Rezultaty wyszukiwania dla: Media Rodzina

środa, 05 październik 2022 13:21

W imię wiecznej przyjaźni

"W imię wiecznej przyjaźni" Nele Neuhaus to dziesiąta odsłona serii z komisarzami Pią Sander i Oliverem von Bodensteinem, która ponownie udowadnia, dlaczego Neuhaus jest uważana za królową niemieckiego kryminału. Książka jest nie tylko wciągająca, ale także inteligentnie skonstruowana, oferując czytelnikom złożoną intrygę kryminalną przeplatającą się z osobistymi dramatami bohaterów.
 

Zarys fabuły

 
Fabuła rozpoczyna się od zgłoszenia zaginięcia redaktorki z renomowanego frankfurckiego wydawnictwa. Prowadząc śledztwo, Sander i Bodenstein odkrywają mroczne tajemnice i związki między ofiarami, które prowadzą ich do dramatycznych wydarzeń z przeszłości. Neuhaus umiejętnie konstruuje intrygę, wprowadzając czytelnika w świat wydawniczy, pełen rywalizacji, zazdrości i mściwości.
 

Moja opinia i przemyślenia

 
Jednym z najmocniejszych punktów książki jest postać Pii Sander, która pokazuje swoje profesjonalne umiejętności detektywistyczne, równocześnie zmagając się z osobistymi problemami. Podobnie Oliver von Bodenstein, którego życie prywatne również zostaje ujęte w powieści, dodając powieści nieco głębi psychologicznej.
 
Nele Neuhaus zręcznie łączy elementy kryminału z psychologicznym portretem bohaterów, co sprawia, że „W imię wiecznej przyjaźni” jest nie tylko emocjonującą lekturą, ale również powieścią o ludzkich słabościach i tajemnicach. Humor oraz ciepłe relacje między bohaterami dodają uroku tej mrocznej historii, czyniąc ją bardziej przystępną dla czytelnika. Również warsztat literacki i łatwo przyswajalny styl pisania Nele Neuhaus zachęcają do lektury, działając na wyobraźnię czytelnika. 
 
Jednak książka może być wyzwaniem dla nowych czytelników serii, ze względu na liczbę postaci i skomplikowaną fabułę. Mimo to, dla fanów kryminałów, „W imię wiecznej przyjaźni" to obowiązkowa pozycja, która zaspokoi apetyt na dobrze skonstruowaną, pełną napięcia historię. Choć przyznam, że mile zaskoczona najnowszym tytułem, zamierzam zacząć od pierwszego tomu, by poznać całą serię i wszystkie jej elementy.
 

Podsumowanie 

 
Nele Neuhaus udowadnia swoje mistrzostwo w pisaniu kryminałów. „W imię wiecznej przyjaźni” to książka, która trzyma w napięciu, zaskakuje, a jednocześnie pozwala głębiej poznać życie bohaterów. Myślę, że jest to pozycja obowiązkowa zarówno dla fanów serii, jak i miłośników gatunku. Na pewno warto dać jej szansę. 
 
Dział: Książki
niedziela, 02 lipiec 2023 21:48

Zapowiedź: Harry Potter. Magiczny almanach

Pierwszy oficjalny przewodnik po książkach z serii „Harry Potter”! Najlepsze kompendium pełne faktów, infografik i wszystkiego, co magiczne!

Dział: Książki
poniedziałek, 08 maj 2023 14:51

The Inheritance Games

 Jeżeli jest jakiś motyw w literaturze, który uwielbiam, to zdecydowanie jest to wielki, piękny dom pełen tajemnic i zagadka, którą należy rozwiązać. „The Inheritance Games” zapowiadało się wspaniale. Zaintrygowała mnie fabuła, a zewsząd docierały do mnie bardzo pozytywne opinie. Z wielkimi oczekiwaniami rozpoczęłam lekturę i…

 

… przepadłam!

Avery w jednym momencie śpi w samochodzie, pracuje ponad swoje siły, a w drugim jest dziedziczką wielkiej fortuny! Jak do tego doszło? To pytanie zadaje sobie nie tylko bohaterka, ale również cała rodzina zmarłego. Wszystkich niezwykle zaskoczyła ostatnia wola Tobiasa Hawthorne’a. Dlaczego przekazał wszystko – aktywa, wielki dom, swoje kolekcje, a także fundację – dziewczynie, której nie widział na oczy? Avery nie wie, że zmarły uwielbiał zagadki, a ta, której dziewczyna stała się uczestnikiem, jest chyba jego największą. Dodać muszę do tego, że aby w pełni odziedziczyć majątek, panna Grambs musi się na rok przenieść do Howathorne House. Niestety, mieszkają też tam najbliżsi członkowie rodziny Tobiasa, którzy obeszli się smakiem, jeżeli chodzi o wielki majątek staruszka.

Avery wraz z jednym braci, Jamesonem, zaczyna rozwiązywać zagadkę, którą przygotował zmarły. Towarzyszy im w tym Greyson, a dwóch pozostałych braci Hawthorne przygląda się tej sytuacji z boku. Czy uda im się dowiedzieć, dlaczego Tobias przepisał cały majątek dziewczynie, której nie znał?

„The Inheritance Games” to książka, która wciąga już od pierwszych stron. Rozdziały nie są długie, a kończą się jakimś niedopowiedzeniem czy sceną, którą autorka ucięła w najbardziej intrygującym momencie. Taki zabieg sprawia, że gdy podczas czytania, powiecie, iż tylko jeden rozdział i udajecie się spać, to możecie po godzinie zauważyć, że przeczytaliście już ich dziesięć. Dodatkowo akcja już od początku nie pozwala czytelnikowi odetchnąć. Bardzo dużo się dzieje, a zagadka, którą skonstruował nieżyjący senior, jest naprawdę intrygująca. Nikt nie wie, dlaczego Avery odziedziczyła majątek, a to przyciąga i intryguje. Śledziłam z zainteresowaniem kolejne tropy, towarzyszyłam bohaterom podczas poszukiwania poszlak i wskazówek, a im bliżej zakończenia, tym wszystko robiło się coraz bardziej zagmatwane! Dodam, że ostatnie strony książki spowodowały, iż jeszcze bardziej nie mogę doczekać się kontynuacji historii.

Nie zabrakło w tej historii wątku miłosnego, ale nie umiem się o nim wypowiedzieć. To był miły dodatek do tajemnic i zagadek, jednak nie potrafię wyobrazić sobie bohaterki z żadnym z braci. Za mało chemii, uczuć, emocji, ale czuję, że w kolejnej części, autorka rozwinie ten wątek.

Dział: Książki
poniedziałek, 05 wrzesień 2022 11:20

Kill znaczy zabić

Jeżeli znacie Ulicę Strachu, to koniecznie musicie przeczytać książkowy pierwowzór. W skład cyklu wchodzą trzy odrębne historie, które sprawią, że Wasze serce zacznie szybciej bić.

Gretchen Page właśnie zmieniła szkołę i chce zapisać się do drużyny cheerleaderek. Jest bardzo utalentowana, więc trener zgadza się dać jej szansę. Niestety, w drużynie jest inna dziewczyna, bardzo zazdrosna o Gretchen – Devra Dalby. Nasza bohaterka pada ofiarą złośliwych i niebezpiecznych żartów. Kto za nimi stoi? Devra? Dlaczego jedna z cheerleaderek chciałaby śmierci Gretchen?

„Kill znaczy zabić” to wznowienie i gdybym trafiła na tę historię w gimnazjum czy na początku liceum, byłabym zachwycona. To opowieść, która rozbudzi w nastoletnich czytelnikach miłość do horrorów i grozy, a także sprawi, że chętniej sięgną po dzieła innych, dojrzalszych autorów. Książka bardz mi się podobała, bo przeczytałam ją w dwa popołudnia, jednak okazała się niesamowicie przewidywalna. Dużo w niej pustych wydarzeń, które nic nie wnoszą do fabuły. Ich zadanie było utwierdzenie czytelnika w przeświadczeniu, że to Devra jest winna temu, co spotyka Gretchen, jednak było tego tak dużo, że nawet niedoświadczony odbiorca wyczułby, że nie o to w tym wszystkich chodzi. Żeby nie było tak źle dodam, że tożsamość zabójcy do samego końca pozostaje nieznana, więc jest na co czekać.

Nasza uwaga skupia się na dwóch bohaterkach – Gretchen i Devry. Postacie drugoplanowe są nieistotne i zostały bardzo słabo zarysowane. Cała akcja i wydarzenia skupiają się na dwóch dziewczynach, ale żadnej z nic nie mogłam polubić, co paradoksalnie jest plusem. Obie są nastolatkami, podejmują lekkomyślne decyzje, autor nie uczynił z nich młodych dorosłych, przez co książka nabrała lekkości i świeżości.

„Kill znaczy zabić” nie otrzymała ode mnie wysokiej oceny, ale nie uważam, że jest zła. Jak wspomniałam, młodzi czytelnicy, którzy nie znają innych powieści grozy,  będą się przy niej świetnie bawić. Ja również przy lekturze odpoczęłam, dałam się ponieść emocjom i wydarzeniom, które prezentował mi autor. Kartki niemal uciekły mi sprzed oczu, a sama fabuła stanowiła przyjemny dreszczyk orzeźwienia w upalne dni. Jednak to nie jest dzieło ambitne, w którym można by doszukiwać się drugiego dna.

Dział: Książki

Fantastyczne zwierzęta. Tajemnice Dumbledore’a – trzecia część czarodziejskiego cyklu książek dla młodzieży autorstwa J.K. Rowling i Steve’a Klovesa, którego akcja rozgrywa się w magicznym uniwersum Wizarding World.

Dział: Książki

„Podróżnicy z Belgiki, uwięzieni na nieuruchomionym statku i zdani na łaskę nacisku lodowych tafli, pośrodku niemal monolitycznej potężnej kry, jednej z milionów dookoła, które razem tworzyły bezkresną białą pustynię otaczającą bezludny kontynent na samym spodzie globu, z każdym dniem tracili resztki nadziei”.

Fantastycznie wbiłam się w książkę, niczym statek penetrujący polarne środowisko, uwięziona zostałam przez kry lodowe w postaci fascynujących zdarzeń i opisów skrajne zimowej pogody. Reportaż zachwycił merytoryczną odsłoną, widać było, jak wiele pracy włożył Julian Sancton w zgromadzenie informacji na temat Belgijskiej Ekspedycji Antarktycznej, żmudną obróbkę materiału i atrakcyjne zaprezentowanie. Ciekawie przedstawił trzyletnie przygotowania do wyjątkowej wyprawy, pomysły, które natchnęły jej inicjatora, trudy pozyskiwania aprobaty, zdobywania środków finansowych, kupna odpowiedniego statku, skompletowania doświadczonej załogi i naukowców zdolnych do prawdziwych poświęceń. Podobało mi się wyczerpujące przybliżenie sylwetek uczestników niezwykłej przygody na mroźnym kontynencie, bogate zaplecze motywów, zachowań i osobowości. To znakomicie wpłynęło na postrzeganie postaci i przekonująco zobrazowało podłoże relacji między nimi.

Wyprawa odbywała się od tysiąc osiemset dziewięćdziesiątego siódmego do dziewiątego roku, na trójmasztowym żaglowcu Belgika. Zamierzała dotrzeć do niezbadanych dotąd brzegów kontynentu wysuniętego najbardziej na południe globu, jak najdalej zagłębić się w niego, zebrać informacje o florze, faunie i geologii. Chciała zlokalizować biegun magnetyczny. Komendantem wyprawy był trzydziestojednoletni Adrien de Gerlache de Gomer, w wielu aspektach skonfliktowany z załogą i samym sobą. Kapitanem został dwudziestoośmioletni Georges Lecointe, persona wzbudzająca skrajne emocje. Jako chemik i geolog wystąpił Henryk Arctowski, wcześniej niewiele wiedziałam o polskim geografie. Innym polskim akcentem był udział Antoniego Dobrowolskiego w charakterze asystenta meteorologa. Funkcję zoologa objął Emile Racovitz, z sympatią czytałam o pasji zbierania różnorodnych okazów, a przy tym wystawiania innych na cierpliwość wyczekiwania, kiedy skończy przystanek, by móc podążyć za duchem przygody pchającym dalej na południe. Wiele miejsca w książce poświęcono Roaldowi Amundsenowi, człowiekowi o niezwykłym pędzie ku nieznanemu, nieodkrytemu, nienazwanemu, z ambitnym przesłaniem „po raz pierwszy” silnie rozbrzmiewającym w tle. Jednak nikt nie budził takich kontrowersji jak Frederick Cook, pokładowy lekarz, wykazujący się niezwykłą pomysłowością rozwiązywania wszelakich problemów.

A wyzwań na Belgice nie brakowało. Nieustanna walka z surowym przejmującym zimnem, bezwzględnymi szponami zamarzniętego mrozu, wielomiesięczną ciemnością. Oswajanie myśli z ciągnącą się w nieskończoność pokrywą lodową, bezkresnymi polami jałowej bieli. Kolosalna rozpaczliwa próba przetrwania podczas pierwszego zimowania pośród arktycznych lodów, a zatem przesuwanie granic ludzkich możliwości i tworzenie wyjątkowej historii o zdobywaniu jednego z najbardziej niedostępnych miejsc na Ziemi. Jednak to nie tylko walka z zatrważająco wykończającym środowiskiem i pogodą, ale również z nieuniknionymi konfliktami w ramach ludzkich relacji, wyczerpującym społecznym aspektem wyprawy. Na to nakładały się fizyczne i psychiczne stany i procesy, bagaże ciężkich chorób, skrajnego wyczerpania, dojmującego uczucia niepewności, strachu, zagrożenia, izolacji, zamknięcia, samotności, bezsilności, zbliżającej się katastrofy roztrzaskania statku, dokuczliwego głodu i śmierci zaglądającej przez ramię.

Książka bazowała na sugestywnej i barwnej narracji. Płynnie przechodziłam przez styl pisania Juliana Sanctona, wciągnął nie tylko samą przygodą, lecz także umiejętnością snucia opowieści. Kolejny raz okazało się, że to prawdziwe życie napisało najlepszy scenariusz, niemniej jednak sztuką było zajmujące jego przedstawienie na łamach stron. Pomagały liczne cytaty, fragmenty wypowiedzi uczestników ekspedycji, notatek, wspomnień, dzienników, prasowych artykułów. Powstawało wrażenie, że przeniosłam się na statek, kiedyś służył do połowów wielorybów, a później wystawiono go na jeszcze bardziej ekstremalne warunki. Przyświecała mi wyjątkowa misja badawcza i odkryć naukowych, lecz wystawiałam się na obłęd polarnych warunków i krańcowe cierpienie. Autor podsunął czytelnikowi listę tematycznych książek. Uwzględnił indeks ułatwiający wyszukiwanie haseł. Szkoda tylko, że zaprezentowano mało zdjęć. „Obłęd na krańcu świata” to wartościowa publikacja, można się z niej wiele dowiedzieć, a przy tym zatracić w przygodzie pod znakiem dojmującego zimna i oślepiającej bieli, dotrzeć do szaleństwa ludzkiej ciekawości, odkrywania i przetrwania, poczuć długie cienie antarktycznego koszmaru i trwogi.

Dział: Książki
czwartek, 07 kwiecień 2022 20:27

Vortex. Dziewczyna, która prześcignęła czas

 

Ellie i Bale to bohaterowie o wielkiej sile, niezwykłej wytrwałości i determinacji, którzy muszą zawalczyć o przyszłość, przeszłość i miłość…

Po lekturze „Vortexu” niecierpliwie czekałam, aż ukaże się kolejny tom. Książka niesamowicie mnie wciągnęła i wywołała na mnie ogromnie pozytywne wrażenie. Dlatego, gdy wreszcie w moje ręce trafiła druga część nosząca tytuł „Vortex. Dziewczyna, która prześcignęła czas” od razu zabrałam się do czytania. Czy jednak i tym razem powieść tak bardzo przypadła mi do gustu?

Zarys fabuły

Mimo że Elaine wydawało się, że uratowała świat, to Varus Hawthorne ma swój własny plan. Wysyła łowców w podróż w czasie, której celem jest zmienienie niepasującej mu teraźniejszości. Elaine i Bale wyruszają za nimi, by ich powstrzymać. Tylko czy na pewno nastoletnia bohaterka pokłada zaufanie w odpowiednich osobach? 

Moja opinia i przemyślenia

Drugi tom trylogii kończy się w takim miejscu, że to aż niesprawiedliwe! Tym razem z jeszcze większą niecierpliwością wyczekuję na kontynuację powieści. Książka jest świetnie napisana i bardzo wiele się w niej dzieje. Trudno oderwać się od kolejnych stron, a jest ich ponad pięćset! Taką fantastykę właśnie lubię najbardziej.

Tym razem, obok Ellie, pole do popisu dostali również świetnie wykreowani, drugoplanowi bohaterowie. Świat przedstawiony staje się znacznie pełniejszy i bogatszy, pisarka nie zapomina o tym, by go rozwijać. Do tego, co chwila zaskakuje czymś czytelnika. Jedno jest pewne, podczas lektury „Vortexu” po prostu nie da się nudzić. 

Ogromnie podoba mi się spójna szata graficzna serii. Nie mogę się już doczekać nie tylko momentu, w którym przeczytam trzeci tom, ale także chwili, w której będę mogła postawić kompletną trylogię na półce wśród ulubionych tytułów. Będzie tam pięknie wyglądała! 

Podsumowanie

„Vortex. Dziewczyna, która prześcignęła czas” to wciągająca, brawurowa powieść fantasy, ze świetnie wykreowanymi bohaterami, dużą ilością akcji i bogactwem świata przedstawionego. Zakochałam się w pierwszym tomie trylogii, a drugi tylko jeszcze mocniej rozbudził mój apetyt i chęć poznania zakończenia serii. Mam nadzieję, że pisarka mnie nie zawiedzie. Lekturę serdecznie polecam, myślę, że uszczęśliwi każdego miłośnika książek fantasy. „Vortex” to jedna z tych historii, które koniecznie trzeba przeczytać. 

Dział: Książki

Drugi tom elektryzującej trylogii Anny Benning.

Rzeczywistość Elaine, to świat tajemnic, tuneli energetycznych oraz ludzi zmutowanych z ogniem, powietrzem, wodą i ziemią. Elaine jeszcze do niedawna była przekonana, że uratowała ten świat. Jednak to, co zdawało się zwycięstwem na rzecz wolności, teraz grozi wybuchem wojny, która pochłonie wszystkich.

Dział: Książki

Magiczny Ekspres powraca i to z impetem. Drugi tom trylogii o podtytule Między światłem a cieniem przynosi nowe przygody i tajemnice, a także zaskakujący zwrot akcji, który niejednego czytelnika z pewnością mocno zaskoczy. 

Fabuła drugiego tomu stanowi bezpośrednią kontynuację wydarzeń opisanych w pierwszej części, dlatego warto zapoznać się z poszczególnymi tomami chronologicznie. Tytułowy Magiczny Ekspres to niezwykła szkoła dla wybitnych i wyróżniających się dzieci i młodzieży. Ci obdarzeni potencjałem są odszukiwani na całym świecie przez jednego z trzech Obieżyświatów, czyli widmowych zwierząt - tygrysa, zająca i niedużego ptaszka, słonkę. Otrzymują wówczas specjalny bilet, dzięki któremu mogą wstąpić na pokład pociągu i zostać wpisanym na listę uczniów. 

Teoretycznie nikt nie może wsiąść do pociągu bez biletu. Jedyną osobą, której się to udało, jest Flinn Nachtigall, która dotarła do szkoły w poszukiwaniu zaginionego brata. Po licznych perypetiach, o których mogliśmy przeczytać w pierwszym tomie, dziewczyna została wpisana na listę uczniów, jednak nadal nie udało jej się rozwiązać tajemnicy zniknięcia jej brata Jontego. Jakby tego było mało, Flinn odkrywa, że pociągowi zagraża nadciągające niebezpieczeństwo.  

Magiczny Ekspres ma swój niezwykły urok. Z jednej strony mamy nieco nostalgiczny, zabytkowy skład pociągu, który w niemal niezmienionej formie od dziesiątek lat przemierza cały świat, chroniony magią i zaczarowaną technologią. Z drugiej strony dostajemy zaczarowaną szkołę, do której teoretycznie może trafić każdy - niezależnie od pochodzenia, jeśli tylko Obieżyświaci dostrzegą w nim właściwy potencjał. Może chodzić o inteligencję, zdolności techniczne lub wyobraźnię. Jest to wyraźne przesłanie do młodych czytelników, że każdy może być kimś wyjątkowym, musi tylko odnaleźć “swoją” dziedzinę i w niej się spełniać.  

Sam pomysł magicznej szkoły nieodmiennie nasuwa skojarzenie z serią o Harrym Potterze, zwłaszcza że część pomysłów autorki wyraźnie do niej nawiązuje. Może to moja nadinterpretacja, ale wzmianki o specjalnych słodyczach i przekąskach dla uczniów (niedostępnych dla zwykłych ludzi), waluta używana w pociągu czy magiczne figurki zbierane przez Pawi kojarzyły mi się niezmiennie ze światem stworzonym przez J.K. Rowling. Tyle że Hogwart jest jeden i niepodrabialny, a Magiczny Ekspres – mimo niewątpliwych zalet – mu nie dorównuje na żadnej z płaszczyzn.  

To, co może razić dorosłego czytelnika w opowieści snutej przez Ancę Sturm to podążanie za pewnymi schematami i przewidywalność fabuły. Chociaż muszę przyznać, że jeden z kluczowych zwrotów akcji zaskoczył mnie naprawdę na plus i za to autorce należą się słowa uznania.  

Jeśli spodobał Wam się pierwszy tom Magicznego Ekspresu, sięgnijcie również po drugi. Znajdziecie tu magię, przygodę i tajemnice. Dla młodych czytelników to z pewnością pozycja warta uwagi. 

Dział: Książki

Drugi tom elektryzującej trylogii Anny Benning. Rzeczywistość Elaine, to świat tajemnic, tuneli energetycznych oraz ludzi zmutowanych z ogniem, powietrzem, wodą i ziemią. Elaine jeszcze do niedawna była przekonana, że uratowała ten świat.

Dział: Książki