czwartek, 12 maj 2016 10:03

Śmierć kolekcjonera

By 
Oceń ten artykuł
(2 głosów)

Kilku przechodniów przystanęło i patrzyło na wozy policyjne. Zerkali też na nią. W świetle ulicznych lamp widziała ich pospolite twarze. To byli zwyczajni ludzie, a więc potencjalni mordercy. Mordercą zawsze okazuje się normalny człowiek.

Muszę przyznać, że do pozycji „Śmierć kolekcjonera" podchodziłam dość ostrożnie. Nie przepadam za polskimi autorami, jednakże porównanie twórczości Agnieszki Pietrzyk do skandynawskich twórców zachęciło mnie na tyle by spróbować. Niestety nie do końca spełniła ona moje oczekiwania.

Na samym początku książki autorka daje nam cztery trupy – dwa samobójcze i dwie ofiary zamordowane przez sprawce. Czy coś je łączy? Trzeba przekonać się samemu. Dostajemy parę śledczych – komisarza Kamila Sorokę oraz prokurator Milenę Łempicką–Krol. Od pierwszych stron zanurzamy się w kolekcjonerski świat walorów, który jak wspomniała jedna z bohaterek – balansuje na granicy szaleństwa. Wszystko to daje szanse na naprawdę mocny i fajny kryminał. Czy autorka to wykorzystała? Według mnie – nie w całości.

„Śmierć kolekcjonera" czytało się dość przyjemnie, ale... No właśnie. Ale. Nasza para śledczych całą sprawę sama sobie komplikowała. Szukanie nierealnych motywów opartych na teoriach spiskowych szaleńca lub przeszłych waśni było jakby na siłę. A rozwiązania było prostsze niż się wszystkim wydawało – wręcz oczywiste. Od początku obstawiałam jedną osobę jako sprawcę i gdyby to była loteria, to bym wygrała.

Dość ciężkie do przełknięcia było również poruszenie paru wątków i pozostawienie ich bez echa. O ile nie rozwiązanie prywatnych spraw naszej dwójki bohaterów jest jak najbardziej na miejscu, o tyle poruszenie tematu innych zbrodni należałoby zamknąć. Pozostawia to pewien niedosyt i wrażenie niepełnego zakończenia.

Za co jednak cenię sobie ten tytuł i dzięki czemu, mimo tych drobnych niedociągnięć, wrócę w wolnej chwili? Za wykreowanie postaci Mileny Łempickie –Krol. Polubiłam ją od pierwszych stron, na których się pojawiła. Jest charyzmatyczna i ma niezwykle przenikliwy umysł. Choć sprawia wrażenie wycofanej to potrafi postawić na swoim. Ponadto to właśnie ona na ostatnich stronach domyśla się kto jest sprawcą i zamyka dzięki temu sprawę.

Niestety nie mogę tego samego powiedzieć o komisarzu Kamilu Soroce. Jest to jedna z niewielu męskich postaci w literaturze, których nie jestem w stanie znieść. Arogancki, pewny siebie, przekonany o tym, że tylko on jest w stanie rozwiązać sprawę. Nie jest tak jednak, a w pojedynkę nic nie jest w stanie zdziałać. Autorka chcąc pokazać, że dobry śledczy nie musi być „czysty", moim zdaniem troszeczkę przesadziła. Po za tym, niektóre zapędy komisarza przyprawiały mnie o dreszcze przerażenia.

„Śmierć kolekcjonera" to powieść mroczna, a sam pomysł na fabułę jest niesamowicie ciekawy. Wykonanie, pomimo tego iż pozostawia wiele do życzenia, jest akceptowalny. Wiele wątków pozostało zostawionych bez echa co daje furtkę do napisania kolejnych części. Myślę, że sięgnęłabym po nie z czystej ciekawości. Chciałabym wiedzieć jak dalej potoczą się losy tego duetu śledczego, ale kolejny tom nie byłby w moim TOP10 do przeczytania na już.

Czytany 949 razy