wrzesień 30, 2022

Rezultaty wyszukiwania dla: Akurat

Oczekiwanie
„Oto jest jak rzecz, bezwolna i bezsilna, zdana na łaskę i niełaskę kolejnych właścicieli. Musi być tym, czym każdy z nich chce go zrobić, a nawet nazywać musi się tak, jak go nazwą: nikogo nie interesuje, czym on jest naprawdę, i może wkrótce w ogóle przestanie być sobą, a stanie się tylko czymś, czego akurat potrzeba jego panom. Znak ostatecznej utraty samego siebie wypalono mu ogniem na ciele ...” – te słowa mógłby wypowiedzieć każdy niewolnik, niezależnie od czasów czy systemu. I choć przez wieki sposoby ich oznaczania zmieniały się, to jednak do niewolnictwa przypisany jest brak możliwości stanowienia o sobie. Ten podtekst polityczny nie jest bez znaczenia, bowiem Anna Borkowska swoją trylogię fantasy pisała w okresie stanu wojennego, zaś wydana została pod koniec lat 80-tych XX wieku. Być może właśnie dlatego książki te tak mocno nacechowane są emocjonalnie, tak dużo w nich analogii do uciśnionych, represjonowanych obywateli, a także ... nadziei i oczekiwania.

To Oczekiwanie (przez duże „O”) to motyw przewodni wszystkich trzech tomów – mieszkańcy zamieszkujący Wyspę Szczęśliwą żyją bowiem w trwającym wieki Oczekiwaniu na powrót tajemniczego Ora - Jasnego Brata. Trzeba przyznać, że Borkowska wybrała wyjątkowo makiaweliczny sposób, by zaprotestować przeciwko systemowi, choć książka pomimo lat nic nie straciła ze swej aktualności. Ja jednak – poza podziwem dla niebywałej wręcz precyzji autorki w konstruowaniu wypełnionej szczegółami fabuły, nie mogę się do „Gar’Ingawi. Wyspa szczęśliwa”, przekonać. „Dzieje Taguna” to ostatni już tom historii, która po nieco wydumanym pierwszym tomie i całkiem niezłym drugim, najzwyczajniej mnie zmęczyła. Dlatego też książkę polecić mogę wyłącznie wytrwałym czytelnikom i wielkim miłośnikom powieści fantasy, w przeciwnym bowiem wypadku przygoda z trylogią Anny Borkowskiej może skończyć się równym mojemu zniechęceniem.

W trzecim tomie poznajemy dalsze losy Taguna Imanu – spotykamy go z chwilą, gdy statek, na którym płynie jako niewolnik, wypływa z Dongo, by dostać się do Lhed. Chłopiec został sprzedany Memuke, feineńskiemu kupcowi przez nowego władcę Wyspy Szczęśliwej, Dżauri Tanu, ale nastąpiło to na polecenie księcia Ungana. Jako przybyły z Wyspy Szczęśliwej niewolnik trafia do pałacu króla Kneha i to niemal natychmiast przed obliczę samego władcy, który wiąże jego przybycie z nadejściem Godziny Tmutów. Sam Tagun zostaje minowany nadwornym śpiewakiem córki króla, Mdan, wiodąc dodatnie i spokojne życie, a także nauczając księżniczkę Oczekiwania. Wszystko jednak ma swój kres...

Jak zakończy się ta pełna zwrotów akcji historia? Przekonacie się dzięki lekturze książki „Dzieje Taguna”, w której – nie ukrywam– jedną z najciekawszych postaci jest Delu Chwan, mistrz filozofii poznany przez Taguna na statku i początkowo wzięty przez chłopca za małpę. Ta intrygująca postać nieco ratuje nużącą powieść, choć należy jednocześnie zauważyć, jak wiele pracy autorka musiała włożyć w opracowanie tej historii i wykreowanie świata, porównywanego współcześnie do rzeczywistość rodem z J. R.R. Tolkiena. Ja jednak zdecydowanie pozostanę przy tolkienowskich staroangielskich legendach, elfach, krasnoludach czy smokach.

Dział: Książki
czwartek, 07 grudzień 2017 16:15

Zobowiązanie

“Zobowiązanie” to trzeci tom fenomenalnej serii dla młodzieży “Przeczucia” autorstwa Amy A. Bartol. To historia młodej dziewczyny, która poznaje tajemniczego Reeda. Chłopak od początku nie pała do niej sympatią, lecz wkrótce okazuje się, że ma ku tego powód.

To świetna opowieść o poświęceniu, odwadze, miłości i przyjaźni, a to wszystko w towarzystwie piekielnie zaborczych aniołów i gankanagów. Warto zwrócić uwagę na cykl “Przeczucia” ze względu na fenomenalny wręcz humor. Niezwykle lekki i naturalny, dzięki któremu nawet jesienna aura nie będzie straszna. Przy “Zobowiązaniu” można się świetnie zrelaksować i oderwać od życia codziennego.

Niestety “Zobowiązanie” ma kilka poważnych wad. Przede wszystkim historia jest bardzo przesłodzona, a autorka skupiła się na uczuciu i namiętności, które wciąż wybuchają między bohaterami. Oczywiście na niekorzyść ciekawych rozwiązań fabularnych. Historię niezmiennie czytelnik poznaje z perspektywy Evie, głównej bohaterki (choć czasem również jej bratniej duszy). Niestety Amy A. Bartol trochę przesadziła, jeżeli chodzi o kreację tej postaci. Genevieve jest zdolna do poświęcenia własnego życia na rzecz przyjaciół, co oczywiście jest godne pochwały, lecz gdy sytuacja powtarza się już po raz któryś, po prostu zaczyna irytować. Przestaje być dynamiczną bohaterką, która przyprawia o szybsze bicie serca, a staje się lekko mdła i nijaka.

Autorka jakby na siłę starała się zadowolić i uszczęśliwić wszystkie nastoletnie czytelniczki, czyniąc Evie skrajnie rozchwytywaną partią, której pragną praktycznie wszyscy. To oczywiście powszechnie znany trik, jednak brak umiaru Bartol w tej dziedzinie znacząco wpływa na odbiór całej powieści. Do tego wtórność. Powracamy do znanych z poprzednich tomów rozwiązań, co w pewnym stopniu może psuć radość z lektury.

Mimo wszystko książka warta jest przeczytania, ponieważ dzięki niej czytelnik może wniknąć do zupełnie innego, bardzo oryginalnego świata, pełnego osobliwych istot, które robią ogromne wrażenie. Spodoba się przede wszystkim żądnym literackiego uniesienia nastolatkom, ale nie tylko. Jest to powieść dość uniwersalna, więc może podbić serca czytelników w każdym wieku. Niesie ze sobą wiele przesłań. Utwierdza także w przekonaniu, że człowiek dzięki miłości i przyjaźni zdolny jest do największych poświęceń i wręcz heroicznych czynów.

Dział: Książki
wtorek, 05 grudzień 2017 11:01

Góry umarłych

Początek najbardziej mrocznej polskiej serii kryminalnej.

Strach, zmowa milczenia, ponura prawda ukryta w górskich lasach i echo mrożących krew w żyłach wydarzeń z przeszłości. Mała bieszczadzka miejscowość to miejsce, w którym nigdy nie było spokojnie. Tomasz Hildebrandt śmiało i bez kompleksów wkracza na scenę kryminalną. Jeszcze żaden polski kryminał nie był tak mroczny. Jeszcze żaden polski autor nie pisał jak Jo Nesbø. „Góry umarłych” ukazały się 22 listopada.

Dział: Książki
sobota, 02 grudzień 2017 14:54

Foresta Umbra

W małej miejscowości Rowy, niedaleko Lwowa, dochodzi do brutalnych morderstw na młodych letniczkach- ktoś zabija je w bestialski sposób, dodatkowo podkuwając je. Nie wiadomo, kim jest "Kowal z lasu", nie padają żadne podejrzenia. Na miejsce zbrodni zostaje oddelegowany Jakub Stern, najpopularniejszy dziennikarz lwowskiego "Kuriera". Wraz z przydzielonym mu stażystą, Adamem Brodackim, opisuje tragiczne wydarzenia, jednocześnie szukając winnego. Foresta Umbra, ochrzczony tym mianem okoliczny las, ma jednak więcej tajemnic, niż mężczyzna mógłby się spodziewać...

Ta historia -patrząc po opisie- miała potencjał; nie ma nic lepszego, niż amatorskie śledztwo, tajemniczy morderca, a może i elementy nie z tego świata. Do tego prywatne problemy dziennikarskiej gwiazdy, przez co zakończenie również miało swój charakter. Ale do rzeczy.

Moim zdaniem pan Paweł Jaszczuk nie do końca wykorzystał potencjał historii, jaką miał w rękach. Brakowało mi typowego śledztwa, pełnego prób i błędów, mniejszych lub większych sukcesów. Nam, czytelnikom, nie dano do ręki żadnych poszlak,dzięki którym moglibyśmy się poczuć częścią sprawy i samodzielnie wskazać -błędnie lub nie- sprawcę. Owszem, towarzyszymy dziennikarskiemu duetowi w ich podróży do Rowów, słuchamy rozmów z okolicznymi mieszkańcami, ale to za mało. Nie padają żadne oskarżenia, a gdy odnajdują ciało zbiegłego więźnia, ukręcają śledztwu łeb. Po prostu- to na pewno on, więc nie musimy dalej szukać. Wszystko, co związane ze śledztwem jest bardzo oszczędnie opisane. Wątek tytułowego Foresta Umbra jest, ale także znikomy, pełen niedopowiedzień, luk. A przecież mógł stanowić niezłe oparcie dla całej historii.

O wiele bardziej skupiono się w tym rozpoczynającym serię tomie na postaci Jakuba Sterna. Oczywiście, to dobrze- skoro to pierwsza część, warto poznać jegomościa, z którym będziemy się spotykać przez kolejne tomy. Jednak tym samym zabrakło już miejsca na właściwą, główną historię. Szczerze, Jakub Stern nie należy do moich ulubionych postaci literackich. Za bardzo skupia się na karierze, poświęcając rodzinne szczęście. Może to również tłumaczy kierowane w jego stronę złośliwości, których nadawcą jest jego druga żona, Anna. Kobieta miała prawo poczuć się ignorowaną. 

Ze Sternem to jest trochę tak, jakby liczył się nie wynik śledztwa i zamknięcie właściwego zbrodniarza, lecz posiadanie informacji, nadających się na krzykliwe nagłówki. Za to oczywiście plus, gdyż pan Jaszczuk ukazał tego bohatera w całej, dziennikarskiej okazałości (w końcu tak się myśli o reprezentantach owego zawodu, prawda?). Z drugiej jednak strony przedstawienie mężczyzny czytelnikowi niejako przesłoniło całość lektury.

Motyw tajemniczego lasu skusił mnie do sięgnięcia po ów thriller. Po części jestem zadowolona, gdyż spotykamy się tutaj z wątkiem nie do końca realnym, skłaniającym nas do myślenia, że może istnieją na tym świecie siły, o których nie mamy pojęcia. I których lepiej nie budzić! Z drugiej strony byłam żądna większej ilości szczegółów, uczestnictwa w śledztwie, wyjaśnienia, dlaczego akurat tak ochrzczono ów las. Niestety, nie do końca się to udało, aczkolwiek nie skreślam całkowicie tej serii. 

Dla miłośników dziennikarskiego fachu książka będzie idealna; ci, którzy chcieliby się w domowym zaciszu pobawić w detektywów- amatorów, już trochę mniej. 

Dział: Książki
poniedziałek, 06 listopad 2017 12:19

Artemis

22 listopada nakładem Wydawnictwa Akurat ukaże się książka Andy'ego Weira "Artemis", która została nominowana w kategori Best Science Fiction w Goodreads Choice Award 2017.

Nowa powieść autora bestsellerowego "Marsjanina"! Prawa filmowe kupione na pniu przez producentów hitu "Marsjanin" z Mattem Damonem w roli głównej.

Dział: Książki
niedziela, 29 październik 2017 01:34

Młody świat

Tajemnicza choroba zabija wszystkich dorosłych i dzieci. Wydaje się, że okres dojrzewania, to jedyna skuteczna broń przeciwko rozprzestrzeniającej się epidemii. Jak jednak poradzą sobie młodzi ludzie w zupełnie nowym, rządzącym się własnymi prawami świecie.

Kiedy umarli dorośli, rozpoczęła się era anarchii. Młodzież połączyła się w grupy, tworząc plemiona, które żyły na bardzo różnych, często niezwykle brutalnych zasadach. Nastolatkowie znaleźli broń, zabijają się nawzajem, walczą o pożywienie. Najlepiej zorganizowanym społeczeństwem wydaje się być grupa zamieszkująca okolice Placu Waszyngtona. Gdy jednak ich przywódca umiera, a jego rolę dziedziczy młodszy brat, sprawy zaczynają się komplikować. W międzyczasie ich tajna broń, Mózgowiec, chłopak o bystrym, genialnym umyśle, znajduje wzmiankę o artykule, dzięki któremu być może będzie umiał wyjaśnić przyczyny powstania choroby, a może nawet ją wyleczyć. Jak bardzo zmienia się spojrzenie na świat, gdy okazuje się, że zamiast żyć kolejne dwa, trzy lata, możesz przed sobą mieć jednak całe życie?

„Młody świat” jest reklamowany jako powieść reżysera Sagi Zmierzch, części „Księżyc w nowiu” (chociaż nie wiem, czy to akurat taka zaleta) oraz współautora scenariusza filmu „Łotr 1”. Znacznie bardziej jednak przemawia do mnie „Złoty kompas”, a nawet „American Pie”. „Młody świat” to literacki debiut Chrisa Weitza.

Książka pisana jest naprzemiennie z punktu widzenia Donny i Jeffersona. Wspólnie z przyjaciółmi podróżują po wyniszczonej Ameryce, odkrywając coraz to bardziej przerażające zbrodnie.  Wydaje się, że tylko oni nie są wrogo nastawieni i przejmują się jeszcze jakimikolwiek prawami człowieka. Wszyscy sobie jakoś radzą lub przynajmniej bardzo się starają, ale nie potrafią stworzyć świata, w którym ktokolwiek dobrowolnie chciałby kiedykolwiek żyć.

Chris Weitz w plastyczny sposób stworzył mroczną, postapokaliptyczną rzeczywistość. Jego powieść trzyma w napięciu, wciąga i zaskakuje. Pisarz bardzo trafnie wcielił się w role nastoletnich bohaterów, stworzył ich osobowości i wyeksponował towarzyszące im emocje. Książkę czyta się szybko, a akcję śledzi się z zapartym tchem.

Jeżeli lubisz dobre, młodzieżowe dystopie, to „Młody świat” jak najbardziej powinien przypaść Ci do gustu. Ma ciekawą, rozbudowaną, ale jednocześnie niezawiłą fabułę. Bohaterowie powieści są przedstawieni niezwykle realistycznie, a stworzony przez Chrisa Weitza świat żyje swoim własnym życiem. Polecam i niecierpliwie czekam na kolejne książki z serii.

Dział: Książki
środa, 25 październik 2017 09:17

Azyl

8 listopada ukaże się zbiór opowiadań Jarosława Grzędowicza "Azyl". Te dziesięć retrospektywnych tekstów ukaże się nakładem Wydawnictwa Fabryka Słów.

ZAGINONE SKARBY MISTRZA

Wreszcie wszystkie opowiadania Grzędowicza w komplecie.

Te dziesięć tekstów powstało w ciągu aż dwudziestu siedmiu lat i Grzędowicz w momencie ich pisania miał od osiemnastu do czterdziestu pięciu lat.

Dział: Książki
piątek, 13 październik 2017 09:59

Zobowiązanie

Tom trzeci serii Przeczucia ukaże się już za pięć dni nakładem Wydawnictwa Akurat.

Zło czai się nawet na końcu świata. Evie, obdarzona nadprzyrodzonymi mocami nastolatka, musi stawić czoło upadłym aniołom, które za wszelką cenę pragną ją uwięzić. Na szczęście bohaterka może liczyć na pomoc swoich niebiańskich przyjaciół. „Zobowiązanie”, trzecia odsłona bestsellerowej serii „Przeczucia” Amy A. Bartol, trafi do księgarń 18 października.

Dział: Książki
niedziela, 08 październik 2017 10:07

Mroczne zakamarki

Sięgając po książki z gatunku kryminału czy thrillera, jakoś szczególnie upatrzyłam sobie te, które niejako są związane z niewielkimi miasteczkami, gdzie istotną rolę odgrywa cała społeczność. Tak było chociażby w powieściach „Margo” czy „Zabójczy spokój”, stąd też chwytając za dzisiaj omawiany tytuł liczyłam na to, że i tam poznam tajemnicze miasteczko, którego mieszkańcy skrywają wiele sekretów.


Tessa jeszcze w dzieciństwie wyjechała z rodzinnego miasta. Zamieszkała z babcią w Atlancie, gdzie próbowała zapomnieć o tym, że wraz ze swoją przyjaciółką Callie była świadkiem zbrodni. To one pomogły schwytać mordercę, lecz Tessa wie, że w swoich zeznaniach nie powiedziała. Od tego czasu nie utrzymuje kontaktu ani z ojcem, który siedzi w więzieniu, ani z matką, która ją zostawiła, ani ze starszą siostrą, która odeszła bez słowa. Teraz po latach wraca do Fayette, a tam będzie musiała zmierzyć się z przeszłością. Jej skrywana tajemnica z dzieciństwa może rzucić nowe światło na sprawę sprzed dziewięciu lat. Jednak nie tylko ona coś ukrywa...


Chciałabym móc powiedzieć, że akcja rozkręca się już od pierwszych stron, ale nie do końca jest to prawda. Owszem, nie brakuje tu licznych wydarzeń oraz kilku faktów z przeszłości, które pozwalają nam rozeznać się sytuacji, jednak brakuje tu pewnej dynamiczności, która pozwoliłaby wczuć się w akcję. Tak przez połowę książki nie potrafiłam wkręcić się tę historię, na szczęście w pewnym momencie trybiki zaskoczyły i dalej poszło już płynnie. Pojawiły się nowe fakty, których zupełnie się nie spodziewałam i do końca czytałam już z ogromną dawką ciekawości.


Historia stworzona przez Karę Thomas miała potencjał. Może nie było to takie małe miasteczko, gdzie każdy skrywał tajemnicę, jednak widać było ten klimat, który nadawał powieści aurę tajemniczości. To tylko podsycało moją ciekawość, by w końcu poznać całą prawdę. Niestety autorka chcąc stworzyć szereg wydarzeń, które następując po sobie, odebrała tej książkę cząstką autentyczności, a całość wyszła nieco naiwnie. W końcu w życiu mało kiedy coś układa się idealnie, a do kłębka rzadko idziemy po nitce nie napotykając żadnych przeciwności. A tu wszystko toczyło się niemal idealnie.

Od takiej literatury chciałabym otrzymać określone emocje – poczuć strach i lęk, a nie tylko ciekawość. Tu natomiast nic nie odczuwałam. Czytałam bez jakiegokolwiek napięcia czy niepokoju, a przecież czytając o tak nieprzyjemnych, a nawet strasznych rzeczach chciałabym, by lektura mnie poruszyła.

Co do samych bohaterów – są wykreowani całkiem dobrze, ale też i prosto. Każdy ma określony charakter, da się go odróżnić od innych, czymś się wyróżnia. Patrząc jednak na całokształt są to postacie, które znajdziemy również w innych książkach, pod tym względem brak im oryginalności.

To, co lubię w powieściach kryminalnych to możliwość rozwiązywania zagadki wraz z bohaterem. Tu również badamy sprawę wraz z Tessą i choć jak wcześniej wspomniałam, jej rozwiązanie jest zbyt naiwnie poprowadzone, to jednak fakt, że poznajemy wszystko równocześnie z nią pozwala zaangażować się bardziej w powieść. Sami zaczynamy snuć domysły i odkryć sekrety – czasem bardziej lub mniej trafnie.

Pomimo kilku wad całość nie wypada źle. W moich oczach jest to książka ze zmarnowanym potencjałem. Autorka miała dobry, nawet bym powiedziała, że bardzo dobry pomysł, ale gorzej wyszło z wykonaniem. Brakowało emocji, a tempo pojawiło się dopiero w połowie. Kara Thomas momentami nieco przekombinowała, ale przypuszczam, że znajdzie się grupa osób, dla którym ta pozycja przypadnie do gustu.

Dział: Książki
sobota, 09 wrzesień 2017 10:22

Ciotka Poldi i sycylijskie lwy

Podobno wystarczy zobaczyć Neapol i można umrzeć. Ciotka Poldi wybrała jednak gorącą Sycylię, gdzie postanowiła utopić swą melancholię w alkoholu, a potem dokonać żywota. Na przeszkodzie tych niezbyt optymistycznych planów stanęła jednak rodzina eksmęża i zagadka kryminalna, która obudziła w sześćdziesięcioletniej Niemce rodem z Bawarii detektywistyczny instynkt łowcy.

Gdy przystojny Valentino, który pomagał Poldi w pracach domowych, znika bez śladu, kobieta rozpoczyna własne śledztwo, przekonana, że młody mężczyzna padł ofiarą morderstwa. Czy wszedł w drogę mafii? Jaki związek z jego zniknięciem mają kawałki starej mozaiki? Szukając tropów i powiązań Poldi sunie niczym czołg, nie zważając ani na mur milczenia, ani zawoalowane groźby, ani komisarza Montanę, który kategorycznie zabrania jej wtykania nosa w nie swoje sprawy. Chociaż gwoli sprawiedliwości trzeba przyznać, że akurat na atrakcyjnego commisario bezpruderyjna i świadoma swego uroku i potrzeb Poldi zwraca wiele uwagi.

Bohaterka powieści Mario Giordano to jedna z najbardziej wyrazistych i nietuzinkowych postaci, o jakich miałam okazję czytać. Mimo że słuszny wiek sugerowałby raczej stateczną matronę, Isolde Oberreiter stanowi żywy dowód na to, że kobieta może czerpać garściami z życia niezależnie od tego, ile ma lat. Bezkompromisowa, niemal zawsze na lekkim lub mocniejszym rauszu i głodna namiętnych wrażeń, Poldi wywołuje poruszenie wszędzie, gdzie się pojawia. Nadal atrakcyjna i zadbana, nie ma najmniejszych oporów, by kokietować i flirtować, zwłaszcza jeśli w polu widzenia pojawia się przystojny Włoch w mundurze. W połączeniu z umysłem niczym brzytwa (gdy nie przesadzi z drinkami), lwią odwagą i niewyparzonym językiem czyni z niej postać, o której trudno zapomnieć. I przed którą nic się nie ukryje.

Ciotka Poldi i sycylijskie lwy to lekka komedia kryminalna i jednocześnie pierwszy tom cyklu o śledztwach prowadzonych przez zakochaną w Sycylii i Sycylijczykach Niemkę. Nieco przerysowana, czasem absurdalna, ale pozwalająca się zrelaksować i nieco „odmóżdżyć”. Intryga i prowadzone przez główną bohaterkę dochodzenie nie są może arcydziełem kryminalnego kunsztu, ale nie o to tu przecież chodzi. Zwłaszcza że akcja toczy się w miejscu tak niezwykłym i specyficznym, co wynagradza pewne niedociągnięcia. Włoska atmosfera i temperament są tu odczuwalne na każdym kroku, może i autor nie uciekł od pewnych stereotypów (a może zastosował je celowo?), ale całość wypada naprawdę przyjemnie.

Nie wszystko jednak wypada równie dobrze. Narracja poprowadzona jest z punktu widzenia siostrzeńca Poldi, który regularnie przyjeżdża z Niemiec w odwiedziny. O ile jego kreacja jako niespełnionego, acz pełnego ambicji pisarza wypada znakomicie (jego pomysły fabularne na rodzinną sagę to taka smakowita wisienka na torcie pobocznego wątku), o tyle sam sposób snucia opowieści miejscami zgrzyta. Nieszczególnie przypadły mi również do gustu rozmowy Poldi ze Śmiercią. Niemniej, im dalej zagłębiamy się w lekturę, tym większą majestatyczna i wybuchowa niczym Etna Niemka wzbudza sympatię.

Szkoda, że wakacje właśnie się skończyły. Ciotka Poldi i sycylijskie lwy to idealna lektura na gorące, leniwe popołudnie, chociaż może wizyta na Sycylii ociepli jesienne wieczory? Poszukiwaczom lekkich, zabawnych komedii, serdecznie polecam.

Dział: Książki