Rezultaty wyszukiwania dla: J.M. Ilves
Wolverine Epic Collection. Krew i pazury
Początek lat 90. w Marvelu miał swój ciężar. Więcej mroku, więcej pazurów, więcej krwi na planszach. Właśnie w ten klimat ma w sobie „Wolverine Epic Collection. Krew i pazury” – solidny kawałek komiksowej klasyki, w którym Logan nie bierze jeńców. Ani dosłownie, ani fabularnie. Ten tom to zbiór zeszytów z lat 1990–1991, a więc momentu, gdy postać Rosomaka była już ikoną, ale wciąż miała w sobie dzikość, którą niestety później zaczęto w bohaterze stopniowo wygładzać.
Album otwiera run Larry’ego Hamy i Marca Silvestriego – duetu, który doskonale rozumiał, kim jest Logan. Zaczynamy w Madripoorze. Brudne interesy, śmiertelnie groźny narkotyk, podziemny półświatek. Klimat jest gęsty, duszny, bardzo „wolverine’owy”. Potem robi się jeszcze ciekawiej. Jukon i spotkanie z mitycznym Łowcą w Ciemności, Starcie z Lady Deathstrike, Wir czasu i powrót do hiszpańskiej wojny domowej u boku Pucka z Alpha Flight. Na dokładkę pojawiają się Reavers i ich mechaniczne twory – Alberta, sobowtór Logana, oraz Elsie Dee, a nad wszystkim wisi cień Sabretootha, który jak zwykle wnosi do historii pierwotną, niemal zwierzęcą energię. W tle przewijają się też Jubilee, Forge, Cable czy Nick Fury. Podróże między kontynentami, skoki w czasie, brutalne konfrontacje – i próba zajrzenia pod warstwę adamantium — tego wszystkiego możemy spodziewać się z tym jednym albumie.
Moim zdaniem największą zaletą albumu jest konsekwencja w budowaniu charakteru Logana. To wciąż zabójca z przeszłością, ale już nie tylko „dziki kurdupel z X-Men”. W tych historiach widać jego zmęczenie, wściekłość, brak zgody na własne demony. Relacja z Sabretoothem ma w sobie napięcie niemal rodzinne – sugestie więzów krwi tylko podkręcają atmosferę. Starcia między nimi nie są pustą rzezią, czuć ich historię oraz ciężar upływu lat.
Rysunki w albumie to czysta klasyka lat 90. Silvestri nie unika przemocy, ale nie wpada w przesadę. Kadry są dynamiczne, muskularne, momentami teatralne – dokładnie takie, jakie powinny być w opowieści o bohaterze z pazurami wysuwanymi z kości. Pojawiają się też inne nazwiska, jak Buscema czy Davis, a ich style pokazują, jak różnie można interpretować tę samą postać, zachowując jej rdzeń. Czy to tom przełomowy jak „Broń X”? Nie odnoszę takiego wrażenia. To raczej kwintesencja Logana w jego naturalnym środowisku. Madripoor, dzicz, tajne misje, stare urazy, brud pod paznokciami i krew na ostrzach.
„Krew i pazury” to gruby, solidny album pełen historii. Nie ma w nim udziwnień i eksperymentów na siłę. Pojawia się czysta esencja Rosomaka z początku lat 90. Dla fanów Logana to pozycja obowiązkowa. Dla młodszych czytelników to dobra okazja, by zobaczyć, dlaczego ta postać przez dekady nie schodzi z piedestału. Brutalnie, dynamicznie, momentami sentymentalnie. Logan w formie, która zostaje w pamięci na długo.
Dlaczego właśnie ja
„Bywa, że w niektórych ludziach przeglądamy się jak w lustrze.”
Szybko przemknęłam przez książkę, dobrze mi się ją czytało. I chociaż nie wciągnęła mnie maksymalnie, to sprawiła, że miło spędziłam czas. Ciekawa konstrukcja budowania napięcia, czterogłosowy chór narracji, jednak dwa przeciwstawne obozy intrygi, każdy z innej perspektywy prezentował to, co się działo. Charlotte i Rachel - przyjacielskie relacje, w które wkradło się coś sekretnego, a także Silvestri i Wolcott - duet detektywów, wyznaczony do wyjaśnienia sprawy śmierci kobiety. Typowe przeciąganie liny kłamstw i prawdy, stopniowe odkrywanie faktów z przeszłości, spora aktywność w teraźniejszości. Autorzy ciekawie zapletli nić intrygi, wzbogacili atrakcyjnymi elementami, namieszali w życiorysach kobiecych postaci, postawili je w niekomfortowych sytuacjach i wystawili na ciężką próbę.
O ile spodobał mi się zamysł na fabułę, atrakcyjne przedstawienie scenariusza zdarzeń, zgrabne podkręcanie dreszczy emocji, tak pogubiłam się w niespójnych portretach bohaterów. Zestawienie charakterów z postawami nie przekonywało, sfery kłóciły się ze sobą. Charlotte, wykształcona osoba a uwikłała się w znajomość o szalenie niskiej wartości, z góry mogła przewidzieć, że więcej na niej straci, niż zyska. Rachel pogubiona w tym, co chciała osiągnąć, jaki cel jej przyświecał, trudno było mi zrozumieć, czym się kierowała. Silvestri wysyłał sprzeczne sygnały, z jednej strony ukazywał spory profesjonalizm zawodowy, z drugiej potykał się o nieistotne drobiazgi. Wolcott wyjątkowo bezbarwny, momentami mdły. Trzeba jednak podkreślić, że takie nakreślenie osób służyło zmyleniu czytelnika, dostarczeniu materiału do interpretacji, namąceniu w domysłach. Bardzo spodobał mi się poboczny wątek traktujący o przeprawach między Charlotte a matką, poprowadzony sugestywnie, frapująco ubarwiający historię, wyczekiwałam kolejnych osłon.
Zwolenników holistycznego leczenia zadowoli rozbudowane zerknięcie w tę dziedzinę medycyny, w tym pozytywne przesłania akupunktury. Zastanawiałam się, ile bym zyskała, gdybym poddała się zabiegowi udrażniania przepływu energii w ciele, co wcześniej nie brałam pod rozwagę. Doceniłam wypełnienie fabuły incydentami, umiejętne podgrzewanie atmosfery. Wiele się działo, zachodziły ciekawe procesy. Kariera Charlotty jako neurochirurga zapowiadała się wyśmienicie, raptownie przerwała ją śmierć pacjentki na stole operacyjnym. Po chwilowym załamaniu Charlotte zdobywa nowe kwalifikacje, otwiera gabinet akupunktury, ale klientów brakuje. Pewnego dnia policja prosi ją, aby dokonała identyfikacji zwłok osoby, która wskazała ją jako kontakt w nagłych przypadkach. Uruchomiona zostaje lawina wydarzeń w życiu kobiety, nagłych i zaskakujących, osobliwych i dziwacznych, mrocznych i niepokojących. W jaką wyrafinowaną grę nieświadomie wplątała się Charlotte?
Bordertown. Lalkarz
"Zderzenie z najbrzydszą stroną ludzkiej natury jest jak ekspozycja na promieniowanie radioaktywne."
Niewątpliwym atutem powieści jest frapująca kreacja głównego bohatera serii, nietuzinkowa postać, pozornie przeciętna, a jednak zawierająca pierwiastek ciekawej tajemnicy. Mocno zaangażowana w eliminowanie przestępczości, wyczulona na wszelką krzywdę i niesprawiedliwość, jednocześnie nie do końca radząca sobie z okazywaniem uczuć w życiu prywatnym. Dychotomiczna skaza czyni ją wyjątkowo intrygującą i nieodgadnioną, jednocześnie barwną i interesującą. Sympatyzujemy z nią, kibicujemy w zręcznym rozwiązywaniu detektywistycznej zagadki, z serdecznym uśmiechem podchodzimy do nieudolności okazywanej w kontaktach z ludźmi.
Kari Sorjonen to mężczyzna czterdzieści plus. Przeprowadził się z żoną i córką z wypełnionych przemocą Helsinek do Lappeenranty, miasta w południowo-wschodniej Finlandii, usytuowanego nad jeziorem Saimaa, trzydzieści kilometrów od Rosji. Liczy, że w siedemdziesięciotysięcznym skupisku ludności, rozpocznie spokojniejszy rozdział życia, że nie będzie musiał uczestniczyć w wyjaśnianiu wyjątkowo brutalnych i widowiskowych zbrodni, których rozpracowywanie doskwierało mu w stolicy. Jednak los działa w przewrotny sposób, nowo utworzona elitarna jednostka policji natychmiast staje przed wyzwaniem grzebania w śmietnikach człowieczeństwa w poszukiwaniu prawdy i sprawiedliwości. Intryga kryminalna nie prezentuje się jako złożona i skomplikowana, właściwe tropy nie są głęboko ukryte, dość wcześnie można wpaść na tożsamość zabójcy i jego pomocników. Bardziej liczy się zrozumienie szaleństwa, nawiązanie do zwyrodniałych umysłów, choć dłuższe spoglądanie w ciemność częściowo gasi też i światło obserwatora.
Tragiczna śmierć młodej kobiety, a za chwilę zgon handlarza samochodami, pierwotnie sprawiają wrażenie niepowiązanych spraw. Podążanie ścieżką okrucieństwa doprowadza do zatrważającej postaci Lalkarza, wcielenia zła, czarnej mroczności, lodowego oddechu strachu. Kari sięga po ulubioną przez siebie mnemotechnikę, medytację mindfullness, aby zbliżyć się do prawidłowego rozwiązania. Nieoficjalnie pomaga mu Lena Jaakkola, matka zaginionej dziewczyny, agentka rosyjskich służb specjalnych, słynąca z nieszablonowych pomysłów. Czy karelskie lasy zdradzą, co tak naprawdę dzieje się w letniskowych domkach? Jak bardzo okażą się to historie mrożące krew w żyłach? Książkę dobrze mi się czytało, w zasadzie zapoznałam się z nią na jedno posiedzenie czytelnicze, polubiłam kluczową postać, jej niezwykłą intuicję, ale i uczuciową niezdarność. Zapowiada się ciekawa i zajmująca seria, z chęcią sięgnę po kolejne tomy, licząc jednak, że będzie w nich więcej niż w pierwszym tomie napięcia i emocjonujących zwrotów akcji.
"Za tobą" - Kelly Luce
27 września będzie miała premierę książka Kelly Luce od Wydawnictwa W.A.B.
Życie w cieniu sławnego ojca, zbrodnia i tajemnice ukryte w cieniach przeszłości. Powieść psychologiczna z Japonią w tle.
"Sense8" - nowy serial od Wachowskich
W sieci pojawił się pierwszy trailer serialu "Sense8", przygotowanego przez rodzeństwo Wachowskich dla kanału Nefliks. Jego fabuła skupia się na perypetiach ośmiu bohaterów zamieszkujących różne części świata. Każdy z stracił kogoś bliskiego w przeszłości. Związany ze śmiercią ból psychiczny jaki doświadczyli, sprawił, iż bohaterowie są w stanie odczuwać siebie nawzajem emocjonalnie i mentalnie.
