grudzień 02, 2021

Rezultaty wyszukiwania dla: Jaguar

poniedziałek, 22 luty 2021 16:58

Serce Trolla

Mam wielką słabość do książek Holly Black, a wszystko dlatego, że zakochałam się w jej trylogii o Cardanie i Jude. Serce Trolla to druga część serii Elfy Ziemi i Powietrza, którą autorka wydała jeszcze przed Okrutnym Księciem. To lektura obowiązkowa dla wszystkich fanów twórczości Black (a w tym i mnie), bo nie tylko poznajemy innych bohaterów, a także (dodatkowo) możemy lepiej poznać uniwersum, które wykreowała pisarka.
 
W Sercu Trolla poznajemy Val, której świat właśnie się zawalił. Została zdradzona przez dwójkę osób, którym ufała najbardziej na świecie. Zraniona opuszcza dom i ląduje w Nowym Jorku. Mieście, które nigdy nie śpi. Gdy na swojej drodze spotyka ludzi, którzy nie są dla niej odpowiednim towarzystwem, zaczyna żyć tak jak oni. Narkomania, seks bez zabezpieczeń, ryzykowane wypady, ale to dzięki nim poznaje przedziwnego trolla. Ravus produkuje narkotyk, który jest wybawieniem dla Małego Ludku, który zamieszkuje ludzki świat. Chroni ich przed zgubnym i bolesnym działaniem żelaza. Val zostaje wplątana w rozprowadzanie narkotyku, a jej sytuacji nie poprawia fakt, że rośnie ilość morderstw wśród Małego Ludku.
 
Jestem mile zaskoczona Sercem Trolla. Co do Złej Królowej miałam pewne obiekcje. Widać, że to był debiut powieściowy autorki. Ilość błędów delikatnie raziła w oczy, chociaż nie utrudniała lektury. W tej części tego nie ma. Autorka nie przeskakuje pomiędzy wydarzeniami. Prowadzi normalną linię akcji, gdzie nie ma niepotrzebnych przestojów czy przyśpieszeń, dzięki czemu czyta się książkę bardzo płynnie. Mam wrażenie, że Holly Black chciała czytelnika zdruzgotać. Serce Trolla jest mroczne, brutalne, pełne niebezpieczeństw, jakie oferuje Nowy Jork zmieszany ze światem magicznym. Autorka zdecydowała się opisać życie młodych ludzi, których można zaklasyfikować jako margines społeczny. Sypiają w obskurnym miejscu, podejmują lekkomyślne decyzje, ćpają, nie używają zabezpieczeń. Niektórych to może szokować, ale przyznam, że ta część niezwykle mocno kontrastuje z innymi i mi się to podobało.
 
Zaskoczeniem dla mnie była również Valerie. Gdy rozpoczęłam lekturę, wydawało mi się, że nie polubimy się, jednak gdy zagłębiałam się w tę historię, dostrzegłam, że bohaterka jest silna, odważna, dzielna, wytrwała. Popełnia błędy, ale jest taką bohaterką, która się na nich uczy. Chociaż momentami wywoływała u mnie lekką irytację, to w końcowym rozrachunku muszę powiedzieć, że ją lubię. Ravus jest jednak prawdziwą gwiazdą tej książki. Tak odmienny, inny, skrywający sekrety... Nie spodziewałam się, że troll może być aż tak atrakcyjny! Jeżeli macie jakieś obiekcje co do czytania tej części serii, to zróbcie to dla Ravusa, on zasługuje na rozgłos i sympatię czytelników.
 
Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona Sercem Trolla. To lektura, która wciąga, czyta się ją błyskawicznie. Autorka bardzo ciekawie poprowadziła fabułę, nie bała się szokować czy wprowadzić czytelnika w konsternację. Holly Black wykreowała bardzo realnych i prawdziwych bohaterów, których można polubić. Czy można chcieć czegoś więcej?
Dział: Książki
czwartek, 18 luty 2021 01:43

Zapowiedź: Wyzwanie. Contender. Tom 2

Skazany na pobyt w zakładzie wychowawczym za przestępstwo, którego nie popełnił, Cade zostaje wyznaczony na zawodnika w turnieju na śmierć i życie zarządzonym przez nieludzkiego Abaddona.

Dział: Patronaty
niedziela, 14 luty 2021 17:18

Moc amuletu

Moc amuletu rozpoczyna cykl Midnight Chronicles autorstwa Laury Kneidl i Bianci Iosivoni. Ten tytuł jest dość zaskakujący. Po pierwsze – autorki znane są z powieści, które można zaliczyć do gatunku YA/NA. Po drugie napisanie dobrej powieści fantastycznej nie jest łatwym zadaniem, nawet jeżeli książka skierowana jest do młodzieży.  Czy autorkom udało się stworzyć lekturę, od której nie można się oderwać?

Roxy Blake jest hunterką. Razem ze swoim partnerem, Finnem, patroluje Londyn i szuka różnych dziwnych stworów, duchów, demonów, które odsyła tam, gdzie jest ich miejsce, czyli do podziemi. Dziewczyna skrywa sekret, a czas, żeby wykonać niemożliwe zadane, nieuchronne upływa. Gdy pewnego wieczoru ratuje chłopaka, opętanego przez ducha, Roxy nie spodziewa się, że sprawy nie potoczą się tak jak zazwyczaj. Czynności życiowe uratowanego tajemniczego zanikają, co nie jest „normalne”, więc chłopak ląduje w kwaterze hunterów. Gdy się budzi to okazuje się, że nic nie pamięta. Nie wie kim jest. Mężczyzna nadaje sobie imię Shane i okazuje się, że jest bardzo utalentowany, dlatego rozpoczyna szkolenie na huntera. Jednak okazuje się, że nie wszyscy zmarli odeszli na zawsze, a przywrócenie pamięci bywa bardzo trudne.

To dopiero pierwsza część cyklu, ale ja już nie mogę doczekać się kolejnej. Świat hunterów jest ekscytujący – pełny przedziwnych stworów, magii, różnych dziedzin walki z potworami i innymi kreaturami, a nie wszystko poznaliśmy w pierwszej części. Wydarzenia, które zawarte są w Mocy amuletu, dopiero rozpoczynają prawdziwą akcję, co można wywnioskować po rewelacjach, jakie zafundowały nam autorki w zakończeniu. Tutaj pojawia się zaczątek jednego wątku i coś czuję, że połączy się z dwoma pozostałymi – misją Roxy i przeszłością Shena. Tożsamość mężczyzny jest czarną kartką, a on nie ma żadnych wspomnień z czasu sprzed opętania. Czuję, że nie jest on obojętny dla fabuły, ale to, że autorki nie zdradziły niemal nic na jego temat, jeszcze bardziej podsycało moją ciekawość podczas lektury. Gdyby rozrysować linię akcji całej serii to czuję, że jesteśmy dopiero na samym początku, a to co wydarzy się w kolejnych części bardzo nas zaskoczy. Moc amuletu ma w sobie wszystko to, co ma mieć ciekawa książka; taka, po lekturze której bez wahania sięgnęlibyśmy po kolejną część – intrygujący i mroczny świat pełen potworów, akcję, tajemnice, sekrety i rewelacyjnych bohaterów.

Hunterzy prezentują wachlarz charakterów. Są zwinni, szybcy,  odważni i dowcipni. Roxy skrywa swoje prawdziwe ja za kurtyną sarkazmu, obojętności. Korzysta z życia, ale jednocześnie boi się dnia następnego. Chęć uratowania kogoś bliskiego jest jej siłą napędową; daje jej odwagę. Chociaż wiele o niej wiemy, to nadal jest dość tajemnicza. Shane’a nie da się nie lubić, ale jego zapomniana przeszłość, ze strony na stronę coraz bardzie intryguje. Co kryje się w jego pamięci? Mam nadzieję, ż autorki bardzo nas zaskoczą, bo w Mocy amuletu nie dały zbyt wielu wskazówek. Miałam o wątku miłosnym nie wspominać, ale nie mogę, bo jest on tak poprowadzony, żeby doprowadzić czytelnika do szaleństwa. Czuć chemię między bohaterami, ich wzajemne przyciąganie, ale…  To za mało! Jednak patrząc na to wszystko z drugiej strony, dobrze, że autorki pozwoliły tej relacji się rozbudowywać.

Moc amuletu to bardzo dobra książka. Pełna tajemnic, akcji i magii. Jeżeli polubiliście Nocnych Łowców, to pokochacie Hunterów!

Dział: Książki
środa, 20 styczeń 2021 06:43

Moc amuletu. Midnight Chronicles. Tom 1

Łowczyni istot paranormalnych Roxy ma przed sobą trudne zadanie – musi odesłać z powrotem do krainy umarłych 449 zmarłych dusz, które niechcący uwolniła z zaświatów, inaczej sama tam trafi.

Dział: Patronaty
wtorek, 19 styczeń 2021 11:36

Elfy Ziemi i Powietrza. Tom 2. Serce trolla

Świat siedemnastoletniej Val wali się w gruzy, gdy dziewczyna zastaje w niedwuznacznej sytuacji swojego chłopaka z własną matką. Schronienia szuka w wielkomiejskiej dżungli, gdzie wpada w towarzystwo zdecydowanie nieodpowiednie dla grzecznej panienki...

Dział: Patronaty
wtorek, 12 styczeń 2021 22:18

Dlaczego Król Elfów nie znosił baśni

Pokochałam trylogię autorstwa Holly Black. Takiej książki w tamtym okresie potrzebowałam. Ja wręcz zatopiłam się w ten magiczny, piękny, ale i przerażający świat. Nie mogłam więc przejść obojętnie obok dodatku „Dlaczego Król Elfów nie znosił baśni”, zwłaszcza że ta książka wydana jest wręcz cudownie, z wielką dbałością o szczegóły. To taki must have każdego fana trylogii o Cardanie i Jude.
 
Dzięki tej lekturze ponownie przeniesiemy się do Elfhame, a za pomocą krótkiej formy poznamy przeszłość księcia – jego młodzieńcze lata, wprowadzenie się do domu Balekina, poznanie Nicassy, Valeriana i Lokiego. Cardan był dla mnie zagadką; Black nie zdradzała, co działo się w głowie księcia. Gdy on sam otwierał się przed Jude, to wtedy mogliśmy lepiej go poznać. Dzięki tym opowiadaniom, co nieco rozjaśniło mi się głowie. Poznałam przeróżne motywacje księcia; to, dlaczego tak znęcał się nad Jude i jej siostrą bliźniaczką. Jego charakter ukształtowały lata odrzucenia, poniżania, braku zainteresowania. Gdy ktoś nie zaznał miłości, tylko upokorzenie i wstyd, to trudno mu być dobrym elfem.
 
„Dlaczego Król Elfów nie znosił baśni” to książka, którą czyta się zadziwiająco szybko. Kolejne historie połykamy, chcąc dowiedzieć się więcej i więcej. Po zakończonej lekturze czułam niedosyt – chętnie na dłużej wróciłabym do tego magicznego świata i poznała dalsze losy Cardana oraz Jude. Holly Black tej części skupia się głównie na księciu, jego uczuciach i myślach. Zadziwiające jest to, że pomimo iż odsłonięto przed czytelnikami jakąś część duszy bohatera, to nadal jest on zagadką.
 
Wszystkie historie są magiczne, pełne uroków, czarów i elfów. Ich przebiegłości, nikczemności, zapatrzenia w siebie. Dwór Najwyższego Króla jest zepsuty, co mogliśmy już poznać w poprzednich częściach. „Dlaczego Król Elfów nie znosił baśni” to książka, której nie polecam czytać przed całą trylogią. Ten zbiór opowiadań to dodatek i tak go traktujcie. Nie mogę wspomnieć o wydaniu – jest cudowne! Przepiękne ilustracje nadają klimatu tej historii. Są mroczne, tajemnicze, jakby przesłonięte mgłą. Pokochałam kresę Roviny Cai. Niewątpliwe ilustracje jej autorstwa zwiększają wartość książki.
 
Jeżeli jesteście fanami „Okrutnego Księcia”, to ta książka będzie dla Was fenomenalną rozrywką.

 

Dział: Książki
środa, 23 grudzień 2020 20:41

Frigiel i Fluffy, Sami najlepsi

To już drugi tom niesamowitych przygód miencraftowych bohaterów: Frigiela, jego psa Fluffiego i przyjaciół Alice i Abla. Tym razem komiksową wersję także narysował i pokolorował Minte. Choć świat Minecrafta musi być kwadratowy, to rysownik nadał mu więcej kolorów, a nawet nieco mniej toporne kształty, dzięki czemu możemy cieszyć oko całkiem szczegółowymi, przypominając sobie wokselowy pierwowzór gry, rysunkami. Jednak czy tym razem fabuła bardziej wciąga niż w pierwszym tomie?

Nasi bohaterowie wprawdzie rozwiązali w poprzedniej części dość tajemniczą zagadkę, jednak wcale nie sprawiło to, że stali się rozpoznawalni. Nawet gorzej – nikt nie wierzy, ze to ich sprawka, wszak są tacy młodzi. Wychodzi na to, że do prawdziwej sławy potrzeba czegoś więcej niż jednorazowego osiągnięcia. Okazuje się, że jest taki turniej, który może zrobić z nich gwiazdę. W tym celu wyruszają do miasta Famouz, niesamowicie podobnego do Las Vegas połączonego z Hollywood. To tu znajduje się sala z posągami wszystkich znanych, gwiazd poprzednich turniejów.

O ile Alice za bardzo nie obchodzi sława, wszak ona chce być złodziejką, więc nie może być rozpoznawalna, a Abel za bardzo się wstydzi, by wejść na scenę, Frigiel to prawdziwa sceniczna bestia. Rozprawia się z kolejnymi zadaniami z palcem w nosie. Jednak nawet nie przypuszcza, że wygrany wcale nie będzie wygrany, bo cała ta maskarada jest podłym podstępem. Tymczasem Alice gdzieś przepada…

Liczyłam na to, że w drugim tomie dostanę więcej humoru, tego, który tak lubię z innej serii komiksowej opartej na minecraftowych mechanikach („Pamiętnik 8-bitowego wojownika”). Jednak jestem połowicznie ukontentowana. Owszem, otrzymałam znacznie ciekawszą historię niż w pierwszym tomie „Tajemnica zaginionych arbuzów”, ale nadal nie ma tu tego czegoś, co porywa. Fabuła jest dobra, ale nie powala oryginalnością, nie pozwala zrywać boków i nie zmusza do zaopatrzenia się w kolejne, zapowiedziane odsłony serii. Jest tylko poprawnie, a ja czekałam na coś więcej.

Dział: Książki
Figiel i Fluffy, czyli człowiek i pies niczym wyciągnięci z wokselowej gry komputerowej Minecraft, to para przyjaciół, która dzięki powieściom francuzów Frigiela i Nicolasa Digarda, zaistniała w świecie literatury. Teraz przyszedł czas na komiks. Tu autorem scenariusza poza Frigielem jest także Jean Christophe Derrien, a za rysunki i koloryzację odpowiada Minte. Pierwszy tom ich przygód, czyli „Tajemnica zaginionych arbuzów” wprowadza nas w znany już z książek i gry kwadratowy świat.

Oto nieustraszony niczym Indiana Jones Frigiel wraz z wesołą kompanią: waleczną złodziejką Alice, pomysłowym budowniczym Ablem i najwierniejszym przyjacielem – psem Fluffym, trenują każdy w swoim fachu. Jednak jak na młodzików przystało, nie mogą się doczekać, kiedy będzie o nich głośno. Fejm i sława to to czego szukają. Kiedy więc nadarza się okazja - działają. Mają zamiar wytropić nieuchwytnego złodzieja arbuzów. Czy jednak nie wpakują się tylko w tarapaty?

W odróżnieniu od serii komiksowej „Pamiętnik 8-bitowego wojownika”, który także rozgrywa się w świecie Minecrafta, tu scenariusz bardziej koncentruje się na przygodzie niż żartobliwych gagach. Niestety nie musi wcale to oznaczać, że jest lepiej. Wręcz przeciwnie: moim zdaniem ciut więcej humoru dodałaby temu cieniutkiemu komiksowi nieco charakteru. Dostajemy tylko, a może aż, dobrze skonstruowaną akcję skoncentrowaną na jednym wydarzeniu oraz zapowiedź kolejnego tomu, gdyż zakończenie jest otwarte. Mam tylko nadzieję, że w kolejnym zeszycie odnajdę tu coś więcej niż walki i śledztwo dla młodszego czytelnika.
Dział: Książki
piątek, 20 listopad 2020 21:58

Nad wodami Nilu

Na smutki i szarości naszej codzienności jedyną radą jest przygoda. Nikt nie powiedział jednak, że musimy ograniczać się do jednego miejsca na świecie i w czasie. Podróż może rozpocząć się na tysiące sposobów. Tylko od ciebie zależy, czy podążysz śladem przygody.

Pamiętacie Sarę i Daniela? To dwójka zwyczajnych nastolatków, które znalazły się w odpowiednim miejscu i czasie. Wraz z nietypowym gościem z przyszłości Mutkiem szykują się na kolejną podróż w czasoprzestrzeni. Ale po kolei. Mutek to kot, który przybył z przyszłości, by oznajmić rzeczonej dwójce nastolatków, iż napiszą oni książkę Ratownicy czasu i staną się sławni. Wszak zbudowanie maszyny do podróży w czasie jest niezwykłym wydarzeniem. Pierwsza przygoda do XV wiecznej Bolonii już za nimi. Teraz chcą ją powtórzyć i odstawić tam kogoś, kto przypadkiem przybył z nimi do ich czasów. Powrót okaże się niemożliwy, a jedynym kierunkiem podróży okazuje się Egipt. Nie wiele myśląc, wybierają tę opcję, jednak coś idzie nie tak. Co czeka ich Nad wodami Nilu dwadzieścia sześć wieków wcześniej niż zakładał plan?

Pozostawieni sami sobie muszą przetrwać w nieprzychylnym im świecie. Niby nic takiego, chyba że ktoś planuje cię zabić, a ty wciąż jesteś tylko nastolatkiem. Egipt odkryje przed nimi tajemnice, uraczy przygodą i wciągnie w intrygi. Jak sobie poradzą w tych nieoczekiwanych okolicznościach przyrody?

Egipt, starożytne cywilizacje. Któż nie chciał poznać tajemnic, jakie skrywają piaski i dorzecze Nilu. Z historią zawsze byłam za pan brat, ale dopiero taka forma przygody w tych zamierzchłych czasach kupiła moje serce. Co mnie tak urzekło?

Justyna Drzewiecka jednym ruchem oddaje w nasze ręce przygodę i imponującą wiedzę. Poprzedni tom pozostawił ogromny niedosyt, rozbudził zew przygody, który gdzieś tam głęboko skrywa się w każdym z nas bez względu na wiek. Nad wodami Nilu daje nam zarówno kontynuacje tego, co już znamy, jak i odrobinę nowości, powiewu świeżości, który na nowo rozbudzi czytelnicze emocje i nie pozwoli oderwać się od przygód Sary i Daniela. Choć to dwójka nastolatków, to ich kreacja jest dość uniwersalna. Z łatwością każdy czytelnik się z nimi utożsami i zechcę towarzyszyć im w każdej, nawet skomplikowanej przygodzie.

Autorka dba o każdy szczegół. Nad wodami Nilu to przede wszystkim masa rozrywki, która niejednokrotnie wyciśnie z nas łzy śmiechu i na stałe przyszpili uśmiech do twarzy. Akcja toczy się szybko, jednak nie przytłacza czytelnika nadmiarem informacji. To świetne połączenie przygody i wiedzy, która zaskakuje formą podania. Wystarczy dać się porwać historii, a wiedza naturalnie zasili nasz umysł. Dla bardziej dociekliwych książka jest wyposażona w przypisy, które w ciekawy sposób rozwijają zagadnienia z powieści.

Kusząca przygoda czy nuda?

Nad wodami Nilu pomimo ogromu wiedzy, jaką w sobie zawiera, absolutnie nie męczy czytelnika. Informacje w niej zawarte spisane są przystępnym językiem, dzięki czemu z łatwością można je przyswoić. To niesamowite jak stajemy się częścią opowieści i dajemy się porwać biegowi wydarzeń, nieświadomie ucząc się tylu rzeczy. Prostota i świetny Research to podstawa dobrej historii, która w połączeniu z ciekawą kreacją postaci zachwyca każdego. Tym razem nie jest łatwo, nie brakuje niebezpieczeństw i nieoczekiwanej zmiany planów. Autorka pokazuje, że nawet z najcięższej i najbardziej nieprzewidywalnej przeszkody można wyciągnąć wnioski i czuć przyjemność poznawania tego, co nowe i niespotykane.

Justyna Drzewiecka ponownie rozkochała nas w swoich postaciach, wykreowała niezwykłe wydarzenia i udowodniła, że historia skrywa w sobie ogromne pokłady przygód, które czekają na odkrywców. Czas to tylko ułuda, która nie może być przeszkodą na drodze ku wyprawie życia. Wciąż mi mało. Choć książka skierowana jest do młodszego czytelnika, każdy dorosły poszukiwacz również odnajdzie tu coś dla siebie. To, co gotowi sprawdzić co się dzieje nad wodami Nilu?

Dział: Książki
poniedziałek, 09 listopad 2020 18:01

Pamiętnik 8-bitowegowojownika. Witajcie w Endzie

Minecraft to gra, o której słyszymy już od 2009 roku, kiedy to pewien szwedzki programista postanowił, być może z sentymentu, wrócić do warstwy graficznej, jaką sam znał z gier komputerowych na swoim Atari czy Commodore. Toporne, kwadratowe, ale nie do zapomnienia. Taki jest też Minecraft, którego popularność rośnie z roku na rok. A każda popularność gry niesie za sobą tych, którzy chcą ogrzać się przy blasku chwały: stąd masa gadżetów minectaftowych i kolejne książki osadzone w kwadratowym świecie wokseli. Jednym z nich był Erik Gunnar Taylor, tworząc jako Cube Kid serię książek „Pamiętnik 8-bitowego wojownika”. Od niedawna właśnie ta seria ma też swój odpowiednik komiksowy oparty na scenariuszu Pirate Sourcila oraz ilustracjach Jez i Odone, francuskiego duetu grafików.
 
W czwartym zeszycie znowu spotkamy zbuntowanego wojowniczego wieśniaka Runta i nieco zagubionego, cichego zombiaka, który lubi ludzi, Blurpa. Będzie towarzyszyć im Marguerita z psem Gryzełem oraz Alberic i jego uczennica. Celem będzie pokonanie smoka kresu. Czy jednak taka niecodzienna drużyna ma z nim jakiekolwiek szanse?
 
„Witajcie w Endzie” to wcale nie koniec serii. Wszak End (po polsku zwany Kresem) to jednak z krain Minecrafta, z czego zapaleni gracze dokładnie zdają sobie sprawę. Tym razem wędrówka drużyny, odrobinkę przypominającej tą tolkienowską, zakończy się wielką walką i ofiarą nie mniejszą niż ta Gandalfa z Barlogiem.
 
Kto będzie zadowolony z lektury czwartego tomu, jak i całej serii? Zapewne młodszy czytelnik, fan Minecrafta. Grafika stylizowana jest na tę znaną z gry, sporo jest nawiązań zarówno do mechaniki, jak i występujących w niej mobów. Sami bohaterowie są bardzo jasno nakreśleni i jednostronni. Jednak wyśmienite poczucie humoru, liczne żarty słowne i sytuacyjne ukontentują każdego, także tego starszego czytelnika, sprawiając, że „Witajcie w Endzie” stanie się na parę minut fantastyczną rozrywką tak potrzebną po kolejnym ciężkim w realności dniu.
Dział: Komiksy