obraz człowieka i na jego podstawie często stwierdzamy jaki ktoś jest. Uważamy, że znamy go na tyle, by z pewnością stwierdzać, że on/a tak by nie zrobili lub to właśnie do nich podobne. Szczególnie mocno utrwalamy w sobie kogoś kogo już z nami nie ma. Pielęgnujemy wspomnienia i nie dajemy powiedzieć na jego/jej temat nic złego. Tym bardziej więc boli oskarżenie tej osoby o bratanie się z wrogiem...

Po dwóch udanych misjach Jakie Djones wraz z przyjaciółmi udaje się na kolejną. Tym razem podróżują do Londynu w XVII w. oraz Kantochu. Ich zadaniem jest odnaleźć niezwykle niebezpiecznego i okrutnego Xi Xianga oraz pokrzyżować mu plany namieszania w historii. Dla Jakie'a ta wyprawa, to również próba uzyskania jakiś informacji na temat dawno zaginionego brata Filipa i przekonania się czy ten rzeczywiście przeszedł na stronę przeciwnika. Jak potoczą się losy podróżników i czy Jakie pozna w końcu prawdę o Filipie?

Damian Dibben przekonał mnie do swojej twórczości niezwykłą starannością i pomysłowością. Pierwsze dwa tomy Strażników historii bardzo mi się podobały i wprost nie mogłam doczekać się kolejnego. Byłam ciekawa co jeszcze może wymyślić autor. Gdy tylko „Chiński ekspres" zawitał u mnie w domu wzięłam się za czytanie. Jaki był tego efekt?

Ano niestety efekt był marny, bo za pierwszym razem coś nie załapało i książka musiała swoje odczekać. Nie wiem czemu, ale już na samym początku tknęło mnie, że tym razem tak fajnie i kolorowo nie będzie. Owszem, drugim razem udało mi się zakończyć czytanie i nawet szło mi to sprawnie, niemniej brakowało mi w książce jakieś takiej iskry towarzyszącej poprzednim częścią. Niby historia mnie ciekawiła, zżyłam się na nowo z bohaterami i kibicowałam im, by wszystko poszło po ich myśli, ciekawiły mnie losy Filipa i to jak zakończy się misja, ale nie ekscytowałam się tym tak, jak bym mogła sobie tego życzyć. Ale za to zakończenie daje nadzieję, że następna publikacja może być tak dobra, jak dwie pierwsze. Taką mam przynajmniej nadzieję.

Pomimo braku napięcia nie mogę odmówić autorowi umiejętności tworzenia fascynującego świata Strażników historii żyjących w tym zwyczajnym. Lekko, ale rzetelnie opisuje XVII-wieczny Londyn oraz Kantoch: to jak się żyło, ubierano i zachowywano. W przystępny sposób obrazuje jak było kiedyś, co może być ciekawostką zachęcającą do poszukania większej ilości informacji u innych źródeł. Sprawia, że wszystko do siebie pasuje i nie jest wyssane z palca. Odnosi się do historii, papierów, map, legend. Tworzy spójną, logiczną oraz realną całość. Dba o to by było różnorodnie, by cały czas coś się działo. Powoli ujawnia coraz więcej faktów i pozwala ułożyć nie pasujące elementy. Pod tym względem wszystko jest naprawdę dobrze.

Nie mam też zarzutu co do kreacji bohaterów. Zarówno jakie, jak każda inna postać posiada indywidualne cechy i dzięki temu każda jest inna. Podoba mi się ten kontrast między nimi, a także fakt iż mimo odmiennych cech tworzą się przyjaźnie, związki i znajomości. Z każdym kolejnym tytułem można zaobserwować zmiany zachodzące u niektórych osób, a zwłaszcza u najmłodszego Djonesa. Nadal pakuje się co rusz w tarapaty, ale widać, że już nie jest zagubionym nastolatkiem czującym, że nigdzie nie pasuje. Jest Strażnikiem, ma przyjaciół i swoje miejsce.

Książka ma plusy i minusa, i chociaż jest on jeden, to u mnie odegrał duże znaczenie. Po raz kolejny utwierdzam się w przekonaniu, że pomimo ciekawych pomysłów, dobrze stworzonej fabuły oraz bohaterów nie da się przymknąć oka na brak iskry sprawiającej, że pochłania się historię za jednym razem. Czy polecam? Myślę, że ci co czytali „Nadciąga burza" i „Cirus Maximus" prędzej czy później i tak sięgną po „Chiński ekspres", ale ostrzegam, że jest słabszy pod względem budowanego napięcia. Zaś tych którzy serii nie znają zachęcam do sięgnięcia po pierwszy tom.

*Damian Dibben, „Chiński ekspres", s. 200

Czytany 1510 razy