Rezultaty wyszukiwania dla: Monolith

niedziela, 08 marzec 2020 19:01

Countdown

W cyfrowym świecie trudno już sobie nawet wyobrazić rzeczywistość bez smatfonów czy dostępu do sieci. Przyzwyczailiśmy się być zawsze on-line, korzystać z mobilnych aplikacji ułatwiających co prawda życia, ale też ograniczających nieco naszą swobodę i prywatność. Dotarliśmy też do takiego miejsca, w którym trudno ten rozwój technologiczny, a także uzależnienie od technologii zatrzymać. Nie sposób bowiem już nawet wyobrazić sobie codzienność bez telefonu, bez wyszukiwania w nim informacji, pisania wiadomości, aplikacji umożliwiających dokonywanie płatności czy innych, niezbędnych w codziennych aktywnościach. Mamy zatem aplikacje, które liczą nasze kroki, liczą kalorie, pilnują diety, analizują zakupy, mamy nawet takie , które … przepowiadają datę naszej śmierci.

Tej ostatniej apki, nawet jeśli jeszcze nie mamy, to (jak pokazuje doświadczenie) szybko zainstalujemy. Nawet jeśli wszyscy będą nas przed nią ostrzegać, a my podważać będziemy sens jej posiadania. Tak przynajmniej robią bohaterowie horroru „Countdown”. Obraz, będący reżyserskim debiutem Justina Deca, to doskonały przykład zagrożeń związanych z intensywnością funkcjonowania w sieci oraz z zawieraniem umów bez czytania regulaminu. Zwykle jednak taka niedbałość skutkuje co najwyżej stratami finansowymi bądź utratą dostępności do pewnych funkcji urządzenia czy ograniczeniami w korzystaniu z usługi. W filmie Deca prowadzi natomiast do śmierci. Szczególnie, jeśli nie poddamy się przeznaczeniu, choć trudno wyobrazić sobie, że spokojnie przyjmujemy wyrok śmierci nie próbując odmienić swojego losu…

Zabawa ze śmiercią rozpoczyna się niewinnie, podczas mocno zakrapianej imprezy, w trakcie której grupa przyjaciół postanawia ściągnąć nowa aplikację, dającą im wiedzę o dacie ich śmierci. I może nawet byłoby to dość zabawne (w nieco upiorny sposób), gdyby nie fakt, że jedna z dziewczyn dowiaduje się, że niewiele jej już życia pozostało, a zegar w komórce zaczyna odmierzać ostatnie trzy godziny. Zabawa zabawą, ale Courtney zapewne nie było wesoło, skoro odmawia jazdy samochodem z pijanym chłopakiem. Wybiera spacer do domu, co – jak się okazuje – nie ratuje jej od śmierci. Tyle tylko, że nie ginie w wypadku samochodowym (który rzeczywiście ma miejsce) a we własnym domu, porwana przez nieznaną siłę i porzucona ze złamanym karkiem niczym szmaciana lalka. Niedługo po niej zresztą ginie chłopak, który co prawda przeżył wypadek, ale czeka go stosunkowo prosta operacja. Aplikacja, którą w międzyczasie pobrał, wskazuje jednak na jego śmierć właśnie na bloku operacyjnym. Postanawia uciec śmierci (i to dosłownie) opuszczając szpital. Tyle tylko, że nie udaje mu się nawet opuścić piętra, kiedy rozprawia się z nim demon.

Przed śmiercią zdołał jednak podzielić się swoimi obawami z pewną pielęgniarką, Quinn, prezentując przy tym aplikację. Oczywiście i ona pobiera Countdown, a my mamy wrażenie, że apka roznosi się niczym wirus. Pech chce, że – mając za sobą pierwszy dzień pracy jako pielęgniarka, nie stażystka – dowiaduje się o tym, że zostały jej ostatnie dwa dni życia. Nic zatem dziwnego, że wpada w lekką (delikatnie mówiąc) panikę, szukając pomocy w sieci i rozpaczliwie próbując odinstalować aplikację. Tym bardziej, że im bliżej końca życia, tym dziwniejszych rzeczy jest świadkiem. W podobnej sytuacji jest też poznany w punkcie serwisowania komórek Matt, a także niepełnoletnia siostra Quinn. Mając świadomość rychłego końca jednoczą swoje siły w walce z nieznanym wrogiem, pomocy szukając u księdza. Dość osobliwego, trzeba przyznać, któremu trudno powstrzymać się przed tym, by dając upust emocjom zakląć czy też przyznać z rozbrajającą szczerością, że jego wiedza na temat demonów (bo to Szatan, jak się okazuje, stoi za aplikacją), jest czysto teoretyczna. Rozpoczyna się szaleńczy wyścig z czasem, wszystko bowiem wskazuje, że – by przeżyć – trzeba oszukać aplikację…

Wszystko krok po kroku zmierza do łatwego do przewidzenia zakończenia, zapewniając nam całkiem niezłą rozrywkę, choć niestety absolutnie nie strasząc. Kilka pojawiających się demonów w dość przewidywalnych momentach, upiorne dźwięki wydawane przez aplikację to za mało, by zbudować atmosferę grozy, szczególnie że szybko rozgryzamy schemat działania aplikacji (jesteśmy mądrzejsi od bohaterów po obejrzeniu „Oszukać przeznaczenie”). To sprawia, że jeśli szukamy dobrego, trzymającego w napięciu, przerażającego horroru obarczonego ryzykiem „zejścia” na zawał serca, to z pewnością „Countdown” takim filmem nie jest. Jeśli jednak planujecie spokojny wieczór z oderwaniem się od technologicznych nowinek, to ten film z pewnością was do tego zmobilizuje. Podobnie zresztą, jak do czytania regulaminów ...

Dział: Filmy
piątek, 06 marzec 2020 14:22

Skorumpowany

Kiedy Londyn wygrał organizację Igrzysk Olimpijskich, od początku wiedziano, że serce tych igrzysk będzie we wschodniej części miasta. Miało to tchnąć nowe życie we wschodni Londyn, bowiem to najmniej rozwinięta i najbiedniejsza część miasta. Tam gdzie planowano postawić stadion, inne obiekty sportowe i całą infrastrukturę, wcześniej stały opuszczone budynki starych fabryk i nieliczne warsztaty. Zanim rozpoczęto budowę trzeba było nawet oczyścić teren z przemysłowych zanieczyszczeń, a wszystko po to, by wszystkie powstające budowle wykorzystać również po igrzyskach, chociażby na cele mieszkalne.

Nic zatem dziwnego, że skupujący ziemię w tamtych rejonach Komitet Olimpijski płacił duże pieniądze po to, by przejąć cały teren i nie dopuścić do pozostania pojedynczych działek w rękach prywatnych. Organizacja igrzysk wymagała ogromnych środków finansowych, ale też stwarzała okazję do ponadprzeciętnych zarobków. Znaleźli się i tacy, który chcieli zrobić na sporcie złoty interes, potajemnie skupując ziemię, jeszcze zanim odkupywać zaczął ją od właścicieli Komitet. Tym mężczyzną był rzutki biznesmen, Clifford Cullen (w tej roli rewelacyjny Timothy Spall), który – by się stać właścicielem terenów – nie wahał się przed sięgnięciem po ostateczne rozwiązania …

W chwili, kiedy w 2002 roku mały Liam i Sean McDonagh udali się do warsztatu ojca, nie wiedzieli jeszcze, że to, co tam zastaną, determinować będzie ich przyszłość. Samobójstwo ojca położyło się cieniem na ich dorastaniu, obaj wdali się w nieuczciwe interesy, zaś Liam (Sam Claflin) zapłacił za to wieloletnią odsiadką i rozłąką z ukochanym synem. Kiedy wychodzi z więzienia, po dziewięciu latach z czternastu zasadzonych wyrokiem za napad z bronią w ręku, pragnie tylko jednego – zacząć uczciwe życie i odzyskać rodzinę. Nie będzie to jednak takie łatwe, bo nikt nie chce zatrudnić byłego więźnia. Kiedy podczas treningu boksu spotyka Cullena, który pomaga w organizacji baru charytatywnego, a ten proponuje mu walkę dla rozrywki, Liam tylko przez chwilę ma wątpliwości. Jeszcze nie wie, z kim tak naprawdę ma do czynienia…

Jednocześnie, pod jednym z londyńskich mostów. Policja znajduje poćwiartowane zwłoki mężczyzny. Wszystko wskazuje na mafijne porachunki i Rosjan, jako sprawców morderstwa, a właściwie egzekucji. Na miejscu zbrodni zjawia się policjant, Beckett (Noel Clarke) wraz ze swoją partnerką, ale sprawa szybko zostaje im odebrana. Równie szybko zostaje znaleziony sprawca morderstwa, podrzędny przemytnik papierosów, zaś ślady DNA ofiary na jego ubraniu stają się niepodwarzalnym dowodem. Fakt, że aresztowany wiesza się w swojej celi również jest bardzo wygodny, oznacza bowiem bezproblemowe zakończenie sprawy. Jest jednak ktoś, kto zauważył subtelną nić powiązań pomiędzy różnymi osobami w kraju oraz faktami – to dziennikarz Nayan, który swoimi podejrzeniami dzieli się z Beckettem. Rozpoczyna się swego rodzaju wojna podjazdowa, która odsłania prawdziwe oblicze miasta.

Z każdą kolejną sceną przekonujemy się, że korupcja sięga szczytów władzy, nie ominęła także policyjnych szeregów, co jest zrozumiałe, bowiem tylko w ten sposób pewne rzeczy mogą być „zamiecione pod dywan”. Niestety okazuje się też, że brat Liama (w roli Seana wystąpił Joe Claflin) siedzi w tym bagnie, za co przyjdzie mu zresztą słono zapłacić. Jest świadomy, że pragnąc się zrehabilitować (również w oczach brata) i zostając informatorem Becketta ściąga na siebie śmiertelne niebezpieczeństwo, dlatego przygotowuje przesyłkę dla Liama, zawierającą nie tylko duże pieniądze, ale i dowody przeciwko Cullenowi i współpracującym z nim ludźmi z różnych kręgów. Tym samym wydaje również wyrok na Liama i jego rodzinę …

Jak zakończy się ta historia, oparta zresztą na prawdziwych wydarzeniach, przez co jeszcze bardziej emocjonująca? Przekonamy się o tym dzięki filmowi „Skorumpowany” w reżyserii Rona Scalpello. Scenariusz do filmu stworzył Nick Moorcroft, niemal w pełni wykorzystując potencjał tkwiący w opowiadanej historii. Sam fakt korupcji na szczytach władzy elektryzuje, ale też nie jest niczym zaskakującym. Tu jednak wszystkie te powiązania możemy oglądać niejako od wewnątrz, dzięki czemu odsłonięte zostało prawdziwe oblicze władzy, a także policji. Utrata zaufania do przedstawicieli wszystkich służb i polityków, to efekt uboczny obejrzenia filmu.

Mimo iż można odnieść wrażenie, że akcja filmu toczy się leniwie (ten brytyjski spokój…), to w rzeczywistości wiele się dzieje. Mamy brawurowe pościgi, trup ściele się gęsto, mamy wreszcie atmosferę luksusu i wystawne kolacje eleganckich mężczyzn, którzy bez wahania wydają wyroki śmierci. I choć fabuła jest dość schematyczna, to w żaden sposób nie umniejsza to wrażenia, które film na nas robi. A że po obejrzeniu pozostaje pewien niedosyt … cóż, musimy pogodzić się z tym, że życie nie jest doskonałe i nie każdy płaci za swoje winy.

 

Dział: Filmy
czwartek, 27 luty 2020 14:21

Instynkt pierwotny

Co może się stać, kiedy połączymy najlepszego myśliwego w świecie ludzi oraz w świecie zwierząt? Powstanie wówczas mieszanka wybuchowa, której użycie może mieć daleko idące konsekwencje. A jeśli do tego dodamy jeszcze niekompetencje wszystkich dookoła, robi się … śmiertelnie groźnie.

Frank Walsh (w tej roli Nicolas Cage) jest zawodowym łowcą zwierząt, a egzotyczne okazy sprzedaje do ogrodów zoologicznych. Miał zostać mechanikiem, a został łowcą, który – wszystko na to wskazuje – zarabia niezłe pieniądze. Zapewne większość zarobków przepija, patrząc na jego kondycję i stan „wskazujący na nieustanne spożycie”, a także przepala, choć słabość do cygar najwyraźniej nie wpływa na stan jego uzębienia („garnitur” lśniących bielą zębów wygląda wręcz nieprofesjonalnie). Tym razem w trakcie wyprawy do brazylijskiego lasu deszczowego trafia na prawdziwą żyłę złota. Udaje mu się bowiem schwytać samice białego jaguara, wyjątkowy okaz zwierzęcia, warty milion dolarów. Mimo przestróg tubylców, którzy uważają, że to kot-duch, „biały diabeł”, który według legendy poluje na ludzi i przynosi pecha, Frank wyrywa jaguara z naturalnego środowiska.

Transport zwierząt, w tym tego cennego okazu, odbywa się wynajętym frachtowcem. Tyle tylko, że egzotyczne gatunki Walsha to nie nie jedyne zwierzęta na pokładzie. Na statku jest bowiem jeszcze jeden rozszalały samiec – więzień objęty ekstradycją. Niejaki Richard Loffler (Kevin Durand) – były komandos, zawodowy zabójca potajemnie przemycany do Stanów Zjednoczonych. Jest aresztowany za zamordowanie podsekretarza stanu oraz za zbrodnie przeciwko ludzkości, choć wydaje się, że w pewnym okresie jego życia szaleństwo i żądza krwi były armii USA na rękę. Teraz przewożony jest tak samo jak zwierzęta Walsha w klatce, skuty łańcuchami i nieustannie pilnowany. Z uwagi na uszkodzenie mózgu transport drogą powietrzną nie był możliwy, bowiem różnica ciśnień mogłaby być dla niego zabójcza. Dlatego też wybrano mniej dogodną, ale bezpieczniejszą (pytanie dla kogo?) opcję, zaś Loffler pozostaje pod opieka podróżującej wraz z nimi doktor Ellen Taylor (w tej roki Famke Janssen), neurologa i porucznik marynarki wojennej USA w jednym.

Mimo tych zabezpieczeń, więźniowi oczywiście udaje się uciec, wykorzystując niezwykle prostą metodę, czyli symulując atak. Pomijając niekompetencję pilnujących go strażników trzeba przyznać, że zrobił to wyjątkowo sugestywnie i skutecznie. Co więcej, uwolnił też z klatek zwierzęta Walsha. Rozpoczyna się tym samym polowanie i już w pewnej chwili nie wiadomo, kto jest myśliwym, a kto zwierzyną.

Ta dość schematyczna fabuła to tylko jedna ze słabości filmu pt. „Instynkt pierwotny”, w reżyserii Nicka Powella. Tocząca się na ograniczonej przestrzeni akcja, śmiertelne niebezpieczeństwo czające się w mroku tworzą w prawdzie całkiem niezły klimat, ale trudno pozostać poważnym widząc napuchniętą twarz doktor Taylor, która nie jest w stanie wyrazić żadnych emocji. Nieco sztuczne, jakby wymuszone dialogi pogrążają bohaterów z każda minutą i nawet doskonała kreacja psychopatycznego Loffler, którego Durand gra w iście mistrzowskim stylu, nie jest w stanie tego filmu uratować.

W efekcie, zamiast filmu akcji, skupiamy się tylko na naszej reakcji. A właściwie obojętności i świadomości straconego czasu. Film zamiast przerażać, wieje bowiem nudą, zamiast ciekawić – zmusza do zastanowienia się, ile jeszcze musimy cierpieć. Na znaczeniu traci nawet fakt, że reżyser uśmierca kolejne osoby, a jedyne co przychodzi nam na myśl, to zastanawianie się, czy to już najgorszy z filmów, w których zagrał Nicolas Cage. A szkoda, bo w samej fabule tkwił spory potencjał, jednak źle dobrana obsada i hollywoodzki nadmiar pogrążyły ten obraz. Być może twórcy powinni kierować się … instynktem pierwotnym, nie zaś przymusem obsadzania przebrzmiałych gwiazd.

 

Dział: Filmy
wtorek, 07 styczeń 2020 18:06

Brudna gra

Polityka pełna jest brudów, które niekoniecznie prane są publicznie. Wielkie afery z udziałem rządów ujawniane są zwykle przypadkowo, a i tak odpowiedzialność za nie ponoszą ostatecznie tylko pionki. Przeciętny obywatel nie jest nawet świadomy, w jaki sposób politycy nim manipulują, jak opinia publiczna wprowadzana jest w błąd za pomocą tzw. „półprawd”, słów wyjętych z kontekstu czy też niedopowiedzeń. Niekiedy jednak ta „druga twarz” rządu jest naprawdę straszna, obnaża bowiem ludzką słabość i chciwość, pokazuje, jak łatwo jest szafować ludzkim życiem – oczywiście życiem zwykłych ludzi. 

Tak właśnie postąpiły rządy: USA - planując zbrojną interwencję w Iraku oraz Wielkiej Brytanii, która wojnę tę niejako usankcjonowała. Pojawiła się jednak osoba – jedyna wśród tych, którzy zdawali sobie sprawę z moralnego wydźwięku takiego czynu – która stanowczo sprzeciwiła się bezpodstawnej, zbrojnej interwencji. Katherine Teresa Gun, bo o niej mowa, młoda i przesiąknięta ideałami tłumaczka brytyjskiej agencji wywiadowczej Government Communications Headquarters (GCHQ) uznała informacje, do których miała dostęp za sprzeczne z zasadami dyplomacji oraz prawa międzynarodowego, a wręcz prowadzące do wojny. Dokument, sugerujący że rząd USA z pomocą Wielkiej Brytanii grozić miał członkom Rady Bezpieczeństwa, by głosowali za wojną, postanowiła ujawnić prasie. I to wbrew podpisanym z chwilą zatrudnienia zobowiązaniom i z pełną świadomością konsekwencji swojego czynu.

Ta medialna bomba wybuchła w 2003 roku, kiedy gazeta „The Observer” opublikowała ów dokument, a choć natychmiast podjęto działania zmierzające do zdyskwalifikowania dziennikarza zajmującego się sprawą, Martina Bright, w oczach czytelników, to jednak machina została wprawiona w ruch. I ta medialna i ta sądowa, bowiem Katherine przyznała się do skopiowania i wyniesienia z pracy tajnego dokumentu.

Mało znane fakty, dotyczące nielegalnych działań Stanów Zjednoczonyc, poprzedzających inwazję na Irak, teraz poznał cały świat, a to za sprawą znakomitego filmu pt. „Brudna gra”. Obraz wyreżyserował Gavin Hood, zaś w rolę Katherine w tym politycznym dramacie, wcieliła się znakomita Keira Knightley. Oprócz niej w produkcji możemy zobaczyć: Matthewa Goode'a, Ralpha Fiennesa, Matta Smitha i Conletha Hilla.

Przejmująca historia manipulacji rządów, które nawet wobec braku dowodów na posiadanie przez Saddama Husseina broni masowego rażenia, dopuściły się karygodnej „ustawki”, prowadzącej bezpośrednio do wojny, to film, który pozostaje w pamięci na długo, podobnie jak rola Knightley. Aktorka znalazła doskonałą równowagę, pomiędzy bohaterstwem, a zwykłym ludzkim odruchem, tworząc znakomitą i niezwykle wiarygodną kreację. Dylemat moralny kobiety, związany z jednej strony z lojalnością wobec firmy, z której dotąd była dumna, a wewnętrznym sprzeciwem wobec wojny, nakłada się tu na działania samych rządów, które – jak się okazuje – nie znają żadnych granic i nie cofną się przed niczym. Nic zatem dziwnego, kiedy po obejrzeniu filmu, sceptycznie podchodzić zaczniemy do wszelkich informacji udzielanych przez polityków, również i naszego kraju. Kto wie, jakie bowiem inne tajemnice przechodzą przez takie firmy, jak GCHQ czy NASA i … ile z nich dotyczy również Polski!

Dział: Filmy
środa, 11 grudzień 2019 15:59

Konkurs: Polaroid

Nastolatka Bird Fitcher kupuje w antykwariacie tajemniczy aparat. Polaroid czasy świetności ma już za sobą, ale jest wciąż sprawny. Grupa przyjaciół uznaje go za doskonały gadżet na zbliżającą się imprezę, ale niedługo potem osoby uwiecznione na zdjęciach zaczynają ginąć w niewyjaśnionych okolicznościach. Czy bohaterom uda się oszukać przeznaczenie i powstrzymać wydarzenia prowadzące do tragicznego końca?

Dział: Zakończone
środa, 30 październik 2019 14:45

Ugly Dolls

Niech żyją wyjątkowi, niezwykli, jedyni w swoim rodzaju! Poznajcie Paskudy – bohaterów nowej komedii dla całej rodziny, która udowadnia, że nie musisz być pięknym, żeby być wspaniałym!

Coraz rzadziej i mniej chętnie oglądam animowane historie. W ostatnim czasie stały się powtarzalne i bez polotu. Wciąż wałkują ten sam humor. Zaczęłam myśleć, że po prostu przy takim natłoku różnych premier ciężko jest stworzyć coś nowego i oryginalnego. Wtedy jednak trafiłam na „Paskudy” i musiałam zmienić zdanie o sto osiemdziesiąt stopni. 

Zarys fabuły

Największym marzeniem Moxy, małej, różowej szmacianki, jest znalezienie swojego dziecka, które będzie mogła kochać ze wszystkich sił. Mimo że inne zabawki wmawiają jej, iż wielki świat nie istnieje, ona wciąż nie przestaje w to wierzyć i pewnego dnia wyrusza na wyprawę, by spełnić swoje sny. Wraz z przyjaciółmi trafia do perfekcyjnego świata pięknych lalek, które brutalnie uświadamiają jej, dlaczego do nich nie pasuje. Moxy jednak nie zamierza się poddać, zwłaszcza gdy stawką w grze staje się bezpieczeństwo jej najlepszych przyjaciół. 

Moja opinia i przemyślenia

Opowiedziana w filmie historia jest niezwykle inteligentna i pozytywna. Alison Peck stworzyła ciekawy scenariusz z dobrym i wartościowym przesłaniem, które bez problemu trafi do dzieci, a być może nawet i do dorosłych. Fabuła nie nudzi, a w bajcie pojawia się też oczywiście nieco głupkowaty humor. Wszystko jednak trzyma się granic dobrego smaku, a to kolejna sprawa, która w ostatnich latach wcale nie jest taka oczywista. 

Animacja jest bardzo ładna pod względem graficznym, ale to akurat nie wyróżnia jej z tłumu. Grafice komputerowej zawdzięczamy to, że ostatnio raczej nie ma brzydkich bajek. Kolorowy świat fabryki zabawek i jej okolic przyciąga wzrok, a jej mieszkańcu to wyjątkowo urocze paskudy. Na pewno nie jedno dziecko chciałoby mieć taką nietypową przytulankę. Pamiętam, że gdy chodziłam jeszcze do szkoły podstawowej, bardzo modne były takie dziwaczne trolle. Nie były śliczne, ale i tak wszystkie dzieci je uwielbiały. 

Podsumowanie

Bycie sobą i podążanie własną drogą zamiast śladem innych to bardzo ważne sprawy. Szczególnie dla dzieci, które są wyjątkowo podatne na wpływy rówieśników. Dlatego właśnie warto pokazać im historię „Paskud”. Wraz z ważnym przesłaniem otrzymają też oczywiście całą masę doskonałej rozrywki. „Ugly dolls” to naprawdę sympatyczna animacja, którą polecam z całego serducha. 

Film obejrzeliśmy dzięki platformie cineman.pl

file cinemanpl kino internetowe

Dział: Filmy
środa, 11 wrzesień 2019 15:39

Patryk

Każdy, kto posiada lub kiedyś posiadał jakieś zwierzątko, wie ile może dać ono szczęścia, ale też przysporzyć całej masy trosk i problemów. Z nimi nie da się nudzić, a każdy kolejny dzień jest jak wielka i niezaplanowana przygoda. Tylko czy każdy jest na nią gotowy?

Sare ponownie porzucił facet, a zaraz potem umiera kobiecie babcia, która z sobie tylko znanego powodu zapisuje wnuczce opiekę nad jej ukochanym mopsem Patrykiem. Sara nie przepada za psami, wynajmuje mieszkanie u człowieka, który nie toleruje zwierząt w domu i – co gorsza – niedługo zaczyna pracę na cały etat w szkole i pies będzie musiał być sam przez kilka godzin. Wszyscy uważają, że roztrzepana i nieodpowiedzialna kobieta nie poradzi sobie z opieką nad psem, bo nawet ze swoim życiem sobie nie radzi. Ona sama też ma co do tego pewne wątpliwości, gdy co chwilę wszystko jej się psuje. Czy Sara ułoży sobie wszystko i jaki wkład będzie miał w to Patryk?

Nie wyobrażam sobie życia bez książek, ale równie mocno lubię oglądać filmy. O nich dużo mniej piszę, ale ostatnio obejrzałam bardzo fajną komedię, o której warto opowiedzieć. Czym zauroczył mnie Patryk w reżyserii Mandie Fletcher?

Patryk został okrzyknięty komedią romantyczną i chociaż mamy tutaj wątek miłosny, to w moim odczuciu jest on jednym z tych pobocznych - miły dla oka, ale nie najważniejszy. Dla mnie to komedia o losach kobiety, która wiecznie musi radzić sobie z porównywaniem do doskonałej siostry oraz własnymi niepowodzeniami. I nagle opieką nad zwierzęciem, za którym nie przepada i nie wie, co oznacza taka odpowiedzialność. Film ten pokazuje właśnie, co znaczy posiadanie psa, że to nie zabawka i trzeba wszystko tak zorganizować, by nie czuł się samotny i był zadbany. No ale to też zabawna historia o tym, jak Sara i Patryk się docierają i zaczynają razem funkcjonować i się lubić, to historia o nauce dostrzegania tego, czego się nie widziało, pokonywaniu własnych słabości i pojawiającej się powolutku miłości do mopsa. Zarówno reżyserka, jak i scenarzyści świetnie sobie poradzili ze stworzeniem filmu pełnego zabawnych oraz uroczych scen, które skupiają na sobie uwagę oglądającego i wzbudzają emocje.

Obsada filmu, chociaż mi mało znana to muszę przyznać, że spisała się bardzo dobrze. Beattie Edmondson (Sara) świetnie poradziła sobie z rolą kobiety trochę zagubionej, wiecznie w biegu i co chwilę radzącej sobie z kolejnymi przeszkodami czy zawstydzającymi sytuacjami. Nie tylko wczuła się w to, jak ma grać, ale i wyglądać, co nadało jej naturalności i pokazuje, że nie trzeba być sexbombą, by ułożyć sobie szczęśliwe życie i takie normalne kobiety mogą również zaznać miłości - nie tylko od czworonożnego pupila. Chyba jej gra aktorska najbardziej mi się podobała, była naturalna i niewymuszona, no ale nie mogę nie wspomnieć o Tomie Bennettcie, który wcielił się w postać Bena. Takie ciasteczko do schrupania i żałuje, że było go tak mało.

Patryk to idealny film na seans z przyjaciółmi lub gdy jest się chorym. Lekki, zabawny i uroczy, który może i nie należy do najlepszych produkcji, ale dostarcza rozrywki i nie nudzi. Ja się przy nim świetnie bawiłam, z zaciekawieniem śledziłam bieg wydarzeń i z uśmiechem na twarzy obserwowałam, jak Sara i Patryk wzajemnie i niepostrzeżenie zdobywają swoje serca. Pies potrafi zmienić życie, a ten film to pokazuje. Idealny dla wielbicieli lekkich klimatów oraz mopsów czy w ogóle zwierząt. Jestem pewna, że jeszcze nie raz wrócę do tego filmu.

Patryk jest komedią wartą polecenia i obejrzenia. Nie tylko rozbawi, ale i wzruszy. Mopsik zdobył moje serce, a wy oddacie mu swoje?

Dział: Filmy
piątek, 06 wrzesień 2019 10:00

Oblicze mroku

Często patrząc w lustro nie możemy znieść tego, co widzimy. Nie zawsze za sprawą naszego wyglądu, lecz rzeczy, które zrobiliśmy. W końcu mówi się, że "nie możemy patrzeć na siebie w lustrze". Zwierciadło odbija tylko nasze oblicze, wykrzywione złością, poczuciem winy, smutkiem. Ten -bądź co bądź- element wystroju domu wielokrotnie słyszał nasze wyrzuty względem siebie, słowa pocieszenia. Jest jak "martwy przyjaciel", przed którym stajemy każdego dnia, z lepszym lub gorszym nastawieniem. Widzi nas. Słucha. I na szczęście nie odpowiada. Chyba...

Maria jest nieśmiałą licealistką, która w żaden sposób nie może nawiązać relacji z rówieśnikami. Jej jedyną przyjaciółką jest jednocześnie jej sąsiadka, Lily, szkolna gwiazda- o ile tę relację można określić jako przyjaźń. Nękana przez kolegów, wyśmiewana przez koleżanki i zupełnie niezrozumiana przez rodziców, Maria z dnia na dzień coraz bardziej zamyka się w sobie, a jedynym powiernikiem jej łez staje się lustro. I w końcu postanawia odpowiedzieć. Dziewczyna z drugiej strony tafli przedstawia się jako Airam; wie o Marii wszystko, bowiem towarzyszy jej wszędzie tam, gdzie może dotrzeć odbicie. Jest odważna, pełna złości i chętna na zemszczenie się na prześladowcach w imieniu głównej bohaterki. Maria musi tylko zgodzić się na zamianę miejscami, która ma potrwać tylko do chwili, w której Airam odniesie zwycięstwo nad jej wrogami, oczyszczając tym samym drogę dla nieśmiałej nastolatki. Później każda z nich ma wrócić na swoje miejsce. A jednak czy istota, która przez tak wiele lat tkwiła za szklaną taflą będzie chciała ponownie wrócić do swojego więzienia... ?

Kilka miesięcy temu na Instagramie wyświetlił mi się krótki filmik, fragment jakiegoś filmu, który już wtedy mnie zainteresował. Otóż w owej cząstce dwie przyjaciółki umówiły się na naukę jazdy na łyżwach. Jedna z nich od razu wyglądała dla mnie podejrzanie- miała coś tak mrocznego w oczach... zainteresował mnie ów ułamek treści. Jak się okazało później, był to właśnie fragment filmu Oblicze mroku. Nie muszę chyba wspominać, że byłam ogromnie zaciekawiona, jak reżyser przedstawi swój pomysł. Ostatecznie w kinematografii już pojawiały się filmy z motywem lustra i tkwiącego za nim zła. Czy obecnie przedstawiono nam jakąś inną wizję?

Od pierwszych minut czuć w tej produkcji mrok; widza otacza zimowa aura, a sceny kręcone są w dość zimnej, przyciemnionej kolorystyce. Bohaterowie nie żartują między sobą, a na pierwszy plan wysuwa się to, jak Maria jest traktowana przez otoczenie. Wyobraźcie sobie, że Wasi rodzice nie akceptują Was takimi, jakimi jesteście, starając się nawet namówić Was do chirurgicznej poprawy urody (!). Ten fragment naprawdę mną wstrząsnął, zaś naszą główną bohaterkę ostatecznie przekonał do zamiany miejsc z Airmą. Od początku miałam podejrzenie kim tak naprawdę jest dziewczyna z lustra i czego chce od nieświadomej tajemnic skrytych skrzętnie przez rodziców Marii. Oblicze mroku nie należy może do oryginalnych produkcji, bo tak naprawdę nic nowego tam nie zobaczycie, ale mimo to niesamowicie wciąga. Airam jest zła do szpiku kości; prawie tak, jakby całe poczucie niesprawiedliwości oraz inne negatywne emocje Marii trafiały prosto do niej, dając jej siłę. Choć istota zza lustra twierdzi, że zrobi wszystko wyłącznie w dobrym interesie głównej bohaterki, to jak widz się spodziewa- wcale tak nie jest. 

Dużą rolę w całej historii odgrywa także głowa rodziny, Dan, czyli ojciec dziewczyny. Na co dzień zajmuje się poprawianiem urody, a tak w pracy, jak i w życiu- jest perfekcyjny aż do przesady. Wspominałam już, że chciał poprawić urodę własnej córki? No właśnie. Nie ma w nim cieplejszych uczuć, a jego żona codziennie musi wyglądać jak z żurnala. Co oczywiście nie wpływa na jego większe zainteresowanie nią. To on w ich trzyosobowej rodzinie dyktuje warunki, matka nie ma nic do gadania. To on sprawia, że Maria czuje się jeszcze bardziej nieatrakcyjna, niezrozumiana. To on wiele lat temu podjął decyzję, która -jak się okazuje w trakcie filmu- rzutuje na obecne wydarzenia. Esteta, który uwielbieniem piękna terroryzuje rodzinę. 

Oblicze mroku to bardzo ciekawy film dla osób, które lubią thriller psychologiczny z wątkami horroru. Nie będziecie się nudzić podczas seansu, obiecuję. 

Dział: Filmy
niedziela, 01 wrzesień 2019 17:42

Corgi, psiak Królowej

Od czasów Shreka kino dziecięce to coś więcej niż słodkie bajki z prostym morałem, ograniczoną liczbą słów, oparte na formule gonić króliczka. Teraz twórcy pragną przyciągnąć bardziej wymagających intelektualnie widzów, zaszywając w dialogach cytaty, czy analogie do rzeczywistości, zrozumiałe wyłącznie dla dorosłych. To sprawia, że owe bajki są prawdziwie mistrzowskimi obrazami, które można oglądać wielokrotnie, nie szukając już nawet wymówki w postaci obecności latorośli. Czy tak samo jest z filmem „Corgi, psiak Królowej”?

Tytułowy corgi, to nowy pieszczoch królowej Elżbiety II, o imieniu Rex. Dołączył on do pokaźnej już menażerii monarchini, z miejsca zaskarbiając sobie jej miłość, a tym samym zajmując wyjątkową pozycję wśród dorosłych już psów. Nic zatem dziwnego, że słodki, domagający się nieustannie drapania po brzuszku pupil, szybko awansował na arcy-psa, a wyznacznikiem jego statusu jest nie tylko cenna obróżka, ale również stopień rozpieszczenia. To pies, który nigdy nie zmókł (jeden ze służących rozkłada nad nim parasol podczas załatwiania potrzeb fizjologicznych w deszczu), który nigdy nie pobrudził swoich wypielęgnowanych łapek (specjalne dywaniki), któremu śniadanie przynosi służący w liberii.

Wszystko zmienia się po wizycie w Pałacu Buckingham prezydenta USA wraz z Melanią i ich pupilką – Miśką, wulgarną i napastliwa suczką, która obdarzyła Rexa niezwykłym afektem. Połączenie tych psów wydaje się strategicznym posunięciem pod względem politycznym, tyle tylko, że corgi Królowej wcale nie ma ochoty zawrzeć bliższej znajomości z uszminkowaną sunią. Splot nieszczęśliwych wypadków sprawia, że Trump opuszcza Anglię wcześniej, niż planowano, zaś Elżbiety II po raz pierwszy karci psa.

Pogrążony w depresji Rex planuje ucieczkę, a namówiony przez swojego przyjaciela Karola, który roztacza przed nim wizję rajskiego życia w charakterze psa papieża, wciela swoje plany w życie. Karol również wymyka się wraz z Rexem z pałacu, niestety nie po to, by służyć pomocą – chce pozbyć się konkurenta i zasłużyć na tytuł ulubionego psa królowej. Posuwa się nawet do próby morderstwa i tylko przypadek sprawia, że Rex zostaje odratowany. Jednak ceną za przeżycie, jest konieczność pobytu w schronisku. Tu zaś wydelikacony, egoistyczny, pewny siebie pies zderza się z brutalną rzeczywistością, w której rządzi ten, kto jest większy i silniejszy.

Walki psów, żebranie o miłość nowych właścicieli, nielegalny klub – to wszystko, co czeka Rexa w schronisku, o ile przeżyje, bowiem gwałtowne uczucie do Wandy, gwiazdy nielegalnego podziemia, przysporzy mu nie lada kłopotów.

Jak zakończy się ta historia? Przekonamy się o tym dzięki filmowi „Corgi, psiak Królowej”, w reżyserii Bena Stassena i Vincenta Kesteloota. Oglądając tą bajkę usilnie zastanawiałam się, kto miał stać się jej odbiorcą, okazało się to bowiem dość trudne do określenia. Z pewnością nie jest to film dla dzieci – nie chciałabym, żeby moja córka śledziła walki psów czy słuchała niewybrednych komentarzy, które w filmie padają. Nie jest to również film dla dorosłych, chyba że kogoś bawią szyderstwa skierowane pod adresem Donalda Trumpa czy przerysowane zachowanie Melanii.

Mimo iż na ekranie wciąż coś się dzieje, zaś twórcy usilnie starają się wciągnąć widza w wymyśloną przez siebie opowiastkę, to raczej średnio im się to udaje. Do plusów animacji studia nWave Pictures należy zaliczyć dbałość o szczegóły, wspaniałą animację i – w większości – naprawdę słodkie psiaki, a także wyposażenie każdego z futrzastych bohaterów w zestaw cech, czyniących je wyjątkowymi. Doskonały jest również polski dubbing, który idealnie pasuje do temperamentu osób na ekranie. Całość wyszła jednak średnio – ani nie śmieszy, ani nie rozczula, za to może nieco znudzić…

Dział: Filmy
środa, 28 sierpień 2019 00:06

Konkurs: Hellboy na DVD

Kultowy superbohater z piekła rodem powraca, by ocalić świat przed mityczną królową czarownic! Kolejna odsłona cyklu,  którego poprzednie dwie części zarobiły ponad 260 mln USD.

Pojmana i unieszkodliwiona przed wiekami królowa czarownic powraca do naszego świata, by znów nieść śmierć i zniszczenie. Jej demoniczny plan zakłada sprowadzenie na Ziemię plag tak potężnych, że ludzkość nie będzie mieć z nimi żadnych szans. Tylko bohater o tak piekielnych korzeniach jak Hellboy jest w stanie stawić czoła zagrożeniu i podjąć walkę z czarownicą i jej armią. Jego szanse jeszcze wzrosną, gdy okaże się dziedzicem potęgi samego króla Artura. Jednak nawet on w pojedynkę nie jest w stanie wygrać wojny z siłami zła. Zanim dojdzie do decydującego starcia, Hellboy musi odzyskać swych dawnych sprzymierzeńców…

Dział: Zakończone
Strona 1 z 6