wrzesień 26, 2022

Rezultaty wyszukiwania dla: Djillali Defali

poniedziałek, 11 maj 2015 11:15

Assassin's Creed #02: Aquilus

"Assassin's Creed" - piękne historie, wartka akcja i wzniosłe słowa - tego nigdy nie brakowało w tej serii. Wydawnictwo Sine Qua Non zapewniło to wszystko polskim fanom, tym razem na kartach komiksu. Za pomocą obrazów i słów, po raz kolejny mogliśmy przeżywać niesamowite przygody skrytobójców. Pierwsza pozycja z tej serii nosiła tytuł „Desmond" i była świetnym wprowadzeniem do cyklu. Pokazała czego możemy się spodziewać. Drugi tom opowiada o Aquilusie - przodku Desmonda. Jak radzili sobie kiedyś asasyni?

Pierwsza część serii zaprezentowała nam już Aquilusa podczas nieudolnej próby zabicia rzymskiego generała. 46 stron historii w obrazkach pokaże nam, że tytułowy skrytobójca przeżył dzięki Accipiterowi - jego kuzynowi (o którym będzie trzeci tom z tego cyklu). Śmierć, sprint po dachach, fantastyczne akrobacje oraz przedmiot, który nie może wpaść w niepowołane ręce - tego nie zabraknie. Oczywiście nie możemy zapominać o Desmondzie, dzięki któremu poznajemy tak niebywałych ludzi. Jego życie również nie jest sielanką. Templariusze starają się mu uprzykrzyć egzystencję jak tylko mogą, a najlepiej ją zakończyć. Lecz wraz z poznawaniem swej przeszłości, Miles odkrywa w sobie niezwykłe umiejętności.

Dlaczego warto kupić ten komiks? Po pierwsze: ideały. Walka dobra ze złem - było tu, był tam i będzie jeszcze w wielu miejscach. Oklepane, ale nieśmiertelne. Wystarczy ubrać to w niesamowitą historię, a twórcy Assassin's Creed wyśmienicie tego dokonali. Corbeyran pisząc scenariusze do komiksów z tej serii w pełni odrobił lekcje i jego działa wiernie podtrzymują klimat oraz wartości. Jeśli w danym dziele znajdziemy przynajmniej jeden cytat, który można sobie wytatuować, trafi na koszulkę lub kubek, bądź będzie pod Aquilusem na tapecie naszego komputera, to ja w takiej sytuacji jestem w pełni zadowolony. „Orły nie boją się sępów, ale muszą nauczyć się ostrożności." Pamiętajcie, że po nasunięciu kaptura na głowę i dążeniu do czyjejś śmierci, która jest potrzebna musicie postępować z rozwagą.* Po drugie: fabuła. W drugiej odsłonie komiksowej serii akcja nie leci tak mocno na łeb, na szyję. Można odnieść takie wrażenie, gdyż pozycję połyka się w kilkanaście minut, gdyż jest świetna. Powoli otrzymujemy elementy układanki oraz łakniemy nowych. Poznajemy przygody Desmonda jak i jego przodka. Wszystko dzieje się naprzemiennie, co wyszło naprawdę fajnie. Po trzecie: rysunki. Djillali Defali w bardzo dobrym stylu przedstawia na papierze pomysły scenarzysty, co równa się z czwartym powodem, aby zaopatrzyć się w to dzieło, czyli klimatem. Rysownik doskonale przedstawia akcję. Skaczące postaci czy pędzące auta wyglądają jakby zaraz miały uciec z komiksu. Tym razem nie dostrzegłem felernego odrastającego palca, ale za to zapraszam na stronę dziesiątą. Scena bitwy ukazana została wyśmienicie. Jeśli chodzi o kolory, to tym razem zajął się nimi Alexissen Tenac. Nie mam do tego pana żadnych zastrzeżeń. Jest żywo lub mroczno dokładnie wtedy, kiedy tak być powinno. A! i nie zapominajmy o okładce, która wygląda zachęcająco.

Komiks "Assassin's Creed: Aquilus" wprost urzeka klimatem. Aż chce się wsunąć noże do smarowania masła pod rękawy i skakać po taboretach. No może trochę przesadziłem - wystarczy ukryć twarz pod kapturem, lekko podnieść ramiona, i pochylić głowę. Wtedy każdy będzie wiedział z kim ma do czynienia. Scenariusz, rysunki, kolory - nie mam do nich żadnych zastrzeżeń. Te trzy elementy złożyły się na dzieło, które powinien posiadać każdy przeciwnik Templariuszy. Plusem jest też to, że w każdym momencie można podejść do półki i przeżyć ponownie niesamowite historie.

* Autor tego tekstu nie namawia do naśladowania wyczynów oraz zachowań z serii Assassin's Creed. Mimo, iż jest to genialna seria, a odzież i gadżety z niej wyglądają świetnie i sam chciałby posiadać kilka, to wpychanie noża do czyjegoś gardła jest niehumanitarne i może nieść ze sobą niemiłe konsekwencje. Zaleca się jedynie granie, czytanie, a także bieganie po dachach znajdujących się co najwyżej metr nad ziemią.

Dział: Komiksy
poniedziałek, 11 maj 2015 11:12

Assassin's Creed #01: Desmond

Kaptur dobrze skrywa moją twarz. Wzrok płynie po całej okolicy, analizując sytuację. Balkon, beczka, pięć długich kroków, skok nad leżącym żebrakiem, dwa susy i już jestem przy nim. Żebrak może mnie zauważyć i się podnieść. Wtedy ominę go z lewej strony i przebiegnę po krawędzi fontanny - może być ślisko. Kiedy cel mnie dostrzeże z pewnością będzie próbował uciec na zachód. Duch opuści go w wodzie lub obok straganu. Nóż dobrze wysuwa się z pochwy - nie powinien nadejść strażnik, ale trzeba rozważyć każdą ewentualność. Żebrak wciąż śpi, a cel nadal siedzi na ławce. Jego śmierć jest potrzebna...

Niesamowite życie asasyna poznałem podczas gry w pierwszą część cyklu „Assassin's Creed". Wcielając się w postać Altaira biegałem po dachach i balkonach, wspinałem się na ściany i po okiennicach, stóg siana był moim sprzymierzeńcem, a na najwyższych wieżach oglądałem okolicę. Niosłem pomoc bezbronnym i przyprowadzałem śmierć do tych, którzy na nią zasługiwali. Gra jest niesamowita, a na rynku można zakupić czwartą część przygód skrytobójców. Wydawnictwo Sine Qua Non wzbogaciło rynek komiksem zatytułowanym „Assassin's Creed: Desmond", który jest pierwszym tomem z tej serii i powinien zwrócić uwagę fanów.

Akcja w dużej mierze dzieje się w laboratorium, w którym jest przetrzymywany Desmond Miles. Jego przodkowie należeli do Zakonou Asasynów, a ludzie, którzy go więżą chcą zdobyć pewne informacje. Wszystko to jest zapisane w jego DNA. Na szczęście nie wszyscy z otoczenia chcą wykorzystać w złym celu jego genetyczną pamięć. Znajdzie się ktoś, to mu pomoże odpowiedzieć na nurtujące go pytania.

Niestety miałem przyjemność zagrania jedynie w pierwszą część cyklu „Assassin's Creed". Byłem nią zauroczony i z pewnością kupię drugą odsłonę historii osób, które mają w rękawie nie Asa, lecz coś lepszego. Z racji, iż moja wiedza na temat tej serii nie jest okazała, bardzo chętnie zapoznałem się z komiksem pt. „Desmond". Poznałem Aquilusa (dowiemy się o nim więcej w drugiej części tej serii komiksowej) i odkryłem, kto stworzył symbole znalezione przeze mnie pod koniec gry.

Scenariuszem zajął się Corbeyran i wiele elementów pokrywa się z grą. Pluję sobie w brodę, że nie jestem na bieżąco ze wszystkimi częściami - dlatego komiks daje mi sporego kopa, abym nadrobił straty. Bardzo wiele elementów fabuły pokrywa się z pierwszą odsłoną zmagań, z którymi miałem do czynienia siedząc przed komputerem. Mimo to, moja wiedza została poszerzona, a książka pod tytułem „Assassin's Creed: Renesans" spogląda na mnie z ogromnym wyrzutem i korci, aby sprawdzić czy wszystko to, co jest w komiksie było już wcześniej powiedziane. Akcja została opisana na 48 stronach i pędzi na złamanie karku. Jak dla mnie za mało i za szybko. Chciałoby się więcej.

Djillali Defali bardzo ładnie się spisał rysując przygody zawarte na stronach komiksu „Assassin's Creed: Desmond". Całość pokolorował Raphael Hedon nadając dziełu odpowiedni klimat. Przeglądam komiks i nie mam dość. Znajdziemy tam rysunki, które są podstawą i musiały się tam znaleźć. Mam na myśli kadr przedstawiający dłoń i wysuwające się ostrze albo asasyna, który skacze z rozłożonymi rękami. W tym drugim przypadku, aż słychać pisk orła. Niestety odnalazłem też pewne wady. Przede wszystkim przeszkadzała mi dłoń Lucy, który w niektórych momentach nie miała części palca (jak na prawdziwego członka Zakonu przystało), a innym razem cudownie odrastał. Pół palca, to mała rzecz, a jednak drażni.

Chętnie sięgnę po kolejne komiksy z serii „Assassin's Creed", gdyż mimo kilku wad w pierwszej części, to intensywnie wprowadza mnie ona w klimat gry. Za bardzo dostępną cenę otrzymamy dzieło w dużym formacie, które cieszy oko. Pozycja rozbudzi wspomnienia związane z miłymi chwilami spędzonymi przed komputerem. Jestem bardzo ciekawy, co dostaniemy w zamian za kupno drugiego odcinka. Obecnie poprzeczka nie jest zawieszona zbyt wysoko, ale fani i tak to kupią. Im większa miłość do skrytobójców, tym większa satysfakcja z komiksu.

Dział: Komiksy