Rezultaty wyszukiwania dla: Graham Masterton

piątek, 07 sierpień 2020 11:21

Żebrząc o śmierć

Wydaje się, że w Cork nigdy nie może być spokojnie. Tym razem Katie Maguire musi zmierzyć się z tak wieloma sprawami, że powoli zaczyna ją to przerastać...

... A wszystko zaczęło się od płaczącej na cmentarzu, rumuńskiej dziewczynki. Katie chciała pomóc dziecku, choć ni w ząb nie rozumiała tego, co mała do niej mówi. Tylko jedno zdanie zdawało się być znajome- "nie ma mamy". Katie chciała zabrać małą ze sobą, lecz gdy dziewczynka zobaczyła postawnego Rumuna w szarej, skórzanej kurtce, zaczęła uciekać. W międzyczasie klientka jednego z zakładów rzeźniczych znalazła w swoim mielonym mięsie... pierścień. Charakterystyczny, bo z wyrytą na nim rumuńską świętą. Do tego w Cork dochodzi do coraz liczniejszych zabójstw na bezdomnych- cztery ofiary, z czego dwie z przewierconym rdzeniem kręgowym. Nawet Conor, psi detektyw (a prywatnie narzeczony Katie) dokłada swoją cegiełkę- poluje na nielegalne psie farmy, co może skończyć się bardzo źle...

Cork jest duże, a Katie Maguire tylko jedna. Któż jednak zadba o społeczeństwo, jeżeli nie ona... ?

Cykl z Katie Maguire znam od nieco ponad roku. Jestem ogromną fanką twórczości pana Grahama Mastertona, więc nie mogłam tak po prostu skupić się wyłącznie na jego horrorach i ominąć serii thrillerów. Zresztą, i do niej niejednokrotnie wkrada się jakiś element nadnaturalny. Ponadto główna bohaterka jest taką postacią, obok której nie sposób przejść obojętnie- inteligentna, piękna i charyzmatyczna kobieta, która całe swoje serce oddała pracy. No i oczywiście mężczyznom, ale o tym już za moment.

 Mam wrażenie, że kłopoty w pracy przeplatają się z problemami w życiu prywatnym Katie. Gdy już odnajdzie swoją bezpieczną przystań przy boku jakiegoś mężczyzny, to nagle jej zawód ma tragiczny wręcz wpływ na dany związek. A pisząc "tragiczny", nie mam na myśli zrywania. To jest właśnie charakterystyczne dla naszej głównej bohaterki- każdy jej kolejny partner umiera, ginie w związku z jakąś prowadzoną przez nią sprawą, żaden nie porzuca jej ot, tak. Kobieta naprawdę nie ma szczęścia w tym temacie. Zresztą, co chwilę ktoś kręci się przy jej boku- magnetyzm w jej przypadku jest naprawdę intensywny. Maguire przeżyła więcej osobistych tragedii, niż całe Cork razem wzięte. Co prawda nie czytałam wszystkich tomów z cyklu, zaledwie cztery lub pięć, lecz już na ich podstawie łatwo wysnuć taki wniosek. Nie wiem, czy pan Masterton lekko nie przesadza w tym temacie, choć znam jego uwielbienie do wszelkiego rodzaju scen erotycznych. A Katie dostarcza nam ich wiele. Czy przez nadmierną kochliwość i przyciąganie tragedii tło obyczajowe jest złe? Nie. Przez sam fakt, że wspomniany już magnetyzm Katie działa nawet na czytelnika, po prostu nie da się jej nie lubić. Tyle tylko, że autor rzeczywiście mógłby przystopować z tymi nieszczęściami zsyłanymi na główną bohaterkę. Może odnosiłabym się do tej kwestii inaczej, gdyby to była jedna książka, a nie cała seria.

Tło sensacyjne jak najbardziej na plus. Na czytelnika czeka tyle niespodzianek, że czasami podczas lektury aż brakowało tchu. Katie podejrzewa, że do Cork przybył "gang bezdomnych" z Rumunii, z czym wiążą się kolejne brutalne morderstwa. Więcej niestety nie mogę Wam zdradzić, byście mogli sami zasmakować akcji w wydaniu Grahama Mastertona. Najbardziej zaciekawiła mnie kwestia odnalezionego w mięsie mielonym pierścionka. Wiecie, to dość... makabryczne, a fala najgorszych wyobrażeń zalała mnie niemalże od razu. W końcu to niemożliwe, żeby wpadł sobie do mielonki sam z siebie, prawda? W ogóle ta część jest chyba jedną z najmocniejszych, najbardziej krwawych oraz brutalnych- sam fakt, że ktoś eliminuje bezdomnych z Cork przy pomocy wiertarki, jest... no, obrzydliwy po prostu. Później dochodzi kwestia wspomnianego już pierścionka, a na samym końcu obrzydliwości mamy plany Conora odnośnie nielegalnych psich farm.

Gdy już zaczniecie czytać Żebrzących o śmierć, nie będziecie potrafili przestać. Znajdziecie tam tyle tragedii i makabrycznych wątków, że będziecie się zastanawiali, który najbardziej Was zaciekawił. Obowiązkowa lektura dla fanów Katie Maguire i jej niełatwego życia, dobry pomysł na "coś innego" dla tych, którzy serii z naszą magnetyczną bohaterką jeszcze nie mieli styczności. Polecam z całego serca!

Dział: Książki
czwartek, 24 styczeń 2019 08:20

Robert J. Szmidt - spotkanie autorskie

Wraz z Wydawnictwem insignis zapraszamy na spotkanie autorskie z Robertem J. Szmidtem, które odbędzie się 26 stycznia, w sobotę, w Empik Renoma we Wrocławiu w godzinach 16:00-18:00.

Śledźcie wydarzenia na Facebooku.

30 stycznia ukaże się tom 2 Szczurów Wrocławia - "Kraty". TUTAJ możecie przeczytać naszą recenzję powieści.

środa, 21 listopad 2018 11:03

Letnia noc

Ostatni dzień szkoły, perspektywa długiego okresu odpoczynku oraz wielu nowych przygód to dla młodzieży nie lada gratka; lato 1960 roku jednak od początku niosło ze sobą znamię czegoś... złego. Old Central School był potężnym gmachem, przywodzącym na myśl wyłącznie mroczne skojarzenia i to nie związane z niechęcią uczniów do nauki. Budynek, kryjący w swoim wnętrzu wiele tajemnych przejść oraz niezbadanych korytarzy wraz z rozpoczęciem wakacji miał zostać zamknięty na głucho, a później wyburzony. Duane, Lawrence, Kevin, Mike oraz Dale z westchnieniem ulgi przyjmują wieści o rychłym końcu Old Central School. Nigdy nie czuli się tam zbyt dobrze, zbyt bezpiecznie. A mimo to entuzjazm związany ze zniszczeniem budzącego niepokój gmachu zostaje przygaszony, gdy w Elm Haven zaczynają ginąć dzieci. Piątka nastolatków -zwących sami siebie Rowerowym Patrolem- niemalże siłą zostaje wciągnięta w coraz dziwniejsze wydarzenia. Muszą jak najszybciej rozwiązać tajemnicę Old Central School, nim złe moce porwą również ich. Gra się rozpoczęła, a stawką jest życie...

Choć horrory należą do mojego ulubionego gatunku od dawna, to zazwyczaj szłam bardzo utartą ścieżką. Największą dostępnością w moich okolicach cieszy się (oczywiście) Stephen King oraz Graham Masterton. Na twórczości tych panów wychowałam się literacko. Nie powiem, od czasu do czasu trafiała się powieść grozy innego autora, a jednak zawsze brakowało w niej tego magicznego "czegoś". Z lekką obawą podchodziłam więc do Letniej nocy pana Dana Simmonsa, jak się okazało- zupełnie niesłusznie. Lektura porwała mnie ze sobą praktycznie od pierwszej strony, przenosząc do rozgrzanego od letniego słońca Elm Haven.

Czym powinny zajmować się dzieci w czasie letnich wakacji? Spotkaniami ze znajomymi, graniem w piłkę oraz wszelkimi innego rodzaju zabawami. I początkowo tak właśnie było. Piątka naszych młodych bohaterów spędzała razem praktycznie każdy dzień, delektując się wolnymi chwilami. Kres beztrosce położyło zaginięcie ich szkolnego kolegi, którego rodzina nie widziała od zakończenia roku szkolnego. Duane, Lawrence, Dale, Mike i Kevin gdzieś podskórnie przeczuwają, że za zniknięciem chłopca wcale nie stoi chęć uwolnienia się od patologicznej rodziny. A późniejsze wydarzenia tylko to potwierdzają.

Pierwsze skojarzenie nasunęło mi podobieństwo do zekranizowanej w zeszłym roku powieści grozy Stephena Kinga, To. Głównie przez wzgląd na młodych bohaterów, którzy podjęli się walki ze złem. Te dwie historie różnią się jednak diametralnie. Dan Simmons stworzył tak intrygującą książkę, że niemal z utęsknieniem czekałam na chwilę wolnego, aby kontynuować lekturę. Autor wrzuca czytelnika w lata młodości- lata, które każdy z nas raczej wspomina bardzo dobrze. Na szczęście nad nami wówczas nie wisiała wizja śmierci z rąk zła. Pan Simmons bardzo dokładnie opisuje każdy detal, zarówno otoczenie, jak i np. opis maszyn rolniczych, którymi zajmował się ponadprzeciętnie inteligentny Duane. Dla niektórych tak rozwlekłe opisy mogą stanowić problem, jednakże moim zdaniem właśnie dzięki temu możemy całościowo wczuć się w codzienność bohaterów. Dodam, że akcja toczy się w 1960 roku, gdy nie istniały jeszcze wszelkiego rodzaju nowinki technologiczne, odciągające dzieci od prostych, grupowych zabaw. To taka bardzo przyjemna podróż w czasie.

Również postacie zostały stworzone z niezwykłą dbałością o szczegóły. Każdy z chłopców ma w sobie charakterystyczny rys, dzięki któremu z łatwością możemy ich od siebie odróżnić (nie tylko po imionach). Oczywiście trzeba zwrócić uwagę na fakt, że jak na jedenastolatków posiadają takie cechy, których dorośli często nie mają, ale to drobne przerysowanie ginęło w toku akcji. Czasami potrzebny jest taki superdzieciak, nawet, jeżeli w życiu realnym nigdy takiego nie poznamy.

Letnia noc Dana Simmonsa to jedna z tych powieści grozy, które polecę Wam z czystym sumieniem (i ręką na sercu). Jeżeli nie przeszkadzają Wam rozwlekłe opisy -często przytłaczające, szczególnie na początku podróży w głąb książki- to książka jest jak najbardziej dla Was. 

Dział: Książki
sobota, 28 lipiec 2018 11:33

Krew Manitou

Kiedy doktor Frank Winter po raz pierwszy ujrzał Susan Fireman, był pod wrażeniem jej "mimowego" pokazu. Chwilę później dziewczyna zaczęła wymiotować krwią, a tajemniczy mężczyzna przyglądający się całemu pokazowi z uśmiechem oznajmił, iż już jest jedną z "bladych". Wtedy jeszcze nikt nie wiedział, że na miasto spadło przekleństwo o wiele gorsze niż ktokolwiek mógłby sobie wyobrazić...

Liczba chorych w zastraszającym tempie rośnie; jeszcze gorszym jest fakt, iż zakażeni nie wymiotują własną krwią, lecz swoich ofiar. Epidemia wampiryzmu zbiera coraz większe plony, szpitale są przepełnione, a ulice zasłane trupami. Nikt nie wie, co ją wywołało, ani jak ją powstrzymać. Harry Erskine, przy pomocy swojego duchowego przewodnika Śpiewającej Skały, musi rozprawić się z tym, co trapi jego miasto. Razem z nim do walki staje były żołnierz Gill, na wpół przemieniony w wampira doktor Winter oraz Jenica Dragomir, córka najsławniejszego naukowca, badającego temat wampiryzmu. Czy czwórka ludzi może pokonać to, co narodziło się w Piekle... ?

Kolejne spotkanie z Grahamem Mastertonem i jego serią Manitou za mną (choć chyba gdzieś umknął mi tom trzeci) i muszę Wam powiedzieć, że tym razem ów poczytny autor grozy dał z siebie znacznie więcej, niż w poprzednich tomach. 

W całą historię wprowadza nas niejako postać doktora Wintera, który to jako pierwszy zetknął się z krwistą epidemią. Jako lekarz ma wpojone zasady- za wszelką cenę ratować ludzkie życie, nie oceniać. Ma traktować na równi tak mordercę, jak i niewinnego człowieka. Susan jawi mu się właśnie jako zupełnie niewinna osoba, do czasu, aż poznaje prawdę. Wówczas jednak nie ma już czasu na zastanawianie się nad moralnością- trzeba ratować, kogo się da. Harry Erskine nie wiedział o wydarzeniach toczących się pod szpitalami; zajęty był wciskaniem bajeczek zamożnym, starszym paniom. Złe wieści przynosi mu młody mężczyzna, skarżący się na okropne sny i nieustanne uczucie niepokoju. Do Erskine'a skierowała go Amelia, bardzo silne medium, a prywatnie znajoma Harry'ego z dawnych lat. Okazuje się, że najsilniejszy szaman jaki chodził po tej ziemi, zwany Misquamacusem, znów odnalazł sposób, aby zemścić się na białym człowieku...

Kilka lat temu byliśmy zalewani literaturą wampiryczną, acz kierowaną głównie do młodzieży. Wampiry w takowych książkach były potulnymi barankami, w imię miłości gotowi pić zwierzęcą krew, etc. etc. U Mastertona są to z kolei oszalałe z żądzy krwi bestie, płonące bez życiodajnego płynu. I choć literackie wampiry nijak mnie nie przerażają (wiem, w życiu byłoby zupełnie inaczej) to z rozkoszą czytałam książkę, w której krwiopijcy żadnych wyższych uczuć nie mają. I tu tkwi największy plus tej części- Harry nie walczy już bezpośrednio z indiańskim szamanem (którego jakoś nie może się pozbyć), lecz z jego demonicznym poplecznikiem. Misquamacusa tak naprawdę jest niewiele w tym tomie, i bardzo dobrze. Czas na jakąś odskocznię. 

Akcja wartko pędzi przed siebie, a zarażeni coraz liczniej pokrywają ulice miasta. Ci, którzy zdążyli się narodzić na nowo, szukają pożywienia. Bohaterowie mają początkowo problemy z rozwiązaniem zagadki- jak dochodzi do zarażenia? Ostatecznie jednak łączą siły, a to, kto za tym całym armagedonem stoi, okazuje się niezłym zaskoczeniem...

Czytacie Mastertona? Na Waszej półce nie może zabraknąć czwartego tomu serii Manitou!

Dział: Książki
niedziela, 01 lipiec 2018 12:33

Wirus

Niektórzy twierdzą, że po śmierci właściciela jego duch nadal tkwi w należących do niego przedmiotach; czują jego oddech na plecach w pomieszczeniu, do którego wchodzą. Ich palce przeszywa dziwny prąd, gdy dotykają ulubionego zdjęcia zmarłego, a wiszący w korytarzu płaszcz, oprócz zapachu perfum, wciąż emanuje delikatnym ciepłem. Jakby zmarły dopiero co go zdjął i odwiesił na miejsce... W pewien sposób daje to ukojenie bliskim osoby, która odeszła; znacznie gorzej, gdy duch przesiąknie materiał, nie chcąc go za nic opuścić. I gdy chce krzywdzić.

Detektyw Jeromy Pardoe, z bliżej nieokreślonego powodu nielubiany w swojej jednostce, po raz kolejny w przeciągu miesiąca zostaje oddelegowany do kontenera na odzież używaną, przeznaczoną dla osób ubogich. Ma za zadanie wyciągnąć z niego mężczyznę, który utkwił w blaszanym pojemniku z wiadomego powodu. Dość irytującą w swej powtarzalności interwencję przerywa sierżant Dżamila Patel- Pardoe ma jej towarzyszyć do domu pakistańskiej rodziny, w którym to piękna Samira popełnia samobójstwo. Najbardziej prawdopodobną przyczyną owego kroku jest jej rychłe zamążpójście za mężczyznę, którego wybrali dla niej rodzice. Oni jednak zaprzeczają, jakoby dziewczyna była nieszczęśliwa z ich decyzji. Wkrótce plaga tajemniczych morderstw rozszerza swoje granice, a szaleństwo ogarnia coraz większą liczbę osób... Powód tkwi w pewnym londyńskim second- handzie.

Czasami, czytając kolejne książki pana Mastertona (a trochę ich już w swoim życiu przeczytałam) mam wrażenie, że autor potrafi stworzyć coś z niczego. Na co nie rzuci okiem, od razu wpada mu do głowy pomysł na kolejny horror. Przyznam szczerze, że wpasowania sklepu z tanią odzieżą w ową tematykę chyba nigdy bym się nie spodziewała. Ale -jak to zazwyczaj w przypadku Mastertona- wyszło mu to całkiem zgrabnie.

Świat jest przyzwyczajony do morderstw; codziennie zalewają nas informacjami o kolejnym zaginionym, o odnalezionym ciele, o kobiecie, która po latach bicia postanowiła kontratakować. Jednak londyńska dzielnica Tooting wydawała się w miarę spokojna, aż tu nagle doszło do kilku zabójstw. I to przez osoby, po których nigdy nie można by się tego spodziewać. Sierżant Dżamila Patel znała dawne legendy o duszach, które tkwią w odzieży- opowiadała jej o nich jeszcze jej babka. Włożyła to jednak między bajki. Jak się okazało, w każdej tego rodzaju przypowieści tkwi ziarenko prawdy.

Powiem tak: pomysł na umieszczenie akcji (oraz przyczyny mordów) w second- handzie był niezły; z drugiej strony może się wydawać trochę naciągany, jakby autor na siłę szukał pomysłu na fabułę. Jak dla mnie całkiem nieźle, choć sam bieg wydarzeń pozostawia trochę do życzenia. Nie obyło się bez charakterystycznych dla Grahama Mastertona krwawych masakr; w tym temacie pisarz bardzo dba, aby każdy szczegół z należytą pieczołowitością został przekazany czytelnikowi. Podczas lektury towarzyszyła mi więc pewna doza obrzydzenia, ale grozy nie odczułam ani razu. Horror, ale bardziej zbliżony do "Piły" niż do czegoś, co miało by wstrząsnąć i przerazić nas na tyle, żeby bać się wyjść spod kołdry.

Na tle innych horrorów tego autora -jak np. "Anioł Jessiki" czy "Dziecko ciemności"- "Wirus" wypada nieco blado, acz trzeba Mastertonowi oddać sprawiedliwość- znalazł temat tam, gdzie nikt by nie sięgnął. Fanów jego twórczości oczywiście zachęcam do lektury, gdyż mimo wszystko spędziłam z nią przyjemnych parę godzin.

Dział: Książki

Dom Wydawniczy REBIS weźmie udział w 9. Targach Książki w Warszawie, jednym z najważniejszych wydarzeń książkowych roku, które odbywają się w dniach 17-20 maja na Stadionie Narodowym w Warszawie. Serdecznie zapraszamy do odwiedzenia stoiska (86/D13), gdzie wydawca będzie prezentować nowości i bestsellery, a najważniejszą atrakcją będą spotkania z autorami!

Z okazji premiery książki Wirus (powieść dla czytelników 18 +), Graham Masterton odwiedzi Polskę! Spotkania premierowe odbędą się podczas tegorocznej edycji festiwalu Apostrof, PYRKONU oraz podczas Warszawskich Targów Książki!

poniedziałek, 23 kwiecień 2018 12:25

Zemsta Manitou

W sennych, małych miasteczkach nigdy nic się nie dzieje; prawdopodobnie istnieją tylko po to, aby móc się pożalić na panującą w nich nudę. Z drugiej strony stanowią również swego rodzaju ostoję, bezpieczną przystań. To w nich mieszkają ludzie, skuszeni wizją spokojnego żywota, bez morderstw, gwałtów oraz kradzieży. Cisza, spokój, sielanka... ach, w jakim kłamstwie żyją! Szczególnie ci, którzy mają zamknięte oczy na sprawy natury nadprzyrodzonej...

Kiedy ktoś (a może bardziej pasuje określenie- "coś") pragnie opętać Twojego małego synka, a później atakuje rodzinę, gwałcąc żonę, masz ochotę tylko wmówić sobie, że oszalałeś. Że przecież szafa nie może do Ciebie mówić, ba! Grozić Ci śmiercią. Przecież takie rzeczy się nie zdarzają, nie dotyczą Ciebie- w końcu nie zrobiłeś nikomu krzywdy, nie interesowałeś się sprawami nie z tego świata, nijak nie zgrzeszyłeś. Za co więc los zsyła na Ciebie całe to cierpienie, to zło w czystej postaci? Neil, Susan i Toby to zwykła rodzina, jakich tysiące, żyjąca rytmem wyznaczonym przez pracę i szkołę. Żadne z nich nie maczało palców w różnego rodzaju mrocznych sprawach, a jednak to ich wybrało pradawne zło na swoistych "proroków". Tragedia rodziny rozpoczęła się od nocnych koszmarów małego chłopca, później doszły do tego dziwne wizje, objawiające się na drzwiach szafy w jego pokoju. Z biegiem czasu Toby oraz Neil spotykali coraz częściej tajemniczego mężczyznę w kowbojskim kapeluszu, który -niczym widmo- rozpływał się w powietrzu. A ostatecznie... odwiedziny Drewnianego Demona, wyzierającego na świat przez dębowe drzwi szafy. A najgorsze miało przecież dopiero nadejść...

Gdy na świat po raz kolejny pragnie powrócić pradawny indiański szaman, zwany Misquamacusem, wróż Harry Erskine i współczesny szaman Śpiewająca Skała muszą ponownie zewrzeć szyki. Jednak czy i tym razem mężczyznom uda się przegonić zło tam, gdzie jego miejsce?

Zemsta Manitou to drugi tom serii o wcielonym złu- Misquamacusie. Szaman, poprzednim razem przegoniony z naszego świata przy pomocy manitou (czyli ducha) współczesnej technologii po raz kolejny atakuje niczego niespodziewającą się rodzinę. Jego celem staje się ośmioletni chłopiec, Toby, a na żywe naczynia jego pobratymców obrał sobie dzieci z klasy chłopca. Nikt prócz Neila nie zdaje sobie sprawy z zagrożenia, jakie unosi się nad dziećmi i całym światem. Misquamacus nie tylko chce zemścić się na białym człowieku za krzywdy jego ludu sprzed wielu, wielu lat, lecz również dotkliwie skrzywdzić Harry'ego Erskine oraz Śpiewającą Skałę za poniżenie, jakie stało się jego udziałem poprzednim razem. Jednak czy zwykli ludzie poradzą sobie z nadprzyrodzonym zagrożeniem, które powraca jeszcze silniejsze? Oto jest pytanie.

Część druga, podobnie jak jej poprzedniczka, trzyma w napięciu od pierwszych stron. Uważnie, w rytm kroków bohaterów, śledzimy powolną eskalację nadprzyrodzonych wydarzeń, by ostatecznie zostać zaatakowanymi z ogromną, mroczną siłą. Misquamacus był w latach swego życia najpotężniejszym indiańskim szamanem, mającym na swoich usługach prawdawnych bogów. Był niemalże nie do pokonania, choć wówczas przegrał z rozwojem techniki. Silniejszy w nowe moce, ale i w wiedzę na temat współczesności nie da się tak łatwo zaskoczyć. W starciu z nim ktoś niestety poniesie śmierć...

Graham Masterton należy do moich ulubionych autorów powieści grozy; mam do niego sentyment od wielu lat i choć spod jego pióra wychodziły książki lepsze i gorsze (jak w przypadku większości pisarzy), to nigdy go nie porzuciłam. To on jako pierwszy poprowadził mnie w kierunku horroru, gdzie zostałam do dziś. Cykl Manitou jest serią delikatnie krwawą, pokazuje, na co stać wyobraźnię Mastertona. Jednocześnie zahacza o historię, skupiając się na morderstwach Indian, odbieraniu im ziemi, a w końcu zniewolenie oraz zamknięcie w rezerwatach.

Odważcie się sięgnąć po twórczość Grahama Mastertona- nie tylko cykl Manitou zapewni Wam dobrą lekturę, lecz także pozostałe jego książki. Ostatecznie tuż obok Stephena Kinga jest jednym z najpopularniejszych autorów powieści grozy.

Dział: Książki
sobota, 24 marzec 2018 12:07

Manitou

Harry Erskine pracuje jako wróżbiarz; przepowiadanie wyssanej z palca przyszłości starszym damom jest jego sposobem na utrzymanie się na jako takim poziomie materialnym. Co prawda kiedyś, w dzieciństwie, miał styczność z duchami, jednak mężczyzna woli trzymać się utartej, acz znacznie bezpieczeniejszej ścieżki wróżbiarstwa. Do czasu, aż do jego drzwi puka Karen Tandy, siostrzenica jednej z jego klientek. Kobieta ma dość osobliwy problem- na jej szyi pojawiła się nieustannie rosnąca narośl, która w dodatku pod wpływem dotyku... porusza się. Lekarze nie wiedzą co to, a badanie wykazuje, iż wewnątrz monstrualnego guza rośnie płód. Mimo wszystko podejmują się operacji, nie mając pojęcia, iż w ciele tej młodej kobiety rozwija się najgroźniejszy, pradawny indiański szaman, imieniem Misquamacus. Duch pragnie zemścić się na białym człowieku za męki swojego ludu...

Przed Erskinem nie lada wyzwanie; musi stanąć do walki o życie całego Manhattanu, a wraz z nim współczesny szaman, Śpiewająca Skała. Czy mężczyźni mają jednak jakiekolwiek szanse w starciu z pradawnym złem... ?

Lata temu jeszcze nie wiedziałam, że horrory staną się moim ulubionym gatunkiem zarówno literackim, jak i filmowym. A wszystko zaczęło się od niepozornej (okładkowo, oczywiście) książki pt. "Anioł Jessiki", autorstwa Mastertona właśnie. Jako że wówczas moja publiczna biblioteka miała jeszcze pewne braki, udało mi się znaleźć zaledwie dwie książki pisarza, który porwał mnie do świata grozy. Z biegiem czasu (i każdą kolejną odwiedzaną biblioteką) miałam na swoim czytelniczym koncie już więcej lektur pana Grahama Mastertona. I wciąż mi mało. Cykl "Manitou" również znałam wcześniej, choć po tylu latach od lektury fabuła zatarła się w pamięci. Dlatego też bardzo ucieszyłam się na wieść, iż wydawnictwo Albatros postanowiło wznowić niektóre z jego książek. 

Pewność, że biorę do ręki kawał dobrej, mrocznej historii, to jedno; gdybym nie kojarzyła owego tytułu, zapewne i tak skusiłabym się na tę pozycję. Tym razem okładka wyszła wydawnictwu znakomicie! Przyciąga wzrok, poniekąd nawiązując do toczących się wewnątrz wydarzeń. 

We wspomnianej serii nie napotkamy nawiedzonych domów, demonów czy zombie; Graham Masterton skupił się na czymś bardziej nietuzinkowym- magii Indian. Czymś, co dla "bladej twarzy" jest ogromnym niebezpieczeństwem. Autor jasno podaje nam powód zemsty Misquamacusa- za każdego zamordowanego, znieważonego czy wygnanego z własnego terytorium Indianina poniesie śmierć jeden biały człowiek. Tym lepiej czyta się książki, które za przyczynę nadnaturalnych ataków podają racjonalne pobudki. Mimo tego, że indiański szaman (a raczej jego wciąż nienarodzone w nowym wcieleniu manitou) nie wie, jak obecnie wygląda sytuacja jego współbraci, to postanawia wziąć odwet za lata krzywd. 

Manitou czyta się bardzo dobrze; akcja prze do przodu, a my wciąż zastanawiamy się, czym może być tajemnicza dolegliwość Karen Tandy. Nie brakuje mrocznych wydarzeń, zabójstw i krwawych scen, które właściwie są charakterystyczne dla tego pisarza. Średnia objętość tejże powieści grozy (niecałe trzysta stron) sprawia, że przy odrobinie chęci oraz wolnego czasu można ją pochłonąć w kilka godzin. A jeżeli już zaciekawił nas tom rozpoczynający całą serię, to najlepiej od razu zaopatrzyć się w część kolejną, aby zbytnio nie tęsknić. I podtrzymać atmosferę zagrożenia...

Nazwisko Mastertona na pewno nie jest Wam obce. Pewnie nie raz natknęliście się na niego przy okazji odwiedzin w bibliotece, a może podczas wirtualnego spaceru po blogosferze. To nie tak, że jest o nim głośno; myślę, iż ów autor ma już zapewnioną pozycję na rynku literackim, która nie pozwala obojętnie przejść obok książek jego autorstwa. Przed nami jeszcze kilka części serii Manitou, dlatego z całego serca zachęcam Was do rozpoczęcia swojej przygody z Harrym Erskine'em już teraz. Żebyście potem nie żałowali...

Dział: Książki
wtorek, 05 grudzień 2017 15:49

Zwierciadło piekieł

Jeden z najpopularniejszych horrorów Grahama Mastertona w nowym wydaniu!

Autor stworzył niesamowicie klimatyczną powieść, której fabuła skupia się wokół tajemniczego lustra należącego do zmarłego w tragicznych okolicznościach chłopca, gwiazdy wielkiego ekranu lat 30-tych XX wieku. Masterton wykorzystuje tu liczne przesądy i gusła, uwiarygodniając w ten sposób swoją opowieść. Czytelnik ma do czynienia z różnymi zabobonami dotyczącymi zwierciadeł, a także szatana i zła absolutnego. Wszystkie idealnie się ze sobą komponują, tworząc w ten sposób nadzwyczaj wciągającą historię, od której nie można się oderwać choćby na chwilę.

Graham Masterton odnosi się także do wielu istniejących dzieł np. “Alicji po drugiej stronie lustra” autorstwa Lewisa Carolla czy filmu “Omen”, który swego czasu robił piorunujące wrażenie na widzach.

Należy pamiętać, iż jest to książka dość makabryczna. Autor nie boi się krwawych opisów i wymyślnych zbrodni. Ma niewiarygodną wyobraźnię i wciąż gra na emocjach czytelnika. Szczególnie dotknięci mogą się poczuć miłośnicy zwierząt - autor nie oszczędza nawet ich. To jeden z tych horrorów, których nie należy czytać w nocy. Taki, który wywołuje koszmary senne i odciąga uwagę od prozaicznych czynności.

Na uwagę zasługuje też ukazanie Hollywood takim, jakim jest naprawdę. Aktorzy, piosenkarze i reżyserzy dążący jedynie do sławy, władzy i bogactwa. Zepsute osobistości, które za nic mają innych, skupiając się jedynie na własnych potrzebach. Gwiazdy, które do sukcesu idą po trupach i są gotowe zaprzedać duszę diabłu, by zawsze być cenionym i pięknym. Tutaj jedyną walutą jest mamona, wartości takie jak życzliwość i empatia spychane są na dalszy plan.

Znaleźć tu można także świetny humor w idealnej ilości, który nie rozprasza, lecz nadaje bohaterom cech, dzięki którym można się z nimi utożsamić i tak po ludzku polubić. Dialogi są niezwykle naturalne. Masterton unika przydługich wynurzeń i monologów, które nie mają miejsca w zwykłym życiu.

Jedynym rozczarowującym elementem jest zakończenie. Niezwykle przewidywalne, banalne i całkowicie bez polotu. Jakby autor zbyt szybko chciał doprowadzić sprawę do końca i uwolnić czytelników od napięcia, które tak fenomenalnie wykreował. Wszystko po prostu dzieje się zbyt szybko. Mimo to książka robi ogromne wrażenie i zostaje w pamięci przez naprawdę długi czas. “Zwierciadło piekieł” to horror, któremu warto dać szansę, nawet jeżeli nie jest się miłośnikiem gatunku.

Dział: Książki
Strona 1 z 2