Napisany przez ProZak
Odsłony (630)
Komentarze (0)
|
– To prawda, zabiłem wielu ludzi. – Kim byli? – Nie wiem. Kiedyś dosyć często się nad tym zastanawiałem, ale teraz nie mam już na to czasu ani ochoty. Wie pan, emerytura, działka, trzeba coś posiać, podlać, wyrwać chwasty… – Ilu ich było? – Moment, niech policzę… Dwanaście. Nie, trzynaście. – W jaki sposób pan ich zabił? – Jestem… znaczy się byłem maszynistą. – Czyli samobójcy? – Tak. Wszyscy oprócz jednego mężczyzny. Mógł mieć dwadzieścia trzy, dwadzieścia cztery lata. Został popchnięty na tory i nie zdążył uciec. To było zabójstwo. – Jak do tego doszło? – Nie wiem. Ten facet zginął na miejscu. Nie ma o czym gadać, przynajmniej ja nie mam nic więcej do powiedzenia. – Jest ktoś, kto chciał pożegnać się w życiem pod kołami pańskiego pociągu, ale mu się nie udało, bo przeżył wypadek? – Tak. – Kto to taki? – Mój syn. Stracił obie nogi i ręce. – Wie pan, że takich ludzi w Rosji nazywa się samowarami? – Doprawdy? – Co… pan… robi? Proszę… Nie chciałem pana obrazić… – Samowarami? – Proszę, proszę, odłożyć tę szablę… Nieeee…
– Sam jesteś samowarem, palancie! | |












