czerwiec 16, 2024

Rezultaty wyszukiwania dla: akcja

czwartek, 06 czerwiec 2024 12:55

Joe Golem. Okultystyczny detektyw

 

„Joe Golem. Okultystyczny detektyw” to kolejna fascynująca seria grozy stworzona przez legendarnego Mike’a Mignolę, umieszczona w rzeczywistości zwanej Pozawersum. Świat ten, znany już polskim czytelnikom z cyklu „Baltimore”, pełen jest potworów i pradawnych tajemnic. Album zbiorczy zawiera komplet opowieści o okultystycznym detektywie Joe Golemie, składający się z tomów oryginalnych „Joe Golem: Occult Detective 1–4”.

Outerverse („Pozawersum” według polskiego tłumaczenia, co brzmi dla mnie nieco dziwnie, ale na pewno jest trafne) to interesujące uniwersum, choć nie cieszy się tak dużą popularnością jak inne dzieła Mika Mignoli. Joe Golem, pierwotnie powieść, teraz wkomponowuje się w ten świat, podobnie jak wcześniej „Baltimore”. Chociaż ma podobny klimat, stoi na własnych nogach, mimo że druga połowa nieco rozczarowuje z powodu braku szerszej wizji.

Joe Golem przemierza na wpół zalany wodą Nowy Jork, ścigając dziwne istoty, sadystycznych mistyków i wyznawców dawnych kultów dążących do apokalipsy. Akcja toczy się w mrocznym, postapokaliptycznym krajobrazie, gdzie miasta zatopione są w wodzie, a ulice pełne są tajemniczych stworzeń. Joe próbuje również zapełnić luki w swoich wspomnieniach, co dodaje głębi i osobistego dramatu do jego postaci. Jego sny o Golemie, stworze, który setki lat temu zwalczał straszliwe wiedźmy, są kluczem do odkrycia jego przeszłości.

Mike Mignola, twórca pomysłu serii, jest współscenarzystą „Joe Golema” razem z Christopherem Goldenem, który od lat towarzyszy Mignoli w tworzeniu powieści i komiksów z Pozawersum. Rysunki stworzyli Patric Reynolds oraz Peter Bergting. Reynolds, znany z prac nad „Hellboyem”, „BBPO: 1954” i „Aliens: Fire and Stone”, wnosi do komiksu mroczny i szczegółowy styl, który doskonale pasuje do klimatu opowieści. Bergting, z doświadczeniem w „Tales from the Outerverse” i „The Untamed”, również przyczynia się do wyjątkowej atmosfery serii.

Pierwsza połowa albumu jest szczególnie mocna, z dobrze zarysowanymi postaciami i wciągającą fabułą, która od razu przyciąga uwagę czytelnika. Stylizowane na lata 40. opowieści detektywistyczne z elementami horroru okultystycznego tworzą fascynujący miks. Ilustracje Patrica Reynoldsa doskonale oddają mroczny, tajemniczy klimat, który jest charakterystyczny dla uniwersum Mignoli. Jednakże, druga połowa albumu może wydawać się nieco mniej spójna. Zmiana rysownika na Petera Bergtinga i zmiana tempa narracji mogą nieco wybijać z rytmu, a fabuła staje się mniej dynamiczna. Mimo to, całość pozostaje interesująca i warta uwagi, szczególnie dla fanów noir i horroru.

„Joe Golem. Okultystyczny detektyw” to mroczna i intrygująca podróż przez zalane ulice Nowego Jorku, pełna potworów, magii i zagadek. Pomimo pewnych niedociągnięć w drugiej połowie, komiks oferuje wiele emocji i niezapomnianych wrażeń. Dzięki przemyślanej fabule, doskonałym ilustracjom i mrocznej atmosferze, jest to pozycja obowiązkowa dla fanów Mika Mignoli i miłośników grozy w stylu Lovecrafta.

Dział: Komiksy
czwartek, 06 czerwiec 2024 07:04

Splątanie

„Dzwony biły już jakiś czas...”

Ciekawa przygoda czytelnicza, atrakcyjnie zapleciona intryga, trzyma w napięciu, chociaż pod koniec ciut się dłuży, to jednak zachowuję przyjemne wrażenia. Pomysł na ekscytującą grę w wykonaniu przyszłego mordercy sprawnie się rozwija, nie ma znaczonych kart, dokładnie wiemy, o co chodzi oprawcy, dokąd prowadzi mroczna sfera ludzkiej natury, co stoi za zwichrowaną psychiką. Wejście w myśli mężczyzny znacznie ubarwia powieść, buduje napięcie, podsuwa tropy, jak najprawdopodobniej rozwinie się akcja, a jednak pewności nie mamy do końca. Można zarzucić słabe umotywowanie punktu zwrotnego w życiu Marka, podrzędnego ministerialnego urzędnika, lecz prezentacja przekonuje, zwłaszcza konsekwencja w realizacji precyzyjnie opracowanego planu stanięcia do walki z najlepszą policjantką.

Karolina, współwłaścicielka firmy zajmującej się nowymi technologiami, nie do końca spełnia oczekiwania czytelnika wobec postaci. Zaskakuje pełnym ufności zachowaniem wobec grożącego bezpośrednio niebezpieczeństwa. Jednak i w tym aspekcie, kiedy uwzględnia się, że niektórzy tak właśnie mogą reagować, przymyka się na to oko. Natomiast Zuzanna, komisarz policji, nie robi pozytywnego wrażenia. Dużo brakuje jej do profesjonalizmu zawodowego, a całkowita fiksacja na przyjętym założeniu w śledztwie nie usprawiedliwia emocjonalna huśtawka wobec zastawionej na przyjaciółkę pułapki.

Powieść cechuje zgrabna narracja, wyważone opisy i dialogi, wciągający klimat i chęć dowiedzenia się, jaką formę przyjmie finałowa odsłona. Igor Brejdygant podsuwa czytelnikowi zajmujące zawirowanie w scenariuszu zdarzeń, zwłaszcza w ostatnich scenach prezentowanej historii. Thriller, po który warto sięgnąć. Moje pierwsze spotkanie z twórczością tego pisarza, ale już widzę, że nie ostatnie, chętnie sięgać będę po jego kolejne książki, mimo pewnych zadr w „Splataniu”, widać, że mają w sobie kuszący pierwiastek rozbudzania wyobraźni.

Dział: Książki
niedziela, 19 maj 2024 12:38

Porwani

Kilka lat temu brat Igora, Tymon, zaginął w niewyjaśnionych okolicznościach. To tragiczne dla rodziny wydarzenie było impulsem dla Ignacego „Igiego” Sznydera do założenia Agencji Poszukiwań Osób Zaginionych „Echo". Wraz ze swoją wspólniczką Sandrą Milton odnieśli kilka sukcesów. Jednak po Tymonie nadal nie było ani śladu.

Z zaginięciem chłopaka nikt nie powiązał innej, bardzo podobnej sprawy - dwudziestoletnia Michalina Antkowiak wyszła z domu na spotkanie z przyjaciółmi i już do niego nie wróciła. Po kilku latach staje na progu rodzinnego domu, ubrana w te same rzeczy, co w dniu zaginięcia. Nie potrafi udzielić jasnych odpowiedzi na liczne pytania. W tym samym czasie nieoczekiwanie powraca również Tymon... zachowując się tak, jakby od opuszczenia przez niego domu nic się nie zmieniło. Jakby nadal był rok, w którym zaginął.

Czy te dwie sprawy są ze sobą połączone, a może to czysty przypadek? Czy odnalezieni naprawdę nie pamiętają, co działo się z nimi przez te kilka lat? Czy... kogoś chronią? Jedynym sposobem na dowiedzenie się prawdy o wydarzeniach z tamtego czasu jest ponowna analiza wydarzeń z przeszłości. A Ignacy Sznyder nie spocznie, póki porywacze jego brata nie zostaną ukarani.

Choć za mną już całkiem sporo książek autorstwa Moss, to do tej pory nie wiem, co takiego ma w sobie, że jego twórczość połykam w kilka godzin. I nigdy nie jest mi jej mało. Nie zawiodłam się jeszcze na ani jednym napisanym przez niego thrillerze, co poniekąd mnie dziwi. Mam nadzieję, że ta dobra passa będzie trwała jak najdłużej.

Często zastanawiam się, jak skomplikowane uczucia muszą towarzyszyć rodzinom osób zaginionych. Niepewność, lęk strach - czy jeszcze kiedykolwiek się zobaczymy? Czy ukochana osoba powróci, a może zostanie odnalezione jej ciało, kończąc tym samym poszukiwania? Wiedza, że członek rodziny bądź przyjaciel nie żyje, jest straszna, ale kończy jeden etap i pozwala na rozpoczęcie kolejnego - żałoby. Z kolei czekanie na jakiekolwiek informacje odnośnie zaginionego to jak przebywanie w nieustannym stanie zawieszenia. Czytanie książek o takiej tematyce zawsze skłania do refleksji na ten temat.

„Porwani” to czwarty tom serii o agencji „Echo". Do tej pory udało mi się poznać jedynie część pierwszą, więc początkowo miałam lekkie obawy, że nie nadążę za tokiem historii. Jeżeli też się nad tym zastanawiacie - nie ma obawy. Mimo nieznajomości tomów poprzednich łatwo wczuć się w bieżącą historię, mając zaledwie zarysy poprzednich wydarzeń. Niemniej jednak warto oczywiście nadrobić zaległości.

Wydaje się, że ani Igi, ani bliscy przyjaciele Tymona tak naprawdę go nie znali. Bo czy kiedykolwiek możemy o kimś powiedzieć, że wiemy o nim wszystko? Sznyder myślał, że zna brata, a jednak w toku historii okazało się, że nie aż tak dobrze, jak mu się wydawało. Każdy z nas ma swoje tajemnice, których pilnie strzeże. Zaginiony miał ich aż nadto. Chyba sama byłam w szoku, jak wiele, gdyż Tymon wydawał mi się takim spokojnym chłopakiem, który owszem miał problemy rodzinne, ale... cóż. To tylko świadczy o tym, jak wiele o ludziach jeszcze nie wiemy.

Ta część to nie tylko historia Michaliny i Tymona. Autor zapoznaje nas również z sytuacją siostry Sandry Milton, która musi ukrywać się przed mordercami ich ojca. Mam wrażenie, że „Porwani” to jedna wielka akcja - z jednej strony powrót Tymona, z drugiej historia rodziny Milton. Nie sposób się nudzić podczas lektury, a książka wręcz „pali się w rękach".

Podsumowując, fanów twórczości Marcela Moss nie trzeba zachęcać do sięgnięcia po „Porwanych”: w tej pozycji czeka na Was wiele tajemnic, ale również odpowiedzi na pytania, które prawdopodobnie zadawaliście sobie podczas lektury tomów poprzednich. Jeśli jednak z jakiegoś powodu jeszcze wstrzymujecie się przed poznaniem jego książek, to zachęcam do jak najszybszej zmiany stanowiska. Polecam z całego serducha!

Dział: Książki
wtorek, 14 maj 2024 22:43

Zoo wymarłych zwierząt

„Zoo wymarłych zwierząt” to komiks wydany przez Egmont, który wprowadza czytelników w fascynujący świat prehistorycznych stworzeń, nieistniejących już gatunków i tajemniczych odkryć paleontologicznych. Komiks łączy w sobie elementy edukacyjne z wciągającą fabułą. Jestem pewna, że przyniesie wiele radości czytelnikom w różnym wieku, zarówno tym młodszym, jak i starszych entuzjastom przyrody.

Zarys fabuły

Młoda pani weterynarz trafia na staż do niezwykłego miejsca. Takiego kroku w swojej karierze z pewnością nie mogła przewidzieć. Akcja komiksu toczy się w niezwykłym parku zoologicznym, gdzie zgromadzono odtworzone gatunki zwierząt, które wymarły miliony lat temu. Bohaterowie - zespół naukowców i pasjonatów przyrody - odkrywają tajemnice związane z tymi stworzeniami, jednocześnie borykając się z licznymi wyzwaniami, jakie stawia przed nimi współczesny świat nauki. Fabuła jest pełna niespodziewanych zwrotów akcji i ciekawych wydarzeń, co sprawia, że trudno oderwać się od lektury.

Szata graficzna

Ilustracje w „Zoo wymarłych zwierząt” zasługują na szczególną uwagę. Są bogate w detale i kolorowe, co dodatkowo wzbogaca odbiór historii. Rysunki prehistorycznych zwierząt są wykonane z dużą dbałością o zgodność z naukowymi rekonstrukcjami, co dodaje komiksowi autentyczności. Ilustrator zadbał również o realistyczne przedstawienie środowiska, w którym żyły te zwierzęta, co pomaga czytelnikowi przenieść się w czasie do epok sprzed milionów lat. Również Egmont, jako wydawca, stanął na wysokości zadania, oferując komiks w wysokiej jakości wydaniu. Dobrej jakości papier i duży format sprawiają, że „Zoo wymarłych zwierząt” to pozycja, którą czyta się z prawdziwą przyjemnością. Podoba mi się również, że komiks zawiera na końcu albumu ciekawy, merytoryczny dodatek, który również warto przeczytać. Z niecierpliwością czekam na kolejne tomy serii, by poznać dalsze przygody młodej pani weterynarz, już na stażu wrzuconej na głęboką wodę.

Podsumowanie

„Zoo wymarłych zwierząt” to komiks, który zachwyci zarówno młodszych, jak i starszych czytelników. Fascynująca fabuła, piękne ilustracje oraz staranne wydanie sprawiają, że jest to pozycja warta uwagi. Dzięki połączeniu elementów przygodowych i edukacyjnych, komiks stanowi doskonałą propozycję dla każdego, kto interesuje się prehistorią i światem zwierząt. Egmont po raz kolejny udowodnił, że potrafi wydawać komiksy na najwyższym poziomie. Polecam, bo zdecydowanie warto dać temu tytułowi szansę!

 

Dział: Komiksy
piątek, 10 maj 2024 12:19

Piękni lśniący ludzie

„Piękni lśniący ludzie” Michaela Grotausa reklamowana jest jako książka „totalnie wciągająca od samego początku”, ale czy tak faktycznie jest?

Siedemnastoletni geniusz technologii, John, staje przed niesamowitą szansą na poprawę życia swojego i swojej matki. Mały krok dzieli go od podpisania kontraktu opiewającego na dużą kwotę. W tym celu przylatuje do Tokio. Nie wie jeszcze, że przypadkowe spotkanie w małym tokijskim bistro, prowadzonym przez byłego zawodnika sumo, zmieni jego cały światopogląd.

Neotnia jest kelnerką w bistro Goeida, od pierwszej chwili wpadła w oko Johnowi. Jednak skrywa ona sekret, którego nikt nigdy nie powinien poznać. 

Przyznam szczerze, że początek książki mnie nie zachwycił. Było w nim dużo opisów, przemyśleń i praktycznie nic się nie działo. Absolutnie nie mogę zgodzić się z tym, że historia siedemnastoletniego Johna i kelnerki Neotnii wciąga od samego początku. Przez chwilę przeszło mi nawet na myśl, żeby na jakiś czas ją porzucić, jednak nie lubię zostawiać książki niedokończonej, nawet jeśli ostatecznie okaże się kiepska. Na szczęście tutaj, mniej więcej w połowie zrobiło się bardzo ciekawie. Akcja nabrała tempa, niektóre tajemnice mnie zaskoczyły, z zakończenia również jestem zadowolona, chociaż nie do końca jest ono zamknięte. 

Mimo że akcja książki dzieje się w świecie dużo bardziej rozwiniętym technologicznie od tego, w którym żyjemy obecnie, to praktycznie wszystkie poruszone wątki są aktualne również teraz. Jeśli ktoś lubi różnego rodzaju rozważania, na temat czym tak naprawdę jest życie, jaki jest jego sens, co czyni nas człowiekiem, czy robot może mieć uczucia i dokąd świat zmierza, to z pewnością ta książka mu się spodoba. 

Jeśli chodzi o bohaterów to mam do nich ambiwalentny stosunek. Z jednej strony ciekawiła mnie tajemnica Neotnii oraz to, jak postąpi John, gdy w końcu ją pozna. Współczułam Goeido, gdy okazało się, że ta jego gburowatość wynika z tragicznej przeszłości, ale z drugiej strony czytając książkę, nie czułam żadnych większych emocji. Bohaterom ani nie kibicowałam, ani nie było mi smutno, gdy coś się nie udawało. 

Podsumowując, czy żałuję, że sięgnęłam po tę książkę? Moja odpowiedź brzmi nie, bo od połowy mnie ona wciągnęła. Sama fabuła pewnie zostanie w mojej pamięci przez jakiś czas, porusza ona ważne tematy, miejscami skłania do refleksji, jednak już teraz wiem, że nie znajdzie się ona w czołówce książek, które przeczytałam i przeczytam w tym roku. 

Dział: Książki
sobota, 27 kwiecień 2024 16:01

Królik kontra Małpa i legion zagłady. Tom 3



Komiks „Królik kontra Małpa i legion zagłady” to trzeci tom serii, która zabiera czytelników w niesamowitą podróż po kolorowym świecie leśnych zwierząt, które muszą stawić czoła nieoczekiwanemu i chaotycznemu gościowi – małpie, spadającej prosto z kosmosu. Jamie Smart, autor zarówno scenariusza, jak i rysunków, z humorem i fantazją snuje opowieść o szalonych przygodach, które wspaniale rozbudzą dziecięcą wyobraźnię.

O czym jest komiks?

Głównym wątkiem serii jest próba powstrzymania rozruchów spowodowanych przez kosmicznego intruza – małpę, która myśli, że odkryła nową planetę i zamierza ją podbić. Królik wraz z przyjaciółmi – Gryzkiem, Wieprzkiem, Czarkiem z Żelastwa, Kaskabobrem i Skunksem – stają do walki, by uratować swój leśny świat przed całkowitą katastrofą. Seria zabawnych, ale i napiętych wydarzeń prowadzi do szeregu starć, które bawią i trzymają w napięciu.

Moja opinia i przemyślenia

„Królik kontra Małpa i legion zagłady” to komiks, który skutecznie łączy elementy humorystyczne z akcją, tworząc dzieło atrakcyjne dla młodych czytelników. Rysunki Jamie Smarta są pełne życia i dynamiki, co sprawia, że każda strona pulsuje energią i emocjami. Charakterystyczna kreska i wyraziste kolory przyciągają uwagę, a nietuzinkowe postaci dodają całości uroku.

Komiks wyróżnia się na tle innych dzieł dla dzieci tym, że oferuje nie tylko rozrywkę, ale i przemyślenia na temat przyjaźni, odpowiedzialności i konsekwencji działań. Humorystyczne podejście do poważnych tematów sprawia, że są one przystępne nawet dla młodszych czytelników.

Uważam też, że seria jest świetna do nauki samodzielnego czytania. Ma duże drukowane litery, a autor nie boi się używać trudnych słów, które pomogą dzieciom doskonalić tę jakże ważną umiejętność.

Podsumowanie

„Królik kontra Małpa i legion zagłady” Jamiego Smarta to świetna propozycja dla młodych fanów komiksów, szukających humoru, niezapomnianych przygód i ciekawych postaci. Seria bawi i uczy, oferując mądre przesłanie skryte między wierszami. Z każdym tomem historia staje się coraz bardziej wciągająca, a czytelnicy z niecierpliwością będą oczekiwać kolejnych przygód Królika i jego niezwykłej drużyny. Dla fanów dynamicznych opowieści z dużą dawką humoru, „Królik kontra Małpa i legion zagłady” z pewnością będzie strzałem w dziesiątkę. Moja ośmioletnia córka uwielbią tą serię!

Dział: Komiksy
piątek, 19 kwiecień 2024 13:38

Cyberpunk 2077. Blackout

Komiks, którego akcja toczy się w świecie bestsellerowej gry komputerowej „Cyberpunk 2077”.

Fortuna, miłość, szczęście – wszystko jest możliwe dzięki technologii DMS. Od braindansów nie sposób się oderwać.

Dział: Komiksy
wtorek, 09 kwiecień 2024 14:10

Czarny żałobnik


W letnich miesiącach życie w tak ogromnym mieście, jak Warszawa może być uciążliwe, przede wszystkim przez paraliżujące upały, które nie ułatwiają codziennego życia. Ponadto wysokie temperatury przyspieszają procesy gnilne, a w tym momencie to jest jeden z wielu problemów komisarza Adama Krugera. Wraz z prokurator Alicją Ostrowską rusza śladem mordercy, który pozostawia zmasakrowane zwłoki na placach zabaw. Przy ofiarach śledczy odnajdują czarnego motyla, rusałkę żałobnika - podpis sprawcy. Żadna z badających sprawę osób nie wie jednak, jak połączyć tę niewielką ilość poszlak, jakie udało im się zdobyć. A zegar tyka... i pojawiają się kolejne ciała.

Trop wiedzie do kobiety prowadzącej terapie dla par. I choć początkowo wszystkie dowody wskazują na jej udział w zbrodniach, to Kruger i Ostrowska mają dość mocne przeczucia, że to śledztwo jest o wiele bardziej skomplikowane. Ofiary również zdają się nie być przypadkowo wybranymi osobami.

Adam Kruger i Alicja Ostrowska muszą odsunąć na bok wszystkie inne kwestie i ruszyć śladem szalonej logiki sprawcy, by ocalić kolejne, potencjalne cele.

Z założenia thriller ma nas w pewien sposób zaszokować, przyciągnąć do siebie nietuzinkowymi wydarzeniami bądź postaciami (albo i jedno, i drugie). Pozostawić z gonitwą myśli, szokować brutalnością mordercy. Zazwyczaj tego właśnie oczekuje czytelnik, szczególnie taki, który po ten gatunek sięga regularnie. Mile widziana także wartka akcja oraz wypełniające luki tło obyczajowe, dzięki czemu możemy lepiej poznać bohaterów. Jest to ważne szczególnie w przypadku serii. W praktyce jednak często zdarza się, że trafiamy na jedną i tę samą historię, tyle że przerobioną. Na szczęście w przypadku „Czarnego żałobnika” nie doszło do takiej sytuacji.

Można z całą pewnością rzec, iż komisarz Adam Kruger i prokurator Alicja Ostrowska, stanowią naprawdę zgrany duet. Ich tok myślenia idzie zazwyczaj w tym samym kierunku, a ewentualne kwestie sporne skłaniają jedną stronę do przemyślenia teorii drugiej. Alicja Ostrowska nie bez powodu wśród współpracowników nazywana jest „Ostrą” - potrafi przeforsować swoje zdanie i wykopać drzwi do miejsc, które dla wielu pozostawałyby zamknięte. Od początku tej historii widać, że tę dwójkę łączy coś więcej niż praca; mimo mocnych docinków mogą na siebie liczyć. To pierwszy i bardzo znaczący plus tej książki - ciekawie stworzone postacie, które zapadną w pamięć na dłużej.

Co szczególnie przypadło mi do gustu? Nie zrozumcie mnie źle, żadna ze mnie psychopatka, ale... standardowo, metody tortur. A były one bardzo wymyślne. Sprawca bowiem „karał” swoje ofiary przy pomocy średniowiecznych narzędzi. Ruszenie jego śladem stanowiło bardzo emocjonującą podróż, a przez cały ten czas zastanawiałam się, jakie znaczenie ma dla niego wybrany gatunek motyla, rusałka żałobnik. Co prawda jego nazwa mogła poniekąd nasunąć pewne skojarzenia, ale czy nie byłoby wówczas zbyt łatwo?

Akcja toczy się wartko, ciągle coś się dzieje - tak w śledztwie prowadzonym przez nasz duet, jak i w tym, które prywatnie prowadzi Ostra. Naprawdę, nie da się tutaj narzekać na nudę. Jednak to, co przyniosło nam zakończenie - takiego plot twistu chyba się nie spodziewałam. Dodam jeszcze, że gdy już śledczy odnaleźli powiązania między ofiarami, to lekko się w tym pogubiłam - najlepszym rozwiązaniem byłoby rozpisanie sobie tego na jakimś wykresie. No ale finisz... majstersztyk. W pewnym momencie już myślałam, że wiem, kim jest morderca (o czym zresztą i bohaterowie byli przekonani), po czym okazywało się, że zostałam po mistrzowsku wprowadzona w błąd. Do tej pory szokuje mnie fakt, jak pełna mroku może być ludzka psychika. I jak wiele energii poświęcają ludzie na zemstę, a co za tym idzie - w jak wyszukany sposób mogą jej dokonać.

Podsumowując, z tego, co wyczytałam w odmętach internetu, „Czarny żałobnik” to debiut pani Opiłki. Gratuluję! Wyszło naprawdę bardzo dobrze. Aż jestem ciekawa, co wydarzy się w kolejnych książkach autorki - bo że będą kolejne, tego jestem pewna... zważywszy na to, jak zakończyła się ta. Polecam!

Dział: Książki
wtorek, 09 kwiecień 2024 13:03

Wybacz

 

„Wybacz” Kamili Cudnik to drugi tom serii „Zgadnij, kim jestem”, który po raz kolejny przenosi nas do Torunia i wprowadza w mroczny świat kryminalnych zagadek. W tej części autorka kontynuuje opowieść o komisarzu Robercie Bukowskim, biorąc na warsztat sprawę podwójnego morderstwa dwojga nastolatków. „Wybacz" jest jednak nie tylko kryminałem. To także głęboka analiza ludzkich zachowań, wpływu przeszłości na teraźniejszość i trudności w akceptacji samego siebie.

O czym jest książka?

Akcja „Wybacz” rozgrywa się w Toruniu, gdzie policja staje przed trudnym zadaniem rozwikłania zagadki podwójnego morderstwa. Ofiarami jest dwoje nastolatków, których życie zostało brutalnie przerwane na terenie nieczynnego dworca kolejowego. Komisarz Robert Bukowski, doświadczony policjant z toruńskiego wydziału kryminalnego, staje na czele śledztwa. Postać Bukowskiego, choć twarda i zdeterminowana w pracy, odsłania przed czytelnikiem także swoją bardziej wrażliwą stronę, zwłaszcza gdy rozważa możliwość, że podobny los mógłby spotkać jego własną córkę.

W trakcie dochodzenia, Bukowski i jego zespół odkrywają, że za pozornie prostym motywem zbrodni kryją się znacznie głębsze, mroczne tajemnice. Śledztwo staje się coraz bardziej skomplikowane, a liczba podejrzanych rośnie. Tymczasem życie osobiste Bukowskiego zaczyna się zacierać z zawodowym, co wprowadza dodatkowe napięcie i wyzwania.

Moja opinia i przemyślenia

Kamila Cudnik w tytule „Wybacz” udowadnia, że jest mistrzynią słowa i budowania napięcia. Jej talent do kreowania wielowymiarowych postaci, które są równocześnie silne i podatne na błędy, czyni tę powieść wyjątkowo autentyczną. Przejmująca narracja, prowadzona z dwóch perspektyw – policjanta i jego żony – daje unikatowy wgląd zarówno w przebieg śledztwa, jak i również w jego wpływ na życie osobiste śledczych.

Autorka zręcznie lawiruje między wątkami kryminalnymi a obyczajowymi, tworząc spójną i wciągającą historię. „Wybacz” to wciągający kryminał, ale także jako opowieść o ludzkich relacjach, bólu, żalu i – co najważniejsze – wybaczeniu. Jest to książka, która zmusza do refleksji, a zarazem dostarcza solidnej dawki emocji. Kamila Cudnik skutecznie buduje napięcie, kierując czytelnika przez meandry ludzkich uczuć, traum i tajemnic, które ujawniają się w najmniej oczekiwanych momentach.


Co ważne, „Wybacz” można czytać niezależnie od pierwszej części, choć znajomość "Zgadnij, kim jestem” z pewnością wzbogaci doświadczenie czytelnicze. Pisarka udowadnia, że polska scena kryminalna ma się dobrze, a jej powieści zasługują na miano literackich perełek w tym gatunku.

Podsumowanie

„Wybacz” spod pióra Kamili Cudnik to kryminał, który z pewnością zadowoli fanów gatunku, ale również tych czytelników, którzy szukają czegoś więcej niż tylko rozwiązania zagadki kryminalnej. Autorka z wirtuozerią łączy elementy kryminalne z historią obyczajową, tworząc powieść, która długo pozostaje w pamięci. To doskonały wybór dla wszystkich, którzy cenią sobie dobrze napisane, emocjonujące i pełne napięcia książki. Kamila Cudnik po raz kolejny pokazuje, że ma talent do tworzenia intrygujących fabuł i zdolność do poruszania ważnych, uniwersalnych tematów. Książkę serdecznie polecam, zdecydowanie warto ją poznać!

 

Dział: Książki
poniedziałek, 25 marzec 2024 16:01

Furia

 

Piękna grecka wyspa z dala od zgiełku i grupa przyjaciół odpoczywająca po stresujących wydarzeniach. Cisza, spokój, wakacyjny klimat. Żadnych obcych. Brzmi jak przepis na idealny odpoczynek. A jednak coś pójdzie nie tak…

Alex Michaelides zabiera czytelnika w podróż do sielskiego greckiego zakątka, antyczne ruiny, gaje oliwne, skały i lazurowe morze, aż pragnie się odpoczywać. W takim miejscu spotykają się właścicielka tego uroczego zakątka- Lana Farrat, gwiazda filmowa, która swoją karierę poświęciła na rzecz macierzyństwa, jej dorastający syn z pierwszego małżeństwa, mąż Jason, Kate, bliska sercu przyjaciółka i wieloletni przyjaciel Elliot. Ten ostatni jest także narratorem powieści.

Już w pierwszych akapitach Elliot uprzedza nas, że cudowna wyspa okaże się morderczą, a śmierć znajdzie na niej główna bohaterka. Przez kolejne strony narrator wodzi czytelnika za nos. Podsuwa tropy, wtrąca dygresje, kluczy… a czytelnik jest wciąż daleko od rozwiązania zagadki.

Swoją budową powieść przypomina antyczną tragedię: pięć aktów niczym w greckim dramacie, akcja rozgrywająca się w ciągu zaledwie 48 godzin, miejsce ograniczone do otoczonej zewsząd morzem wysepki, ograniczona ilość postaci. Wszyscy podejrzani.

Akcja płynie powoli, narrator wprowadza czytelnika w niuanse zależności i powiązań między przyjaciółmi, zdradza zakulisowe rozgrywki, pokazuje swój udział w wydarzeniach. Nie jest jednak obiektywny ani tym bardziej szczery wobec czytelnika.

Powieść doskonale się czyta. Płynna narracja, nasycona barwnymi opisami miejsc, przeżyć, przemyśleń sprawia, że czytelnik nie nudzi się, ale też nigdzie się nie spieszy. I choć w pewnym momencie zaczyna rozumieć, na czym polega intryga, to nie zmniejsza to przyjemności z odkrywania meandrów fabuły. Należy jednak zaznaczyć, że miłośnicy wartkiej akcji, pościgów i strzelaniny mogą czuć się zawiedzeni, natomiast czytelnicy smakujący styl i język tekstu, lubiący zanurzyć się w głąb ludzkiej psychiki będą oczarowani.

Dział: Książki