grudzień 09, 2021

Rezultaty wyszukiwania dla: SF

sobota, 21 sierpień 2021 07:23

Ciche wody

 

„Niektórzy posuwają się naprawdę daleko, by ukryć swoje drugie życie.”

Ciekawy pomysł na osadzenie powieści kryminalnej w czasach Bony i Zygmunta. Nie tylko wciągnięcie się w zagadkę detektywistyczną, ale również w klimat Krakowa z początku szesnastego wieku, a dokładniej tysiąc pięćset dziewiętnastego i dwudziestego roku. Patrycja Podrazik, pseudonim P.K. Adams, średnio poradziła sobie z historycznymi realiami, choć sporo z nich wplotła w fabułę, koloryzując wymyślonymi postaciami, odwołując się do architektury miasta, wyposażenia królewskich sal, ubioru, jedzenia i zwyczajów. Zachowania głównej bohaterki kojarzyły mi się ze współczesnością, znacząco wybiegały poza obowiązującą szesnastowieczną dworką etykietę, w zachowaniu i w dialogach.

Hrabina Caterina Sanseverino pełniła funkcję głównej damy dworu królowej Bony Sforzy. Właśnie dzięki spisanym przez nią wspomnieniom dowiadywałam się o wypadkach, jakie miały miejsce na dworze królewskim w Krakowie. Trzeba przyznać, że działo się tam wiele. Podstępy i intrygi były na porządku dziennym i nocnym, plotki i oskarżenia pełniły strategiczną funkcję, a szpiegowanie i donosicielstwo stały się chlebem powszednim. Można było odnieść wrażenie, że prawda kryjąca się za morderstwami dokonywanymi na dworze interesowała zaledwie garstkę osób. Pozostali nastawieni byli na ich wykorzystanie i przetrwanie w politycznej walce o władzę. Najpierw w Boże Narodzenie odnaleziono zasztyletowane ciało młodego dworzanina, cieszył się sławą niewiernego uwodziciela i hultaja. W Sylwestra klątwa śmierci dopadła znaczącą funkcją postać na dworze. Morderstwa doskonale obmyślono, popełniono precyzyjnie, pozostawiono mizerne tropy.

Niesatysfakcjonujące wygodne wyjaśnienia, wysuwane przez odpowiedzialnych za dochodzenie, skłaniają Caterinę do prowadzenia śledztwa na własną rękę, zadawania licznych pytań szukania odpowiedzi. W ustalaniu tożsamości mordercy mogła liczyć jedynie na drobną pomoc młodszego sekretarza króla. Presja czasu rosła, w święto Trzech Króli mogła zdarzyć się kolejna tragedia. Niestety, szybko wpadłam na to, kto stoi za zabójstwami, stwarzane przez sprawcę pozory nie zmyliły mnie, nie udało się odwrócić mojej uwagi od czarnego charakteru, co popsuło intrygujące dociekanie. Jednak czy głównej damie dworu uda się wyjaśnić zagadkę kryminalną? Jaka mogła być w tym wszystkim rola półtajnego stowarzyszenia? Nie zabrakło lekkiego wątku romantycznego i akcentów sensacji, za to brakło pogłębionych portretów kluczowych postaci i realniejszego zakończenia.

Liczę, że kolejny tom okaże się bardziej dopracowany, mimo wszystko po niego sięgnę, bo z takimi historycznymi kryminałami rzadko mam okazję się spotkać. Powieść może sprawdzić się na lekkie niezobowiązujące wakacyjne czytanie. Może lepiej ją odbierzecie.

Dział: Książki
środa, 11 sierpień 2021 11:16

Matnia

Zuza nigdy nie miała łatwego życia, jako wychowanka domu dziecka mogła liczyć tylko na siebie i swoją przyjaciółkę Agatę, również wychowankę ośrodka. Teraz jest w bliźniaczej ciąży z mężczyzną, który oszukał ją na dwa miliony złotych i znikł. Zuza nie widzi żadnego wyjścia z tej ciężkiej sytuacji, ale nieoczekiwanie pojawia się tak długo oczekiwany rycerz na białym koniu. Marek zakochuje się w kobiecie, obiecuje kochać nienarodzone jeszcze dziewczynki jak własne córki i proponuje Zuzie przeprowadzkę do domu po rodzicach, znajdującego się w wiosce zwanej Toporzycami. Zakochana kobieta szybko się zgadza; cieszy się, że może wreszcie z nadzieją patrzeć w przyszłość. Być może wykorzystała już swój limit nieszczęść.
 
I choć wioska jest bardzo malownicza, to jej mieszkańcy wzbudzają pewne zastrzeżenia przyszłej matki. Nie wie, jakie intencje kryją się za pośpiesznie rzucanymi spojrzeniami. I dlaczego w Toporzycach nie ma żadnych dzieci prócz opóźnionego w rozwoju Janka i jego siostry Basi. Do tego dochodzi sprawa zaginięć trzech Ukrainek, które podobno również mieszkały w owej wiosce.
 
A może to tylko teorie spiskowe, stworzone w zalewanej ciążowymi hormonami głowie?
 
Wciąż pamiętam emocje, jakie towarzyszyły mi podczas pierwszej lektury książki Przemysława Piotrowskiego, pt. „Piętno". Wiedziona dobrymi przeczuciami i nadzieją na kolejną, mocną pozycję, sięgnęłam więc po „Matnię". Szczególnie że ma ona wysokie noty na portalach literackich, opis zaś brzmiał bardzo mrocznie, a tym samym zachęcająco. Niestety, w przypadku najnowszej książki autora towarzyszyła mi przez większość czasu, no cóż, nuda.
 
Toporzyce - mała wioska gdzieś na końcu świata, w której przyjezdnego witają piękne krajobrazy, ale również obraz rozwalających się chałup i ludzi niekoniecznie przyjaźnie nastawionych do przyjezdnych. To zupełnie inny obraz polskiej wsi niż przedstawiany jest w serialach. Takie pierwsze skojarzenie towarzyszyło naszej głównej bohaterce. Nie przeprowadziła się tam jednak dla miłego sąsiedztwa, tylko dla siebie i swoich dziewczynek. I oczywiście dla Marka, którego obdarzyła szczerym uczuciem. Jej wybranek jest oczywiście idealny w każdym centymetrze - przystojny, zadbany, opiekuńczy. I wyratował ją z trudnej sytuacji, co też ma ogromne znaczenie. Chociaż praktycznie się nie znają, Zuza bez oporów porzuciła dotychczasowe życie dla niego. A jednak nie jest tak kolorowo, jak wymarzyła sobie kobieta.
 
Nie da się przeoczyć tego, jak idealny jest Marek - Zuzanna praktycznie od początku zalewa nas swoimi „ochami” i „achami”, które ja odbierałam jako odrobinę na wyrost przez wzgląd na to, że znali się za krótko, by mogła być go stuprocentowo pewna. No ale cóż, w życiu bywa przecież różnie. Nie ukrywam, że nieco mnie to jednak bawiło. Bohaterka zarysowała nam obraz Toporzyc jako prawdziwej wsi, zamieszkanej przez prawdziwych wieśniaków - patologia, przekleństwa, brak stałej pracy. Ekstremalny obraz, rzekłabym. Ciekawe, czy gdzieś jeszcze rzeczywiście tak jest.
 
Od początku ma nam towarzyszyć mroczna atmosfera tego miejsca, a jednak wieje nudą. Przez ponad trzysta stron nie dzieje się nic godnego uwagi. Owszem, Zuzannie naprzykrza się upośledzony Janek, który ewidentnie stara się jej coś przekazać, a mieszkańcy są dość specyficzni, ale to tyle. Oczywiście kobieta dowiaduje się od pewnego policjanta o trwających poszukiwaniach trzech zaginionych Ukrainek i wraz z Agatą rozpoczynają swoje prywatne śledztwo, ale... cóż. Więcej czasu kobieta spędza na kanapie, mnożąc teorie spiskowe w głowie niż na rzeczywistym działaniu.
 
Nie wymagałam od niej oczywiście wszelakich czynów wymagających nadmiernego ruchu i stresu (w końcu jest w bliźniaczej ciąży!), ale rozmyślanie nad wszystkim też raczej nie przynosiło pożytku. Ani jej, ani mnie. Faktem jest, że z chęcią obstawiłabym, co też dzieje się w Toporzycach, ale miałam do tego zbyt mało informacji. Tak jak wspomniałam, przez większą część lektury towarzyszymy Zuzannie w oglądaniu Netfliksa albo czytaniu książki. Dopiero na ostatnich stronach wreszcie coś się ruszyło, wszystkie sekrety wioski wyszły na jaw, ale to zdecydowanie za mało, by „Matnia” zasłużyła na wyższą notę niż słaba trójka.
 
Jestem rozczarowana. Co prawda to nie pierwszy raz, gdy jakaś książka zbiera wysokie oceny, a później okazuje się klopsem, aczkolwiek poznałam już trochę wyobraźnię tego autora i spodziewałam się czegoś więcej. A tak dostałam nudną główną bohaterkę, która wydaje się taka trzpiotowata. Więcej stękania i narzekań niż czegokolwiek innego. Nawet mocne zakończenie nie sprawiło, że poczułam coś głębszego do tej pozycji. Myślę, że jest to najsłabsza pozycja w dorobku Przemysława Piotrowskiego.
Dział: Książki

Fabularna gra akcji „Horizon Zero Dawn” po premierze w 2017 r. szturmem zdobyła serca graczy i krytyków. Wizja świata dalekiej przyszłości po globalnej katastrofie zapewniła twórcom ze studia Guerrilla Games wiele branżowych nagród i rzesze oddanych fanów domagających się kontynuacji.

Dział: Komiksy
poniedziałek, 09 sierpień 2021 01:26

Rick i Morty przedstawiają, tom 2

 

Poznaj sekretne historie i ukrytą przeszłość ulubionych postaci!

„Rick i Morty” to amerykański animowany serial telewizyjny dla starszej widowni (według opisu tylko dla dorosłych). Został stworzony przez Justina Roilanda oraz Dana Harmona dla Adult Swim. Produkcja w oryginalnym zamyśle miała być parodią filmu „Powrót do przyszłości”, stworzoną przez Roilanda na potrzeby festiwalu filmowego Channel 101. Zyskała jednak tak wielu fanów, że rozwinęła się w kilkusezonowy serial. 

Zarys fabuły 

Ekscentryczny naukowiec Rick Sanchez udaje się ze swoim wnukiem Mortym do najdziwniejszych miejsc w galaktyce i alternatywnych rzeczywistości. Po drodze uczestniczą w najbardziej zwariowanych przygodach, jakie tylko można sobie wymarzyć. W komiksie tym razem oprócz głównych bohaterów pojawiają się także rodzice Mortyego oraz piękna Jedność, dawna kochanka Ricka. 

Strona graficzna

Komiks pod względem graficznym jest niezwykle wierny swojemu animowanemu pierwowzorowi. Myślę, że zadowoli każdego fana serialu. Mimo tego, że wydanie zawiera w sobie cztery zeszyty, wziąć pozostaje cienkie. Ma miękką oprawę i format nieco większy od zeszytowego A5. Wydrukowany jednak został na doskonałej jakości papierze i oczywiście w pełnym kolorze.   

Moja opinia i przemyślenia

„Rick i Morty przedstawiają” to ciekawa, zwariowana publikacja. Mimo że na pierwszy rzut oka faktycznie bohaterowie przypominają Doca i Marty'ego z "Powrotu do przyszłości”, to z czasem wrażenie to się rozmywa, pozostawiając po sobie jedynie nutkę oryginalności. W komiksie pojawiają się jednak również typowo amerykańskie zagrania, takie jak przedstawienie w krzywym zwierciadle z pozoru normalnej, ale zupełnie patologicznej rodziny. To samo mamy w produkcjach takich jak „Simpsonowie”, „South Park” czy chociażby „Family Guy”. Myślę jednak, że tego typu parodii w klimatach SF jeszcze nie było. 

Czy warto sięgnąć po komiks? Uważam, że tytuł „Rick i Morty przedstawiają” zadowoli nie tylko wielbicieli serialu, ale również osoby, które lubią czarny, nieco groteskowy humor i dobrze odnajdują się w parodiach. Zeszyty są skierowane do dorosłych czytelników, sądzę jednak, że najlepiej odnajdzie się w nich starsza młodzież. 

Podsumowanie

„Rick i Morty przedstawiają”  to interesująca seria komiksów. Taka, którą z przyjemnością czytamy, by odprężyć się po ciężkim dniu w pracy. Tytuł w szczególności polecam czytelnikom, którzy nie boją się bezpruderyjnych żartów i od czasu do czasu mają ochotę zastanowić się nad danym zagadnieniem, a innym razem po prostu pośmiać się z różnego rodzaju głupot. 

Dział: Komiksy
piątek, 06 sierpień 2021 15:18

Rick i Morty Przedstawiają. Tom 1

 

Poznaj sekretne historie i ukrytą przeszłość ulubionych postaci!

 

Na podstawie komiksów często powstają adaptacje filmowe. Tym razem jednak było na odwrót. „Rick i Morty przedstawiają” to komiks, który powstał na podstawie popularnego serialu animowanego studia Adult Swim. Co znalazło się w publikacji?

Zarys fabuły 

Komiks opowiada o przygodach ekscentrycznego, uzależnionego od alkoholu naukowca Ricka Sancheza, któremu w przeróżnych, zwariowanych przygodach (niejednokrotnie wbrew własnej woli) towarzyszy jego wnuk Morty. Bohaterowie podróżują po odległych galaktykach oraz alternatywnych rzeczywistościach. Zdarza im się również przyłączać do akcji superbohaterów. 

Strona graficzna

Komiks pod względem graficznym jest wierny swojej animowanej wersji. Wydany został w miękkiej oprawie, ale na dobrej jakości papierze i w pełnym kolorze. Zeszyt ma rozmiar większy od A5, ale mniejszy od A4, idealny, by wygodnie go czytać. 

Moja opinia i przemyślenia

Pierwsza część serii komiksowej „Rick i Morty przedstawiają” to cztery zeszyty zebrane w jeden tom. To ostatnio częsta praktyka wydawnicza i nie da się ukryć, że również wśród czytelników zyskuje spore uznanie. Znacznie wygodniej jest postawić na półce takie wydanie zbiorcze niż pojedyncze, cieniutkie zeszyty. 

Fabuła komiksu jest czysto komediowa, chociaż najczęściej pojawia się w niej czarny humor. Gdybym miała do czegoś porównać zamysł całej historii, myślę, że najbliżej by mu było do owianych złą sławą, rewelacyjnie napisanych „Kronik Jakuba Wędrowycza”. W komiksie wiele się dzieje i można doskonale się przy nim bawić.

Podobnie jak „South Park”, „Rick i Morty” to jednak nie tylko czysty humor. Twórcy starają się w prześmiewczy sposób pokazać również wiele nieco poważniejszych problemów. Bez trudu można je wyłapać pośród fantastyki i czystej abstrakcji. 

Podsumowanie

„Rick i Morty przedstawiają” to ciekawy, zabawny i świetnie narysowany komiks, który spełni oczekiwania wszystkich amatorów animacji. Przyznam szczerze, że to właśnie on zachęcił mnie do poznania całej serii. Przed jego lekturą produkcję znałam jedynie ze słyszenia. Myślę jednak, że dzięki Netflixowi i wydawnictwu Egmont szybko stanie się popularna również w Polsce. Jeżeli nie boisz się humoru bez cenzury (oczywiście najczęściej czarnego), to śmiało sięgaj po przygody dwójki niecodziennych bohaterów. Nie spodziewaj się jednak pozytywnego przesłania czy altruizmu w żadnej postaci! 

Dział: Komiksy
wtorek, 03 sierpień 2021 11:25

Zapowiedź: Do gwiazd. Skyward. Tom 1

Pasjonująca opowieść o nieustraszonej dziewczynie, która chce zostać pilotem myśliwca w czasach najazdu ludzkości przez okrutną rasę obcych.

Świat Spensy jest atakowany od setek lat. Obcy zwani Krellami przypuszczają jeden powietrzny atak za drugim, prowadząc niekończącą się kampanię, której celem jest zagłada ludzkości. Jedyną obroną przed nimi są eskadry myśliwców walczące z wrogiem w przestworzach. Piloci są bohaterami niedobitków ludzkiej rasy.

Dział: Książki
sobota, 31 lipiec 2021 12:33

Pogranicznik

Zimny, październikowy wiatr od początku zapowiadał, że tej nocy wydarzy się coś niecodziennego. Na szczycie Orlicy zostają odnalezione zwłoki mężczyzny. Wszystko wskazuje jednak na to, że należą do człowieka zmarłego wiele lat temu. Ktoś „zabawił się”, profanując grób i wynosząc je aż na szczyt. Jednak tu nie kończy się sprawa; szybko okazuje się, że sprawca ma większy plan. Giną kolejne osoby, a jedynym wspólnym mianownikiem jest przedziurawiona czeska moneta z 1900 roku - uniwersalny podpis sprawcy.
Do śledztwa zostaje przydzielona starsza aspirant Lena Dobrowicz, nowa tymczasowa mieszkanka Orlickiej wioski. Od jej przyjazdu krążą o niej przeróżne informacje, budzi jednocześnie zaciekawienie i zniesmaczenie okolicznych matron, przyzwyczajonych do spokojnych, ułożonych dziewcząt. Lena jednak jest nie tylko bezczelna, ale też bardzo skuteczna. Tym razem ma połączyć swoje siły z psychologiem Oktawianem Szakalikiem. Zależy im na jak najszybszym schwytaniu szaleńca - obawiają się bowiem, że ciał może być jeszcze więcej.
 
Czy Lena przebije się przez mur niechęci miejscowych, by uzyskać tak niezbędne śledztwu informacje? I czy wypadek sprzed lat może mieć jakikolwiek związek z tym, co dzieje się obecnie?
 
Już po opisie od wydawcy książka autorstwa Joanny Bagrij wydawała się intrygująca. Ciekawa byłam, jaka tajemnica kryje się na tych prawie pięciuset stronach. W końcu taka objętość daje pole do popisu, co nie każdy potrafi dobrze wykorzystać. Na szczęście zostałam zaskoczona pozytywnie.
 
Pierwsze, co rzuca się w oczy już na samym początku, to bohaterowie. Mamy tutaj dwójkę głównych postaci - Lenę Dobrowicz oraz Oktawiana Szakalika. Ich charaktery zbudowane są na zasadzie opozycji: starsza aspirant jest kobietą wyzwoloną, pewną siebie, cyniczną. Bierze od życia to, co chce, nie przywiązując się zbytnio ani do miejsc, ani do ludzi. Silna osobowość. Psycholog na jej tle wypada bardzo... spokojnie. Oddaje się całkowicie pracy, jest profesjonalistą. Jednocześnie jego życie prywatne nie istnieje, nic więc dziwnego, że jego zainteresowanie przyciągnęła Lena. Razem tworzą duet może nie idealny, ale na pewno bardzo ciekawy. Oboje mają w sobie to samozaparcie, które wbrew wszystkim przeciwnościom pcha ich do rozwiązania sprawy. To bohaterowie z gatunku tych, którzy zapadają w pamięć na długo.
 
Joanna Bagrij bardzo dobrze oddała również atmosferę małego miasteczka. Lena - jako ta „nowa" - budzi ogromne zainteresowanie, ale też niesmak. Lokalna społeczność nie jest przyzwyczajona do osób, które żyją tak, jak chcą, mając w poważaniu opinię innych. Każdy zna każdego i trzeba naprawdę wiele się natrudzić, by „obcy” wyciągnął od nich jakiekolwiek informacje.
 
Śledztwo jest tym bardziej skomplikowane, że prócz przedziurawionej monety policja nie ma praktycznie nic. Co prawda kilkakrotnie już wydaje się, że są blisko, lecz ostatecznie okazuje się to ślepym zaułkiem. Czytelnik ma pole do popisu, te nieliczne wskazówki w jakimś stopniu pomagają wytypować prawdopodobnego sprawcę. Ostatecznie i tak okazuje się to fiaskiem, lecz przynajmniej lektura zmusza nas do uważnego śledzenia wydarzeń i przede wszystkim myślenia. Mroczna atmosfera Orlickiego miasteczka dodaje tylko smaczku całej opowieści. Fabuła „Pogranicznika” to nie tylko poszukiwanie mordercy. Wiąże się z nią również historia sprzed lat, o której nasi bohaterowie początkowo nie mieli pojęcia. Być może niektórzy będą mogli odnaleźć w niej również prawdę o swoim pochodzeniu...
 
Tajemnice, tajemnice i jeszcze raz tajemnice - coś, co większość z nas lubi najbardziej. Im mroczniejsza, tym ciekawsza. Im fabuła bardziej skomplikowana, tym lepiej. Myślę, że „Pogranicznik” ma w sobie coś, co każe nam zwrócić na tę pozycję uwagę. Niby nie powala na kolana, ale jednocześnie potrafi przyciągnąć i utrzymać naszą uwagę. Nie jest w żaden sposób przesadzona, wszystkie elementy idealnie do siebie pasują, współgrając. Niemal nie czuje się, że ta lektura jest tak obszerna. Akcja wartko gna przed siebie, nie było chyba ani jednego rozdziału, podczas czytania, którego poczułabym nudę. Zarówno próby psychologicznej analizy sprawcy przez Oktawiana, jak i dążenie Leny do uzyskania odpowiedzi na coraz liczniejsze pytania były bardzo wciągające. Oby więcej takich książek.
Dział: Książki
sobota, 31 lipiec 2021 12:21

Sowniki

Bernard sądził, że wie wszystko o swojej żonie, Weronice. Kochał ją do szaleństwa i czuł, że uczucie jest odwzajemnione. Gdy więc kobieta umiera w wypadku, jego szczęśliwe dotychczas życie rozsypuje się jak domek z kart. W niczym nie widzi już sensu. Może właśnie dlatego wpada na pomysł, by wyruszyć do rodzinnej wsi zmarłej żony, Sowników. Nigdy nie miał okazji poznać jej bliskich prócz siostry. Teraz liczy na to, że spacer uliczkami, którymi chadzała w młodości Weronika, uspokoi trochę jego skołatane nerwy, a poznanie jej ojca ułatwi przeżywanie żałoby.
Na miejscu zostaje przyjęty przez mieszkańców ciepło, choć z dystansem; nikt nie wie, dlaczego po tylu latach Bernard postanowił odwiedzić Sowniki. Nie przeszkadza im to jednak w podzieleniu się z mężczyzną historiami o zaginięciu kobiet sprzed lat. Jedną z zaginionych była matka Weroniki.
Coś w postawie mieszkańców i w ich sprzecznych opowieściach nie pasuje Bernardowi. Zastanawia się, czy zmarła żona nie miała dobrego powodu, by trzymać go z daleka od jej rodzinnej miejscowości. Co ukrywała?
 
Nie ma to jak mroczna tajemnica sprzed lat, skryta pośród spętanych mgłą, podlaskich lasów. Długo nie musiałam się zastanawiać nad sięgnięciem po tę pozycję. Byłam szczególnie ciekawa, jak autorka poradziła sobie z historią- „Sowniki” są bowiem jej debiutem literackim. I szczerze powiedziawszy chciałabym, żeby każdy debiut udał się tak dobrze, jak Kamili Bryksy.
 
Trudno sobie wyobrazić, co czuje mężczyzna po utracie ukochanej żony. Zupełnie nie dziwi mnie fakt, że Bernard postanowił poszukać namiastki Weroniki w jej rodzinnych stronach, mimo że kobieta od wielu lat nie odwiedzała Sowników. Wycięła je ze swojej biografii, utrzymując sporadyczny kontakt z siostrą. Może i czasami owa decyzja zastanawiała Bernarda, ale nie zamierzał jej kwestionować. Nawet przez myśl mu nie przeszło, że zmarła żona mogła mieć coś do ukrycia.
 
Zacznijmy od tego, że autorce świetnie udało się uchwycić atmosferę małej prowincji. Wszyscy wszystkich znają, dlatego przyjazd głównego bohatera wzbudził tam niemałe poruszenie. Szczególnie że nikt dotychczas nie widział go na oczy. I jak to na wsiach bywa, od razu został zasypany wszelkimi informacjami odnośnie rodziny jego żony, w których królowała ta o zaginięciu jej matki przed wielu laty. Do tego dochodzą bardzo obrazowe opisy krajobrazów - niemalże czułam, że tam jestem. A chwilami naprawdę chciałam być, bo okolica wydawała się niezwykle malownicza.
 
Od początku wiemy, że w Sownikach skrywa się jakaś tajemnica; i to nawet nie tylko z opisu wydawcy, co zachowania siostry zmarłej Weroniki. Zbieramy poszlaki, słuchamy niespójnych opowieści, towarzyszymy Bernardowi podczas jego mini śledztwa. Co prawda rozwiązanie zagadki sprzed lat nie zwróciłoby życia jego żonie, ale pozwoliłoby zrozumieć, dlaczego kobieta trzymała go z dala od rodzinnej miejscowości. Samego Bernarda określiłabym jako „natrętną muchę”, a przynajmniej takim musiał zdawać się miejscowym. Zadawał pytania, drążył, łączył ze sobą fakty. Niektórzy mogli się bać tego, co odkryje. Był konsekwentny w swoim działaniu, choć i on nieraz dał się sprowadzić na manowce. Tylko któż z nas się nie myli?
 
Nie spodziewałam się, że ów debiut będzie tak dobry. Owszem, w dużej mierze możemy się spodziewać tego, co zastaniemy w książce. Gdzieś w połowie już zaczynamy się domyślać, co tak naprawdę mogło się wydarzyć, aczkolwiek nie mamy jeszcze stuprocentowej pewności. Z drugiej strony jednak autorka stworzyła tak realistyczny obraz małej miejscowości, że zaczęłam się zastanawiać, ile takich mniejszych lub większych tajemnic może skrywać prowincja. Myślę, że jak na debiutującą pisarkę, Kamila Bryksy poradziła sobie bardzo dobrze. Nie jest to co prawda historia, która zwala z nóg, ale autorka dała dowód na to, że potrafi dobrze pisać. I czuję, że kolejne jej książki mogą być jeszcze lepsze.
 
Jeżeli lubicie klimat małych wiosek pośrodku niczego i tajemnice, skrzętnie skrywane przez mieszkańców, to „Sowniki” są zdecydowanie lekturą odpowiednią dla Was. Świetnie spędzicie przy tej książce czas.
Dział: Książki
wtorek, 27 lipiec 2021 08:35

Zapowiedź: Dom stu szeptów

Najnowsza powieść grozy brytyjskiego mistrza horroru, Grahama Mastertona. Autorska interpretacja opowieści o nawiedzonym domu. Na smaganych wiatrem wrzosowiskach stare domostwo strzeże swych sekretów…

Dział: Książki

Wcielcie się w legendarnych bohaterów i pokonajcie Króla Lisza!

Już zbyt długo z zamrożonej Północnej Grani złowrogi władca i jego nieumarła Plaga zagrażają Azeroth. Nadszedł czas, by legendarni bohaterowie wyruszyli w podróż, mając jeden cel: rzucić wyzwanie Królowi Liszowi i jego potężnej fortecy, i unicestwić go raz na zawsze.

Dział: Z prądem