wtorek, 13 październik 2020 11:42

Myszard w Wenecji

By 
Oceń ten artykuł
(1 głos)

 

Nie wiem czemu po przeczytaniu pierwszego tomu pt. „Myszard” stwierdziłam, że to skończone dzieło. Nic nie zapowiadało, że słynny mysi pianista Myszard będzie miał europejskie tournée i zagości w Wenecji w czasie karnawału.

No ale po kolei. Jeśli by połączyć sposób doboru zwierząt w antropomorficznym komiksie, jaki zaproponował Art Shpiegelman w dziele „Maus” oraz zaproponować przeniesienie się do czasów działalności Mozarta, zapewne wyszłaby z tego seria niczym Myszard. Tu niebezpieczeństwa świata i życia poszczególnych klas symbolizują rasy zwierząt. Świat ten stworzyli wspólnie scenarzysta Thierry Joor z rysownikiem Gradimirem Smudją.

Nasz mysi muzyk przybywa na zaproszenie pana Sassina - szanowanego i wpływowego kota. Zapewniany jest, że przyczyną zaproszenia jest talent muzyczny, ale czy kotom, nawet tym wpływowym, można ufać? W oczekiwaniu na koncert Myszard zwiedza miasto i spotyka ciekawą kobietę. Jednak w plątaninie ulic tego włoskiego miasta lepiej by było, gdyby kobiety i karnawałowe maski nie rozpraszały jego uwagi, ponieważ czai się w cieniu niebezpieczeństwo.

Na szczęście w drugim tomie przygód Myszarda nie ma krwi, śmierci i przemocy, co sprawia, że książką może z pełną rodzicielską aprobatą trafić w ręce dzieci. Do tego zachowuje raczej szczery ton i liniową historię, którą łatwo będzie śledzić. Podobnie jak w pierwszym tomie, drugi też kończy się szczęśliwie.

Mocną stroną pierwszego i drugiego tomu przygód Myszarda jest graficzne przedstawienie historii. Miasto tętni życiem, kolorami, kobietami w strojnych sukniach balowych, falbankami, żabotami, szczegółami architektonicznymi, luksusem. Okres jest odtwarzany w każdym szczególe. Do tego zwierzęce postacie są świetnie zaprojektowane i, co wcale łatwe nie jest, cieszą oko niesamowitą pieczołowitością wykonania, doskonałą mimiką czy naturalnymi ruchami ciała.

Opowieść „Myszart w Wenecji” to wspaniały, porywający i mający wiele do zaoferowania czytelnikowi w każdym wieku bajkowy komiks. Tu świeży jest nie tylko pomysł na fabułę, ale zachwyca też perfekcyjnym, pieczołowicie szczegółowym przedstawieniem epoki od strony graficznej. Gorąco polecam i zachęcam do sięgnięcia po ten tytuł nie tylko młodego czytelnika, ale i każdego entuzjastę komiksów.

Czytany 44 razy