Rezultaty wyszukiwania dla: Ali Land
"Wilcza godzina", czyli litewski steampunk od Wydawnictwa SQN
Wydawnictwo SQN zapowiedziało na 5 lipca steampunkową powieść "Wilczą godzinę" autorstwa litewskiego pisarza Andriusa Tapinasa.
Wilno A.D. 1905
Wynalazek alchemików z Uniwersytetu Wileńskiego wywrócił życie w Europie do góry nogami. Teraz między miastami Aliansu latają potężne sterowce, po ulicach jeżdżą karety parowe, porządku pilnują golemy, a mechanicy konstruują automatony.
„Czas zmierzchu” Dmitrija Glukhovsky’ego wraca do księgarń!
Nowe wydanie „Czasu zmierzchu” Dmitrija Glukhovsky’ego –twórcy kultowego Uniwersum Metra 2033 oraz bestsellerowej powieści „Futu.re” – w księgarniach już 14 czerwca!
Nowa Gwiazda na Warsaw Comic Conie
Theon Greyjoy z Gry o Tron na Warsaw Comic Con
Na kilkanaście godzin przed rozpoczęciem pierwszego w Polsce Warsaw Comic Conu zwiększa się obsada imprezy. Swój udział potwierdził właśnie Alfie Allen – szerokiej publiczności znany jako Theon Greyjoy z Gry o Tron. To kolejna wielka gwiazda tego serialu, którą będzie można spotkać w warszawskim Nadarzynie między 1 a 4 czerwca.
Biegacz
Zanim zapadłem w rwany, nerwowy sen, postanowiłem, że dam sobie wreszcie spokój z tą całą historią. Kim ja w końcu byłem, żeby uporczywie wracać do czegoś, czego nie rozumiałem i nie byłem w stanie wyjaśnić? Prostym belfrem, któremu przez chwilę wydawało się, że może zostać komisarzem Wallanderem. A w rzeczywistości wystawił się na pośmiewisko. Okrutne, bo podszyte krańcową naiwnością.
Muszę przyznać, że do pozycji pod tytułem „Biegacz” podchodziłam ostrożnie (z resztą, jak do większości polskiej literatury). Nie byłam pewna czy afery ekologiczne i komunistyczne tajemnice są konkretnie z mojej bajki. Dlatego byłam naprawdę miło zaskoczona kiedy okazało się, że Piotr Bojarski stworzył coś, co wciągnęło mnie od pierwszych stron. Chciałam od razu wiedzieć co tak naprawdę stało się z Janem Kucharskim i w jakie bagno wdepnął główny bohater.
Książka zaczyna się z pozoru niewinnie. Bogdan Popiołek, nauczyciel historii w gimnazjum, postanawia rozpocząć „karierę” biegacza. Truchtając w pobliskim lesie spotyka naburmuszonego, starszego jegomościa, który nie odpowiada na jego przywitanie. I pewnie szybko zapomniałby o tym spotkaniu, gdyby na następny dzień nie okazało się, że Jan Kucharski (bo tak nazywa się denat) nie żyje, a Popiołek był prawdopodobnie ostatnią osobą, która widziała go żywa. Jako porządny obywatel, Bogdan udaje się na policję w celu złożenia zeznań, gdzie niestety zostaje potraktowany jak zbzikowany staruszek. Główny bohater postanawia na własną rękę dowiedzieć się, co stało się tego feralnego dnia na leśnej ścieżce. Nie spodziewa się jednak, że jego zabawa w detektywa może skończyć się tragicznie również dla niego.
Piotr Bojarski stworzył świetny kryminał z genialnym podłożem historycznym (czasy komunizmu) oraz niezwykle realnym głównym bohaterem. Bogdan Popiołek jest bowiem zwykłym, szarym „Kowalskim”, który postanowił zabawić się trochę detektywa na stare lata. Ma wzloty i upadki. Widać, że nie jest to postać idealna, która radzi sobie w każdej sytuacji. Bojarski poprowadził fabułę tak, by jedna poszlaka wynikła z drugiej, ale nie zabrakło tam również ślepych zaułków i zwątpienia we własne możliwości.
Ciężko natomiast odnieść się do jakichkolwiek postaci drugoplanowych, bo odnoszę wrażenie, że ich zwyczajnie nie ma. Przewija nam się tle właściciel lokalnej gazety, inny gimnazjalny nauczyciel, sąsiad głównego bohatera. Nikt z nich jednak nie zrobił na mnie jakiegoś specjalnego wrażenia.
Podsumowując. Książkę czytało mi się bardzo przyjemnie, aczkolwiek miała jeden minus – dość szybko domyśliłam się (mimo zawiłej fabuły) rozwiązania sprawy. Ale być może, to dlatego, że czytam za dużo kryminałów.
Kontynuacja "Mroczniejszego odcienia magii" już w czerwcu!
Wydawnictwo Zysk i S-ka zapowiedziało na 26 czerwca "Zgromadzenie cieni" V. E. Schwab.
Upłynęły cztery miesiące, odkąd w ręce Kella wpadł czarny kamień. Cztery miesiące, odkąd przecięły się ścieżki antariego i dziewczyny z Szarego Londynu, Delilah Bard. Cztery miesiące, odkąd książę Rhy został ranny, Kell i Lila pokonali rządzące Białym Londynem bliźniaki Dane, a kamień wraz z umierającym Hollandem wrzucili w otchłań Londynu Czarnego.
Pod wieloma względami sytuacja prawie wróciła do normalności, chociaż... Rhy spoważniał, a Kella dręczą wyrzuty sumienia. Antari nie przemyca już przedmiotów między światami – jest nerwowy, nawiedzany przez sny z udziałem złowieszczej magii, skupiony na myślach o Lili, która zniknęła mu z oczu w porcie, tak jak zawsze tego pragnęła. Tymczasem w Czerwonym Londynie trwają przygotowania do Igrzysk Żywiołów, spektakularnego i kosztownego międzynarodowego turnieju – mającego na celu rozrywkę i zachowanie dobrych stosunków z sąsiednimi mocarstwami. Na zawody przybędzie wielu gości, a wśród nich starzy przyjaciele na pewnym statku pirackim.
Jednakże, podczas gdy wszyscy w Czerwonym Londynie skupiają się na czekających ich emocjach sportowych i towarzyszących igrzyskom przyjęciach, w innym Londynie rozkwita życie, a ci, którzy mieli rzekomo odejść na zawsze, powracają. Jak cień, który znika w nocy, lecz pojawia się znów kolejnego dnia, tak odżywać zdaje się Czarny Londyn. Tyle że magia wymaga równowagi, więc by odrodził się Czarny Londyn, inne miasto musi upaść...
Wznowienie powieści Dmitriego Glukhovskiego!
14 czerwca ukaże się wznowienie "Czasu zmierzchu" nakładem Wydawnictwa Insignis.
"Gdyż nieszczęście świata w tym, że chory jest Bóg jego, stąd i świat choruje. W gorączce jest Pan i jego dzieło gorączkuje. Umiera Bóg i stworzony przez niego świat umiera. Lecz nie jest jeszcze za późno..."
Zawodowy tłumacz otrzymuje zlecenie przekładu hiszpańskiego dziennika wyprawy, która w XVI wieku z polecenia franciszkanina Diega de Landy wyruszyła po święte księgi Majów. Im bardziej tłumacz ulega fascynacji księgą, tym śmielej tajemnicze bóstwa Majów przenikają do współczesnej Moskwy.
Duszna atmosfera tropikalnej selwy zadomawia się w arbackich zaułkach… Tymczasem z nagłówków gazet, z wiadomości radiowych i telewizyjnych napływają niepokojące doniesienia o kolejnych kataklizmach. Zniszczenia są ogromne, a ofiar – tysiące. Co łączy wierzenia Majów z naszym, zdawałoby się, postreligijnym postrzeganiem rzeczywistości? Czy jest jakiś związek między współczesnymi wydarzeniami a wyprawą opisaną na kartach tajemniczego dziennika? Związek ten zdaje się dostrzegać tylko jeden człowiek.
Melissa Ponzio na Pierwszym Comic Conie i inne informacje
Gwiazda „Teen Wolf” po raz pierwszy w Polsce, na Warsaw Comic Conie!
Melissa Ponzio jedna z najpopularniejszych aktorek serialu „Teen Wolf: Nastoletni Wilkołak” będzie Gwiazdą festiwalu Warsaw Comic Con, pierwszego tego typu wydarzenia w Polsce. Produkcja podbiła serca nastolatków na całym świecie! Ponzio gra w nim Melissę McCall, ciężko pracującą i oddaną matkę głównego bohatera, młodego wilkołaka Scotta.
Milczenie lodu
Milczący lód, przytłaczająca ilość śniegu i małe, rybackie miasteczko, spowite nocą polarną. To tutaj zabiera nas Ragnar Jónasson, w pierwszej powieści cyklu „Mroczna wyspa lodu”. Dodajmy to tego policjanta – żółtodzioba z południa, a otrzymamy islandzki kryminał, który szturmem wtargnął na pierwsze miejsce Amazonu.
Pamiętam swój zachwyt, gdy kilka lat temu sięgnęłam po trylogię „Millenium”. Oczywiste dla mnie było, że „Milczenie lodu”, promowane jako powieść wyprzedzająca popularnością tytuły Stiega Larssona, prędzej czy później znajdzie się w moich rękach. Skuszona i zaintrygowana rozpoczęłam lekturę.
Ari Thór nie jest typowym bohaterem gatunku. Jest to młody mężczyzna, który jeszcze nie potrafi zapuścić korzeni. Wcześniej próbował odnaleźć siebie w szkole filozofii, następnie studiował teologię, by odzyskać wiarę po tym, gdy w wieku 13 lat okrutny los pozbawił go rodziców. W końcu porzucił również teologię na rzecz akademii policyjnej. Gdy dostaje propozycję pracy z Siglufjördur jest jednocześnie szczęśliwy i zaniepokojony o przyszłość związku z ambitną studentką medycyny. Ostatecznie przenosi się na północ, do miasteczka, gdzie podobno nic się nie dzieje. Czy aby na pewno? Spokój miasteczka przerywa niespodziewana śmierć sławnego pisarza. Wszystko wskazuje na to, że mężczyzna zginął wskutek nieszczęśliwego wypadku, jednak młody Ari Thór ma co do tego wątpliwości. Niedługo po tym, bliska śmierci młoda kobieta zostaje odnaleziona we własnym ogrodzie.
W Siglufjördur odczuwalny jest niepokój, podwojony faktem, iż jedyny tunel prowadzący do miasta zostaje zasypany śniegiem. Autor bawi się z czytelnikiem, dawkuje emocje. Już pierwsze strony witają łagodnym opisem śnieżnego, zimowego wieczoru, zaraz jednak sielankowy opis zostaje zakłócony informacją o śmierci w Towarzystwie Dramatycznym oraz obrazem półnagiej kobiety leżącej w kałuży własnej krwi. O jakiej śmierci mowa? Czy kobieta przeżyje? Jak do tego wszystkiego doszło? Tego właśnie dowiemy się znacznie później. Fabuła przerywana jest bardzo krótkimi fragmentami ukazującymi losy innej, starszej kobiety, która zostaje napadnięta we własnym domu. Po kilku takich przerywnikach pisarz postanawia zostawić czytelnika w niepewności niemal do zakończenia powieści. Gdy główny watek nabiera tempa, akcja przerywana jest tym razem akapitami przybliżającymi bohaterów kryminału, ich często niełatwe losy, oraz to, co sprawia, że fiord silnie ich przyciąga.
Pisarz umiejętnie pozwala odbiorcy zanurzyć się w ciemność przysypanego śniegiem Siglufjördur. Pozwana poczuć to, co Ari Thór – narastającą klaustrofobię i pochłaniającą go samotność północy w odciętym od świata zimowym mieście, gdzie wszyscy się znają , a przybyszom trudno odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Historia zbudowana jest dość ciekawie. Czytelnik pozostaje w niepewności, podejrzenia po kolei spadają na każdego, nawet na tych, pozornie niepowiązanych ze sprawą. Otrzymujemy strzępki informacji, które najpierw trudno ze sobą połączyć. Puzzle składają się w całość, dopiero w finalnej części książki. To, co może utrudnić czytanie to na pewno islandzkie imiona, nazwy miejscowości czy ulic, jednak jest to rzecz, do której jesteśmy się w stanie przyzwyczaić. Na dodatek zapobiegawczy wydawca ułatwia czytelnikowi zadanie dodając mapę Islandii oraz miejscowości Siglufjördur. Małe zastrzeżenie, które mam do wydawnictwa to systematycznie pojawiające się literówki.
„Milczenie lodu” nie jest może powieścią, od której nie można się oderwać, jednak czyta się ją przyjemnie. Zaletę stanowią na pewno niesztampowy bohater, któremu brak doświadczenia często przysparza kłopotów, mroczna sceneria historii oraz małomiasteczkowy klimat, gdzie każdy sekret jest powszechnie znany, a przyjezdni czują się wyobcowani. Brakuje jej natomiast tego, co sprawi, iż czytający zostaje całkowicie pochłonięty w wir wydarzeń. Mimo tego myślę, że powieść jest godna przeczytania i warto sięgnąć również po kolejne tomy. Kolejne tytuły serii – „Milczenie nocy”, „Zaćmienie”, „Milczenie czasu”.
Hum' Ha Ostatni
Bardzo rzadko zdarza mi się trafić na książkę, o której nic wcześniej nie wiedziałam. W nielicznych przypadkach spotykam na półkach książki autora, o którym nigdy nie słyszałam. Ale tak, aby nie wiedzieć nic o autorze, nie znać książki i nigdy nie słyszeć o wydawnictwie, to mi się jeszcze nie zdarzyło. Dlatego doceniam takie znajomości, które pozwalają mi z niemożliwego, czynić możliwe. Jeden z moich znajomych podsunął mi do przeczytania „Hum’ Ha Ostatniego” Witolda Dzielskiego z Wydawnictwa Psychoskok. Przyznajcie, ilu z Was wiedziało, że dyrektor Biura Spraw Zagranicznych Kancelarii Prezydenta RP napisał książkę fantasy? Ciekawe, czy Prezydent wie?
W Królestwie Hołdacji źle się dzieje. Władczyni Bakukova sprzymierzyła się z gnomami, którzy wraz z Leśnymi terroryzują królestwo i wprowadzają zamęt między ludźmi, a elfami. W odległej lodowej krainie dorasta Utin, lodowy mag, syn generała Tederlucha i potencjalny przyszły władca Aslandu, który ma przypieczętować swoją dorosłość najazdem na Hołdację. W małej wiosce zwanej Przesieką uczeń uzdrowiciela dowiaduje się, że jego mentor jest demonem, a on sam staje się spadkobiercą wiedzy demonologicznej. A z Holmburgu wyrusza ekspedycja, która uwikła się w walkę o ocalenie Huma, Hołdacji i Hurmy.
„Hum' Ha Ostatni” to historia oparta na klasycznych motywach powieści fantasy. Odnaleźć w niej można wielorasową drużynę wybierającą się w podróż, a także młodego bohatera Huma, który odkrywa nagle, że jest kimś wyjątkowym z niespotykanymi talentami magicznymi. Pod względem fabularnym powieść Witolda Dzielskiego, nie jest odkrywcza. Autor poszedł utartą, zawsze sprawdzającą się ścieżką, a język i dynamika akcji, dodatkowo ułatwiają odbiór powieści. Trzeba przyznać, że jak na debiut literacki historia Huma jest całkiem dobrze i sprawnie napisana. Nie oznacza to, że książka jest bez wad. Niestety wiele wątków w powieści nie zostało rozwiniętych właściwie, a niektóre wręcz zostały w połowie zarzucone. Postaci wykreowane są ze zmiennym szczęściem, przede wszystkim świetne są postaci męskie, jak krasnoludzki marszałek prowincji Holm, Robhur Kufer, niezły jest też rektor Mechanerii Marcus Rootling, czy szef Szpicy Pudziach Trowski, ale postaci kobiece są koszmarnie płytkie, i tak królowa Bakukova to infantylna dziewczynka o defetystyczno-literackim nastawieniu do wojny, magiczka Yupstyna Bargod stworzona została jako awanturująca się baba, która koniecznie potrzebuje chłopa, ale nigdy zgodnie, nota bene, ze swoją profesją, nie rzuciła zaklęcia, a jedyna konkretna silna kobieta zostaje śmiertelnie dźgnięta soplem lodu przez własnego syna. Dodam może na obronę powieści, że świat wykreowany przez Witolda Dzielskiego jest bardzo różnorodny, bogaty, a czasem nawet zaskakujący, biorąc pod uwagę, że wprowadził on delikatnie elementy steampunku do klasycznej powieści fantasy.
„Hum' Ha Ostatni” Witolda Dzielskiego, to o dziwo całkiem poprawnie napisana powieść fantasy. Przygody ekspedycji wysłanej przez marszałka Holmu, Kufera, do Hołdacji czyta się sprawnie i z dozą przyjemności. Nie należy oczekiwać oczywiście fajerwerków, a w związku z nierozwinięciem wielu wątków, czuje się na koniec nieprzyjemny niedosyt. Książka stanowi egzotyczne doświadczenie dla czytelnika nieświadomego istnienia takiej powieści.
Jedyne na świecie pudełkowe wydanie Beat Cop już dziś na rynku
Jack Kelly jest już na rejonie. To oznacza, że Beat Cop - jedna z najciekawiej zapowiadających się polskich gier niezależnych, tworzona przez weteranów branży - studio Pixel Crow - trafił na sklepowe półki. Wydawnictwo Techland, będące parterem międzynarodowego wydawcy 11 bit studios, wprowadza na rynek fizyczną edycję w wersji premium.
Beat Cop - jedna z najciekawiej zapowiadających się polskich gier niezależnych, tworzona przez weteranów branży - studio Pixel Crow - trafia dziś na sklepowe półki. Wydawnictwo Techland, będące parterem międzynarodowego wydawcy 11 bit studios, wprowadza na rynek fizyczną edycję w wersji premium. Dostępny jest także zwiastun premierowy.
Gra rzuca nas na ulice Nowego Jorku, a konkretnie dzielnicy Brooklyn. Jako wrobiony w morderstwo były detektyw Jack Kelly musimy odkryć prawdę i oczyścić swoje imię. Od tej pory gracz staje się szeregowym policjantem. Naszą codziennością są mandaty, drobne wykroczenia i patrolowanie ulic. Unikalnymi elementami gry jest nieliniowa fabuła z wieloma zakończeniami, a także klimat nawiązujący do filmów i seriali policyjnych z lat 80-tych takich jak "Miami Vice" czy "Kojak". Dodatkowo sarkazm i czarny humor wylewający się z dialogów oraz nadająca charakteru pikselowa oprawa dopełniają całości.
Premierowy zwiastun Beat Cop, przygotowany przez 11 bit studios: https://youtu.be/4Iu362srTZc
Wydawnictwo Techland znane jest z fizycznych, bogatych w dodatki i atrakcyjnych cenowo edycji premium. Beat Cop nie będzie wyjątkiem. W pudełkowym wydaniu wraz z grą pojawią się dodatki fizyczne:
· drukowany materiał dowodowy (wycinki z gazet, fotografia);
· plakat;
· panorama Brooklynu.
W wydaniu dostępne będą też dodatki cyfrowe: ścieżka dźwiękowa oraz fankit.
Beat Cop już dziś dostępny jest na sklepowych półkach w cenie 59,90 zł.
