kwiecień 04, 2025

Rezultaty wyszukiwania dla: Czarna Seria

poniedziałek, 13 wrzesień 2021 03:13

Kim, do licha, jest Carmen Sandiego?

Czasem od najmłodszych lat wiemy, czym chcemy się zająć. Nasza przyszłość to tylko cel, do którego dążyć będziemy z całą mocą, jaką nabywamy. Mała Carmen w swojej rodzinie była czarną owcą, choć od zawsze wiedziała, kim chce zostać w przyszłości, to nieustannie musiała walczyć o tę wizję siebie. Najpierw musi wstąpić do akademii VILE. Gdy jej się to udaje, pracuje ciężej niż inni, by być najlepszą uczennicą. Pomimo tego, że jest najmłodsza ze wszystkich adeptów szkoły, to radzi sobie świetnie, do czasu. Oblewa bowiem jeden z najważniejszych testów, który jest potrzebny do ukończenia akademii. To jednak nie przeszkadza jej w opracowaniu planu, który zakłada życie poza wyspą i stanie się najlepszą złodziejką w swym fachu.

Nie jeden nie dowierza, że jest to możliwe, a jednak. Carmen bardzo szybko staje się nie tylko najlepszą, ale  również nieuchwytną i zwinną złodziejką, która wielu ludziom spędza sen z powiek. Ścigana przez Interpol i ACME wciąż unika kary i pozostawia po sobie niesmak władz oraz kolor charakterystycznego stroju. Płaszcz i kapelusz w odcieniach czerwieni stanowią podpis Carmen i skrywają jej tożsamość. Czy można odmówić jej uroku i siły w dążeniu do celu?

Kim, do licha, jest Carmen Sandiego?

Któż choć raz nie sięgnął po powieść pełnowymiarową czy też graficzną, gdy zachęcił go serial lub film? Niejednokrotnie to właśnie obraz nadaje historii zarysów, a niesieni niedosytem szukamy więcej. Carmen Sandiego króluje w popkulturze już dość długo. Gdy tylko dowiedziałam się, że powstaje książkowa wersja jej przygód, nie mogłam się oprzeć. Koncepcja, w jakiej autorka utrzymuje swoje dzieło, skradła moje serducho, podobnie jak główna bohaterka. Pytanie zawarte w tytule ma szanse na odpowiedź, a lekkość, na jakiej bazuje fabuła, ułatwia tę podróż ku poznaniu tajemnic.

Kim do licha, jest Carmen Sandiego to historia dziewczyny, która całą sobą realizuje swój plan. Wybór własnej ścieżki, często stanowi problem, a Carmen zdaje się go nie posiadać. Od początku wie, kim chce zostać i jak do tego doprowadzić. Swoją postawą i upartością zyskuje czytelniczą sympatię bez żadnego problemu, Choć wybór jej ścieżki życiowej nie jest tym wybieranym w pierwszej kolejności, to do niej taka buntownicza postawa pasuje idealnie. Dziewczyna żyje na własnych zasadach i całkowicie skupia uwagę czytającego.

 
Podsumowanie

Jej losy, przygody i metody działania przyciągają każdego. Całość czyta się niezwykle szybko i przyjemnie. Bez względu na wiek, czytelnik odnajdzie w historii Carmen coś dla siebie i da się porwać wydarzeniom. Autorka skupia się na młodości Carmen Sandiego, jej pochodzeniu i drodze, którą ta musiała przejść, by stać się tym, kim jest obecnie. Nieuchwytna, niczym cień stała się postrachem i mistrzem w złodziejskim fachu. Charyzma bohaterki i świetne tempo narracji, prowadzenia historii sprawiają, że to urokliwa i niezwykle wciągająca opowieść, którą warto poznać w każdej wersji. Książka czy serial? Cóż dla mnie obie wersje się dopełniają i warto poznać je jedna po drugiej. ACME, urok Carmen i niesłabnąca akcja.

Dział: Książki
środa, 11 sierpień 2021 11:16

Matnia

Zuza nigdy nie miała łatwego życia, jako wychowanka domu dziecka mogła liczyć tylko na siebie i swoją przyjaciółkę Agatę, również wychowankę ośrodka. Teraz jest w bliźniaczej ciąży z mężczyzną, który oszukał ją na dwa miliony złotych i znikł. Zuza nie widzi żadnego wyjścia z tej ciężkiej sytuacji, ale nieoczekiwanie pojawia się tak długo oczekiwany rycerz na białym koniu. Marek zakochuje się w kobiecie, obiecuje kochać nienarodzone jeszcze dziewczynki jak własne córki i proponuje Zuzie przeprowadzkę do domu po rodzicach, znajdującego się w wiosce zwanej Toporzycami. Zakochana kobieta szybko się zgadza; cieszy się, że może wreszcie z nadzieją patrzeć w przyszłość. Być może wykorzystała już swój limit nieszczęść.
 
I choć wioska jest bardzo malownicza, to jej mieszkańcy wzbudzają pewne zastrzeżenia przyszłej matki. Nie wie, jakie intencje kryją się za pośpiesznie rzucanymi spojrzeniami. I dlaczego w Toporzycach nie ma żadnych dzieci prócz opóźnionego w rozwoju Janka i jego siostry Basi. Do tego dochodzi sprawa zaginięć trzech Ukrainek, które podobno również mieszkały w owej wiosce.
 
A może to tylko teorie spiskowe, stworzone w zalewanej ciążowymi hormonami głowie?
 
Wciąż pamiętam emocje, jakie towarzyszyły mi podczas pierwszej lektury książki Przemysława Piotrowskiego, pt. „Piętno". Wiedziona dobrymi przeczuciami i nadzieją na kolejną, mocną pozycję, sięgnęłam więc po „Matnię". Szczególnie że ma ona wysokie noty na portalach literackich, opis zaś brzmiał bardzo mrocznie, a tym samym zachęcająco. Niestety, w przypadku najnowszej książki autora towarzyszyła mi przez większość czasu, no cóż, nuda.
 
Toporzyce - mała wioska gdzieś na końcu świata, w której przyjezdnego witają piękne krajobrazy, ale również obraz rozwalających się chałup i ludzi niekoniecznie przyjaźnie nastawionych do przyjezdnych. To zupełnie inny obraz polskiej wsi niż przedstawiany jest w serialach. Takie pierwsze skojarzenie towarzyszyło naszej głównej bohaterce. Nie przeprowadziła się tam jednak dla miłego sąsiedztwa, tylko dla siebie i swoich dziewczynek. I oczywiście dla Marka, którego obdarzyła szczerym uczuciem. Jej wybranek jest oczywiście idealny w każdym centymetrze - przystojny, zadbany, opiekuńczy. I wyratował ją z trudnej sytuacji, co też ma ogromne znaczenie. Chociaż praktycznie się nie znają, Zuza bez oporów porzuciła dotychczasowe życie dla niego. A jednak nie jest tak kolorowo, jak wymarzyła sobie kobieta.
 
Nie da się przeoczyć tego, jak idealny jest Marek - Zuzanna praktycznie od początku zalewa nas swoimi „ochami” i „achami”, które ja odbierałam jako odrobinę na wyrost przez wzgląd na to, że znali się za krótko, by mogła być go stuprocentowo pewna. No ale cóż, w życiu bywa przecież różnie. Nie ukrywam, że nieco mnie to jednak bawiło. Bohaterka zarysowała nam obraz Toporzyc jako prawdziwej wsi, zamieszkanej przez prawdziwych wieśniaków - patologia, przekleństwa, brak stałej pracy. Ekstremalny obraz, rzekłabym. Ciekawe, czy gdzieś jeszcze rzeczywiście tak jest.
 
Od początku ma nam towarzyszyć mroczna atmosfera tego miejsca, a jednak wieje nudą. Przez ponad trzysta stron nie dzieje się nic godnego uwagi. Owszem, Zuzannie naprzykrza się upośledzony Janek, który ewidentnie stara się jej coś przekazać, a mieszkańcy są dość specyficzni, ale to tyle. Oczywiście kobieta dowiaduje się od pewnego policjanta o trwających poszukiwaniach trzech zaginionych Ukrainek i wraz z Agatą rozpoczynają swoje prywatne śledztwo, ale... cóż. Więcej czasu kobieta spędza na kanapie, mnożąc teorie spiskowe w głowie niż na rzeczywistym działaniu.
 
Nie wymagałam od niej oczywiście wszelakich czynów wymagających nadmiernego ruchu i stresu (w końcu jest w bliźniaczej ciąży!), ale rozmyślanie nad wszystkim też raczej nie przynosiło pożytku. Ani jej, ani mnie. Faktem jest, że z chęcią obstawiłabym, co też dzieje się w Toporzycach, ale miałam do tego zbyt mało informacji. Tak jak wspomniałam, przez większą część lektury towarzyszymy Zuzannie w oglądaniu Netfliksa albo czytaniu książki. Dopiero na ostatnich stronach wreszcie coś się ruszyło, wszystkie sekrety wioski wyszły na jaw, ale to zdecydowanie za mało, by „Matnia” zasłużyła na wyższą notę niż słaba trójka.
 
Jestem rozczarowana. Co prawda to nie pierwszy raz, gdy jakaś książka zbiera wysokie oceny, a później okazuje się klopsem, aczkolwiek poznałam już trochę wyobraźnię tego autora i spodziewałam się czegoś więcej. A tak dostałam nudną główną bohaterkę, która wydaje się taka trzpiotowata. Więcej stękania i narzekań niż czegokolwiek innego. Nawet mocne zakończenie nie sprawiło, że poczułam coś głębszego do tej pozycji. Myślę, że jest to najsłabsza pozycja w dorobku Przemysława Piotrowskiego.
Dział: Książki

Przygoda czeka na ciebie we Wschodnich Królestwach!

Od lśniących wież miasta Srebrnej Luny przez ziejącą siarką Czarną Górę aż do białych zamków Wichrogrodu, Wschodnie Królestwa to rozległa i pełna cudownych miejsc kraina. W każdym zakątku tej przepięknej wyspy czają się niezliczone legendy, skarby i wiele zazdrośnie strzeżonych tajemnic. Dołącz do mistrza szpiegów Matiasa Shawa i kapitana Flynna Fairwinda, którzy w służbie króla i kraju wyruszają na ekspedycję przez Wschodnie Królestwa, by spisać ich historię oraz skatalogować oręż, zbroje i nieznane dotąd moce, rozproszone po tej przepastnej krainie.

Dział: Książki
poniedziałek, 08 marzec 2021 14:33

Zapowiedź: Mistrzowie Komiksu. Czarna Orchidea

Susan Linden została brutalnie zamordowana. Aby pomścić swoją śmierć, odradza się jako Czarna Orchidea – hybryda człowieka i rośliny. Korzystając ze swojej ludzkiej pamięci oraz mocy pochodzącej z roślin stara się rozwikłać sieć oszustw i tajemnic, które doprowadziły do jej zabójstwa i odnaleźć mordercę.

Dział: Komiksy

Nowa powieść autorki bestsellerowego cyklu „Temeraire”.

Szkoła dla wybrańców obdarzonych magicznymi zdolnościami, gdzie porażka oznacza... śmierć!

Dział: Książki
Dwadzieścia lat temu miastem wstrząsnęła seria porwań dzieci. Do teraz żadne z nich nie wróciło do domu, żadnego nie odnaleziono, choćby martwego. Wszystkie sprawy miały jednak wspólny mianownik; czarna śmierć tak o tym szeptali niektórzy. Dwie dekady później ginie kolejne dziecko. Czy prawda na temat tajemniczych zniknięć ujrzy wreszcie światło dzienne?
Dział: Książki

Opętania i czarna magia, pradawne klątwy i rodzinne tajemnice. Joe Hill, mistrz współczesnej grozy, zaprasza do strefy mroku za sprawą komiksowych opowieści, które ukażą się pod szyldem Hill House Comics. Efekty niezwykłej współpracy cenionego pisarza oraz DC Comics, w Polsce będą dostępne dzięki staraniom wydawnictwa Egmont Polska.

Dział: Komiksy
czwartek, 08 październik 2020 11:55

Wszyscy chcą rządzić światem

Nigdy nie byłam zbyt wielką fanką komiksów, chociaż nie da się ukryć, że kilka z nich w swoim życiu przeczytałam. Często jednak czuję się zagubiona, gdy sięgam po coś z uniwersum Marvela bądź DC. To niesamowicie rozległe światy, a komiksów powstało już tak wiele, że chwilami można się w tym pogubić – zwłaszcza jak się nie siedzi w tym na bieżąco. Odpowiednia kolejność czytania i różnego rodzaju powiązania bywają problematyczne, aczkolwiek doskonale wiem, że istnieją zagorzali fani, dla których wszystko w tym komiksowym świecie jest oczywiste. Ja jestem jednak takim fanem z doskoku, ale co innego, kiedy mówimy o książkach!

Chociaż przyznaję szczerze, że najbardziej lubię po prostu oglądać filmy czy seriale Marvela, co wręcz w ustach mola książkowego brzmi co najmniej dziwnie, to dosyć często zdarza mi się również sięgnąć po powieść, której akcja osadzona jest w tym świecie. Niestety, nigdy nie trafiają one do mnie tak dobrze, jak ekranizacje znanych z komiksów historii. Podobnie było z pozycją Avengers. Wszyscy chcą rządzić światem. Nie napiszę, że to zła powieść, czy całkowicie pozbawiona wyrazu, ale wiecie, jak to najczęściej działa – przed oczami i tak widzi się tak naprawdę wszystko to, co dał nam film. Postaci, miejsca, a nawet sposób pojedynkowania się.

Mamy tutaj do czynienia z postaciami, które każdy fan Marvela kojarzy, aczkolwiek nie pracują oni jako zespół. Kapitan Ameryka przebywa w Berlinie i walczy z Hydrą. Gdzieś na Antarktydzie swoją misję wypełniają Hawkeye i Czarna Wdowa. Iron Man musi zmierzyć się z Ultronem, a Thor na Syberii mierzy się z podstępami i ogromną armią demona. A co z Hulkiem? Ten z kolei u boku Nicka Fury’ego zmaga się z High Evolutionary. Już samo to przytoczenie wątku każdej z postaci daje nam do zrozumienia, że tak naprawdę sięgając po tę książkę, musimy mieć pewne pojęcie o świecie, w którym rozgrywa się akcja. Musimy znać uniwersum, bowiem Dan Abnett raczej nie wyjaśnia zasad w nim panujących.

Tak jak napisałam powyżej – każdą postać miałam przed oczami w takiej formie, jaką znam z filmów. Tak to już działa nasz ludzki umysł i ciężko temu zaradzić. Dlatego nie sposób pisać tutaj o tym, jak wypada kreacja bohaterów, bo po prostu jest ona jakby obecna sama z siebie – a przynajmniej była, w mojej głowie właśnie. Dodatkowo mamy tutaj typowe porachunki ze świata Avengers, dosyć schematyczne zagrywki i sposoby walki, również znane z filmowego uniwersum. Trzeba jednak przyznać, że sam tytuł faktycznie tutaj pasuje – wszyscy chcą rządzić światem. Każdy z antagonistów do tego dąży na swój własny, indywidualny sposób. A Avengersi, chociaż osobno, wciąż razem stają w obronie świata i jego dalszych losów.

Dan Abnett ma całkiem przyjemny styl i w bardzo przystępny sposób prezentuje przygody superbohaterów. Książka jest napisana z lekkością, chwilami nawet w sposób nieco humorystyczny – ale tego akurat w Marvelu nigdy nie brakowało. Jest logika, konsekwencja, wszystko dobrze ze sobą współgra i panuje tutaj odpowiednia chronologia. Można śmiało napisać, że fabuła i rozwój wydarzeń są po prostu przejrzyste, aczkolwiek przypominam, że przydaje się tutaj znajomość całego uniwersum – a przynajmniej pewnego zarysu. Mimo wszystko takie książki zawsze trudno się ocenia. Jest lekka i przyjemna, ale jednak filmy w tym przypadku bardziej do mnie przemawiają.

Dział: Książki

Potężni Avengersi mierzą się ze swoimi największymi wrogami – wszystkimi naraz!

Dział: Patronaty
niedziela, 15 wrzesień 2019 23:54

Port Cieni - zapowiedź

Znakomity powrót kultowych „Kronik Czarnej Kompanii”!

Pierwsza po 18 latach powieść z cyklu zaliczonego przez Andrzeja Sapkowskiego do kanonu fantasy.

Najemnicy z Czarnej Kompanii nie zadają pytań, biorą zapłatę i robią, co do nich należy. A jednak to, że są faworytami Pani, przyciąga ku nim uwagę niewłaściwych osób i sprawia, że stają się celem w niebezpiecznych rozgrywkach – zwłaszcza Konował, kompanijny medyk i kronikarz.

Dział: Książki