Rezultaty wyszukiwania dla: Ram V

sobota, 13 sierpień 2022 11:12

Ostatnia misja Gwendy

Niezwykłe drewniane pudełko z kolorowymi przyciskami i maleńkimi dźwigienkami pojawiło się po raz pierwszy w życiu Gwendy, gdy ta była zaledwie nastolatką. Zmieniło jej życie, wywracając do góry nogami i obarczając ją wielką odpowiedzialnością. Teraz pojawiło się ponownie, a nam przyjdzie pożegnać się z bohaterką, z którą wielu czytelników z pewnością zdążyło się szczerze zżyć. 
 
"Ostatnia misja Gwendy" to trzeci tom, wieńczący trylogię, której głównymi bohaterami są na równi Gwendy, jak i wspomniane już pudełko. Od wydarzeń, jakie miały miejsce w poprzednich tomach, minęło kilka lat – jest rok 2026, a Gwendy, licząca już około sześćdziesiątki, jako senator Stanów Zjednoczonych wyrusza właśnie z misją w... kosmos. Brzmi nieco absurdalnie? Gdy poznamy szczegóły, już tak nie będzie. Historia przeklętego pudełka w końcu zmierza bowiem do końca i wszystko wskazuje na to, że będzie to koniec ostateczny. A może nie? 
 
Podobnie jak poprzednie części, tak i ostatnia jest krótka, a jej lektura nie zajmuje wiele czasu. Wszystkie tomy to bardziej rozbudowane opowiadania niż długie powieści, do jakich wielokrotnie miał okazję przyzwyczaić nas Stephen King. Podobnie też jak w przypadku "Magicznego piórka Gwendy", tak i "Ostatnia misja..." nie jest typową powieścią grozy. Pojawiają się w niej elementy mroczne i wywołujące w głównej bohaterce, więcej tu jednak nostalgii i refleksji. Towarzyszymy Gwendy w misji straceńczej i to nie tylko ze względu na miejsce, gdzie musi się ona odbyć, lecz również - a może przede wszystkim – ze względu na pogłębiające się problemy zdrowotne, przez które pełna energii kobieta, staje się zaledwie cieniem dawnej siebie.
 
Cieszę się, że do pracy nad historią pudełka powrócił Stephen King (pierwszy tom trylogii powstał jako efekt współpracy Kinga i Richarda Chizmara, ale drugi napisał on już samodzielnie, Mistrz już się w nim nie udzielał). Smaczkiem dla fanów amerykańskiego króla grozy będą zaskakujące odniesienia do opus magnum jego twórczości, czyli "Mrocznej Wieży". Innym smakowitym kąskiem mogą okazać się nawiązania do współczesnej sytuacji i epidemii koronawirusa, przez które lektura wydaje się jeszcze bardziej aktualna i na czasie. 
 
Wprawdzie z trylogii najlepiej wspominam pierwszy tom, który wywołał we mnie najwięcej emocji i wzbudził ogrom niepokoju, ale uważam, że "Ostatnia misja Gwendy" to dobre zwieńczenie całej opowieści. Jeśli czytaliście poprzednie tomy, z pewnością nie będziecie rozczarowani.
Dział: Książki
środa, 10 sierpień 2022 17:28

Gdzie jest Emma?

Okazuje się, że realia naszego życia mogą być świetną inspiracją i tłem do opisywanych w książce wydarzeń! Tak też jest w najnowszym kryminale Magdy Stachuli „Gdzie jest Emma?”. Powieść miała premierę 18 maja 2022, a dziś ja przychodzę do Was z jej recenzją. Autorka thrillerów dała się poznać w nowej odsłonie. Czy to się jej udało?
 

Magda Stachula „Gdzie jest Emma?”

 
Emma Denis jest celebrytką. To finalistka jednego z telewizyjnych programów rozrywkowych. Odniosła sukces i szybko stała się rozpoznawalna. Korzystając z rozgłosu i popularności, jaką cieszą się programy telewizyjne, zaczęła robić zawrotną karierę. Nagle kobieta znika, dosłownie zapada się pod ziemię. Po raz ostatni była widziała we Włodawie, przygranicznym miasteczku z Białorusią. We Włodawie trwa stan wyjątkowy, związany z napiętą sytuacją na granicy.
 
Do akcji włączają się policjanci. Weronika Herman i Maksymilian Bałucki muszą zrobić wszystko, by odnaleźć kobietę. Początkowo sprawa nie wygląda zbyt groźnie. Jednak w toku śledztwa okazuje się, że dziewczyna wcale nie była tak lubiana. Telewizyjny sukces przyniósł jej nie tylko fanów, ale i wrogów, którzy życzyli jej źle. Gdy policjanci badają sprawę jej zaginięcia, na jaw wychodzą nowe fakty. Gdzie dziewczyna jest teraz i czy uda się ją odnaleźć żywą?
 

Przeklęty sukces.

 
Trzeba przyznać, że Magda Stachula poruszyła bardzo trudny, ale ważny temat. Sukces niejedno ma imię. Osoby, które nagle stają się rozpoznawalne, dzięki różnym programom i teleturniejom muszą borykać się z różnymi bolączkami. Niektórzy ich uwielbiają i podziwiają, inni z zawiści i zazdrości życzą im jak najgorzej. Są w stanie zrobić wiele, byle tylko powinęła się im noga. Dlatego, gdy na jaw wychodzą fakty związane z życiem Emmy, robi się mrocznie.
 
Trzeba przyznać, że najnowsza książka Magdy Stachuli „Gdzie jest Emma?” to jedna z ciekawszych książkowych propozycji z minionego miesiąca. Już od pierwszych stron wciąga i intryguje. Sprawia, że sami zaczynamy się zastanawiać, w jakim stopniu ludzie, którzy nas otaczają, są dla nas naprawdę życzliwi, a jak dalece jest to tylko gra pozorów tylko po to, aby osiągnąć swój cel. Książka nie tylko skłania do refleksji, ale także zapewnia wiele emocjonujących chwil. Jest po prostu świetną powieścią samą w sobie, którą bez wątpienia warto przeczytać. Pomimo kryminalnego wątku autorka wplotła do niego także wątki obyczajowe i romansowe. Mogę powiedzieć tylko tyle, że dzieje się tam naprawdę sporo, więc podczas lektury nie można narzekać na nudę. To idealna propozycja, którą warto zabrać na wakacyjny wypoczynek. Gorąco ją Wam polecam!
Dział: Książki
poniedziałek, 01 sierpień 2022 13:07

Królestwa i chaos

 

Po raz pierwszy Rezkin zostawił za plecami żyjących wrogów. Była to pomyłka, ale musiał ją popełnić, jeśli zamierzał zachować honor przyjaciół. I ich szacunek.

Dział: Książki
poniedziałek, 01 sierpień 2022 12:59

Zapowiedź: Płonąca wieża

Niektóre zdarzenia są tak wielkie, że ich echa nie cichną przez tysiąclecia.

Dział: Książki
piątek, 22 lipiec 2022 11:33

Zapowiedź: Na przekór nocy

Królestwo, w którym panuje korupcja. Książę, który z całych sił próbuje je ocalić. Dziewczyna, która zrobi wszystko, by doprowadzić do upadku monarchii.

Dział: Książki
piątek, 22 lipiec 2022 08:24

Władczyni dusz

Bliscy potrafią skrywać przed nami sekrety. Dlaczego? Przeważnie chcą nas chronić przed otaczającym światem, pełnym zła i okropności. Niekiedy wstydzą się swoich czynów, które realnie wpłynęły na nasze życie. Jednak niemal wszyscy swoje poczynania usprawiedliwiają tylko jednym słowem – miłość. Uważają, że robią to z miłości. Jednak bohaterka „Władczyni dusz” ma na ten temat nieco inne zdanie.

Amora Montara całe życie była przygotowywana do roli animancerki, Władczyni dusz. W końcu nadszedł dzień, w którym musi pokazać ludziom, że jest godna tego tytułu. Musi wybrać rodzaj magii, którym mogą władać tylko urodzeni w rodzinie królewskiej. Niestety, plany nie idą po myśli księżniczki. Amora musi uciekać z wyspy, aby ratować swoje życie. Na pomoc przychodzi jej tajemniczy pirat, który ofiaruje ej statek i ochronę w zamian za pomoc. Jedna z wysp Visidii musi radzić sobie z ogromnym zagrożeniem ze strony pewnego tyrana. Bastian zabiera Amorę na niebezpieczny rejs pełen przygód. Księżniczka chce udowodnić, że potrafi rządzić królestwem.

Niektórzy by powiedzieli, że „Władczyni dusz” to romans przeplatany z walką o władzę. A ja napiszę, że to niesamowicie feministyczna książka, w której młoda kobieta robi wszystko, aby udowodnić wszystkim, że nadaje się na Władczynię Dusz. Amora wie o tym, jednak to, że była trzymana pod kloszem, a ojciec nie dawał jej dostępu do informacji, sprawiło, że nie mogła spojrzeć na całe swoje królestwo. Dopiero podróż z Bastianem i pozostałymi przyjaciółmi sprawiła, że księżniczka przejrzała na oczy; że dostrzegła cierpienie jej poddanych i realnie niebezpieczeństwo. Panna Montara opiera się na swojej mocy i chociaż otoczona jest przyjaciółmi, nie chce narażać ich życia. Podróż zmienia bohaterkę, która pod wpływem przygód oraz tego, co widzi, codzienności jej poddanych, dojrzewa i się zmienia. Rejs, a także walka, to jej droga do władzy. Zakończenie, ostatnie myśli księżniczki pokazują, że nie omamiły jej uczucia i nie zmieniła się w bohaterkę mdłą i nieciekawą.

Wspomniałam o romansie, więc rozwinę ten wątek. Tutaj nie gra on głównych skrzypiec, momentami jest lekko naciągany, jakby autorka wpychała go na siłę, bo przecież „Władczyni dusz” to książka dla młodzieży, wpisująca się w kategorię young adult. Owszem, pomiędzy bohaterami pojawia się chemia, jednak o wiele lepie byłoby, jakby akcja rozwijała się powoli. Nie wiem, czy ta książka to tzw. stand alone, ale mam nadzieję, że doczekamy się kontynuacji losów Amory.

„Władczyni dusz” to emocjonująca powieść o magii, dojrzewaniu, podejmowaniu złych i dobrych decyzji. To historia, która przeniesie Was na statek Bastiana, gdzie poczujecie na twarzy morską bryzę i oddacie się przygodzie. Nie zabrakło w niej emocji, a autorka bardzo szybki prowadzi akcję do przodu. Nie ma w historii niepotrzebnych dłużyzn czy wolniejszych momentów, które wybijałaby z rytmu czy nudziły czytelnika.

 

 

 

Dział: Książki
poniedziałek, 18 lipiec 2022 17:47

Jestem Otchłanią

Kiedy mam ochotę na porządny thriller, który wzbudzi niepewność, ciekawość i całą gamę innych emocji, sięgam po książki Donato Carrisiego, autora takich pozycji jak „Dom głosów”, „Dziewczyna we mgle” czy „W labiryncie". Niedawno premierę miała jego kolejna książka, której tytuł warto sobie zapamiętać - „Jestem otchłanią".

Bohaterami powieści jest troje nieznanych sobie i pozornie zupełnie różnych osób, których losy splatają się w zaskakujący sposób i których łączy zaskakująco wiele - samotność i trauma, jakiej doświadczyli. ”Sprzątający mężczyzna” niczym się nie wyróżnia, żyje samotnie, a jego kontakty z ludźmi ograniczają się do podglądania śmieci, które wyrzucili. Jedynie co pewien czas do głosu dochodzi jego mordercze alter ego, które wyrusza na łowy, polując na starsze kobiety. ”Dziewczyna z fioletowym kosmykiem” to nastolatka pochodząca z bogatej i wpływowej rodziny, która podejmuje próbę samobójczą, lecz zostaje uratowana przez „sprzątającego mężczyznę”, na skutek czego życie obojga już nie będzie takie samo. I wreszcie „łowczyni much” - kobieta, która poświęciła się na odnajdywaniu mężczyzn krzywdzących kobiety i wymierzaniu im sprawiedliwości.

Do samego końca nie poznajemy prawdziwych tożsamości bohaterów; ukrywają się pod wspomnianymi powyżej pseudonimami, co ma podwójne znaczenie. Po pierwsze, zapewnia to element zaskoczenia na końcu wydarzeń. Po drugie, daje namiastkę uniwersalności - nigdy nie możemy być pewni, kim naprawdę są otaczające nas osoby, jakie skrywają sekrety i pragnienia. Z jakimi traumami muszą się mierzyć i czym się zajmują, kiedy nikt postronny nie patrzy.

Po raz kolejny Carrisi serwuje czytelnikom historię, która z jednej strony przeraża, a z drugiej wzbudza złość, poczucie niesprawiedliwości i ogromny żal. Porusza tematykę przemocy domowej, która może mieć różne oblicza – przemoc mężczyzny wobec kobiety i dzieci, ale też matki wobec dzieci. Jest to społeczne tabu, o którym się nie mówi - ludzie chcą wierzyć, że matka kocha swoje dzieci bezwarunkowo, czasem jednak to ona krzywdzi je najbardziej. Wreszcie, mamy również przedstawioną sytuację, gdy matczyna miłość zostaje wystawiona na próbę, gdy trzeba zmierzyć się z faktem, że dziecko, które kocha się najmocniej na świecie, jest prawdziwym potworem i krzywdzi innych.

Powieść czyta się szybko, wciąga od pierwszych stron, jak zresztą wszystkie książki Carrisiego. Jedno jest też pewne – pozostaje w pamięci jeszcze długo po tym, jak odłożymy ją na półkę. Warto sięgnąć.

Dział: Książki
poniedziałek, 18 lipiec 2022 13:53

Zapowiedź: Blaze

Ta powieść to uwertura do twórczości króla horroru!

Porwanie, które miało być przestępstwem stulecia, zmienia się w dramatyczną ucieczkę.

Sprawca przestępstwa czy ofiara?

Dział: Książki
poniedziałek, 18 lipiec 2022 13:47

Zapowiedź: Dinokalipsa

Czasem wszyscy czujemy się jak dinozaury chowające się przed deszczem meteorytów. Ale wciąż możemy działać, aby uniknąć katastrof! Może wpadniesz do gorącej lawy, zaatakują Cię szablozębne wiewiórki albo wystawi Cię Twoja dino randka? Pamiętaj, że jesteś w stanie znieść naprawdę wiele strasznych zdarzeń!

Dział: Bez prądu
sobota, 16 lipiec 2022 09:10

Nowa Gwinea

Gra bardzo się nam spodobała, uwielbiamy rozwiązywanie logicznych zagadek, a im więcej ich wariantów, tym lepiej. Z niektórymi wyzwaniami łatwo było się uporać, jednak wiele, zwłaszcza w zaawansowanej opcji, okazywało się trudnymi. Jednak w końcu na tym polega najlepsza zabawa dla mózgu, stawiać przed nim zadania i niech myśli intensywnie jak sobie dać z nimi radę.

Zawzięcie walczyliśmy o zdobywanie punktów, ćwiczyliśmy szybkie znajdywanie rozwiązania, wściekaliśmy się, kiedy udało się je chwycić bokami zamiast narożnikami, albo nie połączyć ze sobą. Rundy błyskawicznie przebiegały. Byłam pełna podziwu dla moich panów, którzy natychmiast chwycili rytm gry i nie mogli doczekać się startów w budowaniu nowych wiosek w odległej Nowej Gwinei. Radziłam sobie gorzej, ale po kilku rundach i ja odnalazłam się w systemie prowadzącym ku wygranej. Dzięki mocno rozgrzanym szarym komórkom i ekscytującej praktyce.

Po sto dziewięćdziesiąt zwykłych i trudnych plansz zatem nie ma opcji, aby gra nie wciągnęła na maksa, czy przyczyniła się do powstania wrażenia powtarzalności. Czterdzieści osiem kafelków chat, przypominających tetrisowe klocki, mocno popularne kiedyś, ale i dziś mające szerokie grono zwolenników logicznych szarad. Gra pomyślana dla od jednego do czterech uczestników. Do dyspozycji pionki, kostka z symbolami zwierząt totemicznych i tor punktacji.

Mocno zaangażowaliśmy się w dopasowywanie budynków, zakrywanie źródeł wody, krzewów owocowych, wylosowanych zwierząt totemicznych, tak aby zdobyć, jak najwięcej punktów. Koniec rundy następował po zakryciu pięciu oczek wodnych i okrzyku "Gwinea!". Mankamentem gry była miniaturyzacja totemów, moi rodzice mieli problem, aby mimo okularów odróżnić grafikę. Na szczęście na zewnętrznej stronie pudełka są powiększenia niektórych. Pod względem jakości wykonania kartoników nie mieliśmy żadnych zastrzeżeń, spokojnie znosiły wielokrotne powroty do gry, a tych z pewnością będzie jeszcze wiele w naszym rodzinnym gronie.

Instrukcja przejrzyście i przyjaźnie opracowana, szybko chwytaliśmy reguły, uszczegółowienia i warianty. Wyjaśnienia wzbogacały przykłady prawidłowe i wymykające się zasadom. Stańcie się zapalonymi architektami egzotycznych wiosek, poczujcie smak plemiennego życia w dżungli i wakacyjnego ducha miłej rywalizacji. A ile się przy tym sympatycznie nagłówkujecie, i to w różnych kombinacjach, to czysty zysk i wyśmienita zabawa. Już rozglądamy się za poprzednimi grami Grzegorza Reichmana, przed nami rozrywka z "Ubungo" i "Papuą", będzie się działo.

Dział: Gry bez prądu