grudzień 09, 2021

Rezultaty wyszukiwania dla: thriller

poniedziałek, 02 czerwiec 2014 15:50

Konkurs - Podwójna Tożsamość

Zapraszamy do udziału w kolejnym, wiosennym konkursie. Tym razem do wygrania są dwa egzemplarze książki "Podwójna tożsamość", która ukazała się nakładem Wydawnictwa Dolnośląskiego. Życzymy powodzenia!

Dział: Zakończone
piątek, 20 czerwiec 2014 11:19

Zombiaki

Powstały z grobów. Ruszyły chwiejnym krokiem. Sforsowały bramę cmentarza. Zmierzają w stronę centrum miasta atakując i zarażając po kolei zaskoczonych ludzi. Powiększają swoje szeregi. Przed nimi ostatnie pięć przecznic. Nie zważają na pułapki i opór. Zostało mało czasu. Już niedługo świta. Barykada jest coraz bliżej. Muszą pokonać ostatnią ostoję mieszkańców. Muszą zaspokoić swój apetyt. Zombie...

Wywodzące się z wierzeń wyznawców voodoo zombie - żywe trupy, dopiero za sprawą George'a Romero i jego filmu "Noc żywych trupów" w latach 60-tych na stałe wkroczyły do masowej kultury. Do umarlaków spragnionych świeżej krwi i ludzkiego mięsa nawiązywały liczne filmy, gry komputerowe, komiksy, ostatnimi czasy seriale. Warto pamiętać również o teledysku "Thriller" Michaela Jacksona z 1983 roku.

Tematem zombie nie pogardziły również gry planszowe czy karciane. Na zagranicznym rynku ukazało się kilka ciekawych pozycji m.in. "Zombies!!!" czy karcianka Munchkina - "Munchkin Zombies".

Warto jednak spojrzeć na naszą rodzimą produkcję, która z humorem podchodzi do tematu - "Zombiaki". Gra karciana autorstwa Ignacego Trzewiczka po raz pierwszy została wydana w 2003 roku przez Wydawnictwo Portal. W marcu tego roku ukazało się trzecie poprawione i rozszerzone wydanie gry, które postaram się Wam przybliżyć.

Kieszonkowe pudełko zawiera dwie talie po 40 kart dla każdej strony (zombie i ludzie), 5 kart przecznic oraz krótką ale rzeczową instrukcję. Karty każdego z graczy dzielą się na karty akcji i planszy. Do pełni zadowolenia z gry możemy jedynie potrzebować znaczników obrażeń. Jednak za nie spokojnie posłużyć nam mogą groszowe monety, ołówek i kartka papieru czy zwykłe kości do gry.

Zasady gry nie są skomplikowane. Można nauczyć się ich po jednokrotnym przeczytaniu instrukcji czy jednej próbnej partii. W skrócie gracz rozgrywający zombiakami ma ograniczony czas aby sforsować barykadę ludzi z tury na turę zbliżając się do niej, zaś gracz rozgrywający ludźmi używa wszelkich możliwych sposobów, aby obronić się przez hordą żądnych mięsa umarlaków.

Obszar gry składa się z 5 przecznic (wyznaczonych przez karty Przecznic) i trzech torów. Stanowi on drogę jaką muszą pokonać zombie ruszając z cmentarza w stronę barykady. Na początku każdej tury zombiaki obowiązkowo przesuwają się o jedną przecznicę do przodu, mając do dyspozycji trzy tory. Każda strona dociągając co turę kartę zaopatrza się w te, które można położyć na planszy lub inne, które mają specjalne akcje. I tak po stronie umarlaków oprócz zombie z różnymi poziomami wytrzymałości mamy np. kartę Człowiek, którego możemy wykorzystać jako żywą tarczę, Ugryzienie, która pozwala zamienić człowieka w żywego trupa, kartę Masa, dzięki której można połączyć dwóch zombiaków w jednego silniejszego, Terror, dzięki której możemy przyblokować grającego Ludźmi, tak aby mógł zagrać tylko jedną kartę.

Talia Ludzi również zawiera ciekawe karty, które potrafią uprzykrzyć umarlakom ich nędzna egzystencję. Oprócz kart Strzałów o różnych mocach, znajdziemy w niej m.in. Auto, które pozostawione w obszarze gry a następnie zdetonowane zadaje obrażenia wszystkim dookoła, 220V z urwanego drutu wysokiego napięcia, które razi Zombiaków na danych torze, Krew, która umożliwia zmianę toru dla poruszającego się przeciwnika. Ponad to jest szereg murów, zapór i dziur, które potrafią przyblokować hordę nieumarłych.

Gra trwa do momentu, aż któryś z zombie przejdzie przez pięć przecznic i stanie na barykadzie ludzi (wygrywa gracz grający Zombiakami), lub gdy w talii umarlaków zostanie tylko karta Świt, będąca na samym spodzie (wtedy wygrywają Ludzie). Średni czas gry to ok. 30 minut.

Zaletą gry Zombiaki jest duża dawka humoru, z jaką spotkamy się na każdym kroku. Każda karta oprócz opisu działania zawiera śmieszny opis fabularny. Na karcie Dziura przeczytamy "Zemsta polskich drogowców", na karcie Człowiek - "I nie zawaham się go użyć!", na karcie Miotacz - "Palenie szkodzi zdrowiu". Ponad to kolejnym plusem są grafiki w komiksowym stylu Paweła Miedźwińskiego na kartach. Wszystkie trzymają wysoki poziom i cieszą oko.

W 2010 roku ukazał się sequel gry pt. Zombiaki 2: Atak na Moskwę, którego akcja dzieje się na ulicach Moskwy. Trzecie wydanie Zombiaków zostało dostosowane do tej kontynuacji, łącząc talie, możemy zagrać w cztery osoby. Jest to bardzo dobre posunięcie, gdyż ograniczona tylko do dwóch osób rozgrywka czasami odbierana była za wadę.

Oczywiście nie istnieje gra bez wad, więc także i w tym przypadku możemy na nie się natknąć. Niektórym graczom może przeszkadzać nierówny poziom trudności po dwóch stronach rozgrywki. Czasami zdarza się, że zombie mają łatwiej i statystycznie częściej wygrywają. Oczywiście można do tego podejść z przymrużeniem oka, jeśli gracze nie nastawiają się na typową strategiczną rozgrywkę, a grę traktują tylko jako zabawę.

Podsumowując, za 30zł do naszych rąk trafia gra karciana, którą spokojnie można uznać za jeden z lepszych produktów stworzonych przez polskich graczy dla europejskich graczy (Zombiaki trafiły również na rynek niemiecki). Dzięki prostocie zasad i humorystycznemu podejściu do tematu, jest to pozycja w którą możemy zagrać z dziewczyną lub kumplem, będącymi na bakier z karciankami. Obowiązkiem każdego lubiącego tematykę zombie powinno być zagranie w "Zombiaki".

Dział: Gry bez prądu
środa, 28 maj 2014 14:17

Krwawe powroty

Antologie jako formy prezentacji literackiej są różnie obierane przez czytelników. Większość z nich zbiera opowiadania mało znanych pisarzy w celu ich promocji. Nie rzadziej umieszczone na okładce nazwisko kogoś bardziej cenionego jest zwykłym chwytem marketingowych i związane jest praktycznie z krótkim wstępem czy jednym opowiadaniem.

Antologie zazwyczaj łączy jeden wspólny temat – w „Krwawych powrotach” - wampiry oraz urodziny. Na pozór dwie sprawy, które dosyć ciężko ze sobą powiązać, jednak autorzy (jedni z lepszym, drudzy z gorszym, skutkiem) podołali wyzwaniu. 

Charlaine Harris i Toni L.P. Kelner, dwie amerykańskie redaktorki wydania, przygotowały dla nas istną „składankę” trzynastu opowiadań mających różny charakter. Każdy z autorów w odmienny sposób podszedł do tematu wampiryzmu, a tym bardziej połączonego z urodzinami. W ten sposób  w nasze ręce trafiły historie z pogranicza: kryminału, czarnego humoru, thrillera czy literatury grozy. 

Prawie każde z opowiadań, choć długością nie grzeszy, potrafi zainteresować czytelnika. Zdarzają się jednak wyjątki, które niestety rzucają negatywne światło na cały zbiór. Jednym z nich jest historia opowiedziana przez główną redaktorkę antologii – Charlaine Harris. Czytając jej „Noc Draculi” można odnieść wrażenie znalezienia się pośrodku akcji jednego z odcinków długiej telenoweli. Opowiadanie wydaje się być wyrwane z kontekstu dłuższej historii i nawet postać samego Vlada Draculi zbytnio nie wzbudzi naszego zainteresowania. Szkoda, że taki tekst rozpoczyna ten zbiór. 

Dalej jednak jest już o wiele lepiej. Kolejne opowiadania wzbudzają zainteresowanie i chęć brnięcia w głąb antologii. Satysfakcjonujący poziom zaprezentowały m.in. „Czarownica i wampir” Stein, „Pechowe urodziny” Hallaway czy „Zmierzch” Armstrong. 

Pierwsze, bardzo lekkie opowiadanie, to historia młodej adeptki sztuki magicznej, która w wolnych chwilach opracowuje krem wiecznej młodości. Chcąc zatrzymać przemijanie urody odważa się sięgnąć po nietypowy składnik mikstury – wampirze szczątki. To, że tekst ten jest zbyt krótki można uznać za jego wadę. Nieco ponad 30 stron wzbudziło niezaspokojony apetyt na więcej obcowania z przygodami bohaterki.

Inny charakter ma kolejne godne polecenia opowiadanie „Zmierzch”. Autorka – Kelley Armstrong najbardziej klimatem zbliżyła się do serii „Kroniki wampirów” Anny Rice. Ten dość mroczny tekst bardzo skupia się na problemach moralności i człowieczeństwa wampirów. Na tle sąsiednich historii przedstawionych w antologii wybija się nie tylko językiem, ale również gotycką atmosferą. 

„Krwawe powroty” jako całość potrafi zaspokoić oczekiwania nie tylko zagorzałych fanów „Wywiadu z wampirem” czy „Underworld”. Dla zwyczajnych miłośników fantastycznej literatury, ta pozycja jest dobrym sposobem na wieczorne czytanie przy nastrojowej muzyce. Choć niektóre opowieści potrafią zanudzić, warto przebrnąć przez całość, by samemu zobaczyć jak na wiele sposobów można ugryźć temat wampirów, jak umiejętnie połączyć to z motywem urodzin.

Na koniec dwa zdania na temat okładki. Wielu niezbyt przychylnie wypowiada się na jej temat. Być może obcięty palec niczym świeczka na krwawym torcie urodzinowym jest nieco kontrowersyjny. Jedno jest pewne – potrafi przyciągnąć uwagę, kojarząc się z „Piłą”, co według mnie ma pozytywny wpływ na całość antologii.

Dział: Książki
piątek, 23 maj 2014 13:19

Equilibrium

Equilibrium to futurystyczna wizja świata "doskonałego", świata w którym zakazano wszelkich przejawów emocji, gdyż jak uznano, stanowią one źródło wojen, morderstw i innych przestępstw. Aby utrzymać taki "bezuczuciowy" stan, ludność musi kilka razy dziennie zażywać potężny medykament, zwany Prozium, który likwiduje emocje. Jednak jeśli ktoś odmówi przyjmowania leku, do akcji wkracza specjalny oddział policji, wyszkolonej w zwalczaniu tzw. uczuciowców.

Elitarna jednostka zabójców to Klerycy Grammatonu.Trenowani w sztuce walki gun-kata, która opiera się na analizowaniu i przewidywaniu ruchów przeciwnika, stają się praktycznie nietykalni. Film przedstawia historię jednego z Kleryków, wysoko postawionego, wierzącego w system Johna Prestona. Pewnego dnia, w wyniku przypadku, sam nie zażywa obowiązkowej dawki Prozium. W niedługim czasie John  doświadcza istnego szoku, dowiaduje się jak to jest czuć, powoli odkrywa nowy ( obcy dla niego ) świat. Stopniowo kleryk najwyższej rangi zaczyna być "uczuciowcem". Ten który prześladował, sam staje się prześladowany. Jednak będac na tak wysokim stanowisku musi starannie skrywać swoje prawdziwe emocje. Z pomocą ruchu oporu postanawia wyeleminować rząd Librii, obalić system i uwolnić ludzi spod wpływu Prozium...

Equilibrium to typowa antyutopia. Znajdziemu tu nawiązania do takich klasyków jak "1984" Orwella czy "451 stopni Fahrenheita" Bradbury'ego. Rządzący Librią Ojciec nasuwa skojarzenia z Wielkim Bratem lub Stalinem. Film ten, cytując Dariusza Wojtczaka, można nazwać Inkwizycją w kostiumie Futuro.

W filmie możemy zobaczyć widowiskowe pokazy walki. Futurystyczna sztuka walki - gun-kata, to połączenie stylu Kung Fu i stosowania broni palnej. Dzięki temu broń jest idealnym przedłużeniem ciała i można nią władać na niezwykłe sposoby. John Preston będąc w filmie mistrzem tej sztuki, stał się praktycznie niezniszczalnym człowiekiem.

W Equilibrium można też dostrzec wiele podobieństw do Matrixa. Mianowicie John wygląda prawie jak Neo, też nosi czarny płaszcz i podobną fryzurę, jest człowiekiem "omijającym kule" i widowiskowo fruwa podczas walk.

Podsumowując Equilibrium to bardzo dobry film, posiadający spójną fabułę, dobrą muzykę i widowiskowe sceny (bez nadmiaru efektów specjalnych). Polecam.

Dział: Filmy
niedziela, 27 kwiecień 2014 21:09

Zamach na Polskę

Każdy przypuszczał, że Al Kaida prędzej czy później uderzy na Polskę, wszystko było tylko kwestią czasu. W piątek 24 czerwca terroryści dokonują ataku w jednym z największych centrów handlowych w Warszawie. Giną dziesiątki niewinnych ludzi. Przez następne dni trwa żałoba narodowa, a do Polski docierają depesze z kondolencjami.

Wielu polityków podaję się do dymisji, a najbliższe wybory parlamentarne wygrywają partie antyeuropejskie, sprzeciwiające się obecności wojsk polskich w Iraku.  Rozpoczyna się największe dotychczas śledztwo międzynarodowe, w wyniku którego zostaje rozbita europejska siatka Al Kaidy. Wielu odetchnęło z ulgą, gdyż przez najbliższe miesiące był spokój – istna cisza przed burzą.

18 sierpnia po zlikwidowaniu polskiego kontyngentu w Iraku do domu wraca młody i świetnie wyszkolony komandos Ryszard Mazur.  Tutaj zostaje wrobiony w serię niewyjaśnionych morderstw, m.in. kolegi z wojska, którego parę dni wcześniej zastał z własną żoną w łóżku i dotkliwie pobił. Mając za sobą pościg wymiaru sprawiedliwości, sam prowadzi śledztwo. Po trafnym połączeniu faktów dochodzi do przerażającego odkrycia. Czerwcowy zamach w Warszawie był tylko wstępem do większego ataku, który odbędzie się 31 sierpnia w Gdańsku podczas hucznych obchodów 25-lecia Solidarności, na którym pojawią się największe osobistości z całego świata.

„Zamach na Polskę”, podobnie jak inne książki Marcina Wolskiego charakteryzuje wielopłaszczyznowa i ciągle rwąca do przodu akcja. Już od pierwszego rozdziału czytelnik wraz z głównym bohaterem zostaje wciągnięty w wir niewyjaśnionych wydarzeń i nagłych zwrotów akcji. Fabuła może służyć za doskonały materiał na scenariusz do filmu sensacyjnego. Czasami jednak za dużo w niej scen żywcem wyjętych z kina amerykańskiego. Ryszard Mazur ze swoimi umiejętnościami to istny Rambo i niejeden polski „gromowiec” by mu pozazdrościł odwagi i zręczności, zaś pościg agenta Rudzkiego za komandosem przypomina sceny z filmu „Ścigany”. Sam Mazur ma również wiele szczęścia, gdyż cało udaje mu się wyjść z kilku poważnych postrzałów. Zdarzają się również mało prawdopodobne oraz czasem zbyt przewidywalne motywy w fabule. Jednak książkę bardzo szybko i przyjemnie się czyta.

Podsumowując „Zamach na Polskę” po ostatnich zamachach w USA, Madrycie i Londynie wydaję się być książką wydaną w odpowiednim czasie. Miłośnicy dobrej sensacji oraz fani Wolskiego na pewno się nie zawiodą, gdyż jest to pozycja bardzo dobrze napisana z nieprzerwaną akcją, która wciągnie niejednego czytelnika. Ogólnie – lektura w sam raz na coraz to chłodniejsze wieczory sierpniowe.

Dział: Książki