Piszesz opowiadania? Jest Ci bliska konwencja fantastyki lub horror? Jeśli tak to nasz dział opowiadań jest właśnie dla Ciebie. Prześlij nam swój tekst, a jeśli uznamy, że się nadaje umieścimy go na Secretum. Zapraszamy tak debiutantów, jak i osoby piszące już od dawna. Pokaż swoją twórczość światu!

Teksty prosimy przesyłać w formacie doc lub rtf na adres: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Każde opowiadanie zostanie przez nas przeczytane, i jeśli zajdzie taka potrzeba, poddane niewielkiej korekcie. Oczywiście gdy trzeba będzie poprawić coś więcej zapytamy o zgodę autora. Przesłanie tekstu jest równoznaczne z udzieleniem zgody na publikację.

czwartek, 20 listopad 2014 00:47

Miłosz Górniak - Czarna droga

Rząd latarni oświetlał wąską, przemoczoną od suchej nitki uliczkę. Był jeden z tych dni, który witał świat szarością i żegnał równie mętnym mrokiem. Ten, w którym poganiane przez porywisty wiatr chmury dryfują w smutku, a słońce tli się niczym rzucony na chodnik niedopałek papierosa. Może właśnie dlatego Czarna droga zdawała się tak przeraźliwie pusta. To była koszmarna noc. Stukot przemoczonych obcasów zwielokrotniło ciche echo. Kobieta śpieszyła się, nerwowo oglądając przez ramię. Czuła jego obecność. Był tam, choć nie mogła go zobaczyć. Przyglądał się ciekawsko, kryjąc się za drzewami pobliskiego parku. Patrzył, jak z minuty na minutę jej krok staje się…
To jego oczy mnie przerażały, a nie pysk pełen ostrych zębów. Łeb otoczony płomieniami patrzył z jego pleców. Nie chcę biec póki nie zobaczę twarzy. *** To był sen, a w nim las pochłonięty przez ciszę. Szłam wśród drzew, ich korzenie ocierały się o moje nogi zostawiając na nich podchodzące krwią rysy. Obserwował mnie już wtedy. Kiedy oddechem poruszał czerwone włosy, przez ciało przebiegały dreszcze. Potężna dłoń ściskała mi żołądek. Strach, okropny i coś jeszcze. Każdy sen ma swój koniec. Chcę. Uciec? Nie, to coś innego. *** Nigdy nie dziękowałam za to, że ktoś podarował mi mocnego, prawego sierpowego. Nigdy,…
środa, 12 listopad 2014 17:42

Patryk Hirsekorn - Skrzepolód

Przywdziany w skóry Tim nie zawsze chodził prostą drogą z jednego domu do drugiego, robiąc obchód. Gliniane domowiska z dachami pokrytymi słomą stały na bezkresnej pustyni odzianej w biały puch, oddalone od siebie o kilka sążni. Samo odejście od domowego kominka, aby dostać się do sąsiada, było nie lada problemem. Syn ceklarza nie zawsze chodził przez otwarty teren lodowej pustyni, ale raz, w tygodniu, zobowiązany był zrobić obchód.Kiedy znów wracał do swojego domu z nadzieją, że resztę dnia prześpi przed kominkiem na bujanym fotelu, przykryty ciepłym kocem, zobaczył szary punkt w oddali. Nie było to zwierzę, zwierzęta schodzą się do…
niedziela, 02 listopad 2014 11:44

Robert Cichowlas & Kazimierz Kyrcz Jr - Samowar

– To prawda, zabiłem wielu ludzi. – Kim byli? – Nie wiem. Kiedyś dosyć często się nad tym zastanawiałem, ale teraz nie mam już na to czasu ani ochoty. Wie pan, emerytura, działka, trzeba coś posiać, podlać, wyrwać chwasty… – Ilu ich było? – Moment, niech policzę… Dwanaście. Nie, trzynaście. – W jaki sposób pan ich zabił? – Jestem… znaczy się byłem maszynistą. – Czyli samobójcy? – Tak. Wszyscy oprócz jednego mężczyzny. Mógł mieć dwadzieścia trzy, dwadzieścia cztery lata. Został popchnięty na tory i nie zdążył uciec. To było zabójstwo. – Jak do tego doszło? – Nie wiem. Ten facet…
niedziela, 02 listopad 2014 11:42

Wiktoria Aleksandrowicz - Pieśń Księżyca

Rozdział I Na niebie jasno świeciło słońce. Nie zasnuwały go żadne chmury, dzięki czemu widać było aż pięć z siedmiu księżyców Dareshi. Niewielu śmiałków zapuszczało się tak głęboko w Anduriańską puszczę, ale Emi szła pewnym krokiem przez gęsty las. Czuła się tu jak w domu. Nie było tu nic, co mogłoby chcieć ją skrzywdzić. Tym razem jej cel stanowiła niewielka, urokliwa polana, gęsto pokryta mchem, a o tej porze roku także drobnymi, niebieskimi kwiatkami ardenii. Marzyła o tym, żeby położyć się na miękkim poszyciu i godzinami wpatrywać się w to cudowne, olśniewające niebo. Zawsze też, w przewieszonej przez ramię, płóciennej…
niedziela, 02 listopad 2014 11:38

Łukasz Żak - Szach-Mat

- Zagramy?- Co, znowu?- Ta, muszę się zrewanżować.- Dobra niech Ci będzie. Rozkładaj. *** - Wojska wroga już się zgrupowały na skraju lasu – wysapał zwiadowca i zmęczony padł na ziemię po przebiegnięciu pięciu kilometrów przez Lean Seetr – magiczny las.- Formować szyk !!! – rzucił hasło Nefephel. Na rozkaz dowódcy pięciuset żołnierzy ustawiło się w kilku kolumnach na wzgórzach polany. Nefephel był jednym z najlepszych wojowników w Sigismondr, krainie elfów. Był typowym, wysokim, jasnowłosym elfem ze spiczastymi uszami, wiernie służącym królowej Leavere. Jednak jako nieliczny potrafił doskonale posługiwać się długim łukiem i kuszą. Już w młodym wieku został dowódcą…
poniedziałek, 13 październik 2014 10:53

Marek Ścieszek - Niemowlę

Leżało w wiklinowym koszu, przykrytym folią aluminiową. Ojciec O'Brian nie widział go, ale wyraźnie słyszał gaworzenie, dostrzegał też ruchy folii. Wystarczyło mu jedno spojrzenie, by się domyśleć, na co patrzy. Zanim wyszedł na schody, wpierw rozejrzał się, wychylając tylko głowę, czy przypadkiem nie stał się obiektem żartu. Głupiego, ale jednak. Może ten ktoś, kto postawił kosz z dzieckiem na progu jego plebani, po czym przykrył folią niczym kawał pieczeni, obserwuje wszystko z ukrycia i w głębi chorej duszy cieszy się, że spłatał znienawidzonemu pasterzowi świetny figiel? Spójrzcie, dziecko! Dlaczego podrzucono je katolickiemu księdzu? Coś tak podłego mogło się wykluć jedynie…
niedziela, 05 październik 2014 15:44

Marek Ścieszek - Wena

Kiedy poprzedniego wieczoru literat kładł się spać, nie przypuszczał, że następny dzień przyniesie mu niespodziankę. W ogóle niespecjalnie się nad czymkolwiek zastanawiał. Ostatnie miesiące przetrwał niczym w transie, obojętny na otaczającą go rzeczywistość. Jadł bo musiał. Pracował, by mieć co jeść. Przeważnie, kiedy nie pracował – spał. Kiedy nie spał – pił albo wlepiał obojętne spojrzenie w telewizor. Do komputera nawet już nie podchodził. Nie miał po co.Tego ranka obudził go hałas, jakby tuzin diabłów waliło niestrudzenie chochlami w miedziane kotły. Ktoś pukał do drzwi. Literat zwlókł się niechętnie z łóżka.– Nie dadzą się nawet człowiekowi wyspać – mruknął.Łomot nie…
poniedziałek, 29 wrzesień 2014 11:55

Łukasz Orbitowski - Przechera nie żyje

Siedzę w kinie. Fotel ma wbudowaną funkcję masażu, fajnie nawet, coś żywego, dłonie kobiety albo robak. Gdy odchylam głowę, to takie uczucie mnie chwyta, że wszystko będzie dobrze i wydaje mi się nawet, że nic się nie wydarzyło i ci ludzie nie poumierali. Kino ma więcej prawdy niż życie. Za nikim nie płaczę, nikim tak się nie przejmę jak filmowym bohaterem. Cud? Tak jak człowiek nie jest sumą kości i stali, tak facet z ekranu nie rozkłada się na zera i jedynki, nie. Jestem w kinie bo szukam prawdy. Prostuję nogi. Leci film. Bohaterowie krążą w koło i czuję się…
Jak co dzień, o 13:30, Marek wyszedł z firmy by przetrącić coś ciepłego w pobliskim lunch-barze. Gdy opuścił chłodne wnętrze biurowca zalała go fala słonecznego żaru. Oślepiony przez słońce zamrugał powiekami. Stał przez parę sekund przyzwyczajając wzrok i nagle opanowało go przeczucie, że dzieje się coś dziwnego. Zmrużył oczy.Ulica wypełniona była stojącymi samochodami.Taki korek, tutaj? - zdziwił się.Kierowcy zamiast siedzieć w autach, wściekając się i trąbiąc raz po raz, stali obok i niepewnie się rozglądali. Niektórzy z przejęciem słuchali radiowych wiadomości.Po drugiej stronie ulicy, przy witrynie sklepu z telewizorami, zebrał się kilkudziesięcioosobowy tłum.Zupełnie jakby była wyprzedaż - pomyślał.Dopiero teraz, z…
Strona 8 z 9

Ostatnie newsy

13-02-2019
Morderstwo w Hotelu Kattowitz

Pewnej grudniowej nocy w hotelu Kattowitz zostaje zamordowana DJ Dzidzia – rodzima gwiazdka pop, która na skutek zaskakującego zbiegu okoliczności była zmuszona zakwaterować się w podrzędnym hotelu tuż przed swoim...

Czytaj dalej...
13-02-2019
SEEIT

Rok 2117. Ziemia to tykająca bomba, która niedługo ulegnie zniszczeniu. Ludzkość musi opuścić planetę i uciec na bezpieczne Arki. Rząd światowy, w imię bezpieczeństwa, wprowadza coraz surowsze prawa, a społeczeństwo,...

Czytaj dalej...
13-02-2019
Nomen Omen

Współczesny Wrocław z krótką wycieczką do czasów niemieckiego Breslau, doprawiony sporą dozą czarnego humoru i odrobiną romantycznego ducha. Los nigdy nie był łaskawy dla Salomei Klementyny Przygody. Wystarczy spojrzeć na...

Czytaj dalej...