listopad 07, 2026

Rezultaty wyszukiwania dla: sci fi

poniedziałek, 08 czerwiec 2026 15:50

Ugoszczone duchy. Antologia opowiadań grozy

 

Klasyczne opowieści o duchach mają w sobie coś wyjątkowego. Nie probują przestraszyć czytelnika na siłkę. Zamiast tego budują atmosferę niepokoju. Z łatwością igrają z wyobraźnią i zostawiają nas z pytaniami, na które nie zawsze da się znaleźć odpowiedź. „Ugoszczone duchy” to zbiór właśnie takich historii. Czy warto je poznać? Oczywiście! Są nastrojowe, tajemnicze i pełnych literackiego uroku, który mimo upływu lat wciąż potrafi zachwycić.

O czym jest książka

W zbiorze znalazły się opowiadania autorów takich jak G.K. Chesterton, D.H. Lawrence, Sabine Baring-Gould, Roger Pater i wielu innych twórców klasycznej grozy. Łączy je obecność zjawisk nadprzyrodzonych, duchów oraz tajemnic, które nie dają bohaterom spokoju nawet po latach.

Poszczególne teksty są bardzo różnorodne. Obok klasycznych historii o nawiedzonych miejscach znajdziemy bardziej refleksyjne opowieści dotykające wiary, duchowości, poczucia winy czy rozliczenia z przeszłością. Dzięki temu antologia nie nuży i pozwala spojrzeć na motyw duchów z wielu różnych perspektyw.

Moja opinia i przemyślenia

Największą radość sprawiła mi obecność G.K. Chestertona, autora przygód Ojca Browna, którego twórczość bardzo sobie cenię. Jego opowiadania wyróżniają się subtelnością i skupieniem na filozoficznym wymiarze grozy. Szczególnie zapadły mi w pamięć „Obcy w swoim domu” oraz „Upiorny sen”. To krótkie teksty, ale kryje się w nich coś głębszego. Skłaniają do refleksji nad tym, czym jest dom, tożsamość i duchowa podróż człowieka.

Bardzo interesująco wypada również opowiadanie „W schowku” Rogera Patera, które łączy tajemnicę z trudną przeszłością bohaterów. W ogóle zauważyłam, że wiele tekstów zawartych w tym tomie w różny sposób nawiązuje do wiary i spraw duchowych. Ten motyw został poprowadzony naprawdę ciekawie i nadaje całemu zbiorowi dodatkowej głębi.

Jak to zwykle bywa w antologiach, nie wszystkie opowiadania trafiają równie mocno, ale każde wnosi coś interesującego. Dla miłośników klasycznej grozy to prawdziwa gratka i okazja do poznania mniej znanych autorów oraz tekstów. Szczególnie w takim pięknym wydaniu!

Podsumowanie

„Ugoszczone duchy” to zbiór dla osób, które cenią klimatyczną, staroświecką grozę opartą bardziej na atmosferze i tajemnicy niż na gwałtownych zwrotach akcji. To książka pełna duchów, ale także refleksji o człowieku, wierze i przeszłości. Natomiast sama seria naprawdę przepięknie prezentuje się na półce! 

 

Dział: Książki
wtorek, 19 maj 2026 13:14

Loki. Agent Asgardu

 

Loki od lat jest jedną z tych postaci Marvela, które albo się uwielbia, albo kompletnie im nie ufa. Trudno zresztą dziwić się temu drugiemu. Bóg kłamstw przez lata zdążył namieszać chyba wszędzie, gdzie tylko się dało. „Loki. Agent Asgardu” pokazuje jednak jego trochę inne oblicze. Nadal jest przebiegły, ironiczny i uwielbia manipulować, ale tym razem dostajemy historię, w której dużo ważniejsze od samej walki stają się pytania o zmianę, tożsamość i próbę ucieczki od własnej przeszłości.

Za scenariusz odpowiada Al Ewing, a sam komiks zbiera zeszyty „Loki: Agent of Asgard” #1–17. Fabuła skupia się na młodszej wersji Lokiego, która pracuje dla Wszechmatki jako tajny agent Asgardu. Misje prowadzą bohatera w bardzo różne miejsca — od wieży Avengers po mroczne zakątki Asgardu i podróże związane z przeszłością. Klimat historii mocno balansuje pomiędzy typową marvelową akcją, humorem i czymś znacznie bardziej melancholijnym. Loki cały czas próbuje udowodnić sobie i innym, że może być kimś więcej niż tylko bogiem oszustwa.

Najbardziej podobało mi się to, że ten komiks nie robi z Lokiego nagle krystalicznego bohatera. Nadal jest sprytny, momentami egoistyczny i bardzo wiarygodny, ale jednocześnie widać, że cała historia kręci się wokół próby odkupienia dawnych błędów. Dzięki temu wypada dużo ciekawiej niż klasyczne historie o ratowaniu świata. Jest tu sporo emocjonalnych momentów, ale też lekkości i humoru, z których Loki przecież słynie. Dialogi mają świetną energię, a całość czyta się naprawdę szybko.

Bardzo dobrze wypada też warstwa wizualna. Komiks ma solidną, twardą oprawę. Rysunki w nim zawarte są dynamiczne, kolorowe i dobrze oddają zarówno bardziej widowiskowe sceny akcji, jak i ten chaos, który praktycznie zawsze pojawia się wokół Lokiego. Komiks ma typowo marvelowy rozmach, ale jednocześnie nie gubi bardziej kameralnych momentów związanych z samym bohaterem.

„Loki. Agent Asgardu” to świetna propozycja zarówno dla fanów Lokiego, jak i osób, które po prostu lubią bardziej niejednoznacznych bohaterów. Historia jest pełna akcji i humoru, ale pod tym wszystkim kryje się też naprawdę ciekawy motyw walki z własnym wizerunkiem i przeznaczeniem. Bardzo przyjemny Marvel z bohaterem, który zdecydowanie potrafi skraść całe show.

Dział: Komiksy

Oficjalny powieściowy prequel World of Warcraft: Midnight

Przeznaczeniem Aratora Wybawiciela jest heroizm.

Dział: Patronaty
piątek, 15 maj 2026 09:03

Dlaczego kochamy kryminały

Kryminały od lat nie schodzą z list bestsellerów, a seriale o morderstwach, zagadkach i pościgach biją rekordy popularności. Trudno znaleźć kogoś, kto choć raz nie zarwał nocy, żeby „jeszcze tylko sprawdzić”, kto zabił. Paradoks polega jednak na tym, że opowieści o zbrodni wcale nas nie przygnębiają. Wręcz przeciwnie — wielu ludzi właśnie przy nich najlepiej odpoczywa.

Dział: Felietony

Każdy sojusz ma swoją cenę. Każde kłamstwo swoje konsekwencje.

Zoya miała umrzeć jako bohaterka. Zamiast tego budzi się w sercu gór w Azgedur, mieście wykutym w skale, gdzie wróg okazuje się jej jedynym sprzymierzeńcem.

Dział: Książki
czwartek, 16 kwiecień 2026 21:43

Premiera: Łabędzia córa

Przypuszczalnie dość nieszczęśliwa historia miłosna.

KSIĄŻĘ ARRIS WIE, że małżeństwo oznacza wyrok śmierci. Przez jedno niefortunnie sformułowane życzenie rządy na Wyspie Malys od pokoleń może objąć tylko ten, kto zdobędzie serce i rękę następcy tronu – bez względu na to, czy wybranek to przeżyje. Jedyną szansą Arrisa na długie życie jest więc prawdziwa miłość.

Dział: Książki

Jego życie jest iluzją. Jej kłamstwo ryzykownym posunięciem. Czy dwoje outsiderów może ocalić królestwo? 

Dział: Książki

OFICJALNA SERIA POWIEŚCI FESTIWALU TOMORROWLAND

Gdy sekrety wyjdą na jaw, przyjaźnie zostaną poddane próbie…

Wielka Biblioteka Jutra przygotowuje się do doniosłej uroczystości, a Nu cieszy się nowo odkrytą miłością oraz swoją misją Mędrczyni Prawdy. Jednak jeśli nowe koszmary okażą się zwiastunem złowrogich sił Suttaru, romans Nu będzie musiał ustąpić miejsca jej obowiązkom.

Dział: Książki
piątek, 27 marzec 2026 13:25

Zdrada Isengardu

 

„Zdrada Isengardu” to książka bardzo szczególna. Nie jest powieścią, nie jest też klasycznym dodatkiem do „Władcy Pierścieni”. To raczej wejście na zaplecze wielkiej opowieści, do miejsca, w którym wszystko dopiero powstaje. Trochę jak zajrzenie do pracowni artysty – zamiast gotowego obrazu widzimy szkice, poprawki, notatki i momenty zwątpienia. To właśnie w tym tkwi wartość tej książki.

O czym jest książka

Tom (w sumie już siódmy) pokazuje moment, w którym „Władca Pierścieni” dopiero się kształtuje. J.R.R. Tolkien zmienia jeszcze koncepcje wydarzeń, rozwija postacie, zastanawia się, jak powinny wyglądać poszczególne miejsca i jakie znaczenie będą miały dla całej historii. Możemy obserwować, jak powstaje Isengard i Orthank. Jak rozwija się wątek Sarumana i jego zdrady. Całe Śródziemie powoli rozszerza się o nowe krainy i ludy. W książce znajdują się różne wersje tych samych scen. Są w niej fragmenty map, notatki i szkice. Pojawiają się także komentarze Christophera Tolkiena, który pokazuje, jak bardzo ta opowieść zmieniała się w trakcie pisania i jak wyglądała praca jego ojca nad kultową historią.

Moja opinia i przemyślenia

Największe wrażenie robi tutaj sam proces twórczy. Można zobaczyć Tolkiena nie jako pomnikowego autora, ale jako człowieka, który skreślał, poprawiał, zmieniał zdanie, szukał lepszych rozwiązań. Nagle okazuje się, że Śródziemie nie powstało jako gotowy świat, tylko rosło powoli, czasem chaotycznie, czasem bardzo metodycznie.

Bardzo ciekawe jest też spojrzenie na Sarumana. Jego zdrada nie pojawia się nagle – widać, jak Tolkien stopniowo budował tę postać, jak zmieniał jej motywacje i charakter. Dzięki temu zdrada Sarumana staje się bardziej zrozumiała i bardziej ludzka.

To jednak nie jest książka do czytania jak powieść. To książka do podczytywania, do zatrzymywania się na fragmentach, do analizowania. Momentami jest bardzo techniczna, pełna komentarzy i porównań wersji tekstu. Jednak jeśli ktoś kocha Tolkiena i jego świat, to jest to po prostu fascynujące.

Podsumowanie

„Zdrada Isengardu” to książka dla osób, które chcą zobaczyć, jak powstawał „Władca Pierścieni” i jak wyglądała praca Tolkiena od kuchni. To zapis procesu twórczego, a nie klasyczna historia, dlatego wymaga cierpliwości i uważnego czytania. W zamian daje jednak coś wyjątkowego – możliwość zajrzenia do samego serca Śródziemia, jeszcze zanim stało się legendą.

Dział: Książki

 

Szósty tom „Włoskiego Skarbca” to jednocześnie finał części poświęconej Giorgio Cavazzano, więc już na starcie czuć, że nie jest to zwykła kolekcja komiksów, tylko raczej podsumowanie bardzo długiej i ważnej kariery. To album, który zamyka pewien etap i robi to w sposób spokojny, trochę nostalgiczny, a trochę bardzo efektowny wizualnie. Bardziej hołd niż przypadkowy zbiór historii.

W tomie znajdziemy kilka różnych historii z Donaldem, Mikim i Goofym, ale tym razem mocno czuć, że wybór nie jest przypadkowy. Pojawia się między innymi DoubleDuck, czyli szpiegowska wersja Donalda, są wątki przygodowe jak „Wyspa Srebra”, są historie bawiące się motywem superbohaterskim, a także bardziej nietypowe opowieści – na przykład historia muzyczna z Mikim oraz surrealistyczna przygoda inspirowana twórczością Salvadora Dalego.

Poza samymi komiksami bardzo ważną częścią albumu są dodatki – wprowadzenia do historii, ciekawostki i „Szkicownik”, w którym można zobaczyć rysunki z warsztatu Cavazzano, projekty ilustracji, a nawet materiały związane z jubileuszem Myszki Miki. To nie są dodatki „na siłę”, tylko realna wartość dla kogoś, kto lubi patrzeć, jak powstaje komiks.

Ten tom różni się od poprzednich, bo nie jest przekrojem przez całą karierę, tylko raczej pokazuje późniejszy etap twórczości Cavazzano. I bardzo to widać – rysunki są dopracowane, dynamiczne, momentami wręcz spektakularne. Nawet jeśli jakaś historia fabularnie jest po prostu dobra, to wizualnie potrafi robić ogromne wrażenie.

Najbardziej zapamiętałam dwie historie. Pierwszą bardziej spokojną, muzyczną, z trochę melancholijnym klimatem, i drugą – surrealistyczną, z Dalim i Disneyem. Ta druga to w ogóle coś zupełnie innego niż klasyczny komiks z Donaldem. Dziwna, artystyczna, momentami jak sen. I właśnie takie momenty najlepiej pokazują, jakim rysownikiem był Cavazzano.

Ważne jest też to, że to nie jest tom dla każdego. Jeśli ktoś chce po prostu „śmieszne historie z Donaldem”, to może się zdziwić, bo tutaj duża część przyjemności płynie z oglądania rysunku, stylu, kadrów, pracy artysty. To raczej album dla fanów włoskiego Disneya i dla osób, które lubią komiks także od strony graficznej, nie tylko fabularnej.

„Włoski skarbiec. Tom 6” to bardzo dobre zamknięcie kolekcji Cavazzano. Album bardziej do oglądania i podziwiania niż do szybkiego przeczytania i odłożenia na półkę. Dużo humoru, trochę sensacji, momentami coś bardziej artystycznego, a do tego bardzo ciekawe materiały dodatkowe.

Jeśli ktoś lubi włoskie komiksy Disneya i chce zobaczyć, jak rysuje jeden z największych mistrzów tej szkoły, to zdecydowanie warto. Jako finał kolekcji ten tom naprawdę dobrze stawia kropkę nad „i”.

Dział: Komiksy