październik 23, 2021

Rezultaty wyszukiwania dla: DC

poniedziałek, 18 październik 2021 18:06

Zapowiedż: Akwitania

Autorka bestsellerowej „Trylogii Białego Miasta” powraca z kolejną wciągającą i niezwykłą książką. Eva García Sáenz de Urturi zabiera nas do świata, gdzie historia miesza się z thrillerem i krwawym kryminałem. Zemsta, spiski, prześladowania, mroczne tajemnice, krwawe bitwy i najbardziej wpływowa kobieta średniowiecznej Europy, Eleonora Akwitańska. To wszystko znajdziemy w książce „Akwitania”, która do księgarń trafi już 10 listopada.

Dział: Książki
piątek, 15 październik 2021 19:09

Awans

Jak wiele zależy od promocji książki, od wydawnictwa, w którym została wydana, żeby zajaśniała wśród nowości. Czasami prawdziwe perełki potrafią przejść niezauważone, choć wydawać by się mogło, że historia, sposób pisania i bohaterowie są świetnie nakreśleni. Wydaje mi się, że tak właśnie jest przy powieści "Awans" Jakuba Bielikowskiego. O czym jest ta książka i dlaczego warto po nią sięgnąć? 

Warszawa w roku 1889, za czasów zaboru rosyjskiego. Andrzej Zaleski, porucznik carskiej policji pojawia się na miejscu zbrodni rodziny rejentostwa, podczas którego wszyscy domownicy zostali zamordowani a całe złoto skradzione. Okazuje się, że to kolejny taki przypadek w stolicy. Porucznik postanawia za wszelką cenę odkryć sprawców zbrodni, co zaprowadzi to w różne zakątki Warszawy i zmusi do podjęcia bardzo istotnych decyzji. Czy niektórzy są poza prawem? 

Bardzo szybko wchodzi się w klimat powieści, mroczną, lekką duszą atmosferę końca XIX wieku. Autor nakreślił świetne tło historyczne, podczas pracy nad książką posiłkował się sprawdzonymi źródłami informacji, które zawarte są w podsumowaniu. Podczas całej lektury znaleźć można rosyjskie wstawki idealnie oddające klimat tamtych lat. Dzięki temu historia jest niezwykle wiarygodna i na każdym kroku czuje się klimat ówczesnej Warszawy. 

Postać porucznika Zalewskiego z jednej strony jest trochę wyidealizowana, autor przestawia go jako mężczyznę, który mimo młodego wieku odbył służbę w wielu miejscach i dzięki temu zdobył sporą wiedzę, jego tężyzna fizyczna jest naprawdę niezwykła, a sposoby walki prawie zawsze pozwala mu wyjść cało z opresji. Jednocześnie nie jest on krystaliczny, ma pewne problemy z płcią przeciwną, a raczej z tym, że nie może oprzeć się pięknym kobietom. Bywało to lekko irytujące podczas lektury, ale jednocześnie pokazywało, że postać nie jest idealna i dzięki temu była o wiele bardziej realna. 

Największą przyjemność podczas lektury sprawiło tło historyczne, autor pokazał świat ówczesnej stolicy, wąskie uliczki bez światła, bramy na podwórza, drewnianą zabudowę, wiele dzielnic, które w owym czasie były oddzielnymi światami. Bardzo podobała mi się również praca policji kryminalnej, która w tamtych czasach spotykała się z wieloma problemami. Nie chodziło tylko o sam sposób na złapanie sprawców, choć i on bywał problematyczny, ale również o to, że niektórzy bywali "równiejsi" i nie do złapania. 

Autor przedstawia bardzo mięsisty, męski świat, w którym co i rusz leje się krew, trup pada gęsto i nic nie idzie po myśli głównego bohatera. Wraz z rozwojem akcji porucznik Zalewski daje się poznać coraz bardziej, odsłania się jego przeszłość, problemy, z którymi się boryka i niepewność, która go gnębi. Autor pokazuje świat administracji policyjnej, stopni służbowych i pewnych etapów nie do przejścia dla Polaka-Katolika. 

"Awans" to jedna z tych perełek, które odkryłam przypadkiem. Książka pokazuje mroczny świat końca XIX wieku, świetnie oddany świat ówczesnej Warszawy, pracę policji, sposób łapania przestępców i problemy, z którymi się to wiąże. Świat przedstawiony jest niezwykle rzeczywisty, autor dopracował szczegóły, które pozwalają wczuć się w tamten klimat. Główny bohater, dzięki temu, że nie jest idealny, również wzbudza sympatię. To jeden z kryminałów historycznych, które zapamiętam na długo i z pewnością sięgnę po kolejne książki autora, jak tylko się pojawią. 

Dział: Książki
piątek, 15 październik 2021 18:27

Dom stu szeptów

Większość ogromnych domostw, które od wielu lat stoją w swym niezmienionym kształcie, określanych jest jako nawiedzone. Każdy z nich skrywa w swych murach tajemnicę, choć może niekoniecznie duchy. A jednak Dwór Wszystkich Świętych, trwający wśród wrzosowisk, kryje w sobie coś więcej niż sekrety poprzednich właścicieli.
 
Gdy umiera zamieszkujący mroczne domostwo były naczelnik więzienia w Dartmoore, skłócone z nim dzieci zmuszone są przyjechać do miasteczka, by stawić się na odczytanie testamentu. Rob, Martin i Grace nie wspominają dobrze swojego dzieciństwa pełnego kłótni, pretensji i przykrych komentarzy. Żadne z nich nie zamierza mieszkać w tym ponurym domostwie, od razu po podpisaniu odpowiednich papierów planują je sprzedać. Jednak nawet zza grobu ich ojciec musiał im zrobić przykrą niespodziankę - Dwór Wszystkich Świętych ma pozostać w rodzinie jeszcze przez wiele lat, a dziedzicem ma zostać syn Roba, Timmy, gdy tylko osiągnie pełnoletność.
 
I zapewne przeklinające ojca dzieci jak najszybciej zwinęłyby się z przerażającego domostwa, gdyby nie to, że wspomniany już Timmy znika. Nie pomagają nawoływania i przeszukiwanie wszystkich, rozległych pomieszczeń. Nie pomaga nerwowy spacer przez wrzosowiska i przekopywanie starej stodoły. Nawet policyjna akcja oraz ochotnicy nie odnajdują chłopca. Rob czuje, iż jego syn nadal jest w domu, mimo że nikt go nie widzi; wraz z żoną, Vicky, słyszy echo jego płaczu. Wie, że w jakiś tajemniczy sposób został tu uwięziony. Po kilku dniach znika także Martin, najstarszy z rodzeństwa. A nocą po korytarzach roznoszą się tylko szepty.
 
Jaką tajemnicę tak naprawdę skrywa dwór? I co stało się z właścicielami walizek, odkrytych przez mężczyzn na strychu?
 
Twórczość pana Grahama Mastertona darzę ogromną miłością. Jest moim niekwestionowanym mistrzem grozy (nawet przed tak popularnym Stephenem Kingiem) i mogę rzec bez wyrzutów sumienia, że to na jego książkach się wychowałam. I dzięki niemu pojawiła się we mnie miłość do grozy wszelkiej maści. Nikogo nie zdziwi więc fakt, że sięgam po każdą książkę jego pióra, jaka tylko się ukaże. „Dom stu szeptów” zapowiadał się bardzo ciekawie, szczególnie że fabuła miała bazować na tym, co lubię najbardziej - nawiedzonym domostwie. I może tym razem nie połączył mnie z tą pozycją płomienny romans, aczkolwiek nie narzekam. Poziom został w miarę utrzymany.
 
Jak ciężkie musiała mieć dzieciństwo ta trójka, skoro z taką niechęcią myślą o ojcu? Wiadomo, że praca naczelnika więzienia nie należy do lekkich psychicznie, aczkolwiek z nielicznych wypowiedzi rodzeństwa jasno wynika, że to nie praca zmieniła ich ojca. Ona raczej stanowiła dla niego idealny sposób na wykorzystanie swojego złego charakteru. Dlatego też nikogo nie zdziwiło, że przeniósł się do tak mrocznego domostwa. I tak żył sam, zbytnio nie tęskniąc za rodziną. A ona nie tęskniła za nim. Już po przekroczeniu progu Dworu Wszystkich Świętych chyba każdy poczuł, że coś wisi w powietrzu; coś nieuchwytnego, wręcz złego. Coś, co miało niecne zamiary. A nowi - nawet chwilowi - lokatorzy mieli stanowić jego pożywienie.
 
Autor powoli buduje napięcie, rozpoczynając naszą przygodę z mrokiem od szeptów, rozlegających się w pustym pomieszczeniu. Później, gdy standardowe środki nie pomagają odnaleźć Timmy'ego oraz Martina, Rob zwraca się o pomoc do miejscowej wiedźmy. To ona uchyla rąbka tajemnicy, a o tym, co kryje się w budynku, dowiadujemy się już od pomagającego jej kłosarza. Po odnalezieniu na strychu walizek więźniów po części spodziewałam się, co mogło się z nimi stać, lecz prawda okazała się o wiele mroczniejsza. Istota zamieszkująca dwór nie była tylko potępioną duszyczką; to coś o wiele, wiele groźniejszego, tym samym pan Masterton prowadzi czytelnika w nieco inne rejony. W przypadku książek autora zawsze jest tak, że pochłania się je niemalże na raz, nawet jeżeli w danej historii coś nie do końca nam się podoba. Po prostu mimo wszystko chcemy jak najszybciej poznać rozwiązanie. Nie inaczej było w tym przypadku; choć fabuła nie wciągnęła mnie bez reszty, to przed siebie gnała mnie ciekawość, co tym razem wymyślił mój ulubiony pisarz. Pomysł na wątek główny dobry, rzekłabym nawet, że dość oryginalny (jeżeli można mówić o oryginalności odnośnie do historii o duchach). Masterton jednak nie ogranicza się do zjaw, lecz nieco upiększa ów motyw, dzięki czemu lektura zyskuje w oczach czytelnika.
 
Myślę, że fanów twórczości tego pisarza nie muszę namawiać do sięgnięcia po „Dom stu szeptów” tak jak i czytelników powieści grozy. Uważam, że każdy znajdzie tam coś dla siebie.
Dział: Książki
czwartek, 14 październik 2021 17:14

Oko Świata z serialową okładką!

Porównywany do Władcy Pierścieni monumentalny cykl fantasy, który pokochało ponad 40 milionów czytelników na całym świecie
Dział: Książki

Fascynujący zbiór klasycznych opowieści o duchach, nadprzyrodzonych zjawiskach i nawiedzonych domostwach.

Dział: Książki
wtorek, 12 październik 2021 21:52

Myszka Miki. Miki i kraina Pradawnych

W mojej pamięci na dobre rozgościło się jedno wspomnienie – Myszka Miki, przebrany w kostium czarodzieja, z charakterystyczną czapką, leci na grzbiecie jakiegoś stworzenia, a z jego różdżki lecą iskry. Nie pamiętam, z jakiej animacji pochodzi ten fragment, ale dzięki temu, najstarszy bohater Disneya kojarzy mi się z fantastyką. Komiks „Myszka Miki i kraina Pradawnych” to dzieło, które zachwyci każdego fana animacji z sympatyczną Myszką oraz tych, którzy lubują się w poznawaniu nowych krain i przeżywaniu cudownych, magicznych przygód.
 
Przenosimy się do innego, magicznego świata. Latające wyspy to miejsca, które nadają się do zamieszkania, ale niestety, włada nimi okrutny władca, który za nic ma potrzeby mieszkańców i patrzy tylko na własne korzyści. Przeciwko Fantomowi występują mieszkańcy Gildii, a Miki, który jest prostym rzemieślnikiem, musi opowiedzieć się po którejś ze stron. Nasz bohater nie czuje w sobie wojownika, dlatego postanawia wybrać własną drogę. Dołącza do niego Minnie, która zajmuje się łowieniem bezludnych wysp, oraz Goofy. Cała trójka postanawia odnaleźć krainę Pradawnych, ale droga ta nie będzie pozbawiona przeszkód i wrogów, którzy nie chcą, aby bohaterowie osiągnęli swój cel.
 
Cóż to była za fantastyczna przygoda! Pełna niespodzianek, zwrotów akcji, zawirowań, walk, przyjaźni i miłości. „Myszkę Miki i krainę Pradawnych” czytałam z zapartym tchem, strona po stronie, rozkoszując się słowem i akcją. Już od pierwszych kart autor rzuca nas w wir przygód. Poznajemy Mikiego, ten inny świat, którego odkrywanie sprawiło mi wiele przyjemności. Podczas lektury widzimy, jak Miki dojrzewa, zbiera w sobie odwagę, a jednocześnie nadal chce pomóc innym. Ten komiks jest jak fabuła najlepszych fantastyczno-przygodowych powieści.
 
Gdy tylko dojrzycie okładkę książki, zachwycicie się nią. Twarda prawa, błyszczące litery oraz piękna ilustracja przyciągają wzrok czytelnika i skupiają uwagę. Miki, szybujący na grzbiecie wielkiego ptaka, chmury, wyspy, wodospad… Na okładce dużo się dzieje, a to wszystko zdaje się obietnicą wyśmienitej zabawy oraz ciekawej przygody, która dopiero się rozpoczyna. Gdy otworzycie komiks, przepadniecie, bo oprócz intrygującej fabuły, oczy radują i cieszą cudowne ilustracje. Pełne szczegółów, drobiazgowe, z bohaterami, których dobrze znamy, ale przedstawione w zupełne innej roli.

 

Dział: Komiksy
wtorek, 12 październik 2021 19:12

Czas huraganów

Czas huraganów przyciąga uwagę okładką - prostą, a jednocześnie klimatyczną i intrygującą. Opis sugeruje powieść z pogranicza kryminału, jednak powieść Fernandy Melchor jest czymś zupełnie innym. Zubożała mieścina La Matosa, w której toczy się akcja, staje się sceną, na której głównymi bohaterami okazują się nie jej mieszkańcy, a przemoc, bród i zepsucie.
 
Punktem wyjścia dla akcji jest morderstwo miejscowej Wiedźmy, która od zawsze mieszkała na uboczu społeczności. Kobietom niosła pociechę i ratunek, pomagając przy dolegliwościach i wybawiając od niechcianych ciąż, zwłaszcza tych będących efektem gwałtu i przemocy. Mężczyzn odstręczała, lecz jednocześnie lgnęli do niej, szukając w jej domu używek i seksu.
 
Czas huraganów nie jest typową powieścią. Brak w nim dialogów. Jest zbiorem opowieści o kilkorgu mieszkańcach La Matosy. Każdy rozdział został poświęcony innej postaci, w pośredni lub bezpośredni związek związanych z zabójstwem Wiedźmy. Każdemu z nich przypadł los, któremu bliżej do egzystencji na granicy zezwierzęcenia niż normalnego życia. Nie mają perspektyw na lepsze jutro, a ich codzienność toczy się wokół zdobycia czegoś do jedzenia, alkoholu lub narkotyków i seksu. Wszystko zdaje się tu lepkie od brudu i zepsucia. Zarówno czysto fizycznego, jak i moralnego. Wśród przedstawionych tu rodzin nie ma bliskości, matka córce jest najgorszym wrogiem, widząc w niej zagrożenie dla samej siebie. Wszystko można tu sprzedać, każdego upodlić.
 
Znaczna część codziennej egzystencji bohaterów dotyczy ich seksualności, ale nawet ten aspekt jest przedstawiony odrażająco. Nie ma tu miejsca na czyste, szczere uczucia. Seks to produkt, kobiety kupczą własnym ciałem dla pieniędzy, ochrony i opieki. Dziewczynki często zbyt szybko muszą dojrzeć, stając się celem dla pedofilów. Chłopcy zresztą również. Przemoc wobec kobiet i dzieci jest tak wszechobecna, że nikogo nie dziwi i nikt się jej nie przeciwstawia.
 
Książkę czyta się szybko, jej lektura wciąga, lecz jednocześnie wymaga robienia sobie przerw. Brudny, wulgarny język, jakim jest napisana, niesprawiedliwość i okrucieństwo, o jakim czytamy, wszechobecna beznadziejność - to wszystko oblepia czytelnika i potrzeba czasu, by pozbyć się wrażenia nieczystości, gdy już odkładamy książkę na półkę. To przerysowane i nadmiernie uwypuklone zło meksykańskiej prowincji nie zostało jednak pokazane w ten sposób bez przyczyny. Można odczytywać je jako głos wołający o pomoc i uwagę, że są miejsca pozornie zapomniane przez Boga, gdzie córka jest dla matki „suką”, dziecko zbędnym balastem, a partnerka workiem treningowym, na którym można wyładować każdą frustrację. Inną kwestią pozostaje tylko pytanie, czy jesteśmy w stanie zrobić cokolwiek, by to zmienić?
 
Mówiąc krótko, Fernanda Melchor napisała książkę ważną, docenioną zarówno w samym Meksyku, jak i na arenie międzynarodowej - w 2017 r. została umieszczona na liście najlepszych książek iberoamerykańskich. Dlatego warto po nią sięgnąć, przygotujcie się tylko na lekturę obciążającą emocjonalnie, po której będziecie potrzebowali sporo czasu, by ochłonąć.
Dział: Książki
wtorek, 05 październik 2021 15:23

Zapowiedź: Nienawiść

Gdy ból staje się nie do zniesienia, budzą się demony zemsty.W starym rozpadającym się domu pod lasem zostają znalezione zwłoki mężczyzny z ustami mocno pomalowanymi szminką. Miejsce zbrodni zbroczone jest krwią.

Dział: Książki
wtorek, 05 październik 2021 15:16

Zapowiedź: "Rigor"

Nie wierz w nic, co słyszysz, i tylko w połowę tego, co widzisz! Przerażający strach na wróble w średniowiecznej Japonii, muzyk jazzowy na obcej planecie, szesnastowieczny lekarz detektyw i niezwykła przygoda Herberta George’a Wellsa. Łukasz Śmigiel to autor, którego wyobraźnia nie zna granic. Dbając o każdy szczegół, z łatwością kreuje światy i postacie, których się nie zapomina.

Dział: Książki
poniedziałek, 04 październik 2021 11:13

Kosmiczna Odyseja

Zwykle Jim Starlin jest kojarzony z epicką fabułą i ostrymi postaciami uniwersum Marvela. Tym razem zobaczymy go jednak jako scenarzystę historii w uniwersum DC. Czy będzie to podobnie jak w innych dziełach Starlina kosmiczna odyseja na sterydach?
 
Metron odkrywa prawdę kryjącą się za równaniem antyżycia i nie jest to dobre. Aby ocalić wszechświat, Darkseid musi połączyć siły ze swoimi największymi wrogami. Czy połączona potęga Darkseida, Supermana, Oriona, Batmana, Foragera, Starfire, Lightraya, Johna Stewarta, Martian Manhuntera, Demona i innych wystarczy?
 
Kosmiczną Odyseję stworzono w czasach, gdy epopeję można było opowiedzieć w niezależnych miniseriach, składających się z czterech numerów, w tym przypadku będą to serie „Discovery”, „Disaster”, „Decisions” i „Death”. Tak naprawdę jest to ukłon w stronę starego dobrego Jacka Kirby'ego i jego dzieł z lat 70., głównie serii „New Gods”.
 
Zobaczymy tu świat, w którym Darkseid znalazł równanie antyżycia. Jednak znalezienie go powoduje, że ten złoczyńca… szuka pomocy. To oddaje powagę zagrożenia. Wychodzi bowiem na to, że pokona ono całe uniwersum, więc potrzebni będą bohaterowie, zdolni uratować przed zagładą planety posiadające aspekt Istoty Antyżycia. Na każdą zostaje przydzielona para superbohaterów: Batman i Forager odwiedzą Ziemię, Orion i Superman Thanagar, Starfire i Lightray (z drobną pomocą Adama Strange’a) Rann, a John Stewartem z Korpusu Zielonych Latarni i J’Ohn J’Onzz Xanshi. Każdy ma do stoczenia swoją walkę, nie każdy ją wygra, co tylko podsyca napięcie.
 
Więc tak, to jest historia, w której największy złoczyńca w historii DC współpracuje z tymi samymi bohaterami, których nienawidzi, aby ocalić wszechświat. Dlaczego Darkseid miałby to zrobić? Czy Darkside się zmienił? Teraz jest już dobry? Nie. Darkseid jest Darkseidem. Ma swoje powody, by uratować uniwersum. Wszak on chce rządzić, a nie unicestwiać świat, który miałby posiąść.
 
Pod względem graficznym to klasyk późnych lat 80. z wszystkimi trykotowymi klimatami tamtych czasów, pięknie zilustrowany przez młodego Mike'a Mignolę.
 
Historia Jima Starlina jest dość prosta. Równanie antyżycia jest w rzeczywistości istotą uwięzioną w innym wymiarze i wysyła 4 aspekty siebie, aby zniszczyć określone planety. Nasi bohaterowie muszą się rozdzielić i zatrzymać każdy aspekt, zanim spotkają się, aby pokonać równanie. Tyle. Sama fabuła pędzi do przodu i przydałoby się ją czasem nieco zwolnić, jednak uważam ten komiks za całkiem zgrabną i ciekawą zamkniętą historię.

 

Dział: Komiksy